Recenzja: Astell&Kern KANN CUBE

   Sporo czasu żeśmy sobie nie astellkernili, rok będzie z okładem. Tyle czasu minęło od recenzji mocarnego, jak się wówczas zdawało, modelu KANN, który nie tylko był wyjątkowo mocny, ale też całkiem przystępny. Za swoje cztery tysiące bez tradycyjnej złotówki jakość oferował i wciąż oferuje niewiele ustępującą modelom szczytowym, które są wielokrotnie droższe. Do tego też właśnie moc, pozwalającą napędzać nie tylko słuchawki odtwarzaczom przenośnym dedykowane, ale nawet nowego typu planarne, cokolwiek jeszcze trudniejsze od trudnych dynamicznych.

Lecz aby nie było zbyt łatwo, dwie w to się mieszają kwestie, obie odniesione do tej mocy. Primo, nie wszystkie te planarne są jednakowe w napędzaniu, niektóre trudniejsze od innych. (Na przykład Audeze LCD-3.) Secundo, sama jedynie zdolność napędzenia to dopiero połowa sukcesu; potrzeba jeszcze rezerwy mocy, by jakość dźwięku stała się przednia. Ta kwestia tyczy nawet dużych wzmacniaczy stacjonarnych, a co dopiero grajków przenośnych. W ich przypadku zwykle się na to macha ręką, trudno od malców tego wymagać. Prawdziwie wysoką jakość prezentują więc z nimi jedynie słuchawki dokanałowe i umyślnie łatwe nauszne; dopiero wspomniany KANN, czy Astell&Kern AK380 z dodatkowym modułem AMP, pozwalały udanie napędzać także normalne średnio trudne. (Dawne planary nie wchodzą w ogóle w rachubę, potrzebują 3-10 W mocy.) Ten spory sukces jednak południowokoreańskiemu IRIVER (rok założenia 1999) nie wystarczył i zlecił swojej firmie zależnej Astell&Kern (rok powołania 2013) opracowanie czegoś jeszcze mocniejszego i naturalnie też przenośnego, bo w tej materii się poruszamy. Tak powstał przedmiot tej recenzji, mający dopiero na dniach debiutować Astell&Kern KANN CUBE.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

16 komentarzy w “Recenzja: Astell&Kern KANN CUBE

  1. Sławomir S. pisze:

    Kolejny nowy standard gniazda dla słuchawek – złącze 5-pin. Oj, brak standaryzacji w tym obszarze jest uciążliwy. Dlatego do wad dodałbym brak gniazda symetrycznego 4,4mm, które wydaje się mocno już okrzepło na rynku (Sony, Sennheiser, Ibasso, Fio, Questyle)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Można by tak postąpić, ale dopiero po ustaleniu, czy to 5-pin przypadkiem nie jest lepsze.

    2. rlc pisze:

      To nie jest wyjście słuchawkowe tylko liniowe.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Czyli w błąd wprowadził mnie dystrybutor. Trochę szkoda, bo słuchawkowe 2×3-Pin jest najlepsze ze wszystkich.

  2. Miltoniusz pisze:

    Czy to jest wyższy poziom niż WA8?
    Czy planuje Pan test SP1000? Słuchałem przez moment na ostatnim AVS i jestem pod wrażeniem. Drogi ale odlotowy we współpracy z lampą.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Poziom ogólny nie jest wyższy, ale holograficzność mocniejsza. Test SP1000 pewnie będzie, bo dystrybutor nalega.

      1. marcinl0 pisze:

        Bardzo proszę: koniecznie Test SP1000 we współpracy z lampą.

        – A także uzupełnienie niniejszej recenzji o test 5-pin podłączonego do 2×3 pin zbalansowanego wzmacniacza lampowego.

        Swoją drogą dystrybutor mógł zadbać o dostarczenie do testu przejściówki do 5-pin…

        1. Piotr Ryka pisze:

          Odnośnie przejściówki, to nie wina dystrybutora – to Astell nie dostarczył jemu.

          Dostałem propozycję przetestowania wchodzącego na rynek SP2000. Czy to nie wystarczy?

          1. Piotr Ryka pisze:

            Uzupełniając: SP1000 wypada z produkcji – SP2000 w tej samej cenie następcą. (Ma dotrzeć do mnie w przyszłym tygodniu.) Przejściówka z 5-pin dla KANN CUBE będzie prawdopodobnie dopiero we wrześniu. Dystrybutor zapewnia, że odnośnie jej funkcjonalności dostarczył mi prawidłowych danych, tak więc sam musiałem to przeoczyć i pokręcić.

  3. Piotr Ryka pisze:

    Astll&Kern SP2000 przyjechał. I nawet coś tam gra 🙂

    1. Miltoniusz pisze:

      Świetnie. Co do testu SP1000 – lepiej oczywiście testować nowego SP2000. Tym niemniej przychodzi taka myśl do głowy, że SP1000 jako model schodzący pewnie będzie można kupić taniej. Z drugiej zaś strony gdyby w teście wzięły udział obydwa – pewnie pracy nie było by dwa razy więcej – byłby to test SP2000 z odniesieniem do jak sądzę grającego nieco gorzej ale podobnie SP1000. Czyli takie dwa w jednym. Ale sam SP2000 też będzie super. No i może odniesienie do Kanna będzie nawet ciekawsze. A jak pierwsze wrażenia?

    2. Przemysław pisze:

      Jak coś tam gra, to dobrze rokuje 😉 Czekam na recenzję i uważam podobnie jak Miltoniusz, że takie porównanie z poprzednikiem byłoby wartościowe.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Doskonale rozumiem pragnienie takiego porównania, ale dystrybutor nie podziela Waszej opinii i woli test samego nowego. Przy czym jest z tym wszystkim małe zamieszanie, bo Astell zrobił wzmacniacz dla SP1000, który nie wiadomo czy będzie pasował do SP2000. Ale póki co tego wzmacniacza nie ma. Osobliwa dość sytuacja, trzeba przyznać. Ale może do SP2000 będzie jednak pasował i wszystko się unormuje.

        1. Miltoniusz pisze:

          No tak, jak dystrybutor tak woli to trudno. W sumie dystrybutor to może przecież podesłać ulotki a tam jest pewnie wszystko napisane. Więc jak ktoś ma wątpliwości czy warto wydać te 17 tyś. to zawsze może sobie poczytać.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Kolega szanuje moją pracę? Jaki jest sens opisywania urządzenia schodzącego z rynku i zastępowanego przez niemal identyczne?

          2. Piotr Ryka pisze:

            No dobrze, plejerowcy mogą się odobrazić – przyjechał SP1000 Aultima i będzie porównanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy