Recenzja: Feliks Audio Envy Meisterwerk

     Trzy pierwsze słowa tytułu już kiedyś się zjawiły, w kwietniu zeszłego roku otwierały recenzję tego samego wzmacniacza, ale w wersji Performance. A tamta identycznie była nadstandardową: przy wyższej o cztery tysiące od standardu cenie (33 900 PLN), oferowała przewagi w postaci lamp mocy 300B Full Music w miejsce Electro-Harmonix i poprawę okablowania ze zwykłej miedzi beztlenowej na UPOCC (Ultra Pure Cooper by Ohno Continuous Casting), tj. uzyskiwanej w procesie technologicznym opracowanym przez fizyka-materiałoznawcę Hideo Ohno, realizowanym w hutniczej praktyce przez Furukawa Electric Co., Ltd. – i nikogo innego. Pisałem wtedy, że zdobycie takiej miedzi to niełatwe zadanie, Japończycy niechętnie niejapońskim producentom jej zakup umożliwiają, a Feliks Audio dało radę, co jest godne odnotowania.  

    Tak się złożyło, że tamta recenzja zawadzała o tę nie tylko poprzez opis Envy o podwyższonej jakości: Envy Performance przyjechał wtedy nie z samymi standardowymi dla się lampami Full Music, ale też poczytywanymi za jeszcze lepsze S300B Stradi i 300B Western Electric. A to właśnie Western Electric są standardem dla Meisterwerk, czemu trudno się dziwić, skoro to one były wyznaczającą standard i uważaną za szczytowe dokonanie wersją lamp 300B, zaistniałych pod tym właśnie brandem w od dawna niepamiętanym przez nikogo 1933 roku. Same lampy nie popadły jednak w niepamięć, a przeciwnie, są teraz audiofilską perłą – żadne inne w tym stopniu z audiofilizmem się nie kojarzą i nie mają takiej renomy. A w takim razie słowo o nich:

    Historia 300B zaczyna się w tym 1933 od central telefonicznych i łączności wojskowej, dla których je stworzono. Trzy lata później poszły do kina, gdzie w nagłośnieniu też się sprawdziły, wraz z czym jasnym się stało, że nie tylko są mocne (z myślą o czym powstałe), ale też ze szlachetnym brzmieniem, co pozwala im konkurować z pozycji tej większej mocy z triodami od początku tworzonymi z myślą o jak najdoskonalszym dźwięku, tymi o oznaczeniach 45’ (1929) i 2A3 (1933). Te od narodzin były w radiach i tam wystarczały, mimo iż tamte radia bywały wielkości kredensu, ale dla wzmacniaczy napędzających duże głośniki, 300B (początkowo o oznaczeniu 300’, bo B znaczy nowszy cokół) okazały się lepsze. Nie tylko wobec tego kina, też pierwsi audiofile, ci jeszcze sprzed stereofonii (ta w 1958), zaczęli sięgać po klasyczne wzmacniacze kinowe Western Electric 91A (1936) i 91B oraz późniejsze 91E, udoskonalone o podnoszącą moc technologię SCCS.

    Mamy tym samym już nie tyło lampy, ale też audiofilskie wzmacniacze na triodach 300B – i okazuje się, że historia ich sięga aż dziewięćdziesiąt lat wstecz. Teraz z nami kontynuator, Feliks Audio Envy Meisterwerk, jako w odmianie słuchawkowego wzmocnienia próba podtrzymania tej zbliżającej się już do stulecia tradycji. Podtrzymania przez firmę szeroko znaną, a najbardziej za Oceanem, gdzie zrobiła największą karierę właśnie za sprawę Envy, o którym wątek na forum Head-fi liczy już setki stron. (Obecnie przeszło siedemset.) 

     Słówko przypomnienia o producencie: Feliks Audio to przedsiębiorstwo rodzinne autorstwa inżyniera Henryka Feliksa, z okresem rozruchowym w latach 90-tych, ale pan Henryk realizował wzmacniacze jeszcze w 70-tych. Obecnie kierowane przez trzech synów – Piotra, Łukasza i Michała – siedziba od początku i niezmiennie w dwudziestotysięcznym Lublińcu na zachodzie Górnego Śląska, w okręgu zwanym Śląskiem Białym, którego Lubliniec jest stolicą. Siedliskiem miasto małe, ale zasięg ogólnoświatowy – wzmacniacze Feliks Audio znajdziemy w obu Amerykach, Azji i Europie, znajdziemy nawet Afryce i na obszarze Oceanii. Objechały świat dookoła, mogą być z siebie dumne.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Recenzja: Feliks Audio Envy Meisterwerk

  1. Janek pisze:

    Dobry wieczór!
    Czy w Polsce są produkowane słuchawki, które można byłoby podłączyć do tego wzmacniacza?
    A jeśli nie, to które z zagranicznych byłyby najbardziej wg Pana odpowiednie?
    Serdecznie pozdrawiam i oczywiście dziękuję za piękną recenzję 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      W Polsce, o ile mi wiadomo, nie są obecnie produkowane żadne słuchawki high-endowej jakości oprócz dokanałowych. Które konkretnie z dostępnych pasują do Meisterwerka, to pytanie nazbyt ogólne. Zależy, w jaką grupę cenową się celuje.

  2. Sławomir pisze:

    Dobry wieczór,
    Czy pokusiłby się Pan o porównanie Feliksa z Cayin HA-300, czy to porównywalny poziom pomijając zamontowane lampy?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Porównywalny. Tak przynajmniej to widzę z poprawką na tak wiele lat dystansu pomiędzy ich słuchaniem.

  3. Clean pisze:

    Jaki wzmacniacz słuchawkowy z wejściami symetrycznymi xlr do ok1500zł max 2000tyś by Pan polecił do NH z wciągającym brzmieniem ,miotam się z wyborem…

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ale chodzi o gniazda XLR też dla interkonektu, czy tylko słuchawek?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Z jednymi i drugimi znalazłem Musical Fidelity MX-HPA i aune N7. Oba powinny być dobre, ale żadnego nie słyszałem. Może ktoś inny pomoże?

        1. Clean pisze:

          rozważam jeszcze taką opcję ale niewiem czy to nie będzie krok w tył sprzedając z zestawu smsl daca d200 na rohmie naprawdę bardzo ciekawie grającego w połączeniu z zegarem 10mhz i transportem cd.i kupując w jego miejsce daca z wyjściem słuchawkowym np luxsin x8

          1. Piotr Ryka pisze:

            Spróbuję o tego Luxsin podpytać, może ktoś ze znajomych słuchał. Z jednej strony naprawdę dużo obiecuje, z drugiej SMSL to świetna marka. Sam nie słuchając nie pomogę w wyborze.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Skonsultowałem sprawę z kimś odsłuchowo zorientowanym i wg niego Luxsin to trochę techniczne brzmienie, zdecydowanie lepiej będzie do SMSL dokupić wzmacniacz aune N7 w wersji bez przetwornika.

  4. Clean pisze:

    Szkoda mi się pozbywać tego mojego smsl d200 bo gra bardzo ciekawą barwę i głębiej co w tej cenie jest niespotykane ale dotyczy to połączenia z zegarem bo to on dodaje wyrafinowania.
    Też rzucił mi się w oczy ten Aune i to faktycznie może zagrać dobrze.
    Odpuszczam luxsina bo ma za dużo regulacji co odciąga od słuchania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy