Zbierając
Mógłbym się wybrać po inne słuchawki i daleko bym nie miał, ale nie widziałem w tym sensu. Najlepsze posiadane bez wątpienia powiedziały najwięcej o tym, co może ta maszyna, a że to okazało się być czymś, czemu należy wyrazić uznanie, nie istniał powód dokładania do tego jakichś innych historii.
Przetwornik jest wzorcowy – jak za te pieniądze, na pewno. Z jednymi i drugimi popisowymi słuchawkami sam jawił się jako popisowy, nie znalazłem żadnej krytycznej uwagi, którą mógłbym skierować pod adres jego twórców. Popisowemu konkurentowi od Audiobyte ustąpił jedynie pod względem konieczności wygospodarowania pod siebie więcej miejsca, ale brzmieniowo o włos nawet, o ile nie okazał się jeszcze wybitniejszy (czego nie chcę przesądzać bez bezpośredniego porównania). Finezja tworzenia dźwięków, a właściwie to nie finezja, a wskrzeszanie, powrót do pełni życia z cyfrowego zapisu w połączeniu z doskonałością inkarnacji przestrzeni, czuciem oplatania nią dźwięków stwarzanych przez żywych ludzi (ich samych i ich instrumenty) to działało na wyobraźnię i z siłą faktu dawało dowód prawdziwości tezy Arthura C. Clarke’a o nieodróżnialności zaawansowanej technologia od magii. Tej magii były tutaj całe zawłaszczane dźwiękami obszary, utwór po utworze wracała myśl, że gra to wprost bajecznie.
Tak dojmująco realistyczna wizje i takie piękno niesione przez dźwięki? – Czegóż może chcieć więcej audiofil od swej aparatury?
W punktach
Zalety
- W swoim przedziale cenowym, a nawet powyżej niego, przetwornik referencyjny.
- Zależnie od wyboru cyfrowego przyłącza mogący oferować odmienne brzmieniowe smaki.
- Ale każdorazowo pochodzące ze szczytowego poziomu, jedynie różniące się dawką ciepła i powiązanymi z tym wahnięciami nastroju.
- Zdumiewająca precyzja obrazowania.
- Oczywiście wraz z nią szczegółowość.
- Ale szczegóły wkomponowane w przekaz, jedynie te nienależące do nurtu muzycznego potrafią wyskakiwać z siłą dodatkowo potęgującą autentyzm zdarzenia.
- Sferyczne modelowanie.
- Popisowy autentyzm głosowy.
- Popisowy autentyzm scenerii.
- W tym dźwięków z audytorium.
- Pełna i głęboka skala emocji dyktowanych muzyką.
- Efekty przestrzenne rangi wchodzenia w kontakt z magią.
- Żadnych przeszkód nie stwarzają najtrudniejsze choćby nagrania i trudny we współpracy sprzęt towarzyszący.
- W efekcie zniekształcenia stają się marginalne, a przecież są nagrania potrafiące nimi aż sypać.
- Z kolei nagrania archiwalne nie usiłują skrywać swej archiwalności, ale doskonałość odtwórcza czyni je wciąż chcianymi.
- Energia dźwięku potrafi to wszystko nasycać, dynamizować, uwyraźniać i rozpędzać.
- Ale najważniejszy w tym wszystkim jest wyraz całościowy, wchodzenie w światy prawdziwych koncertów.
- W tej sytuacji zbędne staje się wyliczanie, co potrafią poszczególne zakresy, wszystkie muszą potrafić wszystko, ażeby tak się stało.
- Kolejny atut – pomimo takiej dawki autentyzmu kontakt nie jest męczący, można się tym nasycać godzinami bez poczucia znużenia i przytłoczenia realnością.
- Wszystko to przestaje aż tak zdumiewać, kiedy zajrzymy do środka.
- Gdzie mocna sekcja zasilania i rozbudowana sekcja obwodu R2R.
- Gdzie nie ma ani trochę „audiofilskiego powietrza”.
- Symetria na pokładzie (ale dla jakości odtwórczej nie ma to raczej znaczenia w sensie wyboru przyłącza).
- Szeroki zestaw gniazd cyfrowych.
- Funkcja streamingu.
- Efektowny i budzący zaufanie wygląd.
- Mały, praktyczny pilot.
- Wysoka jakość wykonania.
- W opiniach same zachwyty.
- Do których się przyłączam.
- Made in Megapolis Rzeki Perłowej
- Sprawdzony polski dystrybutor
- Budzący aprobatę stosunek jakości do ceny.
- Wyróżnienie „Ryka Approved!”
Wady i zastrzeżenia
- Prócz konieczność wzięcia pod uwagę pełnogabarytowego rozmiaru, nie ma tu nic do dorzucenia.
- Ewentualnie to, że z zewnętrznym najwyższej klasy zegarem może stać się zapewne jeszcze piękniej.
Dane techniczne
- Typ Urządzenia: W pełni dyskretny przetwornik R2R Network Streaming DAC
- Parametry Cyfrowe (USB XMOS XU216): PCM 16-32bit / 44.1 – 768kHz, natywne dekodowanie DSD64 – DSD512 (DoP256)
- Parametry Cyfrowe (IIS HDMI): PCM 16-32bit / 44.1 – 1536kHz, natywne dekodowanie aż do DSD1024! (DoP256). Pinout konfigurowalny na tylnym panelu.
- Parametry Cyfrowe (Coax/Optical/AES): PCM 16-24bit / 44.1 – 192kHz, DSD DoP64
- Streaming Sieciowy: LAN 100/1000 Mbps RJ45 (Oparty na stabilnym module CelWare) wspierający Roon Bridge, HQPlayer NAA, UPnP/DLNA, AirPlay, Spotify Connect
- System Sterowania Sygnałem: GCLK-02 wsparty przez logikę układów FPGA z zegarem oscylacyjnym OCXO
- Wejście Zegara (Master Clock): 10MHz, gniazdo BNC, Impedancja: 50Ω (0.2V-3.3V)
- Wyjścia Analogowe Klasy A (FIXED / VARIABLE): Zbalansowane XLR: 5.1Vrms / Niezbalansowane RCA: 2.5Vrms (Opcja odwrócenia fazy PIN/JIS/EUR w opcjach)
- Osiągi Akustyczne: Pasmo Przenoszenia: 20Hz-20kHz (±0.2dB), Dynamika: > 123dB, Crosstalk: -139dB @10kHz, SNR: >121 dB, THD+N: <=0.00145% @1kHz
- Inne Złącza i Funkcje: Czytnik kart TF (wbudowane serwowanie plików przez sieć), Interfejs kontrolny wyświetlacza OLED, Pętla Trigger 12V wejście/wyjście
- Wymiary i Masa: 430 mm (Szerokość) × 300 mm (Głębokość) × 80 mm (Wysokość bez nóżek) / Waga: 10 kg (Około 11 kg z opakowaniem), Zasilanie: AC 115/230V, 50/60Hz (< 35W poboru)
Cena: 13 000 PLN









Piotrze,
Przeczytałem recenzję i podziękowania za nią. Nie mniej jednak bardzo istotna uwaga co do niej: Gustard wypuścił X30 oparty o Sabre, a kilka miesięcy później R30, który jest DACiem R2R. Oba urządzenia wizualnie są identyczne, a odróżnia je tylko mały akcent wykończeniowy płyty aluminiowej pod logiem/włącznikiem „G” na czole urządzenia. W X30 aluminium pod logiem jest zakończone ostro, tworząc kąt, w R30 natomiast wykończenie jest zaokrąglone.
Jeśli więc zdjęcia w recenzji przedstawiają dokładnie ten recenzowany egzemplarz, to recenzowałeś R30, nie X30.
Opis techniczny na dwóch pierwszych stronach recenzji dotyczy X30, nie R30.
W internecie można trochę poczytać o różnicach sonicznych pomiędzy tymi dwoma DACami, ale z grubsza X30 gra bardziej klinicznie, a R30 naturalnie, ciepło i z wypełnieniem – z grubsza tak jak to w recenzji przedstawiłeś.
Jestem właścicielem R30 i podzielam Twoją opinię, jednocześnie dziękuję za potwierdzenie, że to bardzo dobre urządzenie i trzeba dać sobie spokój z jakimiś dalszymi poszukiwaniami i cieszyć się tym, co się ma 🙂
Pozdrowienia!
A w takim razie dobrze i niedobrze. Opisałem twój DAC, ale pod niewłaściwą nazwą. Pułapki czają się wszędzie, Agata Christie nawet twierdziła, że wszędzie czai się zło. W wymianie zdań z Audiomagic była mowa o X30, ale najwyraźniej to R30 teraz królem i ma obwód bardzo zbliżony do Audiobyte, a nie samą regulację głośności w oparciu o R2R. Tytuł recenzji zmienię od razu, opis techniczny później.
Sklep wysłał R30 bo taka była prośba 🙂
Dobrze się stało że nie wysłali X30, bo ten podobno aż tak udany jak R30 nie jest. Przeczytałem sporo przed zakupem i ci co porównywali oba urządzenia piszą że R wygrywa w każdym aspekcie z X.
U mnie były dwa DACi na testach bezpośrednich: R30 i Venus 15. Ten drugi wizualnie pasował do reszty sprzętu przepięknie: wszystkie inne urządzenia prócz końcówki były identyczne wymiarowo i wizualnie jak od jednego producenta, bardzo mi się to podobało. Ale finalnie został R30, grał muzykę emocjonalną, dociążoną, ludzką. Venus przy nim to chudzina i bardzo techniczny, a to przecież też R2R. Być może przestrzeń w Venus była minimalnie szersza, ale reszta to takie techniczne granie, na wysokim poziomie, ale to trzeba lubić.
Pewnie już mi mówiłeś, ale przypomnij na jakich słuchasz słuchawkach? Ja rozmawiałem o wypożyczeniu z szefem, a Ty może z pracownikiem? Nieważne, grunt że przyszedł lepszy i właśnie twój. A przede wszystkim, że jest taki dobry. Wzmacniacz słuchawkowy może też będzie, nawet nie zdążyłem o nim przeczytać, czy też jest tak dobry.
Tak, wysłałem do nich maila z prośbą o wypożyczenie dla Ciebie, a w historii mailowej była faktura, że od nich kupiłem, więc wiedzieli że chodzi o R30. Pozatym R jest dużo bardziej popularniejszy od X, a że nazwa prawie taka sama, to może nawet i szef się pomylił, z korzyścią dla wszystkich 🙂
R30 gra u mnie z Jays CD 3mk3, AVM PA8 oraz Plinius Reference. Różne kable, w tym głównie DIY na markowych komponentach.
Będę też robił odsłuchy z K1000 i integrą 300B od Allnic, ale to jak znajdę czas.
A co produkuje dźwięk?
Na pierwszym zdjęciu, na wyświetlaczu stoi jak byk R30! A więc zrecenzowany DAC to R2R, nie żadne tam Sabre, które raczej tak muzykalne nie jest…
Poprawione, poprawione. Swoją drogą zabawnie wyszło.
U mnie produkuje dzwięk Martin Logan Odyssey
Znam z AVS. Ekstremalna precyzja.
Dokładnie ale reszta toru musi być dobrze dobrana – głównie chodzi o dociążenie dźwięku. Jeśli system jest zbyt lekki, to z tymi kolumnami dobrze się nie zgra. Zapewne dlatego Venus 15 mi nie podszedł, a ma przecież mnóstwo pochwał w necie. U mnie grał zbyt technicznie, głosy były zbyt lekkie, niedociążone, chociaż detaliczne.
R30 natomiast bardzo się wpasował i zagrało to rewelacyjnie, lepiej nawet o Lampizatora B7 którego miałem przedtem (denerwował mnie:).
Po pierwszych zachwytach nad R30 naszła mnie myśl, że skoro DACi z tych nowych produkcji są wstanie dać taki dźwięk za niespełna 13k zł, to co muszą dawać nowe DACi za 30 czy 40k i czy warto trochę na nie pozbierać… Można się w tym zagubić i zapomnieć, po co ten sprzęt jest w domu – żeby dawać radość, przyjemność z obcowania ze sztuką, a nie żeby był celem sam w sobie.
Także ja już odpadam, przez najbliższe lata nic nie ruszam w sprzęcie i cieszę się z tego co jest. Dzięki Piotrze za łagodne o tym przypomnienie 🙂
Wydaje mi się, że dla tych kolumn najważniejsze poza odpowiednim napędem dla samej sekcji elektrostatycznej jest płynne brzmieniowo powiązanie jej z niskotonową. A to zadanie niełatwe, w prezentacji na AVS się nie do końca powiodło.
AKG K1000 to jeszcze inna historia. Warto je sprawdzić z tym: https://hifiphilosophy.com/recenzja-ear-yoshino-v12/, choć oczywiście do 300B nie zniechęcam.