Recenzja: iFi audio Zen DAC & Zen CAN

Podsumowanie

   Producent twierdzi, że w Zen DAC i Zen CAN zastosował rozwiązania opracowane dla dziesięć razy droższych przetwornika PRO iDSD i słuchawkowego wzmacniacza PRO iCAN. Można w to wierzyć albo nie, rzecz uznać za tani trik marketingowy. Kiedy jednak tej parki Zen posłuchać, myśli o trikach nas opuszczają –  ich miejsce zajmuje szacunek. Sam Zen DAC go jeszcze nie wzbudza swymi słuchawkowymi wyjściami, które oferują dźwięk przyzwoitej jakości, lecz nie spektakularny. To przede wszystkim przetwornik do łączenia z Zen CAN. A takie połączenie – i to na jakże cenny dodatek interkonektami z kompletu – to właśnie dźwięk spektakularny, któremu niczego nie brak. Nie należący ani do szkoły tranzystorowej, ani lampowej, tylko szkoły świetnego brzmienia. Słuchając nie myśli się o charakterze, ponieważ charakterologicznie jest przeźroczysty. Ani nie częstuje lampowymi sztuczkami z dosładzaniem i umilaniem, ani tranzystorową szarpliwością. Obdarza słuchającego tym wszystkim, co jest potrzebne do pełni audiofilskiej satysfakcji: mocą, dynamiką, melodyką, bezpośredniością, otwartością, przejrzystością, szczegółowością, trójwymiarowością i perspektywą. Wszystkie przymioty one realizują się na poziomie urządzeń kosztujących wiele tysięcy, tak więc czerpanie z rozwiązań dla serii PRO nie okazuje się bujdą. Co więcej, tej miary jakość były w stanie udowodnić kosztujące siedemset złotych słuchawki planarne HiFiMAN-a, co nie przeszkodziło zestawowi Zen udowodnić z kolei, że równie dobrze pasuje do słuchawek dziesięć i więcej razy droższych. Był w stanie bez problemu ukazać ich przewagi – większą maestrię w kształtowaniu dźwięku. Trzeba tylko pamiętać, że dla wysokoomowych modeli Sennheisera dopasowanie impedancyjne nie będzie idealne, więc w ich przypadku można rozważyć ewentualność zakupu właśnie dla nich przewidzianego Apogee Groove. Ta kwestia staje się jednak marginalna, bo wszyscy producenci słuchawek stawiają teraz na niską impedancję, wymuszaną przez sprzęt przenośny. Słuchawki o impedancji wysokiej to już naprawdę wyjątki albo konstrukcje z dawnych lat. Dla nich w dziale taniości Apogee Groove, dla wielkiej armii pozostałych rekomenduję te dwa Zen. Słuchanie ich sprawiło mi prawdziwą radość, mimo iż w pogotowiu czekał sprzęt dziesiątki razy droższy. Co mówię – pospinany i zasilany kablami, z których każdy od pary Zenków był wiele razy droższy.

Piszę to z pełnym przekonaniem, rzeczywiście tak było. Jeżeli czasem kłuła duszę chęć powrotu na droższy poziom, to bardziej ze snobistycznych przesłanek niż rzeczywistej potrzeby. Oczywiście mój słuchawkowy system flagowy, w oparciu o AKG K1000, wyznacza inną jakość, ale stanowi osobliwość, poza tym go na co dzień nie słucham.

 

W punktach

Zalety

  • Za tani pieniądz drogie brzmienie.
  • Energetyczne.
  • Dynamiczne.
  • Melodyjne.
  • Bezpośrednie.
  • Otwarte.
  • Szczegółowe.
  • Rozdzielcze.
  • Dźwięczne.
  • Trójwymiarowe.
  • Szybko narastające i długo podtrzymywane.
  • Na bazie przejrzystego i ożywionego medium.
  • Obdarzające holografią i perspektywą.
  • Ładnie oświetlone – nie za jasno i nie za ciemno.
  • Dobrze operujące pogłosem.
  • Całościowo uporządkowane.
  • Należycie misterne.
  • Należycie potężne.
  • Wypośrodkowane stylistycznie. (Czyli nie myślisz o lampach i tranzystorach.)
  • Minimalnie, w przyjemny sposób, ocieplone.
  • Doskonale pasujące zarówno do tanich jak i bardzo drogich słuchawek.
  • Nietuzinkowy design.
  • Staranne wykonanie.
  • Interkonekty z kompletu są doskonałej jakości.
  • Dwa bajery – turbo bas i turbo przestrzeń. (O ile ktoś lubi).
  • Ogromna moc wzmacniacza.
  • Czytanie gęstych plików.
  • Symetryczność.
  • Rewelacyjny stosunek jakości do ceny.
  • Znany producent.
  • Ryka approved.

Wady i zastrzeżenia

  • Symetryczność realizowana wciąż mało popularnymi wtykami jack 4,4 mm.
  • Diody są wprawdzie małe, ale mocno świecące.
  • Najwyższa jakość dźwięku tylko na najniższym (z czterech) poziomie wzmocnienia. (Ten jednak, na szczęście, w zupełności daje radę.)
  • Najlepsze efekty oczywiście przy dobrym kablu USB.

 

Dane techniczne:

iFi audio Zen DAC

  • Wejście: USB3.0 typ B
  • Czytane formaty plików: DSD256 / 128/64, Octa / Quad / Double / Single-Speed DSD DXD (384 / 352,8kHz), PCM (384 / 352,8 / 192 / 176,4 / 96 / 88,2 / 48 / 44,1kHz) MQA
  • Przetwornik: Bit-Perfect DSD i DXD DAC firmy Burr Brown
  • Regulacja: Audio RCA (SE) – 2,1 V stałe lub 1 V / 3,3 V maks. (zmienne); 4,4 mm Pentaconn (BAL) – 4,2 V stałe lub 2,0 V / 6,2 V maks. (zmienna)
  • Impedancja wyjściowa: < 200 Ω (BAL); < 100 Ω (SE)
  • SNR: 116 dB
  • THD: 0,0015 %
  • Moc wyjściowa dla 4,4 mm: 330 mW przy 32 Ohm; 6,6 V przy 600 Ohm;
  • Moc wyjściowa dla 6,3 mm: 230 mW przy 32 Ohm; 3,3 V przy 600 Ohm
  • Dopuszczalna impedancja słuchawek: 16 – 600 Ohm
  • Wymiary: 117 x 100 x 30 mm
  • Waga: 800 g
  • Okres gwarancji 12 miesięcy
  • Cena: 699 PLN

 

iFi audio Zen CAN

  • Wejścia: 4,4 mm Pentacon BAL, RCA, 3,5 mm Jack SE
  • Maksymalna moc:
  • 15,1 V / 385 mW (przy 600 omach)
  • 11,0 V / 1890 mW (przy 64 omach)
  • 7,6 V / 196 mW (przy 300 Ohm)
  • 7,2 V / 1600 mW (przy 32 Ohm)
  • THD: 0,0007%
  • SN: > 120 dB (przy 15,2 V); > 118 dB (przy 7,6 V)
  • Ustawiane poziomy wzmocnienia: 0 dB, 6 dB, 12 dB, 18 dB
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
  • Pobór energii: brak sygnału 5 W; sygnał 13 W max.
  • Prąd zasilania: DC 5 V/2,5 A
  • Wymiary: 117 x 100 x 30 mm
  • Waga: 515 g.
  • Okres gwarancji 12 miesięcy
  • Cena: 699 PLN
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: iFi audio Zen DAC & Zen CAN

    1. Piotr Ryka pisze:

      Możliwe. Jest polski dystrybutor. Ale czy to coś nadzwyczajnego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy