Recenzja: Woo Audio Tube Mini

Podsumowanie

      Dwa tysiące osiemset złotych to naprawdę niewiele za tak udane połączenie przetwornika ze słuchawkowym wzmacniaczem. Lampowego i przenośnego o wielkości spęczniałego pendrive’a, możliwego do uzupełnienia dedykowanym dokiem mocującym, ułatwiającym współpracę ze stacjonarnym PC. Można się przy okazji bawić w kolorki, bo cztery do wyboru; i nie w plastiku, na aluminium. Jest aż jeden wat mocy na dwóch słuchawkowych wyjściach, a konkretnie jeden na symetrycznym Pentacon i połówka na małym jack. Kolorki to zabawa – miganie przed oczami z towarzyszeniem bursztynowego blasku lamp – ale brzmieniowy aspekt będzie całkiem poważny, to już nie jakiś żarcik, a wysoki poziom odtwórczy. Oczywista całą muzykę można mieć za rozrywkę, a nawet płochą krotochwilę, ale „Pasje” Bacha, „Requiem” Mozarta czy „Piątą” Beethovena trudno nazywać rozrywką. Muzyka to świat emocji od relaksu poprzez sympatię po miłość, nienawiść, grozę i gorycz. Przy każdej z tych okazji towarzyszącą temu refleksję oraz różnej miary zadowolenie, biorące się zarówno z udanej kompozycji, jak i udanej realizacji. Udane kompozycje w udany sposób zagrane mogą być odtwarzane sprzętowo udanie albo nie. Patrząc na małość Woo Tube Mini rzeczą rozsądną by się zdawało bardziej to drugie niźli pierwsze. Tymczasem zaskoczenie, tym razem pozytywne. Życie częściej przynosi rozczarowania niż nagrody, ale mały Woo jest udany, raczej nie rozczaruje. Ma przy tym wyraźny styl odtwórczy – z każdymi próbowanymi słuchawkami podawał dźwięk ściemniony, wyraźnie rysowany, trójwymiarowy, energetyczny, echowy i szczegółowy. Było w tym życie, było tętno, niemało było czaru. To oczywiście nie bezpośredni konkurent dla drogich torów stacjonarnych, ale udane ich zastępstwo dziecinnie łatwe transportowo. Zatem i w domu, i poza domem muzyka na wysokim pułapie, bezproblemowo napędzamy nawet trudne, wymagające dużej mocy i wysokiej jakości słuchawki high-endowe.

 

W punktach:

Zalety

  • Mały a mocny.
  • Mały, a brzmieniowo udany.
  • Tak mały, a pomimo to i przetwornik, i słuchawkowy wzmacniacz.
  • Jedno i drugie zadowala, mimo że całość mieści się w dłoni.
  • Zadowala typem brzmieniowym, o którym przed chwilą napisałem, że to połączenie:
  • Klimatycznego ściemnienia
  • Wysokiej dawki energii.
  • Trójwymiarowego obrazowania o świetnej wyraźności.
  • Naturalności żywego spektaklu.
  • Szerokiego spektrum emocji.
  • Dobrego tempa.
  • Czystości medium.
  • Otwartych przestrzeni.
  • Szczegółowości.
  • Rzucania muzycznego czaru.
  • Wszystko w estetycznym mikrusie.
  • Mikrus wielkości breloczka.
  • Aluminiowy w czterech kolorach.
  • Z okienkami, przez które bursztynowo pałają lampy.
  • Technologia Mighty-Drive łączenia lamp z tranzystorami.
  • Konwerter ESS SABRE 24-bit/384 kHz PCM i DSD256.
  • Łączność bezpośrednia via USB.
  • Pokrowiec.
  • Dedykowany moduł dokujący.
  • Sprawdza się ze wszystkimi słuchawkami.
  • Znany producent.
  • Korzystny stosunek cena/jakość.
  • Made in USA.
  • Sprawdzona polska dystrybucja.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Nie do końca zastąpi udany odtwarzacz przenośny.
  • Dwuprzyciskowa regulacja głośności jest mniej wygodna niż pokrętłem.
  • W trakcie jej używania mogą się zjawić się piski.
  • Dok kupujemy oddzielnie.

 

Dane techniczne:

  • Zbalansowany wzmacniacz słuchawkowy i DAC
  • Zalecane do użytku ze słuchawkami pełnowymiarowymi lub wymagającymi dużej mocy
  • Wyjścia: zbalansowane 4,4 mm „Pentaconn” lub niezbalansowane 3,5 mm
  • Audiofilski przetwornik cyfrowo-analogowy ESS SABRE do 24-bit/384 kHz PCM i do DSD256 (11,2 MHz)
  • Zasilany z magistrali USB, Plug and play
  • Kompatybilny z komputerami Apple, Android, Mac i Windows z wejściem USB lub USB-C / Thunderbolt 3
  • Dwie lampy próżniowe [po jednej na kanał]
  • Maksymalna moc wyjściowa: 1 W przy 8 omach
  • Pasmo przenoszenia (wzmacniacz): 20 Hz – 46 kHz (-3 dB), stosunek sygnału do szumu: 100 dB
  • Obudowa z anodyzowanego aluminium
  • Dostępne kolory: czarny, srebrny, niebieski i czerwony
  • Wymiary (szer., wys., gł.): 107mm x 35mm x 7mm,
  • Waga: 49 g
  • Zaprojektowany i zmontowany w Nowym Jorku, USA
  • Trzyletnia ograniczona gwarancja

 

WAŻNA UWAGA: Nie można przekonwertować niezbalansowanego na zbalansowany, nie używaj adaptera słuchawkowego do konwersji 6,3 / 3,5 mm -> 4,4 mm.

 

W zestawie:

  • Zbalansowany wzmacniacz słuchawkowy / DAC Mini TUBE x 1
  • Przejściówka z USB-C na USB x 1
  • Etui podróżne x 1
  • Skrócona instrukcja obsługi

 

Ceny:

Woo Audio Tube Mini: 2799 PLN

Woo Audio Tube Mini Power Base: 1599 PLN

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

4 komentarzy w “Recenzja: Woo Audio Tube Mini”

  1. Leszek pisze:

    Uwaga o braku możliwości konwersji wyjścia niezbalansowanego na zbalansowane przy użyciu przejściówki według mnie nie ma sensu. Zakończenie pary przewodów słuchawkowych wtykiem niezbalansowanym jest elektrycznie równoważne temu, co uzyskamy stosując przejściówkę. Jeśli już, to ta uwaga powinna ostrzegać o braku możliwości konwersji wyjścia zbalansowanego na niezbalansowane, ale to jest na tyle oczywiste, że uwaga staje się zbyteczna.

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Chyba zależy jaką przejściówkę, bo zdaje się raczej nie tą z 4-pin na Pentacon.

      1. Leszek pisze:

        Jak pozwoliłem sobie sprawdzić, to Pan Piotr skopiował polski opis urządzenia, tylko że tłumaczenie ostrzeżenia dotyczącego wyjść się że w nim nie udało, po angielsku brzmi ono tak:
        IMPORTANT NOTICE: 4.4mm balanced output is not compatible with headphones and earphones (IEMs) with unbalanced cables. NEVER connect unbalanced to the balanced input / output using adapters, it may cause damage to amplifier or malfunction. For headphones and earphones with unbalanced cables use the 3.5mm unbalanced output instead.
        Czyli w skrócie: nie podłączaj słuchawek z niezbalansowanym wtykiem do wyjścia zbalansowanego za pomocą przejściówki, bo grozi tu uszkodzeniem urządzenia. Dla słuchawek z wtykiem niezbalansowanym używaj wyjścia niezbalansowanego.
        Ot i cała tajemnica uwagi, która faktycznie w tym błędnym tłumaczeniu nie ma sensu.

        1. Piotr+Ryka pisze:

          Nawet nie podejrzewałem, że ktoś może posiadać przejściówkę z niezbalansowanego jacka na zbalansowany. Takowe chyba nie istnieją?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy