Recenzja: iFi Audio iDSD BL

iFi Audio iDSD BL HiFi Philosophy 012   Zalew od iFi wciąż zalewa a także płonne okazały się zakusy skłócenia z dystrybutorem, dzięki któremu dałoby się recenzowania tego wszystkiego uniknąć. Dystrybutor się zaszył i jedynie podsyła, ale niezależnie od tego sam także niezgorzej zalewam, bo wcale nie miałem ochoty od opisywania się migać, akurat nie w tym wypadku. Urządzonko zwące się iDSD BL micro jest cacy, przygrywa że „szał ciał” i budzi duże zainteresowanie, toteż wymigiwanie się byłoby nonsensem. Zwłaszcza że recenzję już obiecałem, niejeden na nią czeka, a poza tym jest to rozwinięcie chwalonego niedawno iDSD LE nano. Co zatem się rozwinęło, wypadałoby sprawdzić, a poza tym czytelnicy i tak już wiedzą, że tego BL dostałem, skoro brał udział w teście modułu iTube 2. Tyle że tam sobie przygrywał wyłącznie jako przetwornik, podczas gdy urządzenie jest także samowystarczalne. Ma wbudowany słuchawkowy wzmacniacz i inne udogodnienia, toteż wysupławszy życzone przez producenta 2649 PLN dostajemy komplecik pomiędzy nasz komputer czy laptopa a nasze słuchawki. Całkiem kompletny by zagrać, ale niekoniecznie kompletny zupełnie, bo można rzecz rozwijać, i to na mnogie, jak to u iFi, sposoby. Można dołożyć iSilencera, można iDefendera z iPower, można iCan-a i iTube, a także iUSB3.0 z dedykowanym kablem Gemini. Nie jestem matematykiem, w dodatku kawał ze mnie lenia, toteż nie chce mi się rachować, ile to daje kombinacji. Dużo daje, z pewnością. Na całe szczęście nie trzeba będzie wszystkich sprawdzać, bo jak gra nowe iDSD z iCanem i iTube po kablu Gemini zostało już ustalone, a z kolei wbrew zapowiedziom iDefender nie wrócił, więc też go mamy z głowy. Podobno jeszcze ma wrócić, a wtedy się go sprawdzi, na użytek publiczny sporządzając protokół, ale to kwestia paru tygodni więc na razie bez niego. Zresztą to nie jest tym razem ważne, bo iDSD BL ma iDefendera wbudowanego na stałe (sic!), a tyko nie ma sposobu użycia go z iPower. Tego się nie da zrobić, bo prąd zasilania dopływa jedynie via USB. (Tak naprawdę to da się użyć go optymalnie, bo jest tryb bateryjny, ale tego można używać jedynie przy transferze optycznym lub koaksjalnym.)

Nowy przetwornik iFi może czerpać sygnał z przewodu koaksjalnego lub optycznego, omijając zaszumione równoległym transferem energii USB, ale to transfer po USB jest teraz najpopularniejszy i do zrealizowania najprostszy, toteż o jego optymalizację toczy się największa walka. Na miejscu znalazł się za to przydatny w tej materii iSilencer, toteż będzie coś o nim.

Firmy iFi Audio przedstawiać nie muszę, przedstawiałem ją mnóstwo razy, zatem możemy przejść do rzeczy.

Budowa

Długo wyczekiwana chwila nastała.

Długo wyczekiwana chwila nastała.

   Urządzeń z serii micro jak samej firmy przedstawiać nie ma powodu, jako że wzorca nie zmieniają i cały czas są to te same podłużne pudełka o charakterystycznym wyglądzie. Z podwójnie przełamanym grzbietem, wymyślnym obrysem frontonu oraz wieloma przełącznikami i dodatkiem światełek. Akurat pod względem liczby przełączników jest iDSD BL liderem a światełko ma tylko jedno, lecz wyjątkowy okazał się nie tylko z tego powodu. Jako jedyny jest bowiem czarny i stąd przydomek BL, oznaczający Black Label.

Z tą jego czernią jest pewien kłopot, ponieważ jest tylko czarna wersja i jednocześnie czarną ma wyłącznie on. Nie wiadomo zatem, czy producent ma zamiar wypuścić pozostałe składniki potencjalnego kompletu w czerni, czy może zrobi srebrną wersję rzeczonego; a może doszedł do wniosku, że dla chcących posiadać całą wieżyczkę na firmowym stojaku iRack najodpowiedniejsze będzie łączenie kolorów. To jednak nie byłoby zdaje się za szczególnym pomysłem, ponieważ podczas recenzowania iTube taka kolorowa wieżyczka stanęła i się podniosły psioczenia, że ładnie to nie wygląda. Osobiście przeciwny mieszaniu czerni ze srebrem nie jestem, ale fakt faktem – na idealny komplet to nie wyglądało. Poza tym co szkodzi zrobić obie wersje, przecież to żaden wysiłek. Więc skoro powiedziało się czarne A pod postacią BL, to trzeba powiedzieć czarne B i zrobić „BL for all”.

– Paint it Black – jak śpiewali The Rolling Stones.

Ale zostawmy barwy; iDSD BL jest póki co czarnym solistą, lecz że śpiewać może solo bez przeszkód, jak również w srebrno czarnych duetach oraz grupach, to wielkiego problemu nie widzę. Byli niegdyś Czerwono-Czarni, byli Niebiesko-Czarni, to mogą być Srebrno-Czarni i też dobrze śpiewać.

Odnośnie tego co kryje się pod ekskluzywnie czarną (przynajmniej póki co) powłoką i tego co z niej wystaje, to mamy kiermasz różności. Nie dość, że urządzenie jest równocześnie przetwornikiem i słuchawkowym wzmacniaczem, to jeszcze może być napędzane z sieci albo grać z własnych baterii, przy czym w ilości możliwych tego grania opcji można się bez przesady zgubić. Bo tak: na przodzie mamy nie tylko potencjometr (będący równocześnie włącznikiem) oraz niezbędne siłą rzeczy gniazdo przyłącza słuchawek, ale też tradycyjne u iFi skobelkowe regulatory cyfrowego przetwarzania XBass+ i 3D+ oraz wejście 3,5 mm.

Oto i on, myśliwiec wielozadaniowy współczesnego audio - iFi Audio iDSD BL.

Oto i on, myśliwiec wielozadaniowy współczesnego audio – iFi Audio iDSD BL.

Podczas jazdy po grzbiecie jest stosunkowo najspokojniej, bo tam nic nie ma poza pojedynczym (ale mogącym świecić w różnych kolorach, sygnalizujących to i owo) światełkiem indykatora włączenia, ale już z tyłu dzieje się dożo więcej, gdyż mamy wejście USB 2.0 (typ A-OTG z tym wbudowanym na stałe iDefenderem), także cyfrowe we/wy SPDIF, które producent nazywa „inteligentnym”, ponieważ może obsługiwać zarówno sygnał koaksjalny jak i optyczny (do 192 kHz), a także komplet analogowych RCA, no bo to przecież przetwornik.

Na bokach także się nie próżnuje – i tak, patrząc od przodu, na prawym mamy gniazdo SmartPower® Socket, służące do szybkiego ładowania wszelkich przenośnych odtwarzaczy lub smartfonów, kompatybilne z prądem 1.2-5V 1.5A, a na lewym trzy przełączniki: filtra obróbki sygnału (Bit-Perfect/Minimum Phase/Standard), Polaryzacji (+/-) oraz trybu mocy wzmocnienia – Power Mode (Turbo/Normal/Eco). Nie dość tego, na spodzie są dwa kolejne regulatory: dopasowania do słuchawek iEMatch® (Off/High Sensitivity Headphone/Ultra Sensitivity Headphone) oraz trybu pracy ogólnej PreampliFier/Direct.

Od wierzchu „trip” mamy odbyty i pora wejść do środka. A w środku także gęsto, nie wiedzieć czego producent tam napchał. Twierdzi, że dwie kości DAC – osobne dla kanałów – a każda Dual-core DSD, DXD, PCM DAC by Burr Brown. Tak więc znowu są to owe vintage 1793, znane z iDSD LE i zapowiadane dla iDSD PRO. Obsługę mają gęstą – Octa-Speed DSD512, Double-Speed DXD, PCM 32-bit/768 kHz; a samo iFi je chwali za muzykalność, podczas gdy ja za drajw i wyraźność. Prócz tego super zegar globalny – Ultra low jitter GMT computer controlled Femto Clock ze specyfikacją 12kHz – 1MHz < 280 femtosekund, a także słuchawkowy wzmacniacz na opracowanych przez samego głównego konstruktora Torstena wysokiej klasy miedziano-złotych op-ampach. Zgodnie z zewnętrznym przełącznikiem pracujący w trzech trybach, odpowiednio o mocy Eco – 2.0V/500 mW 8 Ohm; Normal  – 5.5V/1,900 mW 16 Ohm i Turbo – 10.0V/4,000 mW 16 Ohm. Siły więc nie zabraknie i dopasowania podobnie – a zatem każde słuchawki powinny dać się pierwszorzędnie napędzić. Tym bardziej, że mamy jeszcze „wszędzie gdzie tylko się dało” wysokiej klasy kondensatory MELF, C0G i Sanyo OS-CON.

Zmian w stosunku do pierwowzoru jest kilka, ale bez wątpienia najbardziej "rzuca się w oczy" zmiana barwy na szlachetną czerń.

Zmian w stosunku do pierwowzoru jest kilka, ale bez wątpienia najbardziej „rzuca się w oczy” zmiana powłoki na szlachetną czerń.

Wszystko to wraz z opaskami, porządnym kablem USB, przejściówką USB A- C i na kabel optyczny, łączówką 3,5 mm oraz instrukcją obsługi i welurowym woreczkiem ochronnym dostajemy w ładnym pudełku za wspomniane 2649 PLN. Dużo to w sumie nie jest, zwłaszcza że to komplet gotowy do grania i jeszcze ten wbudowany iDefender, ale trzeba pamiętać, że iDSD LE czy Apogee Grove za mniej dawali sobie radę. Tak więc trzeba wymagać i innej drogi jak przez super jakość nie będzie, albo się pożegnamy.

 

 

Co słychać?

W nowym iDSD zastosowano również nowe rewizje technologi 3D Holographic oraz XBass, teraz z dopiskiem "+".

W nowym iDSD zastosowano również nowe rewizje technologi 3D Holographic oraz XBass, teraz z dopiskiem „+”.

   Wiem, to jest nużące, ale zacząć muszę od uwag. Od tego, że z iSilencerem jest lepiej, bo czyściej i wyraźniej. A zatem te dwieście złotych na niego to nie zmarnowany pieniądz i szczerze mówiąc mocno by mnie swędziało, gdybym mając iDSD BL go nie miał.

Druga sprawa jest bardziej bolesna, ponieważ kosztuje więcej. Kabel USB z kompletu w iDSD jest wprawdzie całkiem porządny, na oko dużo lepszy od zwykłej tandety, niemniej po wpięciu go w prawe gniazdo modułu iUSB3.0 sygnał dostał ożywczej energii i dziać się zaczęło więcej. W przypadku iDSD BL było to bardziej słychać niż u iDSD LE, więc w jakiejś perspektywie ten moduł też mieć powinniśmy. Świata nam nie wywróci, bez niego już jest dobrze, ale jak go zacząłem używać, to już przestać nie chciałem.

Kolejna sprawa to przełączniki na froncie, owe świetnie już znane XBass+® i 3D+®. Znów, tak samo jak u iDSD LE, było słychać, że działanie ich poprawiono, a zwłaszcza tego drugiego. Prawie wszystkie słuchawki, a wypróbowałem wiele, grały z jego użyciem ciekawiej, choć może nie do końca poprawnie. Purysta mógłby się żachnąć, że to akceleracja sopranowa, choć wykonana ze znawstwem i wysoką kulturą. Lecz co nam po purystach, my chcemy mieć radochę. Nie to dobre co dobre, a co się komu podoba. A mnie bardziej się podobało i Karolowi też z użyciem 3D+. Muzyka staje się z nim żywsza, bardziej migotliwa, misterna, a także bardziej szczegółowa i z mocniej odczuwaną, przyjemnie chropawą teksturą. Co szczególnie istotne – tak to zostało zrobione, że nie robi się jednocześnie jasno, pikantnie ani męcząco. Słucha się bardzo przyjemnie, a przy powrocie do stanu sprzed aktywacji muzyka wydaje się przyklapnięta, cokolwiek apatyczna. Cięższa wprawdzie ale od tego ospała, z przygaszonym na dodatek światłem, bez życia. Dwa jednak były od tego odstępstwa – mocniejsze i nieco słabsze. To słabsze to Sennheiser HD 800S, które bez akceleracji przestrzennej już grały na dużej scenie pełnym i żywym dźwiękiem o wysokiej kulturze, tak więc ich granie bez 3D+ wolałem.

Na tylnym panelu bez zmian - gniazdo USB typu A, wyjście RAC oraz kombinowane wejście wyjście coaxial/optic.

Na tylnym panelu bez zmian – gniazdo USB typu A, wyjście RCA oraz kombinowane wejście-wyjście coaxial/optic.

Drugi przypadek tyczył AudioQuest NightHawk. (Za tą ich nazwę o czterech dużych literach powinienem od producenta dostać premię). Po raz kolejny przytrafiło mi się, że z szerokiej palety drogich i bardzo drogich słuchawek te pasowały mi najbardziej i właśnie raczej bez 3D+. Z kablem Tonalium tanie nie są, wychodzi pięć i pół tysiąca, ale mają szczególną śpiewność złączoną z masywnością i całościową mocą, które kiedy trafią na odpowiednie źródło wyjątkowo mi odpowiadają. Tak, owszem, są zawiesiste jak gulasz. To nie wody Zatoki Adeńskiej, gdzie woda jest ponoć najczystsza na świecie – taką mają z tych bardziej zwykłych Fostex TH900, a z tych bardziej niezwykłych Stax SR-009. U NightHawk to bardziej biologiczna zupa, gdzie każdy cal sześcienny okazuje się żywą substancją. Nie krystaliczną czystością wypełnioną migotliwym sopranowym planktonem, tylko jak cytoplazma w komórce – czymś żyjącym a gęstym. To coś przy nie pasującym torze staje się jawną przeszkodą, jak mgła utrudnia widzenie. Ale przy pasującym utrudnienie zamienia się w radość. Obrazowanie staje się czyste, a życie muzyki intensywniejsze niż u tych bardziej transparentnych. I właśnie z iDSD BL radość się pojawiała, przy czym ze słabszymi plikami użycie 3D+ miało uzasadnienie, a z tymi dobrej jakości już nie. Stanowczo nie.

Odnośnie akceleracji XBass+ sprawa nie była aż tak szeroko zakrojona, to znaczy jej użycie podobało mi się rzadziej. Dla NightHawk było niejednokrotnie wręcz jawnym zniekształceniem, a u Fostex TH900 czymś nie za bardzo słyszalnym, choć na obfitych w bas utworach przeciwnie i przesadnie. Natomiast u pozostałych było to przeważnie niezłe podkręcenie, ale trochę niejednoznaczne w odbiorze. Stojące na samej granicy – podkręcać jeszcze bardziej, czy już nie, to przesada. Nie miałem wyrobionego zdania, w obu stanach słuchało się dobrze. Stąd wniosek, że w iDSD BL działanie obu procesorów okazuje się jeszcze lepsze niż w iDSD LE.

Co ciekawe, sama obsługa jest uproszczona. Skobelki są dwu a nie trzypozycyjne, jak to ma miejsce w iCAN. Stany są tylko dwa – włączony-wyłączony – nie ma słabszego działania. I to się dobrze sprawdzało, choć można woleć bardziej złożoną zabawę z trzema ustawieniami.

Na spodzie mamy kokłądny opis zastosowanych tecgnologi oraz możliwych do przełączenia opcji.

Na spodzie mamy opis zastosowanych technologii oraz możliwych opcji.

Odnośnie zmiany polaryzacji, to nie zauważyłem różnicy, a odnośnie filtracji, to najbardziej odpowiadała mi najspokojniejsza pozycja »Standard«. Czarne dzieciątko iFi bez podkręcania na Bit-perfect jest wystarczająco aktywne, toteż odrobina spokoju się słuchaczowi należy.

I jeszcze o mocy wzmacniacza. Dla dużych słuchawek wokółusznych o średniej i małej skuteczności tryb Turbo jest najlepszy. Beyerdynamic T1, Sennheiser HD 800 czy Crosszone i MrSpeakers ożywały pod jego wpływem, tak więc ma dobre działanie.

 

Brzmienia: Po USB

Jednak największą aktualizacją nowego DAC/AMP'a marki iFi znajduje się we wnętrzu - zasosowanie wysokiej klasy komponentów producentów takich jak Panasonic ora Sanyo...

A w środku same najwyższej jakości komponenty.

   W porównaniu do prostszej wersji LE większa czarna jest narzędziem wymagającym czujniejszej obsługi. Pasowanie do wszystkich słuchawek przestaje być tak oczywiste, gdyż ilość informacji wzrasta a cyzelacja staje się dokładniejsza. Najbardziej na to wrażliwe okazują się jednak nie słuchawki a same nagrania. Ich ubytki jakościowe mogą się przemknąć przez sito Apogee Grove czy iDSD LE nano, ale iDSD BL wyłapuje je bez litości. Nie jest to urządzenie przede wszystkim do maskowania, upiększania i aby było miło. Skanuje bardzo starannie, że mysz się nie przemknie. Ba, żeby jeszcze myszka! Żuczek nawet nie przejdzie. To nie stoi w sprzeczności z przyjemnym całościowo obrazem, ale w przypadku przeciętnego pliku z YouTube jego dystans do tego z Tidala, nie mówiąc o takim rzeczywiście dobrym, wyraźnie się zwiększa.

Fakt – w recenzji nano LE pisałem, iż też głęboko drąży nagrania, a opisując całą wieżę na iRack, że gra w sposób łatwy w odbiorze. Ale sprzeczności w tym nie ma. iDSD BL obrazuje dokładniej niż nano, a jednocześnie jego wbudowany wzmacniacz nie gra tak gładko i melodyjnie jak wspierany przez iTube iCan. Inaczej te dwa moduły byłyby przecież zbędne, a iFi nie jest tak nierozumne, by samo sobie szkodzić. Efekt jest może nieco paradoksalny, bo i tańszy i droższy zestaw łatwiej pożenić ze słuchawkami i niedostatkiem plikowym. Słuchając iDSD BL możemy się cieszyć wierniejszym obrazowaniem niż z nano, ale jeszcze nie połączeniem tego z poetycko brzmiącym wzmacniaczem. To ma następstwa po obu stronach. Materiał źródłowy ciągnie silniej w stronę lepszości, a na drugim końcu słuchawki też powinny być możliwie najlepsze. Już nie wszystko wypadnie świetnie w przypadku tanich Grado, bo iDSD BL wyłuska ze słabszych nagrań zniekształcenia i brak muzycznej płynności. W tej sytuacji wydawałoby się, że najlepsze powinny być Crosszone i MrSpeakers Ether, jako same z siebie najbardziej muzykalne, ale to nie działa w ten sposób. Z jakichś powodów – nie wiem jakich i pewnie nikt tego nie wie – najbardziej spektakularnie wypadły AudioQuest NightHawk, Fostex TH900 i Sennheiser HD 800S. Bardzo też dobrze podejrzewane o to MrSpeakers, a także Sennheiser HD 600 i Beyerdynamic T1 V2, podczas kiedy najsłabiej same cenowe ekstrema – najtańsze Grado SR60 i najdroższe Crosszone.

...oraz autorskie opampy "Operationsverstärker" głównego inżyniera AMR/iFi. I efekt jest nadzyczajny!

…oraz autorskie opampy „Operationsverstärker” głównego inżyniera AMR/iFi. Efekt jest nadzwyczajny!

Jednakże fakt, że większość wypadła bardzo dobrze, a przy dobrej jakości plikach albo płytach CD z komputera to już w ogóle wszyscy, nie zmienia tego, że NightHawk i Fosteksy podobały mi się najbardziej. Że NightHawk, to jeszcze rozumiem, bo super są muzykalne, a poza tym niemałą rolę odgrywała moja ich faworyzacja, jako że po prostu je lubię. Ale że super transparentne i szczegółowe Fosteksy, darzące basem i pogłosem też świetnie wypadną, tego bym nie podejrzewał. Bez sprawdzenia raczej bym sądził, że one właśnie najsłabiej, a tu bęc, niespodzianka. Pikanterii dodawał fakt, że każde grały inaczej, właściwie biegunowo różnie. Fosteksy najbardziej transparentnie a NightHawk najbardziej gęsto. Już to opisałem, a teraz tylko dośpiewam, że oba style okazały się w różny ale podobnie atrakcyjny sposób dogadywać najlepiej ze sposobem obrazowania iDSD BL. Sennheisery, Beyerdynamic i MrSpeakers były blisko, ale mniej ujmowały, a dla Crosszone zabrakło owego czegoś, co potrafił im dać wzmacniacz Emperor przy Resteku. I nie ma się czemu dziwić, bo przecież to inna liga przetwornika i inny format wzmacniacza. A najbardziej cieszyło to, że znakomicie słuchało się nie tylko średnio drogich NightHawk ale też znacznie tańszych Sennheiser HD 600. Naprawdę bardzo dobrze, co pozwala przypuszczać, że także pozostałe co lepsze z tego przedziału, jak AKG K701 czy Beyerdynamic DT880, okażą się podobnie pasujące. I o to zapewne chodziło twórcom i z takimi iDSD BL był odsłuchiwany przed wypuszczeniem na rynek. Raczej nie będzie pasował do taniochy, bo dla niej jest bardziej nano, ale do przedziału średniego już całkiem, bez problemu.

Po kablu optycznym z baterii

Pełne wykorzystanie zaszytego w iDSD BL iDefendera jest możliwe jedynie w przypadku grania z baterii i nie po złączu USB. Wypróbowałem więc transfer optyczny i trzeba przyznać, że w tej konfiguracji przetwornik zagrał w niemałym stopniu inaczej. Zdecydowanie bardziej gładko i nieco pełniej. W sposób bliższy całej wieży na iRack, a więc łatwiejszy do pożenienia z różnymi słuchawkami. Nieco też bardziej dynamicznie, co dodatkowo poprawiało. Osobiście lubię szczyptę szorstkości a nie lubię maślanej gładzi, ale ani brzmienie po USB nie było nazbyt szorstkie, ani to po kablu optycznym przesadnie maślane.

Piękne, transparetne i gładkie granie bez względu na zastosowane źróło, i do tego tak pięknie róznicujące wszystkie zastosowane słuchawki - to naprawdę spore osiągnięcie. Polecamy!

Transparetne i ekscytujące granie bez względu na zastosowane źródło, i do tego dokładnie różnicujące wszystkie zastosowane słuchawki – to naprawdę spore osiągnięcie. Polecamy!

Różniły się co do stopnia gładkości, lecz po obu stronach w nawiasie jak najbardziej satysfakcjonującym. Odniosłem także wrażenie, że to z kabla optycznego jest nieco głębsze, ale to może była jedynie pochodna gładkości i wypełnienia a nie samoistna wartość. Tak czy inaczej było inne, w niewielkim stopniu także bardziej trójwymiarowe i z nieco głębszą sceną. Ogólnie zatem lepsze i przede wszystkim chętniejsze do współpracy; nie tak kapryśne i faworyzujące niektórych.

 

 

 

Podsumowanie

    iDSD BL to urządzenie nietuzinkowe, działające szczególnie wielokierunkowo. Samowystarczalne i jako solista już bardzo dobre, pod warunkiem starannego doboru słuchawek w transferze USB, a jednocześnie będące pierwszym stopniem czterostopniowej wieży iRack, odznaczającej się świetną kulturą i uniwersalnością. Na dodatek mogące pracować w reżimie bateryjnym i wówczas po złączu innym niż USB mogące w pełni wykorzystać walory wbudowanego iDefendera. Może być zatem nabywane zarówno jako jednopudełkowy system kompletny, jak i jako pierwszy krok ku czemuś większemu. W obu wypadkach imponowało będzie techniczną zawartością. Ilość zawartych w nim gatunkowych podzespołów jest naprawdę imponująca. Doskonałe, starannie dobrane kości DAC, bardzo rzadko spotykanej jakości układy scalone wzmacniacza, femtosekundowy zegar i galeria markowych kondensatorów robią w małej rzeczy niemałe wrażenie. Do tego ulepszone, bardzo skuteczne moduły obróbki cyfrowej 3D+ i XBass+, mnogość przyłączy i regulacji oraz maksymalna kompatybilność plikowa. Na dokładkę potężna moc i jej trzystopniowa regulacja, a jako bonus wiązanka dobrej jakości przejściówek i kabli.

Postarało się znowu iFi o pogrążenie konkurencji, zresztą zawsze się stara. Firma nie osiadła na laurach i energia startowa z niej nie wyparowała. Cały czas ludzie od iFi zachowują się tak, jakby dopiero weszli na rynek i musieli o niego śmiertelnie się zmagać, mimo iż to już ładnych parę latek jak ten etap za nimi. Efekty są spektakularne i oby tak dalej.

 

W punktach:

Zalety

  • Wyjątkowa wielofunkcyjność.
  • I wyjątkowo dużo możliwości regulacyjnych.
  • A przede wszystkim wysokiego gatunku dźwięk z wysokiego gatunku podzespołów.
  • Mocny.
  • Treściwy.
  • Dynamiczny.
  • Szybki.
  • Szczegółowy.
  • Wyrazisty.
  • Z atrakcyjnym oświetleniem.
  • Dobrą po kablu USB i bardzo dobrą po optycznym muzykalnością.
  • Znakomicie wypadają już niedrogie słuchawki.
  • Przetwornik na dwóch kościach 1793 Burr-Brown.
  • Wzmacniacz słuchawkowy na własnych,złoto-miedzianych układach scalonych OV2627.
  • Femtosekundowy zegar.
  • Markowe kondensatory.
  • Poprawiona obróbka cyfrowa 3D+ i XBass+.
  • Pełna kompatybilność plikowa.
  • Trzy tryby mocy wzmacniacza.
  • W efekcie można wysterować praktycznie każde słuchawki.
  • Wbudowany iDefender.
  • Komplet przejściówek i kabli.
  • Nadaje się do trybu stacjonarnego i przenośnego.
  • Małe gabaryty nie przeszkadzają dużej jakości.
  • Atrakcyjny stosunek tej jakości do ceny.
  • Uznany producent.
  • Polski dystrybutor.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Mocna konkurencja ze strony tańszych urządzeń tego typu.
  • Dla trybu USB dobór odpowiednich słuchawek to nie banał.

Sprzęt do testu dostarczyła firma: Camax

Dane techniczne (wybrane):

  • Przetwornik: Dual-core DSD, DXD, PCM DAC by Burr Brown   2-DAC Chip; 4-Channel; 8-Signals, custom interleaving for maximum SNR
  • Bit-Perfect DSD processing, Bit-Perfect PCM processing
  • Zegar:  Ultra low jitter GMT computer controlled Femto Clock      RMS jitter 12kHz – 1MHz < 280 Femtoseconds
  • Natywne formaty audio:
  • DSD 512/256/128/64/24.6/22.6/12.4/11.2/6.2/5.6/3.1/2.8    DXD 2x/1x/768/705.6/384/352.8kHz           PCM 768/705.6/384/352.8/192/176.4/96/88.2/48/44.1kHz
  • Filtry:
  • – PCM            Bit-Perfect Processing/Minimum Phase/Standard
  • – DSD Extreme/Extended/Standard Range
  • – DXD Bit-Perfect Processing
  • Moc wzmacniacza: max. 4W (trzystopniowa).
  • Dynamic Range (Line): >117db(A)
  • THD & N (0dBFS Line): <0.003%
  • Output Voltage (Line): >2V
  • Output Impedance: < 240Ω
  • Jitter: niemierzalny
  • Waga: 197 g.
  • Cena: 2649 PLN      
Pokaż artykuł z podziałem na strony

52 komentarzy w “Recenzja: iFi Audio iDSD BL

  1. BG pisze:

    Warto zatem dopłacić 150zł do nowinki względem pierwszego iDSD, prawda?
    Zastanawiam się jak sobie poradzi z Hifiman’ami He400i albo Audeze El8 lub MrSpeakers Aeon, jako że planuję zakup jednego z tych modeli i myślę nad idsd bl jako napędem dla niego.

  2. PIotr Ryka pisze:

    Tak, podczas testu całej wieży sprawdziłem i nowy BL jest lepszy od poprzedniej wersji przetwornika – dokładniej obrazujący.

  3. Miltoniusz pisze:

    Wersja srebrna w zestawie z iPhonem nie jest zła ale i tak znacznie lepsze brzmienie zapewnia sam wzmacniacz słuchawkowy Alo Audio Continental v3 napędzany z dziurki słuchawkowej. Ciekawe, co Pan Panie Piotrze o tym sądzi.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Continental już wypadł z produkcji, a szkoda, bo był wyjątkowy. Z drugiej strony przenośne lampy to nieco ekstrawagancki pomysł. iPhone to nie moja specjalność. Karol ma i woli słuchać z Sony Xperia. Sam porównania tych smartwonów jeszcze nie robiłem.

      1. Marecki pisze:

        A tu taka niespodzianka https://www.aloaudio.com/shop/continental-v5/

        Najwidoczniej Alo wróciło po rozum do głowy.

      2. Marecki pisze:

        I jeszcze takie cóś https://www.aloaudio.com/shop/continental-dual-mono/

        Jadą z lampami po całości : )

    2. Wiceprezes pisze:

      Dobre granie Appla skończyło się od modelu 5, gdzie świetnego DAC’a Wolfsona zastąpiono Cyrrusem. I zrobiła się straszna bieda. Niestety, 6S którego teraz posiadam z wyjścia słuchawkowego gra bardzo nijako, bez werwy, sceny, separacji. Taka buła 😉

      Natomiast jako źródło cyfrowe z Tidalem (poprzez camera adapter i iSilencer3.0) dla iDSD i TH-610 radzi sobie świetnie. Pisząc ten komentarz słucham tego zestawienia i jestem szczerze ukontentowany 🙂

      1. Miltoniusz pisze:

        Rozumiem, że model 5 to już jest ten zły, czy tak?
        Ja właśnie gram z iphone 6s który w szybkim porównaniu zabrzmiał lepiej niż wersja 6 (wyjście słuchawkowe prosto na słuchawki) a z Alo Continental v3 brzmi jak na mój gust lepiej niż ten sam iphone 6s po wyjściu cyfrowym na srebrnego ifi micro iDSD. Pewnie zależy od słuchawek – używam HD800. Alo Audio daje więcej barwy, potęgi, naturalności. No ale ponoć HD800 nie zgrywają się najlepiej z micro iDSD. Aha, niedawno kupiłem playera Sony NW-A35 za jakieś chyba 800 zł. Porównań nie robiłem ale nie odniosłem wrażenia aby grał lepiej niż iphone 6s. A kupiłem tego Sony aby mieć przenośne radio bo cholera w iphonie ani w lepszych DAPach nie ma.

  4. Paweł pisze:

    Panie Piotrze, czy jest możliwe porównanie jakości brzmienia tego sprzętu do przenośnego Ak kann, czy AK 380? ☺

  5. PIotr Ryka pisze:

    KANN ma brzmienie podobne, AK380 jest bardziej analogowy.

  6. Andrzej pisze:

    Panie Piotrze,
    jeżeli ma Pan jeszcze BL i iDefendera to proszę wpiąc go z zasilaczem iPower pomiędzy laptop a BL.
    Co Pan o sądzi o tym dźwięku? W środku podobno jest już iDefender, to dlaczego z tym dodatkowym brzmienie jeszcze bardziej się ożywia i klaruje?
    Jaki docelowy zestaw produltów iFi w komplecie z BL Pan by polecił?

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. PIotr Ryka pisze:

      W recenzji wyjaśniałem, że iDefender w iDSD BL może przejawić pełną moc jedynie w transferze optycznym z trybem bateryjnym. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że iDefender z iPower poprawiają jego brzmienie w transferze USB. Sam tego nie miałem okazji sprawdzić, bo iDefendera i iPower pisząc recenzję nie miałem, a teraz nie mam także iDSD BL. Ale może się jeszcze trafi okazja. W każdym razie to dobrze, że tym razem praktyka potwierdziła teorię, bo nieczęsto się to przytrafia.

      1. Andrzej pisze:

        A jaki docelowy zestaw produltów iFi w komplecie z BL Pan by polecił? Czy jest Pana zdaniem coś podobnego w podobnej cenie, formacie co mogłoby konkurować z iFi w możliwie najlepszej konfiguracji?

        1. PIotr Ryka pisze:

          Optymalny mały zestaw od ifi to iDSD BL + iTube2 + iCan SE + iDefender + i Silencer i albo kabel optyczny, o ile mamy optyczne źródło (na przykład płytę główną w PC), albo USB Gemini z iDSD3.0. Alternatywa to jakiś dobry a niedrogi przetwornik (może być ten sam iDSD BL) i wzmacniacz lampowy PhaSt. Nie porównywałem, ale to i to na pewno gra świetnie. PhaSt sam też robi przetwornik, ale go nie słuchałem.

          1. Andrzej pisze:

            „albo USB Gemini z iDSD3.0.”

            oczywiscie chodzi pewnie o iUSB3.0

          2. PIotr Ryka pisze:

            Tak, oczywiście.

      2. Artur pisze:

        nie wiem czy to nie pomyłka, IFI pisze na swoich stronach ze tam jest wbudowany iPurifier a nie iDefender, i to by w sumie było bardziej logiczne, i Defender mial byc najblizej komputera a iPurifier na koncu kabla.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Tak zostałem poinformowany. Ale możliwe, że błędnie. To by nie było zresztą pierwszy raz. iFi z niejakim trudem samo siebie ogarnia. Co nie zmienia faktu, że ich produkty się brzmieniowo sprawdzają. Kto inny bowiem odpowiada za projektowanie i produkcję, a kto inny za marketing.

          1. Ein pisze:

            Co każe się zastanowić, czy ta firma jest poważna, czy robi sobie jaja z klientów? Generalnie ktoś, kto nie wie za bardzo co oferuje i „jeden produkuje”, „inny opisuje, reklamuje” jakoś nie za bardzo jest godzien zaufania.

            …ale nagrody zbiera hurtowo. Przypadek? Nie sądzę.

          2. Piotr Ryka pisze:

            A źle te iFi grają, czy dobrze? Bo jak źle, to nagroda się nie należy, ale jak dobrze, to chyba tak?

            Co do relacji projektant-marketing. Główny projektant działa w innym kraju niż marketingowcy i wcale nie jest chętny do zdradzania swoich tajemnic. Pracuje po nocach i nie jest kontaktowy. Projekty zmienia co chwilę i nie informuje o zmianach. Między innymi dlatego, że to genialny facet, a geniusze są dziwakami. Więc marketing musi bazować na wstępnych ustaleniach, które później nie pokrywają się ze stanem faktycznym i muszą być korygowane. Albo nie są korygowane, bo gościom się nie chce poprawiać gotowych opisów. Ale przecież każdy może zrobić urządzenia lepsze niż iFi i podać dokładny ich opis, nie? Zupełnie nie wiem, na co niektórzy czekają. Pieniądze leżą na ulicy, tylko podnosić, a oni nic.

            PS
            Proszę zapytać Ferrari o szczegóły techniczne ich silników. Wysyłka na drzewo murowana. I to bez żadnej gry wstępnej.

          3. Ein pisze:

            Ferrari vs IFi? Co to za porównanie Panie Piotrze? Znowu Pan żartuje.

            To producent KONSUMENCKIEJ elektroniki, nie high-endowej (tam faktycznie często półsłówka, kiwanie głową, przewracanie oczami ma wystarczyć za cały komentarz, za opis co w środku siedzi), nie producent superaut. Także, naprawdę, bądźmy poważni.

            Moim zdaniem mają za duże parcie na hurt, bardzo mocno rozbudzone apetyty (nie jest to nic złego, w biznesie taka postawa procentuje, o ile…) ale coś tam nie nadąża i brakuje w tym zdrowego dystansu (do siebie). Dodatkowo informacje rodem z SF (te militarne wycieczki, te francuskie myśliwce) to taki agresywno-prymitywny, marketingowy bełkot, a – i tu znowu, apeluję żebyśmy nie żartowali – takie rzeczy to nie wytwór jednej czy drugiej agencji reklamowej, tylko zaakceptowana (co najmniej), albo wymyślona przez właścicieli strategia firmy. TO IDZIE NA KONTO IFi AUDIO, a nie ktoś tam, coś tam. Pan w komentarzach wyraźnie lawiruje.

            Tu nie ma przypadków (wszystko jest zatwierdzone przez właścicieli, zaplanowane, uzgodnione itd itp). To raz. Dwa – tłumaczenie dlaczego tak i jeszcze na siłę tłumaczenie (że producent coś przed nami ukrywa, w sensie, ukrywa prawdziwą specyfikację produktu) są nie do obrony.

            Odnośnie tego czy źle, czy dobrze grają. Pan ma swoją opinię na ten temat (praktycznie 100% tego co z IFI gra świetnie wg. Pana), ja mam odmienną. Innymi słowy „produkt sam się nie obroni”, wszystko jest istotne, ważne, a jak coś szwankuje to plusy nie powinny przesłaniać minusów. Szczególnie, że (biorąc pod uwagę ocenę, wnioski recenzenta) brak czegoś (co miało być) powinien (chyba?) zaważyć na ocenie. Bo albo coś ten element wnosi (do SQ), albo nie wnosi. A jak nie wnosi, to – proste wnioskowanie – wcześniejsze opisy (też Def.), że jednak wnosi i jest progres, że lepiej, są… jakby to powiedzieć… no mało wiarygodne są.

            Mam z tym IFi taki problem, że choć to uczciwie wyceniona (generalnie) elektronika to za dużo w tym wszystkim PRowego szumu, takich jw. wpadek i (ciekawe, czy zrobił Pan taki research) spoooorej przepaści między tym, co piszą recenzenci, a wnioskami, ocenami konsumentów (tak właśnie, szerzej, konsumentów, nie użytkowników, bo negatywne opinie płyną od osób, które się nie przekonały do tej całej magii, gdzie nastąpiło zderzenie pozytywnego PR z własnym, subiektywnym „ale to mi nie gra”). To Pana wnioski, Pana oceny, ja tu „tylko” dostrzegam pewną sprzeczność i chęć tłumaczenia na siłę firmy, która chce sprzedać (jak najwięcej). Raz jeszcze, nie jest to żaden grzech, to naturalne (choć należy krytykować sposób realizacji takiego szczytnego celu, w tym wypadku aż się o to prosi) w przypadku firmy, ale ktoś kto pisze o tym sprzęcie, nie ma akcji, nie wykonuje pracy na zlecenie itd itp powinien mieć dystans i używać adekwatnych słów.

            I jeszcze na koniec. Najgorsze jest tłumaczenie innych (tych co sprzedają), najgorsze, bo nasuwa niefajne skojarzenia. Po co? Polityka? Po co? Przecież tutaj nie powinno być miejsca na politykę. Jest element do skrytykowania to się go krytykuje. A nie tłumaczy, bo po pierwsze kogo obchodzą zależności, bo po drugie jakie to ma dla użytkownika znaczenie, bo po trzecie (jw.) robimy za adwokata producenta. To chyba nie jest rola recenzenta?

          4. Piotr Ryka pisze:

            Zupełnie mi nie zależy na tym, by firma iFi odnosiła sukcesy. Jest wystarczająco wiele innych, bym miał do końca życia co opisywać. Zwracam natomiast uwagę, że nikt nie ma obowiązku zdradzać konkurencji szczegółów technicznych, a już zwłaszcza w sytuacji, gdy patenty przestały pełnić rolę ochronną. We wszystkich biurach patentowych na całym świecie siedzą ekipy Chińczyków śledzących napływające patenty. Chiny bowiem ochrony patentowej nie honorują i natychmiast wdrażają nic wynalazcom nie płacąc za ich rozwiązania. Z kolei wyścig na rynku małego audio jest zawzięty i nieraz zwyczajnie czasu brakuje na zabawę w marketingowe dokładności. A że chłopcom od marketingu umierać za satysfakcję klientów się nie chce, to inna rzecz. Proszę jednak brać pod uwagę, że są to ludzie bardzo zapracowani. Firmy tną koszty, więc redukują ilość zatrudnionych, a oni są bardzo zajęci, jeżdżąc po całym świecie od wystawy do wystawy. Te bowiem są praktycznie bez przerwy. Zwyczajnie im więc czasu brakuje, by wszystko dokładnie na bieżąco śledzić.

            Co zaś do porównania iFi z Ferrari – to biznes i to biznes. I oba duże. I z całą pewnością jedni i drudzy dbają o własne portfele. Porównania użyłem nieprzypadkowo. Gerard Hirt, właściciel Ayon Audio, pracował wcześniej dla Ferrari i się nim posługuje. Nikt dla widzi mi się klienta nie upubliczni swoich tajemnic, bo to nie leży w jego interesie.

  7. Michał pisze:

    Mam na głowie kilka kontrowersji odnośnie tej recenzji. Skąd wzięła się informacja o niby wbudowanym w iDSD BL iDefenderze? Z tego co mi wiadomo jedyną technologią zaaplikowaną przez wifi na wejściu jest iPurifier, sprzedawany również osobno stąd zbędny. Operuje on właśnie w domenie USB. Dalej mamy tryb bateryjny, wydaje mi się że można go używać razem z USB jest to nawet opisane w instrukcji.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Wzięła się prosto ze strony producenta. Obecnie informacja o wbudowanym iDefenderze zniknęła, ale to nie jest moja wina. Jeżeli ifi ma bałagan w głowach, sprzęcie albo na stronie, to może niech się weźmie do roboty i sobie wszędzie posprząta, bo recenzenci za niego tego nie zrobią.

      1. Michał pisze:

        Rzeczywiście ostatnio nieźle mieszają. Chciałem tylko pozbyć się nieścisłości by nikt nie był wprowadzony w błąd.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Zapewne doszli do wniosku, że skoro jest już zewnętrzny iDefender, to lepiej na nim zarabiać. I po cichutku z iDSD BL go wyciągnęli. Albo też jest tam nadal, ale już się tym nie chwalą.

          1. Ein pisze:

            „Albo też jest tam nadal, ale już się tym nie chwalą.”

            Kuriozum. Nie w sensie, że mogliby to zrobić, bo oczywiście nie ma takiej opcji (jak usunęli, to NIE MA TEGO. NIE MA), a tłumaczenie że producent nie chwali się tym, że coś tam klientowi daje, a wcześniej jeszcze takie info usuwa ze specyfikacji samo się w sumie komentuje. Pan raczy żartować.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Nie biorę żadnej odpowiedzialności za nieścisłości opisowe firmy iFi. Jeżeli o czymś mnie oficjalnymi kanałami informują, to podaję rzecz do publicznej wiadomości. A jeśli później się to okazuje nieścisłe albo nieprawdziwe, bo rzecz przeprojektowano w ostatniej chwili, to z pretensjami nie do mnie.

  8. Marecki pisze:

    Jaja : D

  9. Witold pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze
    Posiadam słuchawki AQ Nighthawk wraz z AQ Dragonfly RED. Z ciekawości, na podstawie recencji wszedłem w posiadania Chord MOJO. Konfrontacja AQ Dragon z MOJO na słuchawkach NightHawk wypadła na korzyść Smoka -(proporcje 60/40). Ujmę to tak, RED lepiej zgrywa się z NH z uwagi na rozjasnienie i gradacje głebokości połozenia instrumentów IMHO. Pytanie….
    Jak Pan uważa czy IFI idsd wersja Black „przebije” RED tj. czy mozna uznać że to synergiczne połaczenie, skoro wg. mnie Chord – NIE ? Prosze o opinię

    1. PIotr Ryka pisze:

      Stawiam na iDSD BL. Chorda Mojo, tak nawiasem, nie znam. Słuchałem kiedyś chwileczkę, ale nie recenzowałem. Natomiast Hugo to inna sprawa.

    2. MirekM pisze:

      Do zestawu AQ Nighthawk, Dragonfly RED poleciłbym iFi Defendera. Defender wnosi, czy to z Androida, czy bezpośrednio z dysku w zestawie stacjonarnym. Do tego mam jeszcze Jitterbug. Korci mnie jeszcze tylko konfrontacja i podmiana Jitterbuga na iSilencera 3.0.

  10. Maciej Chiżyński pisze:

    Mam pytanie – jak iFi Audio iDSD BL buduje scenę? Zależałoby mi na wzmacniaczu słuchawkowym, który oferuje superprecyzję, czyli np. flet w orkiestrze jest punktowy i się nie rozlewa, a jednocześnie smyczki są nasączone „analogią” brzmienia i nie są wyprane „cyfrowo”.

    1. PIotr Ryka pisze:

      To są raczej wysokie, precyzyjnie określone wymagania. iDSD BL dobrze buduje scenę, ale czy łączy punktowość z nasyceniem wystarczająco, tego nie mogę zagwarantować. Konieczny odsłuch własny.

  11. Dariusz pisze:

    Zamierzałem zapytać, czy iDSD BL jest lepszym urządzeniem jako wzm. słuchawkowy i DAC niż iCAN SE + iONE nano, ale wypowiedź P. Piotra: „Optymalny mały zestaw od ifi to iDSD BL + iTube2 + iCan SE + iDefender + i Silencer…” wprowadziła zamęt w moich myślach. Bo jeśli iDSD BL miałby dobry wzmacniacz słuchawkowy, to po co go łączyć z iCAN SE? Proszę o rozwianie moich wątpliwości…

    1. Wiceprezes pisze:

      Generalnie koncepcja iOne + iCan SE po dołożenie iTube2 byłaby podobne jakościowo co wspomniany „optymalny” set. iFi umożliwia dojście do podobnych efektów różnymi drogami, ale akurat obecności lampowego bufora nie da się zastąpić niczym innym 🙂

      1. Dariusz pisze:

        A zatem który wzmacniacz słuchawkowy (bez dodatków) reprezentuje wyższą klasę: ten zaimplementowany w iDSD BL, czy iCan SE? Jeśli są tej podobne klasy, to nie widzę sensu dublowania urządzeń.

        1. AAAFNRAA pisze:

          iCAN SE, tylko, że to dwa różne urządzenia. iCAN to wzmacniacz, iDSD to DAC + wzmacniacz. Jak iCAN podłączysz do słabego DAC’a to zagra słabo, iDSD jest dobrze… hmmm zrównoważony.

          1. Dariusz pisze:

            Jeśli wzmacniacz iCan SE jest lepszy od tego w iDSD BL, to w tym świetle rozumiem wypowiedź Recenzenta. Tyle, że nie rozumiem polityki produktowej iFi. Bo jeśli iDSD BL jest ich flagowcem, to powinni mu zaimplementować wszystko, co maję najlepsze, włącznie z „poprawiaczami” typu iSilencer i iDefender. Bezsensowne jest łączenie w jednym klocku słabszego wzmacniacza z lepszym DAC-iem, bo skłania to użytkowników do zakupu dwóch klocków, co wiąże się z dublowaniem wzmacniaczy. Firma na tym zarobi, ale to może zniechęcić do zakupu część potencjalnych klientów.

          2. Wiceprezes pisze:

            iDSD BL w pojedynkę radzi sobie znakomicie, ale potrzeba osobnego przetwornika i wzmacniacza, by wstawić pomiędzy nie iTube, który daje sporą dodatkową poprawę. Więc kogo stać, to trzy kawałki, a kogo nie, to jeden.

  12. Dariusz pisze:

    Podsumujmy: optymalny DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym w wykonaniu IFI składa się z następujących modułów: iDSD BL (2650 zł) + iUSB 3.0 Micro (1950) + kabel Gemini (940) + iTube2 (2000) + iCan SE + (1400) + iSilencer, iDefender, iPower (razem 690) – to w sumie koszt 9630 zł. Czy za tę kwotę nie znajdziemy nic lepszego? Może ktoś nas robi w balona?
    Bardzo brakuje w recenzji odpowiednich odniesień. Jestem ciekaw (i z pewnością nie tylko ja) jak w pojedynkę i w zestawie iDSD BL wypada na tle urządzeń z podobnej półki cenowej tj. z zakresu 2500-10000 zł. Kilka przykładów do porównań: Aune S16 lub S6 za 2500 zł, ASUS Essence One mk2 (2400), Music Hall dac25.3 (3000), Asus Xonar Muses One (3400), Matrix Quattro II (3700), Questyle CMA600i (4000,-), Audiolab M-DAC (4000), Hegel HD12 (4600), Moon 230HAD (7000), Matrix X-Sabre PRO (7200), Benchmark DAC1 (8000)…
    Zgaduję, że nawet integry wyposażone w DAC i wzm. słuchawkowy, jak np. Rotel RA-1572 (7700,-), czy Hegel H90 (7300,-) będą reprezentowały co najmniej równie dobry dźwięk przy niższej cenie i znacznie większych możliwościach niż wymieniony na początku zestaw…
    Tych urządzeń nie słuchałem, ale próbuję wsadzić kij w mrowisko i sprowokować do dyskusji osoby, które mają doświadczenia z tymi sprzętami. Pan Piotr recenzował nawet niektóre z nich; bardzo bym był rad, gdyby zabrał głos…

    1. Andrzej pisze:

      Jak malo tych urzadzen, zawsze mozna dolozyc nowy iGalvanic za ponad 1700zl 🙂

      A tak na powaznie, to najlepiej to smameu przetestowac, porownac itd.
      Kazdy ma inne preferencje.
      Niektorzy kochaja HD800, a niektorzy wola HD600.
      Kto ma racje? Odpowiedz jest prosta, kazdy kto jest zadowolony 🙂

    2. Michał pisze:

      Te integry, o których mówisz, to raczej chciałeś napisać, że mają znacznie mniejsze możliwości. Za wspomnianą cenę 9630zł otrzymujesz DACa w układzie dual mono z zegarem taktującym od AMR, posiadającym wysokiej klasy komponenty elektroniczne, ktory jakby mu było mało może pracować jako przedwzmacniacz. Dalej dostajesz wzmacniacz słuchawkowy klasy A, 4W mocy, wyposażony w filtry analogowe pozwalające dostosować moc basu i jakość sceny dźwiękowej, bez kondensatorów sprzęgających. Bufor/przedwzmacniacz lampowy z dwoma trybami pracy. Regenerator sygnału USB spełniający tonę zadań, między innymi
      eliminuje jitter, przywraca integralność sygnału, poprawia balans sygnału, tłumi zakłócenia ramki, tłumi szumy pakietów,zapewnia ultra czyste zasilanie, eliminuje zakłócenia masy, poprawia niedopasowanie impedancyjne. Ostatnie przy akcesoria z kolei odcinają zasilanie USB z komputera zamieniając je na czyste zasilanie zewnętrzne, zmniejszają szumy RFI/EMI o 40db czyli 100 razy i zmniejszają błędy pakietów.

      Znasz jakąś integrę która robi to wszystko?

      1. Dariusz pisze:

        Integry podałem jako przykład urządzeń zbliżonych cenowo. Ponieważ nie mam możliwości bezpośredniego porównania, informacja, że określone urządzenie deklasuje DAC i wzmacniacz słuchawkowy w określonej integrze byłaby (przynajmniej dla mnie, bo rozważam wymianę większości systemu) bardzo cenna. Ale zasadniczy niedosyt wynika z braku wiedzy, jak się ma określone urządzenie czy zestaw (mam na myśli ogół recenzji, nie tylko powyższą) do urządzeń zbliżonych cenowo lub nieco tańszych, choćby rzeczonego Moona, Hegla, Bursona Conductor V2+, czy nawet znacznie tańszego Matrixa…

  13. Dariusz pisze:

    Potrzeba testów indywidualnych jest oczywista, ale trzeba zwrócić uwagę, że w pełnej konfiguracji to konkretne urządzenie kosztuje nie ca 2,5 kzł a około 10 kzł i należy je porównywać do zabawek w tej kategorii cenowej. Ja nie mam możliwości przeprowadzenia takich odsłuchów, dlatego warto się zdać na opinie osób, które mają okazję do takich porównań. I nie chodzi tu tyle o preferencje osobiste, typu „ja wolę przestrzeń i rozświetlona górę, a dla ciebie liczy się np. potężny bas”. Informacje o charakterze brzmienia można wyczytać zwykle w recenzji, więc nie tu jest problem. Dobrze by było, gdyby Recenzent określił ogólnie klasę dźwięku (stąd potrzeba porównań wewnątrz- i międzyklasowych). Bo niezależnie od charakteru brzmienia, urządzenie za 10 kzł powinno grać z dużo większą kulturą niż urządzenie za 2,5 kzł. Natomiast, jeśli Recenzent mówi, że urządzenie ma taki i taki charakter, to zakładam, że odnosi je do swojej kategorii cenowej. A w jakiej kategorii rozważa np. iFi Audio iDSD BL? Czy jeśli z recenzji wynikają same superlatywy, to znaczy, że jest znacznie powyżej średniej urządzeń w kategorii 2-3 kzł, czy wyrasta ponad przeciętną urządzeń za 10 kzł? Takich odniesień oczekiwałym też po innych recenzjach.

    1. Andrzej pisze:

      Zaleta zestawu ifi jest to, ze nie musisz wszystkiego kupowac.
      Kupujesz iDSD i masz fajne all in one za 2,5. Chcesz miec cos lepszego, kupujesz sobie iDac2 (wzglednie IDSD) i nawet iDac2 mozesz uzywac na poczatku jako dac i amp w jdenym. Jak zechcesz miec lepszy amp dokupisz ican se i itube (taki zestawik zostal juz zrecenzowany). Jesli bedziesz chcial dodac „polepszacze” usb, to sobie dokupisz jakis wybrany. To ze ifi ma tyle produktow nie znaczy, ze musisz je miec wszystkie, to nie sa pokemony ;p

  14. Introverder pisze:

    A ja miałem jakąś problematyczną sztukę iFi Micro IDSD Black Label (bo rozumiem, że to jest przedmiotem tej recenzji..) – i zastanawiam się że może te sprzęty są dosyć awaryjne, a do tego mają np. słabej jakości potencjometry, bo słyszałem zgłaszane nieraz problemy z różnicą w głośności lewego oraz prawego kanału przy małej głośności.

    Tak miałem z testowaną przeze mnie sztuką, a do tego dźwięk często zanikał na prawym kanale, a do tego często ustawienie „amplifier” lub „direct” często blokowało się na jednym ustawieniu i zmiana przełącznika nic nie zmieniała.

    A jeśli już miałbym dobrą sztukę, to zastanawiam się o synergii tego sprzętu z Mr Speakers „Ether” (otwarte – czerwone), tym ile potencjału ten sprzęt ich pokaże, o ile jest to mocniejszy sprzęt od cma400i.

    Mam jeszcze Denony D7200 i trochę mnie kusi ten sprzęt a jednocześnie martwi jego pewna awaryjność i oszczędzanie na niektórych częściach np. potencjometrze..

    No i ogólnie jak się ma jakość dźwięku z niego do cma400i.

    1. Ein pisze:

      Pewnie ktoś inny odpowiada za kontrolę jakości w IFi. Także jest komplet. Kto inny projektuje, kto inny produkuje, kto inny odpowiada za marketing i wreszcie ktoś inny „bierze” odpowiedzialność za jakość. Serwis pewnie też w outsourcingu. Komplet.

  15. Obserwator Słońca pisze:

    Witam, Panie Piotrze czy wersja iDSD PRO jest już w Pana rękach :). Czy można się spodziewać takiej recenzji? Pozdrawiam.

    1. Andrzej pisze:

      Premiera jest w polowie marca.
      Chyba wiele osob czeka na ta recenzje 😉

      1. Piotr Ryka pisze:

        iDSD będzie zrecenzowany, ale ma przyjechać do Polski dopiero na początku marca.

        1. Obserwator Słońca pisze:

          Super zatem czekamy cierpliwie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy