Technologia
Przetwornik, jak zdążyłem zauważyć, jest gabarytowo spory, a wyrażając się dokładnie – pełnogabarytowy. Na 43 centymetry szeroki i prawie 10 wysoki, rozciąga się do tyłu na solidne 30, przy słusznej wadze bez mała 10 kilogramów. Kto chce się dowiedzieć wszystkiego, czego można się o nim dowiedzieć (a jest tam tego niemało), powinien zajrzeć na stronę https://www.gustard.com/?post_type=products&page_id=23079, sam powyławiam stamtąd jedynie najważniejsze rzeczy.
Najważniejsza wydaje się ta, że to przetwornik z typem konwersji R2R, czyli obecnie uchodzącej za najdoskonalszy wzorzec. Przetwornik wspierany przez pełną optymalizację obwodu i zegar OCXO,
także potężne zasilanie: osobne dla sekcji cyfrowej i analogowej własnego chowu sporych rozmiarów zapuszkowane toroidy o parametrach skrojonych pod obsługę urządzeń audio umieszczono w obudowie po lewej stronie i oddzielono od piętrowej architektury obwodów metalowym ekranem.
W obszernych trzewiach istny rój układów elektronicznych, wygląd zewnętrzny obejmuje warianty całkowitej czerni albo srebrnego grzbietu. Front zawsze będzie czarny, podzielony idąc od lewej na zlewający się z całością ekran informacyjny (wyświetlający aktywowane cyfrowe wejście oraz zadaną częstotliwość próbkowania), w centrum u góry mający postać symbolu marki indykator włączenia i pod nim cyfrowo wyświetlany poziom głośności (bądź informacja o tym, że regulację jej bajpasowano), po prawej ekran dotykowy głośności tej skalowania oraz wyboru ustawień.
Z tyłu rozrzucone stronami analogowe wyjścia, po jednym XLR i RCA, pomiędzy nimi sekcja gniazd cyfrowych, oferująca przyłącza USB, koaksjalne, AES/EBU, LAN, optyczne, dwa typy I2S, Trigger in/out i przyłącze dla zewnętrznego zegara oraz dok dla karty pamięci. Po prawej, patrząc od tyłu, trzybolcowe gniazdo zasilania z regulacją 110/220V, komorą bezpiecznika i kołyskowym włącznikiem głównym.
Całość osadzono na czterech centymetrowej wysokości srebrzystych walcach z funkcją resoru, towarzyszy jej zgrabniutki plastikowy pilot, pozwalający na obsługę ustawień i głośności. Według zapewnień twórców zadbano o współpracę z platformami streamingowymi, o maksymalną eliminację jittera i brak zakłóceń ze strony hardware.
Od strony estetycznej poza pełnogabarytową wielkością wyróżnia się czerń frontonu, całego zdającego się być ekranem o blado białym podświetleniu znaków, wyszczotkowane aluminium zjawia się dopiero jako wąski rant górny i cieniuteńki dolny oraz wielka płaszczyzna grzbietu z też wielkim grawerunkiem GUSTARD.
Wygląd ten zdał mi się wysmakowanym, a jego powszechna czerń idealnie się wpasowała w moje oczekiwanie czarności u urządzeń audio. (Z czarnych najlepiej mi się słucha, nie absorbują wzroku.)









Piotrze,
Przeczytałem recenzję i podziękowania za nią. Nie mniej jednak bardzo istotna uwaga co do niej: Gustard wypuścił X30 oparty o Sabre, a kilka miesięcy później R30, który jest DACiem R2R. Oba urządzenia wizualnie są identyczne, a odróżnia je tylko mały akcent wykończeniowy płyty aluminiowej pod logiem/włącznikiem „G” na czole urządzenia. W X30 aluminium pod logiem jest zakończone ostro, tworząc kąt, w R30 natomiast wykończenie jest zaokrąglone.
Jeśli więc zdjęcia w recenzji przedstawiają dokładnie ten recenzowany egzemplarz, to recenzowałeś R30, nie X30.
Opis techniczny na dwóch pierwszych stronach recenzji dotyczy X30, nie R30.
W internecie można trochę poczytać o różnicach sonicznych pomiędzy tymi dwoma DACami, ale z grubsza X30 gra bardziej klinicznie, a R30 naturalnie, ciepło i z wypełnieniem – z grubsza tak jak to w recenzji przedstawiłeś.
Jestem właścicielem R30 i podzielam Twoją opinię, jednocześnie dziękuję za potwierdzenie, że to bardzo dobre urządzenie i trzeba dać sobie spokój z jakimiś dalszymi poszukiwaniami i cieszyć się tym, co się ma 🙂
Pozdrowienia!
A w takim razie dobrze i niedobrze. Opisałem twój DAC, ale pod niewłaściwą nazwą. Pułapki czają się wszędzie, Agata Christie nawet twierdziła, że wszędzie czai się zło. W wymianie zdań z Audiomagic była mowa o X30, ale najwyraźniej to R30 teraz królem i ma obwód bardzo zbliżony do Audiobyte, a nie samą regulację głośności w oparciu o R2R. Tytuł recenzji zmienię od razu, opis techniczny później.
Sklep wysłał R30 bo taka była prośba 🙂
Dobrze się stało że nie wysłali X30, bo ten podobno aż tak udany jak R30 nie jest. Przeczytałem sporo przed zakupem i ci co porównywali oba urządzenia piszą że R wygrywa w każdym aspekcie z X.
U mnie były dwa DACi na testach bezpośrednich: R30 i Venus 15. Ten drugi wizualnie pasował do reszty sprzętu przepięknie: wszystkie inne urządzenia prócz końcówki były identyczne wymiarowo i wizualnie jak od jednego producenta, bardzo mi się to podobało. Ale finalnie został R30, grał muzykę emocjonalną, dociążoną, ludzką. Venus przy nim to chudzina i bardzo techniczny, a to przecież też R2R. Być może przestrzeń w Venus była minimalnie szersza, ale reszta to takie techniczne granie, na wysokim poziomie, ale to trzeba lubić.
Pewnie już mi mówiłeś, ale przypomnij na jakich słuchasz słuchawkach? Ja rozmawiałem o wypożyczeniu z szefem, a Ty może z pracownikiem? Nieważne, grunt że przyszedł lepszy i właśnie twój. A przede wszystkim, że jest taki dobry. Wzmacniacz słuchawkowy może też będzie, nawet nie zdążyłem o nim przeczytać, czy też jest tak dobry.
Tak, wysłałem do nich maila z prośbą o wypożyczenie dla Ciebie, a w historii mailowej była faktura, że od nich kupiłem, więc wiedzieli że chodzi o R30. Pozatym R jest dużo bardziej popularniejszy od X, a że nazwa prawie taka sama, to może nawet i szef się pomylił, z korzyścią dla wszystkich 🙂
R30 gra u mnie z Jays CD 3mk3, AVM PA8 oraz Plinius Reference. Różne kable, w tym głównie DIY na markowych komponentach.
Będę też robił odsłuchy z K1000 i integrą 300B od Allnic, ale to jak znajdę czas.
A co produkuje dźwięk?
Na pierwszym zdjęciu, na wyświetlaczu stoi jak byk R30! A więc zrecenzowany DAC to R2R, nie żadne tam Sabre, które raczej tak muzykalne nie jest…
Poprawione, poprawione. Swoją drogą zabawnie wyszło.
U mnie produkuje dzwięk Martin Logan Odyssey
Znam z AVS. Ekstremalna precyzja.
Dokładnie ale reszta toru musi być dobrze dobrana – głównie chodzi o dociążenie dźwięku. Jeśli system jest zbyt lekki, to z tymi kolumnami dobrze się nie zgra. Zapewne dlatego Venus 15 mi nie podszedł, a ma przecież mnóstwo pochwał w necie. U mnie grał zbyt technicznie, głosy były zbyt lekkie, niedociążone, chociaż detaliczne.
R30 natomiast bardzo się wpasował i zagrało to rewelacyjnie, lepiej nawet o Lampizatora B7 którego miałem przedtem (denerwował mnie:).
Po pierwszych zachwytach nad R30 naszła mnie myśl, że skoro DACi z tych nowych produkcji są wstanie dać taki dźwięk za niespełna 13k zł, to co muszą dawać nowe DACi za 30 czy 40k i czy warto trochę na nie pozbierać… Można się w tym zagubić i zapomnieć, po co ten sprzęt jest w domu – żeby dawać radość, przyjemność z obcowania ze sztuką, a nie żeby był celem sam w sobie.
Także ja już odpadam, przez najbliższe lata nic nie ruszam w sprzęcie i cieszę się z tego co jest. Dzięki Piotrze za łagodne o tym przypomnienie 🙂
Wydaje mi się, że dla tych kolumn najważniejsze poza odpowiednim napędem dla samej sekcji elektrostatycznej jest płynne brzmieniowo powiązanie jej z niskotonową. A to zadanie niełatwe, w prezentacji na AVS się nie do końca powiodło.
AKG K1000 to jeszcze inna historia. Warto je sprawdzić z tym: https://hifiphilosophy.com/recenzja-ear-yoshino-v12/, choć oczywiście do 300B nie zniechęcam.