Recenzja: ENLEUM AMP-23R

    Pamiętacie rok 2013-ty? – był taki, sporo temu, będzie coś koło dziewięć lat. Pisałem wówczas recenzję wzmacniacza słuchawkowego Bakoon, który był rewelacją. A już zwłaszcza dla bardzo modnych wówczas słuchawek Sennheiser HD 800, które napędzał jak mało który. Ale czas wolniej czy prędzej niesie zmiany, ten Bakoon nie stał się tak popularny, jak początkowo się zdawało. A i słuchawki straciły blask, bo wiele, wiele innych powstało od tamtej pory – niejednokrotnie droższych i technicznie bardziej wyżyłowanych. Tym niemniej dobrze pamiętam, że słuchanie tego Bakoona z tamtymi, wyjątkowo wtedy popularnymi słuchawkami, było dużym przeżyciem, zwłaszcza kiedy udało się tej parze dobrać pasujący interkonekt, którym okazał się Purist Audio Design. Ale jeszcze lepiej pamiętam, jak grał Bakoon z referencyjnymi dla wszystkich czasów do teraz, obrosłymi zasłużoną legendą Sony MDR-R10, odnośnie których można powiedzieć, że lepszych nigdy nie było, nie ma i kto wie czy kiedykolwiek będą. Nie było i ciągle nie ma, ponieważ żadne inne nie miały tak zaawansowanych membran, a nie szykuje się niestety, aby któreś mieć miały.

    Dajmy jednak odsapnąć nerwom, dość tych przypomnieniowych stresów. O tamtych Sony lepiej zapomnieć i zapomnijmy także o nazwie Bakoon, ponieważ wyszła z użycia. Ale zanim przedstawię nową, przypomnijmy coś o powstaniu tamtej, gdyż firma wciąż istnieje, a nawet się rozrasta.

    Jak piszą o sobie twórcy Bakoon Products International – Akira Nagai i Soo In Chae – firma powstała w 2009 roku, aby rozwijać najwyższej klasy technologię na usługach aparatury audio w oparciu o wcześniej powstałe rozwiązania, w szczególności o obwód SATRI, wynaleziony przez Akirę Nagai pod koniec lat osiemdziesiątych. Obwód mający być próbą przezwyciężenia ograniczeń tradycyjnych sposobów wzmacniania sygnałów, całkowicie innowacyjny. Tajemnica sukcesu (inaczej obecności na rynku techniki SATRI nie da się przecież nazwać) tkwi w grze dwóch słów: prądowy-napięciowy. Tradycyjne wzmacniacze mają wysoką impedancję wejściową i równocześnie niską wyjściową, a dzieje się tak z uwagi na większą dogodność kontroli napięcia w tego rodzaju układach. Odbywa się to jednak kosztem znaczącej deformacji sygnału wejściowego.  

    W obwodzie SATRI rzecz wygląda inaczej – a nawet całkiem odwrotnie: impedancja wejściowa jest bliska zeru, podczas kiedy wyjściowa ma ponad sto milionów omów. Dzięki czemu zdecydowanie lepiej zachowana zostaje pierwotna forma sygnału, nietracąca swojej postaci w trakcie rekombinacji prądowy-napięciowy. Ogromna impedancja wyjściowa pozwala bowiem bezstratnie wracać do postaci prądowej – cały obwód zyskuje też na prostocie, mając tylko jeden rezystor na wejściu oraz jeden na wyjściu. Co mu nie tylko poprawia liniowość, ale także eliminuje zakłócenia ze strony zbędnych przy tym rozwiązaniu podobwodów wyrównywania charakterystyk.  

   Prostszy i bardziej skuteczny SATRI osiąga zatem wyraźną przewagę nad konwencjonalnymi sposobami wzmacniania sygnałów akustycznych – zbudowane w oparciu o niego produkty firmy Bakoon są w porównaniach postrzegane jako wierniejsze odtwórczo i naturalniejsze brzmieniowo.

   Tyle odnośnie wspomnień i firmy Bakoon początków. Ale jak czas przynosi zmiany, tak życie przynosi spory. Działający w Japonii Akira Nagai i działający w Korei Południowej Soo In Chae popadli z czasem w konflikt na tle istnienia dwóch oddziałów – japońskiego i koreańskiego. Japońcy uważali swoje wyroby za lepsze, Koreańczycy się z nimi nie zgadzali – oba działy zaczęły swe linie produktowe rozwijać i sprzedawać oddzielnie. Na koniec sprawa trafiła do sądu odnośnie praw do marki: dział koreański na podstawie wyroku sądowego z 2020 zachował je do nazwy Bakoon, ale ostatecznie zdecydowano się na nową – tak powstało Enleum. A w takim razie tytułowe ENLEUM AMP-23R to wyrób świeżej daty (2021) i jednocześnie coś nowego nazwowo, jako produkt nieustająco przez Koreańczyków rozwijanej idei wzmacniaczy z obwodem SATRI; nowego zarówno odnośnie doskonalenia samego obwodu, jak i odnośnej sekcji zasilania. Enleum zaś to zbitek koreańskich słów oznaczających dźwięk i światło, z czego można wyprowadzać wiele odniesień: np. to, że zostaniemy oświeceni odnośnie doskonałości dźwięku. Światłem tu powstałego skąpani, spowici jego blaskiem, dostąpimy doskonałości możliwej, poznamy jej zasięgi …     

– Zostawmy poetyckie wizje, przejdźmy do prozy życia.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Recenzja: ENLEUM AMP-23R

  1. Stefan pisze:

    Szkoda tych fabrycznych nóżek bo zmieniają Enleum i takie np. Isoacoustic nie są w stanie im dorównać.
    Teraz są w komplecie i to dobrze nie trzeba kombinować.

  2. Mateusz pisze:

    Mocno przeceniony wzmacniacz, choć jeżeli ktoś szuka lampowego brzmienia w kompaktowej formie tranzystorowego wzmacniacza to chyba nie ma konkurencji. Mimo wszystko i tak wolałbym WA33.

      1. Piotr+Ryka pisze:

        Tak, tylko że na początku roku to było jeszcze przed wojną i wszystko było tańsze. Poza tym wtedy nie dawano podstawek w komplecie. (2800 złotych zdaje się solo kosztują.) Nie bronię wystawiaczy cen, ale trzeba to brać pod uwagę. Niższa cena byłaby oczywiście przyjemniejsza, ale w przypadku Enleum jest nastawiona raczej na grube portfele, co tłumaczą wyjątkowością. (Wszystko się jakoś da wytłumaczyć.)

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Woo Audio WA33 to nie jest jeden wzmacniacz, to wiele wzmacniaczy. Ilość możliwych garniturów lamp i dostępnych wariantów budowy wewnętrznej daje ogrom możliwych kombinacji. Niedługo coś na ten temat napiszę w uzupełnieniu do recenzji.

    2. szczygieł pisze:

      Trzeba tez wziąć pod uwagę ze Enleum można podpiąć zarowno do kolumn jak i sluchawek ijednoczesnie majac gwarancje brzmienia najwyższych lotów.
      Niestety nie stać mnie ale odsłuchu pamiętam do dziś.

  3. Piotr+Ryka pisze:

    Kiedy wydaje ci się, że o słuchawkach, a zwłaszcza tych najdroższych, jeżeli nawet wszystkiego nie wiesz, to przynajmniej o nich słyszałeś, wówczas świat wyprowadza cię z błędu:
    https://www.spirittorino.com/en/collections/headphones/products/valkyria-titanium

    1. Robert pisze:

      A tych Pan słyszał? Ponoć świetne (dobry bas i dociążenie jak na elektrostaty) i całkiem przystępne cenowo. Chociaż teraz pewnie bardzo trudne do ściągnięcia: http://perun.prfi.ru/

      1. Piotr+Ryka pisze:

        Tym kiedyś się przyglądałem, trafiłem na nie przypadkowo. Na nie, to znaczy na to zdjęcie. Kiedyś, tak jakąś dekadę temu, słuchawki robił także Rudi Stor, właściciel firmy z Triestu, ale nie ma już jego słuchawek ani wzmacniaczy.

      2. alx pisze:

        O czym pan pisze?
        To nie są elektrostaty a zwykłe słuchawki dynamiczne.
        Proszę nie wprowadzać ludzi w błąd.

        Dodatkowo FR jest bardzo nietypowy. Na pewno nie sa to słuchawki neutralne w swoim strojeniu.

        1. Sławek pisze:

          Elektrostaty. 580V. Proszę wejść na ww. linka i sprawdzić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy