Recenzja: Studio 16 Hz ETHOS ULTIMO SIGNATURE

   W relacji z niedawno powstałego salonu – Studia 999 AUDIO w Krakowie – sygnalizowałem obecność tam popisowego produktu manufaktury głośnikowej Studio 16 Hz z Tychów. Ze Studia do Studia przewędrowały zatem te popisowe dla swego producenta głośniki, a sam przywędrowałem tam od siebie, żeby móc je usłyszeć. Niecelowo zupełnie, bo nawet nie wiedziałem o ich istnieniu, za to bardzo udanie – okazały się świetne.

Wystawiając taką ocenę od razu palę efekt niespodzianki, tracąc sposobność zaskoczenia opinią końcową; i teraz ktoś nie mający ochoty brnąć w długie ciągi słowne nie skrywające już tajemnicy, może resztę odpuścić.

– Oto są, zaistniały, popisowe głośniki autorstwa Studio 16 Hz; można ewentualnie jeszcze sprawdzić, jak duże i jak wyglądają oraz ile kosztują. Gdyby się spodobały, a cena nie odstraszyła, można po opis brzmienia na miejsce się udać, powierzając go najlepszemu recenzentowi – własnym uszom. Nie będę krył, iż tak właśnie będzie najlepiej, ale dla lubiących sobie poczytać, także tych, którym do Krakowa nie jest po drodze, a wstępnie są zainteresowani – dla nich ciąg dalszy tekstu.

Studio 16 Hz to, jak na krajowe uwarunkowania, firma ze sporym dorobkiem. Powstała w 1996, obchodzi zatem 25-lecie. Ćwierć wieku w zupełności starczyło, by stała się popularna i otoczyła kręgiem fanów. Pod względem oferty przyzwyczaiła natomiast do celowania w coś, co nazywamy złotym środkiem. Ani nie szaleje z cenami, ani nie oferuje taniej masówki – kolumny od nich grać winny bardzo dobrze relatywnie mało kosztując, czyli maksymalizm tu się odnosi  wyłącznie do stratyfikacji cena/jakość. Wraz z tą recenzją to się zmienia, poszerzeniu ulega krąg produktowy. Ale o tym za moment, coś jeszcze najpierw o twórcy.

Firma działa na Śląsku i jak wiele tego typu przedsięwzięć wystartowała przez pączkowanie, to znaczy produkowanie kolumn głośnikowych było zrazu jej działalnością poboczną, dopiero z czasem stając się najważniejszą, a na koniec jedyną. To dobry punkt wyjściowy, oznacza bowiem, że głośnikowe produkty zaistniały bez specjalnego zadęcia i weszły w rynkowy krwiobieg jako coś potrzebnego, pasującego do siły nabywczej i oczekiwań, zatem nie na zasadzie reklamowego wrzasku i wpychania czegoś na siłę. Świadczy to o talencie konstruktora, który nie mając marketingowego wsparcia ani także zaplecza w postaci zaprzyjaźnionych salonów, potrafił wybić się na pozycję kogoś znanego i cenionego. Rzecz stała się więc trochę mimochodem, a pan Grzegorz Rogala zapewne sam nie miał kiedyś świadomości skrywania w sobie talentu konstruktora głośników.

O wysokiej jakości produktów Studia 16 Hertz nie muszę nikogo gołosłownie przekonywać, tu nie trzeba wierzyć na słowo. Firma od lat prezentuje swe dokonania na warszawskim Audio Video Show; i to nie tylko w pokoju własnym, ale też użyczając głośników wytwórcom elektroniki. Fakt, że chętnie promują się w ich towarzystwie stanowi kolejny dowód, że mamy do czynienia z czymś udanym.

Przesuńmy teraz uwagę w stronę przedmiotu recenzji. Poszerzanie oferty zwykle przebiega  prędzej, nie trzeba czekać aż tak długo. Konstruktorów samych ciągnie do popisania się czymś niezwykłym; Studio 16 Hz natomiast wcale się nie kwapiło. – Ba, nie miało nawet zamiaru. Recenzowane ETHOS ULTIMO to bardziej produkt na zamówienie, powstały w skutek nacisków zewnętrznych, a nie z potrzeby własnej. Kilka osób doszło do wniosku, że zamiast sięgać po produkt gotowy innych marek, lepiej będzie poprosić Studio 16 Hz o projekt i wykonanie głośników z wyższej półki. Rzecz rozpoczęła się dawno temu, ciągnęła długo i sfinalizowała w 2016-tym, a w odniesieniu do wersji Signature w 2018 roku. Po drodze wiele badawczych odsłuchów wersji roboczych odbyło się u klientów, a uchylając rąbka tajemnicy powiem, że klienci ci posiadali aparaturę klasy ekstremalnej, na przykład niesamowite i też wykonane na zamówienie monobloki lampowe Amplifona. (Każdy po kilkadziesiąt lamp, ważący 240 kilogramów, opracowanie tak ekstremalnego rozwiązania zajęło przeszło trzy lata.) Można zatem powiedzieć, że za powstaniem ETHOS ULTIMO stali przede wszystkim ci pasjonaci, którzy gustują w posiadaniu przedmiotów wyjątkowych, a nie prosto z rynkowej oferty. Taki już widać los Studia 16 Hz – rzeczy wokół niego dzieją się jakby same, co ani trochę nie przeszkadza temu, że są to rzeczy udane.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

13 komentarzy w “Recenzja: Studio 16 Hz ETHOS ULTIMO SIGNATURE

  1. Sławek pisze:

    Wspaniale wyglądają te kolumny, ale mają jedną zasadniczą wadę przez Pana nie wymienioną – nie są kotoodporne! Głóśniki nie są odpowiednio zabezpieczone.
    Jako opiekun trzech futer wiem co mówię… Kocur bardzo grzeczny, ale są dwie kotki młode i strasznie rozrabiają, monitorki to schodek by wskoczyć wyżej i nieważne czy ten schodek się przewróci.
    Tak przy okazji – jak tam Pana kotek – wylizał się? Mam nadzieję…

    1. Piotr Ryka pisze:

      Prawdziwa kotoodporność jest bardzo trudna. Mój dziesięciokilowy kocur (schudł o półtora kilo przez chorobę, ale na powrót tyje) rozwala momentalnie każdą torbę czy klatkę do transportu kotów, zajmuje mu to dosłownie parę sekund. Tym bardziej więc żadne maskownice by go nie powstrzymały, chyba że gęste siatki z grubych prętów. Odnośnie jego stanu zdrowia, to jedzie cały czas na kuracji sterydowej i na razie się trzyma. Diagnoza (dwie poszerzone morfologie i trzy razy USG) nie jest jasna – może to chłoniak, a może przewlekłe zapalenie jelit. Miejmy nadzieję, że to drugie.

      1. Sławek pisze:

        Moje Pylon Ruby Monitor (mówiąc szczerze to najsłabszy element zestawu, kupiony po to by można gościom lub żonie puścić muzykę bo trudno by zakładali słuchawki po kolei kilka osób, albo po ludzku posłuchać dźwięku z TV) – są kotoodporne bo mają na stałe zamocowane ażurowe metalowe siateczki. Przy okazji zakupu gramofonu widziałem w salonie w Katowicach kilka innych modeli kolumn z metalowymi zabezpieczeniami, np. Paradigm. Ludzie mają w domu zwierzaki i niektórzy konstruktorzy to uwzględniają. Ja bym chętnie wymienił moje Ruby Monitor na Audiowave 141SE, które dźwiękowo mi bardziej pasują, ale cóż Pan Konstruktor (którego znam osobiście) nawet maskownic nie przewidział. Tyle, że tak jak Pan pisze – maskownice to marne zabezpieczenie przed kotem.
        Trzymam kciuki za kotka!

        1. Piotr Ryka pisze:

          Dziękuję w imieniu kotka. Strunowe zabezpieczenie frontu a la Franco Serblin może być chyba ze strun metalowych i wówczas byłoby kotoodporne.

  2. Fon pisze:

    Tak kable głośnikowe to spore ograniczenie jak reszta kolumny jest najwyższych lotów, to dalej bardzo niedoceniany element a nawet w kolumnach niższej klasy wnosi bardzo dużo.
    Niestety trzeba w ten element zainwestować sporo aby zagrało, taka prawda.

    1. Sławek pisze:

      Do monitorków Pylon Ruby Monitor za 2700 zł używam kabli QED Signature Revelation fabryczne gotowy komplet za 1100 zł. Jak użyję droższych to zaczną lepiej grać?
      Jak już to trzeba im chyba zrobić wiwisekcję i powymieniać elementy zwrotnicy na lepsze i wewnętrzne okablowanie najpierw.

      1. Piotr Ryka pisze:

        A może jednak spróbuj z lepszymi kablami? Przypuszczam, że jednak zagrają lepiej. Ale broń Boże kupować, pożyczyć.

        1. Sławek pisze:

          Srebro, srebro i jeszcze raz srebro…
          Co się da da wymieniam na Argentum, a to są kable na zamówienie.
          Wyjątki to słuchawkowy Tonalium i I2S między transportem CD a DAC – Tubulus Concentus.
          Więc ciężko będzie pożyczyć, no chyba że się otworzę także na miedź…

          1. Sławek pisze:

            Zasilające także wymieniłem na Argentum – z dobrym skutkiem.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Spróbować jednych, drugich trzecich – sprawdzić jak może być. Sam miedź bardzo lubię, a srebro jest na ogół trudniejsze – zarówno dla producenta kabla, jak i zestawiającego tor.

  3. Marrio pisze:

    Czy jest szansa na recenzje HIFIMAN HE-R10D ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jest.

      1. Marrio pisze:

        Git 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy