Recenzja: Shunyata Sigma NR

Reasumując

  Każdy ma swój sposób życia – upodobania, idiosynkrazje, popleczników i wrogów. Sherlock Holmes był na przykład w wizji Artura Conan Doyle’a geniuszem spostrzegawczości i indukcyjnej syntezy (niesłusznie nazywanej dedukcją), lubiącym wokół siebie bałagan. Z kolei Kubuś Puchatek lubił zjeść i pomruczeć, a nie lubił, gdy mu marzną paluszki. W odniesieniu do kabla zasilającego Shunyata Sigma NR padają pytania kluczowe: – Czy wolisz dźwięki w otoczeniu idealnego porządku scenerii, lepszego niż ma to miejsce zazwyczaj? – Też wyeksponowane wyraźniej i w odniesieniu do trójwymiarowości szczególnie dopieszczone? Jak również wykreowane pod postacią pięknej melodyjności i dające się dogłębnie poznawać w odniesieniu do swej istoty, bo odsłaniające głębsze warstwy? To oczywiste, że takie wolisz. – Ale czy też za tę cenę wyłaniania z kosmicznej niemal pustki, bo z nieobecnym prawie szumem tła? Też przy okazji mniejszym zmieszaniem, jako że ten porządek? A może wolisz jednak szczyptę bałaganu i pewnych odstępstw od ideału – dodatku ciepła albo chłodu, cienistości lub mocniejszego światła? Z towarzyszeniem szumu tła, który zaburza wprawdzie widzenie, ale ożywia każdy skrawek? – Wszystkiego chcę! – powie łakomy. Ale wszystko kosztuje drożej. Shunyata ma dwa dużo droższe kable zasilające Omega i ma drogie kondycjonery. Zapewne za ich sprawą możemy dostać więcej. Natomiast Shunyata Sigma NR wpięta do listwy Power Base podała to, co opisałem. To bardzo, bardzo dużo. To audiofilski festyn, ale to jeszcze nie „wszystko”. Trzeba zatem wybierać: czy więcej szumu – czy ekspozycji dźwięków; zawirowania – czy porządku; czystości medium – czy jego gęstej obecności; przezierności – czy jednolitej czerni tła; sopranowego wzmożenia – czy idealnego wyważenia sopranów? To ostatnie, to już w przedziale upodobań własnych odbiegających od normy, ponieważ nie może być sopranów lepszych aniżeli prawdziwe, ale w świecie muzycznych nagrań ktoś może woleć inne. Co do mnie, to relację zdałem. Shunyaty Sigmy mi nie dali, a kończąc zauważę, iż jasnym jest, że bardziej będzie pasowała do źródeł w pełni high-endowych o bogatym życiu wewnętrznym, w którego czasem nieład (jak ten Sherlocka Holmesa) wprowadzi czynnik porządku. Dla tych zaś, dla których jak najlepsza ekspozycja samych dzięków, idealny porządek sceny i szczegółowość maksymalna są czynnikami przewagi, dla nich jest właśnie ta Shunyata.

 

W punktach

Zalety

  • Szczególna, sobie właściwa umiejętność eksponowania poszczególnych dźwięków.
  • Co dotyczy wszystkich brzmieniowych planów.
  • Dźwięków trójwymiarowych.
  • Bardzo dobrze zogniskowanych.
  • Bardzo czytelnych.
  • O perfekcyjnie muzycznych obrysach. (Zero utwardzeń, kantów.)
  • Nasyconych.
  • Dociążonych.
  • Ogólnie w manierze neutralnej – stylu złotego środka.
  • Popisowo transparentne medium. (Dla niektórych aż za.)
  • Żadnych ograniczeń dla widoczności.
  • Wraz z tym żadnej bariery za dźwiękami.
  • I lepsza holografia.
  • Wyjątkowo dobrze spojone z pasmem i prawidłowo oddane soprany.
  • Nie tylko trójwymiarowe, ale także przyczyniające się do naturalizmu pogłosów.
  • Głośniejsze całe brzmienie i bliższy pierwszy plan.
  • Po drugiej stronie większa głębia sceny.
  • Stereofonia bardziej dookólna.
  • Całościowa równowaga składników. (Wyjąwszy oczyszczenie z planktonu.)
  • Głębokie przenikanie w materię brzmienia.
  • Doskonale kontrolowany bas.
  • Pełne odczucie uczestnictwa w spektaklu.
  • Popisowy realizm ludzkich głosów.
  • Wraz z tym tych głosów spotęgowana obecność.
  • Szczególnie transparentne medium wraz z wzorcową ekspozycją dźwięków zapewniają szczegółowość najwyższego poziomu.
  • Żadnego ocieplania, oziębiania, utwardzenia, spłaszczania, ściemniania, rozjaśniania, upraszczania itp.
  • Wyjątkowo giętki.
  • Wyjątkowo lekki.
  • Uwalniające od zniekształceń rurkowe przewody.
  • Ograniczenie przejść metal-metal dzięki wtykom CopperCONN®.
  • Filtry klasy medycznej CCI™.
  • Miedź PCOCC.
  • Procedura KPIP™, zastępująca wygrzewanie i kriogenizację.
  • Przypisany do konkretnego rodzaju urządzeń (źródeł).
  • Do niedawna topowy.
  • Sławny producent.
  • Polska dystrybucja.
  • Dedykowane kondycjonery.

 

Wady i zastrzeżenia.

  • Trzeba być rozgarniętym przy zakupie, bo właśnie tylko dla źródeł.
  • Odfiltrowanego planktonu może niektórym brakować.
  • Kosmiczna cisza tła za dźwiękiem nie pozostawia obojętnym; to będzie się podobało albo nie, chociaż nie popadajmy w przesadę – to nie jest coś bardzo się narzucającego. Tym niemniej słychać, że nie słychać (szumu).
  • Jak to teraz z topowymi kablami – tanio nie jest.

 

Dane techniczne Shunyata Sigma NR:

  • Kabel zasilający przeznaczony do źródeł dźwięku – Shunyata Sigma NR.
  • Standardowa długość: 1,75 m.
  • Przewodnik: miedź PCOCC i miedź OFE Alloy 101.
  • Wtyki miedziane CopperCONN®.
  • Filtracja klasy medycznej CCI™.
  • Producent: Shunyata Research.
  • Obróbka końcowa: proces KPIP™.
  • Cena: 15 750 PLN (przy standardowej długości, plus kolejne 840 złotych za każde dodatkowe ćwierć metra

 

System:

  • Źródło: Ayon CD-T II Signature.
  • Przedwzmacniacz/wzmacniacz słuchawkowy: ASL Twin-Head Mark III.
  • Słuchawki: HEDDphone (kabel Sulek), Meze Empyrean (kabel Tonalium-Metrum Lab), Sennheiser HD 800 (kabel Tonalium-Metrum Lab), Ultrasone Tribute 7 (kabel Tonalium-Metrum Lab) .
  • Końcówka mocy: Croft Polestar1.
  • Kolumny: Zingali Client Evo 3.15.
  • Interkonekty analogowe: Sulek Edia & Sulek 6×9.
  • Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Acrolink MEXCEL 7N-PC9500, Harmonix X-DC350M2R, Illuminati Power Reference One, Shunyata Sigma NR, Sulek 9×9 Power.
  • Listwa: Power Base High End.
  • Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
  • Kondycjoner masy: QAR-S15.
  • Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS.
  • Podkładki pod sprzęt: Avatar Audio Nr1, Acoustic Revive RIQ-5010, Divine Acoustics KEPLER, Solid Tech „Disc of Silence”, Synergistic Research MiG SX.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

5 komentarzy w “Recenzja: Shunyata Sigma NR

  1. Piotr Ryka pisze:

    Przepraszam za przerwę w publikacjach (kolejna recenzja od paru dni gotowa), ale administrator techniczny urlopuje do końca tego tygodnia.

  2. Miltoniusz pisze:

    Bardzo ciekawy test. Od paru lat mam jedną Shunyatę do źródeł. Gruba, leciuteńka, giętka. Bardzo ją lubię ale jest niezwykle chimeryczna. Nie dość że musi leżeć na podstawkach, niczego innego nie dotykać to jeszcze to leżenie musi idealnie zgrywać płaszczyznę kabla i podstawki (drewniany Cardas). No i jeszcze musi się „uleżeć”. Wtedy jest cudownie otwarta, naturalna i przestrzenna. W przeciwnym razie to muł którego nie chce się słuchać. Przesadzam? Ani trochę. Może więc da się jeszcze trochę wycisnąć z tej testowej. Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Testowana już wyjechała, więc niestety nie sprawdzę jak leżakuje. Ale dziękuję za ciekawą uwagę.

  3. Michał pisze:

    Witam.Panie Piotrze, bardzo proszę o recenzje bezprzewodowych słuchawek Sony wh-1000xm4. Wielu recenzentów rozplywało się z zachwytu nad xm3 a 4 podobno są jeszcze lepsze.Chwalil pan bardzo momentum M3,ciekaw jestem jak te Sony wypadają na ich tle. Potrzebuje „czegoś na wynos” I bardzo interesuje mnie, jak i wielu innych, pana obiektywne zdanie na ich temat. Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka pisze:

      Z Sony się kiepsko współpracuje, ale mogę spróbować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy