Recenzja: Lucarto Audio Songolo KS300

Podsumowanie

    Próbowałem opisać sytuację powstającą po zastosowaniu kondycjonera Lucarto zarówno w punktach jak narracyjnie. Ta narracyjna, porównawcza część mniej mnie samemu się podoba, ponieważ jest mniej jednoznaczna. Czy Lucarto Audio Songolo KS300 robi z telewizorów OLED ekrany plazmowe na podobieństwo obrosłego legendą ekranu Pioneer Kuro, a słuchawki albo kolumny przemodelowuje na podobieństwo konstrukcji elektrostatycznych? Grubą przesadą byłoby stwierdzenie, że tak dokładnie rzeczy się mają, lecz niewątpliwie „coś w tym jest”, trochę ku temu to zmierza. Żywsze obrazy i dłuższe wybrzmienia, a poprzez to niecodzienność formy. Także sama materia tworzywa jako coś bardziej niepośledniego. Dbałość o każdy szczegół i odstawanie od pejzażu codzienności, na podobieństwo ogrodu zen albo  obrazu Vermeera. Trochę przesadzam, trochę nie – na pewno staje się inaczej, na pewno bardziej działa na zmysły. Wchodzimy w kontakt z formą niepowszednią i ta jej niepowszedniość szczypie, budzi z egzystencjalnej drzemki. Podkreśla swą obecność dźwięcznością, zaciekawia tajemniczością szmeru, czaruje pogłosową aurą i nasyceniem kolorów w oprawie bijącej z dźwięków łuny. Wokale już się „tak normalnie” nie snują, instrumenty nie tylko grają – wszystko zostaje podkręcone, pogłębione i wykonane z bardziej niezwykłych materiałów. Mocniej pobudza zmysły, poprzez nie wyobraźnię… Tak sobie tylko słuchałeś? To już tak sobie nie słuchasz. Uwaga sama się skupia na tym co do niej dociera, bo to coś bardziej żyje, bardziej trzeba na to uważać, lepiej trzeba to poznać. I na dodatek jest zrobione z bardziej niepośledniej materii, której też trzeba się przyjrzeć.

     Ten rodzaj brzmień i takie obrazy dostajemy od kondycjonera Lucarto, a kto preferuje smak codzienności i muzykę spokojniej płynącą, ten powinien poprzestać na listwie. I nie, on wcale nie jest głupi, on tylko nie chce większej ekscytacji. Woli spacer od pójścia na mecz i pogawędkę ze znajomymi od teatralnych widowisk. A muzyka? Muzyka jest jak dusza – czasem spokojna, czasem w nerwach. Ta od Lucarto bardziej podekscytowana, a ta od listwy spokojniejsza.

 

W punktach

Zalety

  • Typowe dla dobrych kondycjonerów zachowanie odnośnie wizji i fonii, ale w przystępniejszym budżecie.
  • Typowe, czyli mocniejsze nasycenie treścią oraz silniejsze światło.
  • Ogólne wrażenie większej żywości i nieobojętności.
  • Tym samym żwawsze tempo oraz większa podnieta.
  • Więcej pogłosów i aury.
  • Żywsza przestrzeń.
  • Zwiększony nacisk na widzenie morfologicznej strony dźwięków.
  • One same bardziej misterne.
  • Oraz to wszystko pozostałe, co już tam wyżej wyliczyłem.
  • Efektowny wygląd.
  • Staranne wykonanie.
  • Ciągły monitoring poziomu napięcia.
  • Podział funkcyjny gniazd na trzy pary.
  • Zatem sześć gniazd – wystarczająco obfity zestaw.
  • Zabezpieczenie przeciwprzeciążeniowe i odgromowe.
  • Trzy rodzaje gniazd Schuko do wyboru.
  • Miedziano-złocone gniazdo przyłączeniowe.
  • Same markowe kondensatory.
  • Dobry stosunek jakości do ceny.
  • Znany producent.
  • Made in Poland.
  • Zadowoleni klienci.

Wady i zastrzeżenia

  • Względem markowej listwy różnica polega głównie na innym stylu prezentacji.
  • Markowy kabel przyłączeniowy trzeba kupić oddzielnie.
  • Nie można wygasić wyświetlacza.
  • Nie realizuje funkcji stabilizacji napięcia.

 

Dane techniczne

  • Moc wyjściowa maksymalna: 2300 W
  • Prąd maksymalny: 10 A
  • Napięcie zasilania: 50 Hz/230 V AC
  • Podświetlenie woltomierza: czerwone
  • Ochrona przepięciowa: 40 kA
  • Zakres częstotliwości filtrowania: <100 kHz – 400 MHz 18 dBl
  • Filtracja: kondensatory Mundorf M-lityc Ag
  • Wyjścia: 6 gniazd Schuko Cu
  • Wymiary: 430 x 100 x 300 mm
  • Waga: 8 kg

Cena: 7900 PLN

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

4 komentarzy w “Recenzja: Lucarto Audio Songolo KS300

  1. AudioFanX pisze:

    Korzystam z tego kondycionera od dwóch lat i jestem zadowolony, choć na jednym forum po pochwaleniu się zakupem próbowano namieszać w głowie, wykpić.

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Konkurencja nie śpi. Frustraci i oszołomy też nie.

    2. Alucard pisze:

      Nie ma sensu chwalić się nigdzie sprzętem takich „nieoficjalnych” firm. Przecież to nie drożyzna zatwierdzona przez największe magazyny audio i recenzentów z USA. Kupić, używać i być zadowolonym. Ja ostatnio nabyłem używane interkonekty Lucarto Songolo i są to swietne kable. Podejrzewam że kondycjoner też jest dobry a wzmacniacz słuchawkowy być może nawet wybitny. Trzeba polegać na swoich uszach a nie na tych co mieszają w głowie.

    3. Adam M pisze:

      Ja mam ok od roku jego wersję z niższej półki (Albero), podobnie jak resztę systemu,i też jestem pod wrażeniem i zadowolony, za dwa dni będę testował Songolo i obawiam się że będzie jeszcze lepiej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy