Inżynieria
Zacznijmy od dwóch rzeczy: Primo, nie pada wyjaśnienie, skąd przyszedł pomysł wzbogacenia oferty o słuchawki planarne, można się tylko samemu domyślać, że powodem było poszukiwanie kompromisu pomiędzy ceną a jakością – słuchawki pierwszą mają jak na swojego producenta umiarkowaną, podczas gdy drugą ponoć wysoką. O tej wysokości w następnym rozdziale, a cena to 13 tys. PLN, czyli ani nie okazyjna, ani skrajna. Ot, taka sobie zwykła cena za dzisiejsze wysokiej jakości słuchawki, dopiero walory brzmieniowe powiedzą, czy i ewentualnie na ile sensowna. Secundo, skąd liczba 1706 w nazwie? Okazuje się, że to nie liczba, to data – to rok tysiąc siedemset szósty, pamiętny dla Turyńczyków rok obrony ich miasta przed francuskim najeźdźcą w wojnie o sukcesję austriacką; to wtedy Turyn bohatersko się bronił w trwającym 117 dni oblężeniu, na pamiątkę którego w nazwie słuchawek uwieczniono datę, a w centrach ich maskownic pięciokąt nawiązujący do obrysu turyńskiej cytadeli, kluczowego węzła oporu. Turyn się ostatecznie obronił, przybyłe z odsieczą wojska dowodzone przez Wiktora Amadeusza II i księcia Eugeniusza Sabaudzkiego zmusiły wrogów do odwrotu, co miało miejsce 7 września A.D. 1706, a teraz, w październiku roku pańskiego 2026, przyszedł czas na potyczkę z brzmieniem upamiętniających tę datę słuchawek.
O tych słuchawkach producent się wywnętrza i ma sporo do powiedzenia, na poświęconej produktowi stronie czytamy:
Centauri 1706 to efekt pracy różnych branż, od wysokiej klasy stolarstwa po mechanikę precyzyjną, od chemii po galanterię skórzaną. To w ekosystemie włoskich specjalistów, w którego skład weszło 11 dużych firm oprócz samego Spirit, powstaje tych 60 komponentów, które składają się na Centauri. Komponentów zawierających aż 19 różnych materiałów, wymagających 3 godzin montażu i 50 godzin docierania.
Centauri 1706 to słuchawki, które otulają słuchacza ciepłym i żywym brzmieniem, oferując wrażenie przebywania w przestronnym otoczeniu z instrumentami rozstawionymi w tej przestrzeni. Te charakterystyczne cechy zawdzięczają przetwornikowi planarnemu oraz zaawansowanej konstrukcji Spirit, dzięki której Centauri doskonale odwzorowują naturalność głosów, poczucie rytmu i całościową wierność brzmienia.
Do ich atutów należy również zdolność do precyzyjnej reprodukcji dźwięku nawet przy dużej głośności, dzięki czemu Centauri 1706 to słuchawki zapewniające czystą przyjemność odnośnie wszystkich gatunków muzycznych oraz stylów słuchania. Są przy tym łatwe do napędzenia i dobrze brzmiące nawet w przypadku współpracy ze wzmacniaczami średniej jakości, dobrze też współpracują z małymi i ultraprzenośnymi urządzeniami.
Centauri 1706 to słuchawki stworzone specjalnie do długich sesji odsłuchowych. Pomimo wagi i rozmiaru nauszników mających zdolność zapewnić trójwymiarową reprezentację dźwięku, użyte materiały i konstrukcja pałąka gwarantują odpowiednie rozłożenie ciężaru i maksymalny komfort.
Oprócz wynurzeń w formie literackiej znajdujemy na stronie kilka parominutowych filmowych migawek obrazujących proces twórczy, patrzymy na efektowne frezowanie i montowanie w rękawiczkach, patrzymy na fachowe lutowanie i wyjmujemy Centauri z pudła.
Dorzućmy parę uwag. Wspomniany w wynurzeniach pałąk to efekt modyfikacji, pierwotna wersja była inna. Nowy jest mniej efektowny, lecz za to wygodniejszy – i słusznie, to o wygodę przecież w pałąkach chodzi. Udoskonalenie polega na zmianie kształtu metalowego profilu oraz obszyciu go skórą i jednoczesnym zmodyfikowaniu opaski pod nim podwieszonej. W miejsce nagiego metalu zdobionego grawerunkami dostajemy cieńszy łukowy pas nierdzewnej stali obszyty zieloną skórą, uzupełniony opaską ze skóry Nappa (najwyższej gatunkowo licowanej), od wierzchu też zieloną.
Wyjątkową precyzją ma się odznaczać mechanizm zawieszenia i kontroli ustawień muszli, który pradawnym wzorem oparto o półłuk chwytaka (tutaj aluminiowy) i wychodzącą z niego pionowo prowadnicę (tutaj z nierdzewnej stali), po której z fiksującym ustawienie oporem może wędrować masywna metalowa obejma zaciskana śrubowo (te obejmy stanowią równocześnie zakończenia pałąka). Koniec końców słuchawki są rzeczywiście wygodne, tym bardziej, że ich muszle okazują się duże, a utrzymanie żądanej pozycji nie stwarza najmniejszego problemu, co jak najbardziej się liczy in plus, nierzadko bowiem tak nie bywa.
Muszle nie tylko są duże, są też efektowne. Wyfrezowane arcyprecyzyjnie w orzechowej drewninie amerykańskiego orzecha Canaletto Walnut, stanowią element przyrodniczy – nie ma dwóch par Centauri o identycznym odcieniu muszli ani układzie słojów. Co więcej, drewniana konstrukcja opraw wżywać się ma z upływem czasu coraz bardziej w brzmienia słuchawek, coraz doskonalej dopasowując się do ich wibracji jako składnik rezonansowy.
Słuchawki są otwarte, toteż w szerokiej drewnianej ramie pyszni się duża maskownica o wielokątnym i gwiaździstym wzorze. Wewnątrz klasyczny układ planarny z membraną obustronnie oprawioną prętami magnesów neodymowych N52, producent podkreśla znaczenie antywibracyjnego umocowania – stelaża złożonego z trawionej chemicznie płyty nośnej z nierdzewnej stali, pod którą gruba warstwa materiału zdolnego tłumić niepożądane drgania w postaci kompozytu Texalwood: połączenia żywicą epoksydową szklanego włókna, dwóch warstw aluminium i topolowej sklejki. Z tą płytą łączą się magnetycznie wentylowane pady (Ventilation Pad System) obszyte Alcantarą i skórą Nappa, pady opracowane przez Dekoni. (Łączenie nie jest wściekle mocne, ale zarazem pewne.)
Do muszli wchodzą małymi jackami od przodu (tak by nie wadzić o ramiona) 2,2 metrowej długości kable miedziane OFC produkcji Portento Audio, o których pada zapewnienie, że są wysokiej jakości, co mogę sam potwierdzić. Kable zbiegają się igrekowo (inaczej prawie nie bywa, bardzo rzadko są prowadzone na całej długości oddzielnie, ale w szczytowych Valkyriach są), finalizuje je wedle życzenia dowolna końcówka, u testowanych był to 4-pin.
Słuchawki nabywca otrzymuje w dużym pudle z surowej tektury (ekologia) ozdobionym na wieku amebowym nadrukiem: cztery nibynóżki ameby zasięgiem wyznaczają możliwości techniczne słuchawek. Rzadka to sprawa, aby sam producent szczegółowo ocenił styl brzmieniowy oraz klasę techniczną własnego wyrobu; okazuje się, że Centauri są wg twórców przede wszystkim wygodne i wszechstronne odtwórczo, nacisk w nich położono na możliwość długiego słuchania bez uczucia zmęczenia dźwiękiem i faktem ich obecności na głowie. Co w odniesieniu do brzmieniowego całokształtu oznacza złagodzenie ekspresji szczegółów i sopranowej wierności tonalnej każdego instrumentu, a nie oznacza ani redukcji dynamiki, ani zwężenia pasma, ani też kompaktyfikacji sceny. A zatem dynamiczne i przyjemne dźwięki o niemęczącym charakterze w obszernej scenografii; zaiste nie wiem, czy cokolwiek będę miał do dodania względem oceny pochodzącej od inżyniera dźwięku turyńskiej opery i właściciela studia nagrań.
Przed próbą uczynienia tego techniczne uściślenia. Słuchawki są, jak już było parokrotnie mówione, planarne, wokółuszne, otwarte i przewodowe. Bez kabla ważą 490 gramów, przenoszą pasmo akustyczne 15 Hz – 40 kHz (skalibrowane do krzywych izofonicznych), impedancja to 22 Ω, czułość 102 dB, a maksymalna moc wejściowa to 2,5 W. Cena, dla przypomnienia, opiewa na trzynaście tysięcy złotówek, producent szczyci się faktem kooperacji przy Centauri wielu firm z Włoch i USA.









No proszę: „Dekoni Ventilation Pad System”. A kiedyś Piotrze napisałeś, że pady Dekoni zrujnowały dźwięk jakiś tam – nie pamiętam – słuchawek. Ja w moich HiFiMan HE-1000se mam pady Dekoni welurowo skórzane, są bardzo wygodne a i dźwięk zyskał moim zdaniem. Z tym, że oryginalne pady rozpadły się dosłownie, przetarły, gąbki wyszły na wierzch…
Te Centauri to jak się mają do HIFiMan He-1000 (se, v3 bądź Unveiled) i do Susvar? duża przepaść?
Tak, zrujnowały Audio-Technikę ATH-L5000. Ale Dekoni ściśle współpracuje ze Spirit Torino i tam dobór ich padów ma charakter międzyfirmowego dopasowania, a nie indywidualnego zakupu na chybił trafił. Firmy współpracują tak ściśle, że właśnie w tych dniach odbywają się podmiany bardzo zaawansowanych technicznie, mających architekturę wewnętrzną padów Dekoni we flagowych Valkyriach na jeszcze doskonalsze. Tak więc wymiana na Dekoni może być udana i zapewne najczęściej jest, ale nie musi. Co gorsza, u tej Audio-Techniki powrót do oryginalnych okazał się podobno niemożliwy. Dość to dziwne, bo firma w razie ich zniszczenia albo zużycia powinna służyć pogwarancyjnym serwisem, ale podobno niemożliwy.
Jak mają się Centauri do HE-1000, tego drobiazgowo nie umiem ocenić, ale zgaduję, że w porównaniu wyszłoby, iż mają cieplejsze pogłosy i łagodniejszą górę pasma. Odmienność bardziej stylistyczna niż jakościowa, a co by komuś bardziej podchodziło, tego już wiedzieć się nie da. Centauri mają być na AVS, można sobie będzie porównać. Domyślam się, że jak ktoś woli brzmienia z nutką optymizmu, to Centauri, a kiedy pesymizmu, to HE-1000. Ale mogę się mylić. No i dużo zależeć będzie oczywiście od wzmacniacza. HE-1000 najpewniej w większości konfiguracji mocniej będą eksponowały szczegóły, Centauri płynność brzmienia. Długo można by jeszcze o tym, ale godziny teoretyzowania i tak przebije najkrótszy nawet moment odsłuchowy.
Dziękuję za odpowiedź. U mnie Pady Dekoni lekko dodały dołu i również lekko uspokoiły górę, tak więc z Twojego opisu wynika, że to brzmienie zbliża się do Centauri. I oczywiście należałoby posłuchać, tym niemniej na AVS się w tym roku nie wybieram.
Pady Dekoni kupiłem właśnie na AVS, a ponieważ w zeszłym roku też nie byłem to wynika z tego, że te pady mają już dwa lata – i nie widać śladów zużycia, porządna robota. Bo te oryginalne od HiFiMan zużyły się bardzo szybko. Jeśli teraz miałbym kupować nowe słuchawki, to wybrałbym zamknięte, a jakie to już uszy musiałyby mi odpowiedzieć.
Nowe flagowe Aune są podobno niebezpiecznie świetne.
Będzie recka? 🙂
Możliwe. Po AVS. Ale pewności nigdy nie ma, jak to w życiu. Sam ich jeszcze nie słyszałem.
Będzie recenzja Audiotechnica NARUKAMI? Staniały teraz 700 dolarów.
Audio Klan obiecał je ściągnąć na AVS, a potem przysłać do mnie. Może praktyka to potwierdzi.
Bardzo dobra wiadomość – na AVS będą Bandos Avija. Potem podobno też u mnie.
Na razie powstała recenzja Final DX10000 CL. Powinna się ukazać w poniedziałek lub wtorek.
Ciekawe z jakimi padami przyjada te Narukami. Podczas ich prezentacji, wersji przedprodukcyjnej, na jednym z amerykanskich AS, jeszcze w 2023, jeden z uczestnikow pozyczyl do nich pady ZMF Solid Universe Hybrid. Musialo sie ich granie bardzo spodobac przedstawicielom Audio Techniki bo pokiwali glowami i nie tylko ze sa te pady teraz dolaczane do tych sluchawek, co wrecz fabrycznie zakladane (chociaz to pewnie zalezy dla jakiego regionu), a 'oryginalne’, na jakich byly wstepnie strojone, dolaczane sa jako alternatywa.
Fajnie jakby i te dorzucili do porownania, tez zamkniete, cena zblizona, no i ten sam producent.
https://www.audio-technica.com/en-gb/ath-awx7000
Na razie mgła. Ale może coś się wyłoni?
Na Narukami fabrycznie były zakładane takie ich zwykłe skórkowe dość płaskie pady, także się nie wysilili.