Recenzja: NUR Harmonia

Powierzchowność i technologia   

     Włoska szkoła tworzenia przedmiotów ma swoje inwarianty. Nie celuje w ascetyzm, nie lubuje się w przemysłowych klimatach i nie szuka najprostszych rozwiązań. Kunszt ma się uwidaczniać, niezwykłość ma być oczywista i niekoniecznie dyskretna. I nie inaczej w tym przypadku, co się najmocniej przejawia we wzornictwie maskownic opartych o wzór Kwiatu Życia. Nakładające się okręgi z wpisanymi sześciokątami, samymi mającymi wpisane w siebie rozety, tworzą kalejdoskopowo mieniący się agregat kształtów, niemożliwy do jednoznacznej, zastygłej w czasie identyfikacji składających się na niego figur, zupełnie jakby był właśnie czymś żywym i aktywnym, a nie kawałkiem stali 301 wyfrezowanym CNC[2]. Na tym niezwykłość się nie kończy, tylko rozrastająco przenosi w oprawy przetworników, będących dużej złożoności wydrukami 3D na bazie karbonylonu, tj. nylonu wzmocnionego komponentem węglowym. Czuć tę niemetalowość – w dotyku są cieplejsze –  wydają się też wypiętrzone z trzech nakładających się ringów, ale to nie do końca tak. W istocie to grubszy wierzchni element drukowany w jednym podejściu, poniżej, już za w ten pierwszy wmontowanym aluminiowo oprawionym przetwornikiem, komora rozprężania dźwięku. Wszystko to okazuje się strukturalnie skomplikowane i na obwodzie równie wysokie jak nadprzeciętnie wysokie pady, które są wyższe za uszami i zdają się okrągłe, co je odróżnia od maskownic z Kwiatem Życia, po których znać wydłużenie w odpowiedniości do małżowiny usznej. Pod prąd temu idzie pustka wewnątrz pada, ją bowiem także ustawiono pod kątem i uczyniono podłużną, ale nie jest owalna – ona jest prostokątna. (Tym niemniej ucho dobrze wchodzi.)

      Na dnie nie ma osłonowej tkaniny, patrzymy bezpośrednio na przetwornik, który klasycznie jest planarny – to znaczy magnesy oraz cewki posiada po obu stronach. Magnesy dano mu beleczkowe z neodymu (jak u wszystkich dobrych planarów), po stronie ucha odsłonięte, a po zewnętrznej od maskownicy-kwiatu odgrodzone filcowym filtrem kompensacji odpowiedzi częstotliwościowej.

     Skomplikowana struktura obejmuje ponadto profile antyrefleksyjne, aluminiowy stelaż magnesów i przede wszystkim dwuwarstwową ø105 mm membranę z PEEK, znaczoną serpentynami cewek tak samo po obu stronach. Opisowo to dokładniej ujmując, mamy do czynienia z dwoma mikronowej grubości płatkami polieteroeteroketonu – wysokotemperaturowego tworzywa o własnościach metalu. (Jeżeli widzieliście kiedyś przemysłowe wentylatory o niemetalowych łopatkach, to był to najprawdopodobniej PEEK.)  

      Schemat całości nie jest tajemnicą, uwidoczniono go na stronie producenta, nie ma zatem potrzeby jeszcze staranniej go omawiać. Poza jednym wyjątkiem. W ramach obróbki dźwięku trafiamy na rzecz unikalną, mianowicie wymienne filcowe wkładki pełniące rolę filtrów akustycznych. (Jeszcze do nich będziemy wracać.)

      O właściwościach PEEK producent się rozpisał, przytoczmy jego obszerny wywód wypunktowujący zalety:

  1. Ultracienkość (3 mikrony) i niska masa

Cieńsza membrana porusza się z większą zwinnością i szybkością, co zmniejsza zniekształcenia czasowe i poprawia reakcję przejściową.

Niska masa 3-mikronowego PEEK-u pozwala na większą wydajność przetwarzania sygnału elektrycznego na fale dźwiękowe, co pozwala na zmniejszenie zużycia energii i poprawę dynamiki.

Zaleta akustyczna: szybszy, bardziej szczegółowy i dokładny dźwięk, bez efektu „rozmycia” (rozmycia szybkich nut).

  1. Sztywność i wytrzymałość konstrukcyjna

PEEK jest o wiele sztywniejszy od materiałów takich jak Mylar czy PET, co oznacza, że zachowuje swój kształt nawet pod wpływem naprężeń.

Sztywność zapobiega niepożądanym odkształceniom, które mogłyby powodować zniekształcenia.

Materiał zbyt miękki może wibrować w niekontrolowany sposób, powodując powstawanie artefaktów dźwiękowych.

Korzyści akustyczne: Bardziej liniowa charakterystyka częstotliwości i czystszy dźwięk, wolny od niepożądanych rezonansów.

  1. Doskonałe właściwości tłumienia wewnętrznego

PEEK charakteryzuje się wysokim współczynnikiem tłumienia, czyli zdolnością do pochłaniania niepożądanych drgań.

Jest to szczególnie ważne w przypadku przepony, która musi poruszać się szybko, nie wytwarzając przy tym niepożądanych częstotliwości ani sztucznych pogłosów.

Dzięki temu powstający dźwięk jest bardziej naturalny i mniej metaliczny niż w przypadku materiałów o niskiej zdolności tłumienia.

Korzyści akustyczne: większa kontrola wysokich częstotliwości, eliminacja niepożądanych szczytów oraz bardziej wyrafinowana i zrównoważona prezentacja.

  1. Stabilność termiczna i chemiczna

PEEK jest odporny na wysokie temperatury bez utraty właściwości mechanicznych, co stanowi jego przewagę nad tańszymi polimerami, które z czasem mogą się odkształcać.

Materiał ten jest wysoce odporny na wilgoć i substancje chemiczne, co gwarantuje stabilność działania nawet w trudnych warunkach.

Korzyść akustyczna: Wysoka trwałość gwarantująca niezmienność dźwięku na przestrzeni czasu, bez pogorszenia jakości.

  1. Rozszerzona i zrównoważona odpowiedź częstotliwościowa

3-mikronowy PEEK umożliwia bardzo szczegółową reprodukcję zarówno wysokich częstotliwości (szczegółowość i jaskrawość), jak i niskich częstotliwości (gęstość i głębia).

Dzięki swojej lekkości membrana szybciej reaguje na mikroszczegóły w muzyce, co przekłada się na większy realizm dźwięku.

W połączeniu z technologią magneto-planarną, która równomiernie rozkłada siłę na membranie, efektem jest bardziej naturalna odpowiedź częstotliwościowa bez irytujących pików.

Zaleta akustyczna: Bardziej otwarty, szczegółowy i naturalny dźwięk, z doskonałym odwzorowaniem tekstur dźwiękowych.

Dlaczego 3-mikronowy PEEK jest idealny do przetworników magneto-planarnych?

Przetworniki magnetoplanarne opierają się na cienkiej membranie zawieszonej w polu magnetycznym, która wibruje, generując dźwięk. W przeciwieństwie do klasycznych przetworników dynamicznych, w których ruch koncentruje się w pojedynczej cewce drgającej, przetworniki magnetoplanarne rozkładają siłę na całą powierzchnię membrany.

Materiał taki jak PEEK o grubości 3 mikronów jest idealny, ponieważ:

  • Jest wystarczająco sztywny, aby zapewnić kontrolę ruchu.
  • Posiada doskonałe tłumienie eliminujące niepożądane drgania.
  • W porównaniu z innymi materiałami (PET, PEN, TPU, LCP, nanokompozyty).
  • PET i PEN są niedrogie, ale mają gorszą sztywność i tłumienie.
  • TPU dobrze tłumi drgania, ale jest zbyt miękkie i ma powolną reakcję przejściową.
  • LCP (polimer ciekłokrystaliczny) jest bardzo sztywny i wydajny, ale wiąże się z większymi kosztami i może wykazywać rezonanse, jeśli nie zostanie odpowiednio zabezpieczony.
  • Teoretycznie lepsze są nanokompozyty (np. przepony wzmocnione nanorurkami węglowymi lub grafenem), ale ich zastosowanie jest nadal ograniczone ze względu na koszty i złożoność produkcji.

Zastosowanie 3-mikronowego PEEK-u w przetwornikach magneto-planarnych zapewnia idealną równowagę między lekkością, sztywnością i tłumieniem, gwarantując:

  • Wysoką prędkość i dokładność w stanach przejściowych
  • Szczegółowa i naturalna reprodukcja dźwięku
  • Minimalne zniekształcenia i przebarwienia
  • Wysoka trwałość i stabilność w czasie

Cechy te czynią go idealnym materiałem do słuchawek wysokiej klasy, w których dźwięk musi być jak najwierniej odwzorowanym oryginalnym nagraniem.

      Przytłoczy tą wiedzą dodam, że słuchawki przenoszą pasmo 8 Hz – 50 kHz i przy impedancji 48 Ω osiągają czułość 107 dB, co pozwala im generować sygnał o mocy 3,0 W. Zniekształcenia (THD) lokują się poniżej 0,1%, a dostarczany kabel też jest wysoce nadprzeciętny. Powstaje we współpracy z firmą „1221 Hi-Fi Lab” w oparciu o 8-żyłowy OFC 6N i złożony jest z czterech miedzianych i czterech z miedzi srebrzonej przewodów o grubości jednego mikrona. W popielatym materiałowym oplocie i na dobiegach do muszli z miedzianej plecionki okazuje się lekki i giętki, zakończony micro jackami, po drugiej stronie wedle życzenia, w naszym przypadku 4-pinem.

      Zwieńczeniem pałąk z paska metalu obciągniętego skórą, od spodu pianką podścielony, doposażony w podwieszoną zamszową opaskę chodzącą na dwóch gumach. Z czego bierze się dobra wygoda, nie można mieć zastrzeżeń; szczególnie nie można wobec faktu, że znaczny ciężar został przykryty dobrze opracowaną ergonomią, słuchawki nie wydają się ciężkie, mimo iż ciężkie są.

      Dostajemy je w kartonowym pudełku w jasny rzucik z czarnymi napisami, wewnątrz z szarego brezentu etui na zamek schowane w welurowym worku. W etui poza słuchawkami dwa kable (drugi tej samej jakości dla sprzętu przenośnego) plus mała broszurka z opisem i coś jeszcze – coś o dużym znaczeniu. W mniejszym od pudełka zapałek płaskim futeraliku sygnalizowane cztery komplety filcowych wkładek akustycznych, które można aplikować do muszli celem odmienności brzmieniowej. We wnętrzach komór, zaraz poniżej padów, są po przedusznej stronie na te wkładki pasowne kieszonki, a wkładki noszą oznaczenia „FULL BASS”, „MID BASS”, „TUBE AMP MODE” i „PRECISION SOUND”. Piąta, ostatnia, ewentualność, to nieużycie wkładek, dające najbardziej otwarty dźwięk.

 

[2] Nierdzewna stal 301 z domieszkami chromu, manganu, fosforu, krzemu i niklu.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

22 komentarzy w “Recenzja: NUR Harmonia”

  1. Piotr+Ryka pisze:

    Pan informatyk wrzucał recenzję w ostatniej chwili, samolot już na niego czekał, efektem jest zwichnięta, a on wylądował w Egipcie i tyle go widzieli. No nic, trzeba znaleźć innego.

  2. Adam M. pisze:

    Kolejne kuszące mocno słuchawki…
    Czy słusznie mniemam ze bylby to dobry wybor dla kogos myslacego o zamianie Audeze LCD3 na cos w tym damym stylu tylko 'bardziej’?
    pozdrowienia

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Nie do końca. NUR nie są ciepłe. Są super analogowe i przestrzenne, ale nie są gorące i nie przepojone słodyczą. Ich ogląd bardziej obiektywny, mniej swojski i nie tak radosny.

      1. Adam M. pisze:

        dzięki, trzeba będzie posłuchać na AVS o ile beda.
        Audeze mam z przetwornikami z roku 2019, wiec pewnie juz mniej „gorące” niz pierwsze wersje.

        1. Piotr+Ryka pisze:

          Wg dystrybutora będą na pewno. Mają też mieć poprawiony pałąk, ale pod względem wygody nie ma w nim nic do poprawienia, w każdym razie w moim odczuciu.

  3. Tomek pisze:

    Adamie M. Dla mnie ,,bardziej” niż Lcd3 to Hifiman He-R10P. Poprawione Trójki, kierunek Czwórek. Nie patrzeć że zamknięte. Grzać według książki bo ,,wariują”.

    Tutaj jest świetna oferta –

    https://pl.aliexpress.com/item/1005009356053238.html?src=google&pdp_npi=4%40dis!PLN!11160.60!4637.81!!!!!%40!12000048869093541!ppc!!!&snps=y&src=google&albch=shopping&acnt=752-015-9270&isdl=y&slnk=&plac=&mtctp=&albbt=Google_7_shopping&aff_platform=google&aff_short_key=_oDc8nzq&gclsrc=aw.ds&&albagn=888888&&ds_e_adid=&ds_e_matchtype=&ds_e_device=c&ds_e_network=x&ds_e_product_group_id=&ds_e_product_id=pl1005009356053238&ds_e_product_merchant_id=5408118813&ds_e_product_country=PL&ds_e_product_language=pl&ds_e_product_channel=online&ds_e_product_store_id=&ds_url_v=2&albcp=22661696384&albag=&isSmbAutoCall=false&needSmbHouyi=false&gad_source=1&gad_campaignid=22655541987&gclid=CjwKCAjwkbzEBhAVEiwA4V-yqkF0I3ZtmMbej6ee7Trd0wHn8GvV2TKvz1iAbFDpblMq4xd5ILEZkBoC8Z0QAvD_BwE#nav-specification

  4. Piotr+Ryka pisze:

    Nareszcie można rozprostować oczy.

  5. Piotr Ryka pisze:

    I jak to zwykle w takich razach okazało się, iż nie miałem racji odnośnie ograniczonej liczby luksusowych słuchawek z Włoch, są mianowicie jeszcze takie: https://bandossheadphones.com/avija-precision/

  6. Marcin pisze:

    Po długim oczekiwaniu przyjechały Nur Harmonia. Pierwsze wrażenia zgodne z powyższą recenzją. Słuchawki wybitne, kompletne i po prostu „muzykalne”. W nich naprawdę mozna cieszyć się ze sluchania myzyki. Radzą sobie z każdym gatunkiem póki co. Trochę skojarzyły mi się z Meze Empyrean, tyle że lepsze w każdym aspekcie. Taki mix Empyrean z Hifiman he1000se. Połączenie najlepszych cech tych słuchawek, bez ich wad.
    Dziękuję za świetną recenzję panie Piotrze, gdyż znalazłem słuchawki na które w pewnym sensie od dawna czekałem, wędrując po tym coraz większym słuchawkowym labiryncie!

    1. Piotr Ryka pisze:

      Oby to wszystko na dalszych etapach słuchania się potwierdziło.

  7. Marcin pisze:

    Ciekawe jakby zestawić je z Erzetich Charybdis.

    1. Piotr Ryka pisze:

      NUR są brzmieniowo bardziej miękkie, delikatne i melodyjne. Poza tym roztaczają jaśniejszą aurę, czy jak kto woli, ich światło jest jaśniejsze, bardziej promienne. Aura Charybdis jest ciemniejsza, bardziej mroczna.

  8. Andrzej Szulczewski pisze:

    Witam
    Mam ogromną prośbę. słucham jazzu akustycznego z płyt winylowych. Korzystam ze wzmacniacza hybrydowego Lector ZUM-H. Obecnie posiadam słuchawki Hi-fiman H-1000 V3.
    Bardzo lubię kontrabas i poszukuję słuchawek oddających bardzo dobrze jego fakturę i niuanse. Pod uwagę biorę ZMF Verite closed, Nur Harmonia i ArcTech AB92. Które by pan polecił dla moich potrzeb ewentualnie inne Pana propozycje w podobnym zakresie cenowym.
    Z góry dziękuję za pomoc
    Pozdrawiam
    Andrzej

    1. Piotr Ryka pisze:

      Mam kłopot z odpowiedzią, bo tego wzmacniacza nie znam w ogóle, a HiFiMAN HE-1000 V3 to ledwie, ledwie chwilkę słuchałem. Nie czuję więc tego brzmienia i muszę zapytać, co jest z nim nie tak? Wstępnie przychodzą mi do głowy Focal Utopia w pierwszej wersji (a zatem tylko z drugiej ręki) albo Meze ELITE. Ale to czysta zgadywanka. Jeszcze się muszę zastanowić. Może ktoś inny coś podpowie? Dobrze byłoby móc się konsultować z Marcinem Olesiem, ale on chyba nie słucha na słuchawkach.

  9. Alucard pisze:

    Wybrałbyś te NUR ponad DCA Expanse do słuchania basowej cięzkiej muzy? Czy lepiej po prostu kupić Finale DX6000 i nie iść wyżej w te planary? Napisałeś że DX6000 grają jak Valkyria więc to jest kuszące bo szukam takiego właśnie przekazu. Poczytałem też trochę ostatnio o Expanse i mnie zainteresowały, z drugiej strony wychodzą właśnie Audeze LCD5s.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Powiem tak: DX6000 naprawdę podobnie do Valkyria grają, ale dwie rzeczy. 1) Potrzebny jest naprawdę mocny wzmacniacz. 2) Trzeba się godzić z tym, że nie ma ekspozycji szczegółów, eksponuje się sama muzyka. A tak między nami, to jeśli tylko dasz radę, spraw sobie T+A Solitaire P, będziesz miał wszystkie problemy z głowy.

      1. Alucard pisze:

        Solitaire P słuchałem we Wrocławiu w mp3store i dla mnie to są najlepsze słuchawki jakie miałem n głowie. Mam z nimi tylko jeden problem – są za małe na moją kwadratową głowę. Nie chodzi tu o długość tego rozsunięcia i brak możliwości dopasowania, tylko o to że te stalowe elementy pałąka cisną mnie w głowę. Mam z tym wielki problem bo już po chwili trafiał mnie szlag, nie da rady ich nosić normalnie. Dźwiękowo to są giganty, ale użytkowo to dla mnie zwykły kawałek szmelcu. Projektanta od od ergonomii powinni wbić na pal i urwać mu torbę. Gdyby nie ten szmelcowaty pałąk już dawno by były moje. Być może uda się przetestować je dłużej i znaleźć jakiś sposób ułożenia ich inaczej na głowie lub coś w tym stylu. Ale uważam że przy tej cenie śłuchawek nie powinienem cierpieć dlatego że mam większą głowę, powinno to być uwzględnione w projekcie.
        Co do DX6000 to ja nie potrzebuję jakiejś zbytniej ekspozycji szczegółów, mam w domu Pioneery Master 1 i one też tak jakoś tym nie szafują i jest ok. Teraz słucham na D8000 Final z padami G, ale dlatego że mój nowy wzmak wyciąga z nich chyba praktycznie maksa.
        Jeśli chodzi o wzmacniacz to mam teraz taką bestię co się nie boi niczego. Wykonany na zamówienie, jedyna taka sztuka w Polsce. Właściwie to kombo z DAC na pokładzie. Można sobie wpiąć 2 takie Solitaire naraz albo np 2 susvary naraz. Czy Abyssy. Co tam chcesz. i to nie jest amp do kolumn 😉 Więc niczego się nie boję 😀

        1. Piotr Ryka pisze:

          Jak masz Final D8000 to DX6000 raczej nie są potrzebne. Jak chcesz na max ciężkiego rocka to Ultrasone E7, E9 albo T7. To inny poziom basu i energii.

          1. Alucard pisze:

            Widziałem używki siódemek. Słuchałem ich dawno temu, nie pamiętam już jak grały ale wiem że miały petardę na basie i były ciepłe, niemęczące.
            Jeszcze pytanie apropo Expanse vs Solitaire P. Wolałbyś do mocnej basowej muzyki Solitaire? Jest jakaś przepaść między tymi słuchawkami? Wiem że Solitaire były jakby przyciemnione. Expanse są jasne w porównaniu do nich? Często widzę opinie że przy Expanse jest problem z mocą wzmacniacza, dlatego większość ludzi nei wyciąga z nich maksa.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Sam na pewno wolałbym Solitaire P.

  10. Alucard pisze:

    Solitaire P zamówione, a co tam. Najwyżej odeślę.

    1. Piotr Ryka pisze:

      I słusznie. Osobiście i paru znajomych nie miało z nimi ergonomicznego problemu. Jednemu z tych znajomych Entreq dorobił okablowanie Olympus i stało się jeszcze lepiej, ale nie namawiam, bo to drożyzna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy