Recenzja: Astell&Kern KANN CUBE

Odsłuch cd.

A Astell&Kern T5p poświęcona będzie recenzja odrębna.

Z Final Sonorous X (niesymetrycznie)

   Różnica pomiędzy brzmieniem KANN z MrSpeakers po złączu symetrycznym, a tym z Final po nie symetrycznym, nie okazała się trudna do opisania. Japoński luksus nadgonił to, co poprzednio opisałem jak nieco mniej misterne krawędzie, przy czym bardziej skupiał się na przestrzenności samego dźwięku (co u niego stanowi normę), a mniej na holografii i przestrzeni jako otaczającej dźwięki całości. Operował przy tym brzmieniem nieco lżejszym i bardziej transparentnym z mocniejszym akcentem sopranowym. Nie lekkim, tylko takim w sam raz i takim bardziej normalnym, to znaczy częściej w dobrych stacjonarnych torach spotykanym. Czystym, dźwięcznym, bardzo przejrzystym, lecz pozbawionym holograficznej magii, z czego by wynikało, że jest ona u KANN CUBE tak dobitna jedynie przy transferze symetrycznym. Żałowałem w tej sytuacji braku takiego kabla dla Final, mając w wyobrażeniu wizję zjawiskowego zapewne brzmienia. To natomiast było zwyklejsze – w sensie że znakomite, ale często przeze mnie słyszane. Niespecjalnie odbiegające od dobrego toru stacjonarnego przy komputerze, a właściwie, to wcale. Po prostu grało bardzo dobrze i w charakterystyczny dla tych Final sposób, ale bez tej biologii, wilgoci i przede wszystkim zjawiskowego utopienia wszystkiego w formach przestrzennych.

Tym mocniej to się uwidoczniło po przejściu na AK380, bowiem pierwszy raz zaistniała sytuacja, że z nim podobało mi się bardziej. Właśnie z nim przestrzeń się mocniej zaznaczyła, a samo brzmienie (czego się trzeba było spodziewać) nabrało takiej ogłady, która przestaje być zwyczajnie gładka – zaczyna stawać się „meszkową”, tajemniczą, metafizyczną. Obecny przy KANN dysonans pomiędzy przestrzennością dźwięków a przestrzennym obrazowaniem całego spektaklu (skutkiem przechyłu ku dźwiękom), tutaj się całkowicie wyrównał, zapanowała pełna harmonia. Przestrzenność i holografia dalekie dość były wprawdzie od KANN symetrycznego, ale na pewno lepsze niż z KANN niesymetrycznym i ogólnie zadowalające. Spokojniejsze, pełniejsze i całe ogólnie lepsze były zwłaszcza soprany, a bas także pełniejszy i lepiej siedzący w przekazie.

Muzyka w naszych czasach…

Z ciekawości jeszcze odpaliłem z KANN CUBE via dwie przejściówki swoje Ultrasone Tribute 7 i Sennheiser HD 800 (jedne i drugie z kablami Tonalum-Metrum Lab) – i pierwsze pokazały w całej pełni swój ciśnieniowy i potęgowy charakter, a drugie przy złączu niesymetrycznym były niemal tak samo przestrzenne i holograficzne, jak słuchawki korzystające z symetrii; przy okazji dowodząc, że wysoka impedancja, tak samo jak duże zapotrzebowanie na moc, nie stanowi dla debiutanta o ekstraordynaryjnych rozmiarach najmniejszego problemu.

 

 

 

 

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

16 komentarzy w “Recenzja: Astell&Kern KANN CUBE

  1. Sławomir S. pisze:

    Kolejny nowy standard gniazda dla słuchawek – złącze 5-pin. Oj, brak standaryzacji w tym obszarze jest uciążliwy. Dlatego do wad dodałbym brak gniazda symetrycznego 4,4mm, które wydaje się mocno już okrzepło na rynku (Sony, Sennheiser, Ibasso, Fio, Questyle)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Można by tak postąpić, ale dopiero po ustaleniu, czy to 5-pin przypadkiem nie jest lepsze.

    2. rlc pisze:

      To nie jest wyjście słuchawkowe tylko liniowe.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Czyli w błąd wprowadził mnie dystrybutor. Trochę szkoda, bo słuchawkowe 2×3-Pin jest najlepsze ze wszystkich.

  2. Miltoniusz pisze:

    Czy to jest wyższy poziom niż WA8?
    Czy planuje Pan test SP1000? Słuchałem przez moment na ostatnim AVS i jestem pod wrażeniem. Drogi ale odlotowy we współpracy z lampą.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Poziom ogólny nie jest wyższy, ale holograficzność mocniejsza. Test SP1000 pewnie będzie, bo dystrybutor nalega.

      1. marcinl0 pisze:

        Bardzo proszę: koniecznie Test SP1000 we współpracy z lampą.

        – A także uzupełnienie niniejszej recenzji o test 5-pin podłączonego do 2×3 pin zbalansowanego wzmacniacza lampowego.

        Swoją drogą dystrybutor mógł zadbać o dostarczenie do testu przejściówki do 5-pin…

        1. Piotr Ryka pisze:

          Odnośnie przejściówki, to nie wina dystrybutora – to Astell nie dostarczył jemu.

          Dostałem propozycję przetestowania wchodzącego na rynek SP2000. Czy to nie wystarczy?

          1. Piotr Ryka pisze:

            Uzupełniając: SP1000 wypada z produkcji – SP2000 w tej samej cenie następcą. (Ma dotrzeć do mnie w przyszłym tygodniu.) Przejściówka z 5-pin dla KANN CUBE będzie prawdopodobnie dopiero we wrześniu. Dystrybutor zapewnia, że odnośnie jej funkcjonalności dostarczył mi prawidłowych danych, tak więc sam musiałem to przeoczyć i pokręcić.

  3. Piotr Ryka pisze:

    Astll&Kern SP2000 przyjechał. I nawet coś tam gra 🙂

    1. Miltoniusz pisze:

      Świetnie. Co do testu SP1000 – lepiej oczywiście testować nowego SP2000. Tym niemniej przychodzi taka myśl do głowy, że SP1000 jako model schodzący pewnie będzie można kupić taniej. Z drugiej zaś strony gdyby w teście wzięły udział obydwa – pewnie pracy nie było by dwa razy więcej – byłby to test SP2000 z odniesieniem do jak sądzę grającego nieco gorzej ale podobnie SP1000. Czyli takie dwa w jednym. Ale sam SP2000 też będzie super. No i może odniesienie do Kanna będzie nawet ciekawsze. A jak pierwsze wrażenia?

    2. Przemysław pisze:

      Jak coś tam gra, to dobrze rokuje 😉 Czekam na recenzję i uważam podobnie jak Miltoniusz, że takie porównanie z poprzednikiem byłoby wartościowe.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Doskonale rozumiem pragnienie takiego porównania, ale dystrybutor nie podziela Waszej opinii i woli test samego nowego. Przy czym jest z tym wszystkim małe zamieszanie, bo Astell zrobił wzmacniacz dla SP1000, który nie wiadomo czy będzie pasował do SP2000. Ale póki co tego wzmacniacza nie ma. Osobliwa dość sytuacja, trzeba przyznać. Ale może do SP2000 będzie jednak pasował i wszystko się unormuje.

        1. Miltoniusz pisze:

          No tak, jak dystrybutor tak woli to trudno. W sumie dystrybutor to może przecież podesłać ulotki a tam jest pewnie wszystko napisane. Więc jak ktoś ma wątpliwości czy warto wydać te 17 tyś. to zawsze może sobie poczytać.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Kolega szanuje moją pracę? Jaki jest sens opisywania urządzenia schodzącego z rynku i zastępowanego przez niemal identyczne?

          2. Piotr Ryka pisze:

            No dobrze, plejerowcy mogą się odobrazić – przyjechał SP1000 Aultima i będzie porównanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy