Recenzja: SULEK kabel słuchawkowy

    Słuchawki nacierają, za nimi idą kable. To oczywiste i oczekiwane. Wszakże przy jednym założeniu, które zdążyło stać się pewnikiem – kable serwowane ze sprzętem są niewystarczającej jakości. Nie udawajmy Greków – to nie jest przejaw złośliwości czy nadmiernego skąpstwa; po prostu okazało się, że brzmienie można poprawiać, a nawet je kształtować, stosując kable bardziej zaawansowane niż te od suszarki czy żelazka. A takie niestety są drogie i dlatego do nabycia oddzielnie.

A propos rzucę niedowiarkom, że jest na sprawdzenie tego prosty sposób – użyjcie któregoś z wysokiej klasy audiofilskich kabli zasilających do telewizora lub monitora. (O ile oczywiście nie jest zasilany prądem stałym poprzez zewnętrzny zasilacz, co jest ostatnio coraz częstsze.) Nie gwarantuję, że obraz bardziej przypadnie do gustu, bo może stać się zbyt jaskrawy i trzeba będzie przeregulować ustawienia, ale na pewno się zmieni. (Z monitorami i niektórymi telewizorami będzie kłopot – nie da się w ich przypadku użyć kabli z dużymi wtykami, podejścia są za wąskie. Ale akurat firma Sulek, widniejąca w naszym tytule, stosuje małe, płaskie, które do gniazda bez względu na jego otoczenie i orientację wejdą. Sam więc użyłem ich zasilającego przewodu z serii Edia przy okazji nabycia nowego monitora (iiyama ProLite XB3288UHSU-B1 32″ 4K) – z dobrym skutkiem: obraz stał się cieplejszy, żywszy i bardziej nabłyszczony. Po czym kabel musiałem wypiąć, bo jest potrzebny w innym miejscu.)

W następstwie tej historii jakościowej powiązanej z kablami, audiofilizm do tego stopnia zrósł się z nimi, że one teraz go prowadzą, stając się niemal jego symbolem. Mój boże, jakież to dawne były czasy, kiedy o kable można było nie dbać. Tego już nikt prawie nie pamięta, tak samo jak wydarzeń z piosenki Koniecznego o krakowskim Placu na Groblach, gdzie w mieszkaniu Garyckiej balowała Piwnica pod Baranami.

Rzućmy okiem na zawiłości kablowe w domenie słuchawkowej, której dotyczy nasza sprawa. Słuchawki parę dekad temu były uważane za zło konieczne, ale na filmie „Miś” Stanisława Barei można zobaczyć autora tekstów piosenek, zamelinowanego w SB-ckim gabinecie, w najlepszych wówczas do kupienia słuchawkach SN HIFI UNITRA-TONSIL. Miałem je kiedyś na uszach i były całkiem, całkiem, a jednocześnie zwiastunem nadciągających zmian – wraz z nimi nowych czasów, w których słuchawki staną się czymś ważnym, nieraz też ekskluzywnym. Pierwsze takie, od razu skrajnie ekskluzywne, to rok 1988 (a więc osiem lat później) i legendarne, do dziś nie przebite jakościowo Sony MDR-R10. Już w ich przypadku producent podnosił kwestię okablowania – jego poprawionej jakości i rodowania wtyku. Nie był natomiast ów kabel odpinany, ponieważ nie istniały żadne, którymi mógłby być zastąpiony. (A przynajmniej nie z sensem.) Rewolucja interkonektów i kabli głośnikowych, rozciągnięta następnie na kable zasilające, musiała jednak sięgnąć z czasem i kabli słuchawkowych; na audiofilskich forach zaczęły mnożyć się doniesienia, o tym że ten i ów zrobił lub zafundował swoim słuchawkom lepszy kabel. Zjawiły się wyspecjalizowane firmy, w tym jako jedne z pierwszych amerykańskie Moon i Lawton Audio, a wyspecjalizowane w innych kablach zaczęły oferować też słuchawkowe – że wymienię Cardasa i Entreqa. Producenci słuchawek nie pozostali dłużni i przy okazji wyższych modeli też zaczęli wzmiankować o lepszych kablach własnych – że z miedzi beztlenowej o wysokiej czystości, że zaizolowane lepiej i ze specjalnym splotem… Takie tam dyrdymały, bo te ich własne kable niemalże bez wyjątku wciąż były bardzo liche. Wyjątki jednak zaczęły się zdarzać – i tak nowojorskie Grado samo zaczęło robić dobre, a Audeze przez moment flagowe LCD-4 wyposażało w błękitny – bardzo zacny – od zewnętrznego producenta. Nie utrzymało się to długo, chęć większych zysków zwyciężyła, bo dobry kabel od zewnętrznego dostawcy to nie jest rzecz groszowa. Jedno wszakże zawitało na dobre – słuchawki z odpinanymi kablami. Wraz z tęsknie wypatrywanym flagowcem Sennheisera, modelem HD 800 (premiera 2009), odpinany kabel stał się rutyną, a na zastępowanie oryginalnych zapanowała moda. Dzisiaj to wszystko już za nami, ta cała rewolucja – jedyne, co się nie zdarzyło, to przebicie jakością owych pamiętnych Sony. Natomiast słuchawki, tak w ogóle, stały się popularne; ba, najpopularniejsze nawet, a podmiana w nich kabla czymś całkiem oczywistym.

Przypatrzmy się rynkowi – wybiórczo, ale trochę. Firm oferujących dobrej jakości słuchawkowe kable w ramach przyjaznych w miarę cen mamy trochę, w tym bardzo znane polskie FAW. Także wspomniane firmy amerykańskie – Moon Audio (kable Dragon)  i Cardas, ze swoimi dla Sennheisera – z cenami nie szaleją, i nie szaleje z nimi szkocki Atlas, ale inni szaleją. O dziwo, w zbliżonej cenie koło trzech tysięcy złotych oferowany jest najdroższy z kabli słuchawkowych Nordosta – Heimdall 2, mimo że sama firma znana jest z cen niejednokrotnie zdolnych oszołomić. Ale powracający po przerwie do produkcji słuchawkowego okablowania szwedzki Entreq wystartował z nowym modelem szczytowym Olympus już za circa osiem tysięcy. To jednak dopiero uwertura, bo teraz cięższe sztuki. Aż dwa tysiące trzysta euro kosztuje słuchawkowy Transparent Ultra, jeszcze drożej, bo dwa dziewięćset euro, JPS Lab Superconductor for Abyss 1266. A najdroższy z najdroższych, Kimber Axios Pure Silver, ponad sześć tysięcy dolarów. Pewnie zjawią się jeszcze droższe, może już się zjawiły, lecz i bez tego trzeba przyznać, że tu i tam tanio nie jest.

Teraz rzucę od swojej strony. Nie maczałem w tym palców, nikogo nie namawiałem, ale popularyzując słuchawki sprawiłem, że powstały już dwie wytwórnie. W jednej powstają kable Tonalium, kosztujące trzy tysiące około, drugą nasz tytułowy Sulek. Tonalium to pokłosie chęci dorównania kablom Entreq Atlantis dla AKG K1000, czego ktoś (nie ja) bardzo pragnął, a Sulek wyszedł z inicjatywą własną, nawet o nic nie pytał. Pomogłem mu jedynie, podsyłając na czas powstawania przewodu słuchawki Meze Empyrean i wzmacniacz słuchawkowy Phasemation; ale się nie konsultowali, tylko prosili o techniczne wsparcie w postaci słuchawkowego zaplecza. Kabel rodził się kilka miesięcy i nic o szczegółach nie wiem, podobnie jak nikt ze mną nie konsultował ceny. Gotowy przybył z adnotacją, że wymaga jeszcze wygrzania i ustaloną ceną – osiem tysięcy złotych. Takiego polskiego jeszcze nie było i nie chce mi się zabierać głosu w sprawie powiązań tego z rynkiem. Nie znam się, niczym nie handluję, nie orientuję się w upodobaniach klientów. Nie znam też oczekiwań Sulka – czy liczą na zainteresowanie, czy to jedynie popis? Sam rzecz przedstawię odnośnie brzmienia, użyteczności i wyglądu, oczywiście odnosząc się do ceny, ale z pozycji recenzenta, a nie kogoś planującego biznes. Nie mój to bowiem interes, sam nie będę sprzedawał; a czy wysoka cena oprócz bycia straszakiem może też być katalizatorem – to nie ulega wątpliwości. Ale to nie jest takie proste, bo nie dotyczy wszystkich. Bardzo nielicznych nawet po obu stronach lady: tych nie biorących do ręki niczego, co jest tanie; i tych, od których się wymaga dyktowania wysokich cen, należących do ich legendy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

28 komentarzy w “Recenzja: SULEK kabel słuchawkowy

  1. Sławek pisze:

    Fajna recenzja.
    Analogowość – ale to nie tylko gramofon i winyle, to jest druga kopia analogowości, a zasadniczo to magnetofon studyjny i taśma matka jako kopia pierwsza (oryginał wiadomo – granie na żywo). I ta właśnie analogowość jest dla większości audiofili nieosiągalna, podczas gdy ta winylowa jak najbardziej, też mam gramofon.
    Co zaś do kabli samych, to posiadam 3 – FAW Noir Hybrid (wtyk 4pinXLR), Lavricables Ultimate (wtyki 2x3pinXLR) i Tonalium (wtyki 2x3pinXLR). I jako posiadacz Tonalium zgadzam się opisem ich brzmienia w recenzji opisanym i uważam je za referencyjne. Lavricables – te są dopiero sopranowe i przestrzenne, ale nie są neutralne choć przyjemne. Trzeba było dopiero Tonalium posłuchać, by odnieść się do tych Lavricables, które na dodatek są łamliwe jak to solid core… FAW dużo lepsze niż tzw. kabel oryginalny, ale do Lavricables i Tonalium startu nie mają poprzez przytłumione – w porównaniu – wysokie tony. A to wszystko z HiFiMan HE-6, które bardzo lubię i elektroniką Audio-gd, a więc system inny – a jak widać wnioski co Tonalium podobne. Natomiast z opisu z recenzji to nie wiem czy ten Sulek by mi się spodobał, tym bardziej, że cena jest no cóż – prezesowska. Pewnie jak bym nie miał ograniczeń finansowych to najpierw bym nabył HiFiMan Susvara, i Sulka do nich potem też, a tak to mogę słuchać spokojnie tego co mam i cieszyć się muzyką.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Analogowość magnetofonów jest jeszcze inna i w przypadku poziomu naprawdę studyjnego najlepsza. Próbuje się ją przywracać, ale ceny studyjnych taśm są bardzo wysokie, a repertuar na nich bardzo ograniczony. Pociechę dają magnetofony kasetowe, których popularność w USA gwałtownie rośnie. Zachowały się na szczęście biblioteki analogowych nagrań do powielania na kasetach, ktoś przewidujący, a może tylko sentymentalny? – ich nie wyrzucił. Ma do mnie trafić wysokiej klasy kasetowy magnetofon, jeżeli tak się stanie, będzie okazja porównawczo przeanalizować to brzmienie i coś o tym szerzej napisać.

  2. Adam K. pisze:

    Panie Piotrze, mam pytanie i jednocześnie propozycję. Czy nie zechciałby Pan zrecenzować wzmacniacza słuchawkowego firmy Riviera Audio? Mają go chłopaki w Audio Connect i znając ich życzliwość, na pewno chętnie by wypożyczyli sprzęt do testu. Podobno to wzmacniacz z absolutnie najwyższej półki. Miał Pan okazję coś o tym sprzęcie słyszeć? Gdyby zdecydował się Pan na recenzję byłaby ona pierwsza w Polsce. Myślę, że warto!

    1. Piotr Ryka pisze:

      Wypada odpowiedzieć, zatem powiem, że moje doświadczenia z „chłopakami” z Audio Connect nie są za specjalne. Ale jeżeli przyślą wzmacniacz, to go zrecenzuję. Nie zamierzam jednak o to prosić.

  3. Adam K. pisze:

    Przyznam, że jestem zdziwiony. Recenzował Pan przecież Wells Audio Milo i Headtrip. Myślałem, że współpraca układała się dobrze.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Życie to kręta ścieżka, pełna niespodzianek. I lepiej nie pytać, dokąd prowadzi.

    2. Piotr Ryka pisze:

      Tak jeszcze może dla poluzowania atmosfery: wzmacniacz jest zapewne bardzo dobry i bardzo chętnie bym go przetestował, ale pewne zasady, nawet jeżeli nieumowne, obowiązują. Przynajmniej moim zdaniem.

  4. jafi pisze:

    Zgłaszam wzmacniacz słuchawkowy EAR HP4 EAR Yoshino Tima de Paravicini do testu.
    Dostarczyłem kabel słuchawkowy Sulek (bardzo dobrze napisana recenzja), doślę i ten wzmacniacz.
    Pod hajrem.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Klasyk. Jeden z największych.

  5. miroslaw frackowiak pisze:

    Panie Piotrze z calym szacunkiem ,ale 8000zl… zycze powodzenia producentowi sprzedazy tego kabla.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Taka cena nie jest skierowana do przeciętnego konsumenta. We wszystkich kategoriach produktów rynkowych znajdujemy przykłady tego rodzaju wycen. Odnośnie sfery audio – słyszałem o płytach CD kosztujących tyle za sztukę. – Luksus. Poświęciłem mu kiedyś obszerny esej.

      1. miroslaw frackowiak pisze:

        Tacy producenci to mistrzowie ! Taki dowcip radiowy kiedyś był „….. Halo czy to zakład ciągnięcia druta …” No ale tu ze srebra , to inna bajka ha ha

        1. Piotr Ryka pisze:

          Każdy orze jak może, panie dyrektorze…

        2. jafi pisze:

          Nie doczytałeś:
          Przewód nie jest ze srebra!

  6. Tichy62 pisze:

    Najlepsza ta wtyczka (jack). Wygląda jak ze starych zapasów ZURiT, z lat 70-tych.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Z rozmów już po recenzji dowiedziałem się, że testowanych było wiele wtyków, w tym ten najdroższy Furutecha, który odpadł, i to z dość nieprzychylnym komentarzem. Sam nie produkuję kabli, toteż nie mam rozeznania odnośnie wtyków, ale opinie są tu różne. Niektórzy na przykład utrzymują, że rodowanie to katastrofa, tymczasem najpiękniej grające słuchawki w historii, Sony MDR-R10 – miały wtyk rodowany. I bądź tu mądry. Jako przejściówkę z małego na duży jack mogę polecić tę AudioQuesta (o ile jest jeszcze dostępna). Nie jest idealna dla wszystkich słuchawek, ale przeważnie lepsza od złoconych. Odnośnie wtyku użytego w kablu recenzowanym, może coś powie sam Sulek. A może nie. W końcu dobór właściwych części to praca, a pracy darmo nie rozdają.

    2. jafi pisze:

      Zurit to moje dzieciństwo, ferie spędzane w miejscu pracy ojca. Pamiętacie jeszcze syna milicjanta z „Nie lubię poniedziałku”? Jak widać można mieć różne skojarzenia.

      Ale to miała być zaczepka, prawda?

      Wtyk jest funkcją celu i to zadanie spełnia znakomicie: całość gra tak jak opisał Piotr.
      Bynajmniej starannie dobrany spośród wielu ze względu na dźwięk.
      Sulek nie jest zainteresowany podejściem biżuteryjnym do swoich produktów. Jest wystarczająco wiele kabli audio na rynku, które bardziej wyglądają niż grają.

      On szuka i znajduje najlepszy dźwięk.

      Produkty są trwałe i można je wielokrotnie wpinać i wypinać bez obawy o uszkodzenie.

  7. Marcin pisze:

    Z opisu tego kabla wynika, że może doskonale pasować do K1000. Szkoda tylko że jest tak drogi… Ciekawe czy p. Sulek zgodziłby na jakieś ustępstwa w tym temacie?

    Przymierzam się już od dłuższego czasu do Tonalium, ale po tym co tu przeczytałem myślę, że akurat z K1000 może nie pasować tak jak bym chciał (a w K1000 brakuje mi dociążenia dźwięku i nieco bardziej zaznaczonego basu; mam wersję o nr 51xx, a więc „Bass Heavy”).

    Z góry dziękuję za komentarz do powyższego.

    Pozdrawiam

    1. jafi pisze:

      Może gospodarz tego miejsca, czyli Piotr zgodzi się na krótkie użyczenie dla próby.
      Kiedy stanie się jasne, że to TEN kabel zapraszam do rozmowy przez moją pocztę internetową.

      pozdrawiam

  8. Colorfort pisze:

    Trochę ubolewam, że do porównań pan Piotr nie użył swojego sztandarowego/referencyjnego kabla (Enteq Atlantis). – Cena jest porównywalna z Sulkiem. Uroda również – pod pewnymi względami, choć Entreq ma swoją szwedzką wyrafinowaną „ekourodę”. Od wiosny jestem szczęśliwym posiadaczem Entreq Atlantis i Entreq Olympus (szczytowy model kabla słuchawkowego Entreq). Nie słuchałem Sulka słuchawkowego ale słuchałem innych. – Wszystkich tu recenzowanych Sulków. Wiem co wnoszą do toru. Obawiam się, że brak takiego zestawienia w tym teście/recenzji nie jest przypadkowy {tzn. my, stali bywalcy tego salonu, trochę przecież znamy preferencje i dociekliwość pana Piotra).
    „Analogowość” i poukładana przestrzeń w słuchawkowym Sulku to cenne przymioty, ale… Entreq ma to samo i znacznie, znacznie więcej.
    Pozdrawiam wszystkich;-)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Brak w teście kabla Entreq Atlantis (który faktycznie posiadam) jest rzeczywiście nieprzypadkowy. Posiadam bowiem trzymetrowy taki na stałe przytwierdzony do słuchawek AKG K1000 i zakończony przyłączami głośnikowymi. Z tej przyczyny podpięcie go do którychś ze słuchawek użytych w teście było równie niewykonalne, co użycie Sulka z tymi AKG. Bardzo chętnie natomiast dokonam porównania Atlantisa bądź Olympusa z Sulkiem (lub obydwu), o ile tylko dostanę któryś z wtykami mini-XLR przy słuchawkach. Jestem gotów przystąpić do takiego porównania na drugi dzień po otrzymaniu i w krótkim czasie przedłożyć obszerną relację. Ale nie wcześniej. Zamieszczoną w poście uwagę o umyślności z mojej strony uniku uważam za niegrzeczną, toteż pozdrowień nie przyjmuję.

    2. jafi pisze:

      Sugeruje pan, że Entreq jest lepszym kablem od Sulka, chociaż nie słuchał pan słuchawkowego Sulka.
      Nie wiem co powiedzieć: piaskownica?

      Ale to nie wszystko: swoją opinię opiera pan na doświadczeniu z innymi tutaj opisywanymi „wszystkimi” kablami Sulek.
      O ile mogę sobie wyobrazić, że gdzieś u kogoś słuchał pan kabli Sulek z podstawowej serii EDIA (całkiem pokaźna liczba użytkowników), o tyle seria 6×9, a tym bardziej 9×9 są elitarne i użytkują je ludzie, których znam. Pan do nich nie należy.

      Myślę, że pańska opinia jest bezwartościowa, tak jak pańska wiarygodność.

  9. Colorfort pisze:

    Panie Piotrze.
    Mam dla pańskiej pracy wiele szacunku. W moim poprzednim wpisie nie było cienia zlośliwości. Jednak, jeśli poczuł się Pan urażony, przepraszam. – Wielokrotnie Pan pisał, więc wiem jak podłącza Pan Atlantis do pańskiego wzmacniacza. Pomimo tego cena obu kabli prosi się o ich porównanie.
    Żałuję ale interface obu moich kabli jest inny niż mini XLR. To Lemo. Miałem okazję posłuchać Atlantisa wielokrotnie przed kupnem, dlatego nie było dla mnie niespodzianki w zestawie słuchawki/kabel. Interface został wykonany fabrycznie pod zamówienie. Olympusa kupiłem trochę przypadkowo bezpośrednio u producenta. – Kupiłem w czasie początkowej produkcji tego kabla i nie mogłem z nikim wymienić doświadczeń. Teraz nie jest już tak źle. – Są inni użytkownicy, równie zadowoleni jak ja.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Prosiłem polskiego dystrybutora o udostępnienie Entreq Olympusa, na razie bez efektu. Czy pańskie Lemo odnosi się do Sennheiser HD 800, czy Focal Utopii? Jeżeli to pierwsze, mogę w razie udostępnienia porównać do Tonalium. Jeżeli drugie, wówczas Sulek musiałby wykonać taki kabel. Sam mogę służyć jedynie gotowością opisu. Mógłbym na przykład opisać Olympusa w odniesieniu do oryginalnego kabla Focali, albo porównać z Atlantisem. Nic ponad to, bo ładnie bym wyglądał, gdybym kable do testowania musiał sam kupować.

  10. Colorfort pisze:

    Teraz slucham Entreq’ów z Focal Utopia. To dla mnie docelowy zestaw. Oczywiście zawsze możebyć lepiej, ale na razie się nie zanosi. Ze srebrnym Axios było 2 x drożej i 2 x kiepskawo.
    Chyba opowiadałem Panu prze z telefon, ze w regionalnym przedstawicielstwie na kraje Europy środkowo-wschodniej (Węgry) natrafiłem na radykalnie bardziej życzliwe podejście niż u polskiego przedstawiciela. Może to dobry kierunek.
    Pozdrawiam serdecznie.

  11. miroslaw frackowiak pisze:

    Wszyscy wiedza na swiecie ze na kablach zarabia sie krocie,najlepsza przebitka i najmniejszy naklad,robi sie z ich produkcji wielkie Voodoo i wspaniale recenzje na zamowienie,aby tylko drogo takie cuda sprzedac,z mojego doswiadczenia 45-letniego w audio, wyszlo ze mozna znalesc tansze kable, ktore graja o wiele lepiej od tych drogich,tylko trzeba odpowiednio poszukac i dopasowac do swojego toru odsluchowego i w tym tkwi caly szkopul a nie sugerowac sie cena,niby czym wyzsza to lepiej…

    1. Piotr Ryka pisze:

      To w takim razie poproszę o dokładne wyliczenie, jaki krocie zarabia się na kablach, a jakie na innych elementach toru audio. Oraz o listę kabli lepszych od drogich, których wystarczy tylko odpowiednio poszukać.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Tak jeszcze przy okazji: może ktoś by wyliczył, ile kosztowały Amatiego, Stradivariego czy Guarneriego materiały na skrzypce. Albo ile Steinwaya surowce na fortepian. Ilukrotne to daje przebicia.

        Ktoś wie, ile kosztuje Coca-Colę wyprodukowanie litra ich brunatnego płynu? Milkę tabliczka kakaowego tłuszczu? Levisa para spodni? Apple’a smartfon?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy