Recenzja: Silent Angel Bonn N8

Obraz

I wielorako użyteczny.

   Do tunera C+ ULTRABOX 4K wchodzi u mnie długaśny kabel ethernetowy Hamy, biorący początek w routerze Netii i służący do obsługi Netfliksa oraz YouTube. Porównałem działanie dla obu tych źródeł sygnału w tej własnej, podstawowej konfiguracji do alternatywnie wzbogaconej o przejście przez Bonn N8, podłączony do routera własnym kablem z jego kompletu. Jedyne przy tym zewnętrzne wyposażenie dodatkowe stanowił w obu wypadkach moduł iFi DC iPurifier 2, przeznaczony do poprawy zasilania prądem stałym routera – robiący jak zawsze dobrą robotę, tym razem taką samą dla wszystkich.

Zacznijmy od YouTube i specjalnie wybranego bardzo starego, skrajnie kiepskiego nagrania „Gallux Show № 5” z pierwszej połowy lat 70-tych. Ogólnie biorąc mydliny, w wersji bez Bonn naprawdę niewiele pozwalające zobaczyć, już prędzej ewentualnie usłyszeć. Trudno w czymś takim o poprawę w czasie rzeczywistym, czyli bez użycia profesjonalnego sprzętu masteringowego w specjalnym studio na zasadzie długiej, wielomiesięcznej cyfrowej obróbki. (Przykładowo podobnie kiepski obraz startującego promu kosmicznego Columbia w ramach dochodzenia przyczyny jego katastrofy specjalne studio obrabiało przez dwa miesiące i dopiero po takim czasie udało się wyraźnie zobaczyć, jak odrywający się fragment piankowej izolacji zbiornika ciekłego tlenu uderza w krawędź natarcia lewego skrzydła.) Z udziałem Bonn w czasie rzeczywistym poprawa mimo to zaistniała – pojawił lepszy kontrast między czernią a bielą – czerń stała się czarniejsza, biel bielsza. Na dodatek ta biel przyjemniejsza w odbiorze, bo nie tylko mniej szara, ale także pozbawiona ewentualnej jaskrawości, towarzyszącej często wybielaniu. Wyraźniejsze także kontury, lepsze wydobywanie postaci z tła, dużo też lepszy, wyraźnie czytelniejszy i poprawiony harmonicznie dźwięk. Ale to wszystko w odniesieniu do rozdzielczości 480p, czyli chyba nie muszę tłumaczyć, jak słabej. A mimo to poprawa, poprawa ewidentna. I nie tylko lepsza widoczność, ale obraz bardziej plastyczny i miły dla oka zarazem.

 

 

 

 

Odnośnie teraz Netfliksa, który podobno na czas epidemii obniżył jakość transmisji, ale ja tego nie zauważyłem. Skupię się na jednym przykładzie, na klasycznej kreskówce Shrek. Zastosowanie Bonn N8 spowodowało wyraźną zmianę obrazu, odniesioną do wszystkich podstawowych czynników. Wyostrzyły się wszystkie kontury, włącznie z rysunkiem źdźbeł trawy, liści, tekstury tkanin itp. Wyostrzyły do tego stopnia, że obraz zawisł na granicy tego, co nazywamy przerysowaniem, pomimo że telewizor miał wprawdzie ustawioną maksymalną szczegółowość, ale zarazem maksymalne zmiękczanie konturów. (To daje u mnie najbardziej plastyczny obraz.)

Kolejna rzecz – nasycenie barw. Te też pogłębiły się wyraźnie, ale nie przede wszystkim poprzez ściemnienie skutkiem zagęszczenia pigmentu – ta rzecz tylko w pewnym stopniu i w sumie bez przesady, choć niewątpliwie dalekie to było od ujednolicania palety barwniej nie dość intensywną pigmentacją, wręcz przeciwnie – kontrasty kolorystyczne jak na papudze ara. Zintensyfikowane nie tylko dołożeniem pigmentu, czyli zgęszczaniem barwy bez połysku, ale też wzrostem saturacji, czyli także połyskliwości. Nieprzesadnym, wręcz skromnym, niemniej widocznym i pogłębiającym międzykolorystyczne przejścia, intensyfikującym cały obraz.

Następna rzecz – stopień wnikania w głębię obrazu, i to takiego samego z siebie trudnego do przejrzenia. Zdecydowanie przy użyciu Bonn N8 poprawiła się widoczność rzeczy mniej widocznych, na przykład scenerii za twarzą magicznego lustra. Na pewno więcej tam było do zobaczenia niż wcześniej niż bez użycia chińskiego switcha z zegarem i filtracją, owego czegoś co producent nazywa Data-switchem.

Kosztowny kabel będzie nie od rzeczy, ale tańszy też sprosta zadaniu.

Wreszcie ostatnie – lepsza gradacja barw i tekstur, szczególnie dobrze widoczna na zbrojach i innych metalowych przedmiotach o niejednolitej fakturze. Ogólnie biorąc duża intensyfikacja barwna i wzrost wyraźności aż po ostrość niemalże bez umowności „brzytwy”, gdy już używać tego zwrotu.

Tak działa Bonn N8 w sferze wizji. Dodam, że obejrzałem szereg obszernych fragmentów filmów niedawno na Netflix oglądanych, w tym Zaginione dziewczynyOjciec ChrzestnyThe HighwaymenPali się moja pannoPralnia. W każdym przypadku zmiany były analogiczne, a szczególnie przyjemnie oglądało się wyostrzone i pogłębione plenery z udziałem obfitej szaty roślinnej.

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “Recenzja: Silent Angel Bonn N8

  1. Marcin pisze:

    Na jednym zdjęciu widać coś, o co bym Pana nie podejrzewał – PS4 Pro. Gra Pan czasami?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Powinienem napisać,że zdjęcia wykonano w mieszkaniu Karola (mojego syna). To on gra na tym PS4 Pro i gra profesjonalnie, jako kierownik działu firmy komputerowej, a ściślej obsługującej rynek komputerowych gier. (Ci mają teraz używanie, im koronawirus klienteli napędził.)

  2. Pawcio pisze:

    Dobra recenzja bo pokazuje wpływ urządzenia nie tylko na dźwięk. Na FB duże spory i krytyka pod postem soundrebels bo płyta główna urządzenia bazuje na gotowym ekonomicznym produkcie a tutaj postarał się Pan pokazać elementy podnoszące cenę które mają pozytywny wpływ na dźwięk i obraz. A co do kabla LAN Fidaty to w pełni się zgadzam bo wypożyczyłem taki dla świętego spokoju ale jak usłyszałem pozytywną choć nie spektakularną różnicę to mi kapcie spadły z wrażenia i kabel LAN do audio został. Pozdrawiam Panie Piotrze i życzę spokojnych i udanych Świąt Wielkanocnych.

  3. Rafał pisze:

    Miałem przyjemność spędzić z „Cichym Aniołem” kilka dni w swoim systemie. Poprawa dźwięku i obrazu była bezdyskusyjna. Te same utwory miały ze 30% więcej informacji, pokazanej w tak subtelny i swobodny sposób, ze świetnym dociążeniem i wypełnieniem. Najwięcej informacji zyskały górne i dolne rejestry. Nie sądziłem, że mój system lampowy jest w stanie wydobyć takie pokłady basu i to w jakiej jakości!
    Telewizor zaś pokazał obraz jakiego nie widziałem od jego nowości, czyli od jakiś 8 lat, a to zwykły LED. Za taką cenę nie zastanawiam się nawet nad innymi urządzeniami, problem w tym, że musiałem go zwrócić, ale czekam na nowy 🙂 kilku moich znajomych również.

  4. Jarek pisze:

    Mam przyjemność obcować z tym urządzeniem już ponad dwa tygodnie i z pełną odpowiedzialnością mogę potwierdzić pozytywny i to nie w małym stopniu wpływ na dźwięk. Poprawie uległo wszystko, od ilości informacji, po scenę, ilość powietrza, no i ten bas – teraz jest go słyszalnie nie tylko więcej, ale jest też znacznie lepiej kontrolowany, żadnego cyfrowego nalotu. Idealnie połączenie z kablem Fidata HFLC. Jednym słowem jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

  5. Jarek pisze:

    Dodałbym jeszcze tylko, że poprawie uległ też obraz w TV 🙂 Korzystam tylko z platform internetowych i nie widziałem wcześniej u siebie takiej jakości obrazu 🙂

  6. Piotr Ryka pisze:

    Silent Angel działa. W moim systemie odebrałem dźwięk jako bardziej dynamiczny, energetyczny. Poprawiła się rozdzielczość, wyrazistość, realizm. Na pewno muzykę odbieram teraz jako bardziej czystą, żywszą, ciekawszą. Dla słuchających muzyki z plików, Tidala urządzenie warte przynajmniej sprawdzenia. Ja również byłem zaskoczony, chyba nawet bardziej niż po podłączeniu kabla usb Fidaty.

    Piotr Woźniak

  7. Marek pisze:

    Ciekawe to urządzenie, tym bardziej, że od dawna zastanawiałem się, czy powszechne tanie TPlinki i inne nie psują dźwięku… Dziękuje za ten test! Okazuje się, że moje obawy nie były cakiem bez sensu.

    Mam pytanie: co może dać i czy w ogóle może cokolwiek Silent Angel (czy też inny konkurent tego typu) w moim przypadku?

    Mam Internet z dedykowanej karty SIM w modemie wpiętym do routera DLink, z którym banalnym kablem ethernet połączony jest Pioneer N-70A. Ten wysyła sygnał do Devialeta 200 koncentrycznym kablem cyfrowym niezłej jakości. Z Internetu słucham właściwie tylko radia internetowego. Poza tym wszelka muzyka z plików pochodzi z SSD wpiętego do Pioneera po linii USB, więc Internet nie ma nic do tego. Telewizję oglądam wprost z satelity, więc tutaj na nic liczyć nie mogę.

    Zastanawiam się więc, czy jest sens wydawać pieniądze na N8 plus lepszy kabel tylko na słuchanie muzyki w MP3, chociaż MP3 nadawany przez Linna z mniejszą kompresją brzmi u mnie nieco lepiej niż u innych nadawców, u których kompresja jest większa. A może są inne możliwości podłączenia mojego sprzętu pozwalające wykorzystać N8 nie tylko dla radia internetowego???

    Będę wdzięczny za każdą uwagę i poradę.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Taki układ to w przypadku użycia N8 nieco lepsza transmisja radiowa. Czy to gra warta świeczki, tego już nie ocenię. Na pewno warto natomiast doinwestować linię USB, o ile tak się jeszcze nie stało: https://www.audiomagic.pl/wzmacniacze-sluchawkowe/ifi-audio-ipurifier3?from=listing

      1. Marek pisze:

        Dziekuję Panu. Tak, rozumiem – to kwestia stosunku zysku jakości dźwięku do ceny.
        Co do linii USB – to myślałem już o tym i poza możliwością lepszego kabla pojawiają się dwa problemy:
        1. mój SSD ma wyjście mikro USB i o ile się orientuję – urządzenia w rodzaju ipurifier nie dysponują bezpośrednio takim wtykiem. Chyba, że dodam przejściówkę…;
        2. SSD nie będąc urządzeniem „aktywnym” (jakim byłby komputer z wszystkimi swoimi szumami) służy za „pasywne źródło” i nie wiem, czy w takim przypadku poboru sygnału jest co obrabiać. – Moja wizja może być oczywiście błędna – nie jestem tu kompetentny. W sumie trochę w tym niewiadomych – może trzeba popróbować i już.

  8. Miltoniusz pisze:

    Na GFmod.pl jest taka informacja: „Piotr Ryka z hifiphilosophy.com testował ostatnio switch Bonn oparty na switchu PPA Studio v1 z 2016 roku. Można przeczytać w recenzji jakie wrażenie na nim zrobił. Ten switch to znacznie lepsza, nowa wersja v2” Ten, czyli PPA Studio Audio Grade Ethernet Switch v2.

    https://www.gfmod.pl/pl/n/Jak-poprawic-dzwiek-z-Tidal-YouTube-Spotify-czyli-jak-wyciagnac-max-ze-streamingu-muzyki/17

    https://www.gfmod.pl/pl/p/Switch-PPA-Studio-v2-do-streamingu-Tidal-MQA-YouTube-Audio-Ethernet-Switch/269

    Czy faktycznie tak jest? Ma Pan jakąś opinię na ten temat?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nic mi nie wiadomo o wersji V1 tego urządzenia i byciu przez N8 wersją V2. Ale może tak było; Chińczycy wcześniej działali głównie jako zaopatrzeniowcy innych, pod 1990 zaczęli się coraz bardziej usamodzielniać – i ten proces przybiera na sile.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy