Recenzja: Sulek Audio EDIA głośnikowy

sulek-hifi-philosophy-007   Załatwmy to hurtem. Opisany został kabel głośnikowy Harmonix Improved, opiszmy i Sulka. Też się wyleżał, trochę pojeździł na prezentacje, a teraz pora wziąć go na warsztat. Kabel jest z wyższej ligi – za 2,5 metrowy odcinek przyjdzie zapłacić 6000 PLN – a przyjechał z własnymi zworami, podczas gdy Harmonic korzystał z pomocy drogich Oyaide (1600 PLN).

Gdy chodzi o opis firmy sytuacja też jest analogiczna, bo dwa wyroby Sulka były już recenzowane i tam o ich producencie było. Przypomnę tylko, że firma jest rodzima i bazę ma w słusznie odebranym Krzyżakom Gdańsku, a z interkonektów Sulka korzystam na bieżąco i bardzo je sobie cenię. Wyjątkową oferują dawkę muzyki, przedkładanej ponad szczegóły, połyski, sopranowe wyskoki i inne chwyty techniczne z cyklu „ale jestem wybitny”; co można porównać do eleganckiego ubioru w opozycji do ekstrawaganckich ciuchów i przystrajania się złotem. Są takie kable, co niczym murzyńscy raperzy wyglądem pajacują brzmieniowym stylem, używając bling-blingu, lakierowanej skóry, futrzanych kapeluszy i wszystkiego co tylko można, by się sobą narzucić; a względem tego interkonekty Sulka są niczym dobry zespół filharmoniczny, który ma grać muzykę a nie bełkotać i świecić. Po takiej paradzie oślepiających błysków potrzeba zwykle chwili, aby styl spokojniejszy w pełni dał się docenić i by móc się nim w pełni cieszyć. By nasze uszy zdążyły wyjść z pozycji skulonej, broniącej przed wściekłą nadreprezentacją sopranów, bowiem dopiero wówczas, rozprostowawszy się, ujrzą prawdziwy muzyczny pejzaż. Sam, tak nawiasem, słyszę tę lepszość natychmiast, niemniej też nie jestem wolny od konieczności adaptacji do warunków mniej nastawionych na jazgotliwe popisy i bicie świecidłami po oczach.

Pisząc powyższe jakąś reklamę (a może też antyreklamę?) przewodom Sulka zrobiłem, tak czy siak jakoś je zaszeregowując w palecie kablarskich wyborów. Dla jasności też dodam, że one żadnych szczegółów nie gubią i światła nie przygaszają, a jedynie normalizują proporcje, co dla jednych będzie zaletą, a inni mogą woleć ekscentryzm, błyski i jazgot. W końcu raperów liczne rzesze słuchają i oglądają z podziwem, bo przecież inaczej nie mieliby środków na te swoje blig-blingi, narkotyki i limuzyny. Antykultura buców ma się wszak teraz wybornie i coraz z każdym dniem lepiej, a filmy typu Upadek nic na to nie pomogą. Dopiero jak braknie papu pod wpływem bucowania… Ale do tego jeszcze trochę, a przynajmniej nie zaraz. Zresztą, każda cywilizacja musi dojść kiedyś do kresu i ta amerykańska się temu nie wywinie. Także zaliczy implozję i potem będzie inna. Jedenastego września jedną już zaliczyła, ale to dopiero preludium i sprawy bardziej zewnętrzne.

Dobrze, wracajmy do kabli, bo rzecz nie jest o polityce globalnej a tylko polityce pojedynczego audiofila. To on musi wybrać łącze między kolumny a sprzęt i to się zwie głośnikowy kabel, o którym właśnie mówimy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: Sulek Audio EDIA głośnikowy

  1. Pan Mieczyslaw pisze:

    „Rozsądny stosunek jakości do ceny” padlem!!!

    1. PIotr Ryka pisze:

      Jeżeli kabel jest o niebo lepszy od takiego za kilkanaście tysięcy, a także zdecydowanie lepszy od tańszych, to jaki ten stosunek niby ma być? Przecież napisałem, że można sobie kupić kabel z metra za stówkę i też będzie grało. Samochód za pięćset na chodzie też można kupić i do szwagra na weekend skoczyć. I rita-tita…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy