Recenzja: Dayens Ecstasy IV sc

   Przez fonetyczne podobieństwo przewijający się od kilku lat na AVS Dayens skojarzył mi się z Danią. W szczególnie chodzi o tytułowy przedwzmacniacz Ecstasy, który widywałem w różnych konfiguracjach, między innymi obsługujący kolumny Zingali i Diapason. Podobieństwo brzmieniowe z literą „D” na początku wiedzie nas jednak na manowce, bo Dayens to firma serbska. Podskórnie jednak, w głębszej warstwie, dużego błędu nie ma, gdyż oba niewielkie kraje są zagłębiami przemysłu audiofilskiego. Dania – wiadomo – Raidho, Dynaudio, ScanSpeak, Bang & Olufsen, Davone, Ortofon, Jensen, Gryphon… Ale Serbia? Ano, Serbia. Serbskie jest BFA (kontynuator kanadyjskiego Sonic Frontiers), serbskie Auris Audio, serbski Trafomatic i serbski NAT. (Widziałeś kiedyś lampę wielkości beczki? Nie? To wejdź na stronę NAT-a.) I serbski jest także Dayens. Lecz przede wszystkim Serbem był najwybitniejszy z wynalazców, któremu całe to audio zawdzięczamy – Никола Тесла.

Rzeczywiście, faktycznie, Serbowie posługują się cyrylicą, ale prąd i słuch są międzynarodowe. Ani trochę to więc nie przeszkodzi, a z uwagi na sławnego Teslę powinno wręcz pomóc. Samemu Tesli nie przeszkodziło nawet to, że jego ojciec był popem a matka córką popa, chociaż dzisiejszym tęczowym hunwejbinom pewnie w głowach (czy co tam na czubkach mają) się to nie zmieści.

Przejdźmy do samego Dayensa. Jego założyciel nie ma na nazwisko Dayens, tylko nazywa się Dejan Dobrin. (Być może nazwa wzięła się więc z zamiany miejscami samogłosek i dodania „s” do imienia, zwłaszcza że Dejan znaczy w oryginale „działający”, „aktywny”, „sprawczy”.) Historia firmy jest przy tym tradycyjna w sensie ogólnym – to znaczy tłumaczy ją miłość do muzyki. Też trochę bardziej specyficzna w sensie geopolitycznym, jako że korzenie Dayensa sięgają lat 80-tych, kiedy Serbia stanowiła część Jugosławii, najbardziej wprawdzie wolnego spośród demoludów, niemniej i tak niezamożnego. Chcąc mieć dobre audio, trzeba je było zrobić samemu; co także miewało przypadki na bogatszym Zachodzie, gdzie jednak tłumaczono je przede wszystkim pragnieniem zrobienia czegoś lepszego od rzeczy dostępnych w sklepach.

Pierwszy tor audio Dejan Dobrin wykonał dla siebie jako student w latach 80-tych, a jego firma wystartowała oficjalnie w 1991, czyli w roku rozpadu Jugosławii. Od tamtego czasu nieprzerwanie oferuje głośniki, przedwzmacniacze, wzmacniacze i końcówki mocy, a także audiofilskie okablowanie. Dodajmy jeszcze, że w sporym wyborze, jako że w ofercie kolumn widnieje dziesięć, a wzmacniaczy sześć. Lecz przedwzmacniacze tylko dwa i nie ma pośród nich tytułowego.

Sytuacja jest zatem dość nietypowa, produkt tytułowy już nie jest produkowany. Można go jednak nabyć, dystrybutorzy jeszcze go mają. A jest tych dystrybutorów wielu: od USA przez Azję dalekowschodnią, Rosję, Bałkany po Francję i Wielką Brytanię. Pośród nich także polski. Jednakowoż zachodzi pytanie, po co w tej sytuacji recenzja? Wyjaśnienia są trzy. Przede wszystkim gdziekolwiek ten Ectasy IV sc się zjawiał, tam znakomicie grało. Po wtóre, to urządzenie nietypowe, mianowicie przedwzmacniacz pasywny. I po trzecie – już nieprodukowany, ale najlepszy w historii firmy i całkiem wyjątkowy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “Recenzja: Dayens Ecstasy IV sc

  1. Sławek pisze:

    Ciekawy byłby pojedynek z Music First Audio https://mfaudio.co.uk/preamplifiers/
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka pisze:

      Pewnie byłby, ale dystrybutora nie ma.

  2. jafi pisze:

    Doczekałem recenzji starego znajomego:)

    Swoją drogą zajmujemy się intensywnie takimi „pasywnymi regulatorami głośności” od miesięcy.
    Skutki przerosły oczekiwania i trudno sobie wyobrazić, gdzie ta droga nas doprowadzi…
    Choć już kilka razy korzystaliśmy z naszego pasywnego pre z regulacją transformatorową na wystawach w Warszawie, może tym razem powstanie wersja komercyjna.
    Tymczasem wycieczka do KAiM-u w najbliższy piątek z najnowszym wcieleniem pre

    Wbrew żarcikowi z tekstu nadal działamy i mamy się dobrze, a efekt naszej pracy pewnie będzie można usłyszeć na kolejnym AVS.

    1. Piotr Ryka pisze:

      „Nadal działamy”, czyli kto? Bo chyba nie Cairn.

  3. miroslaw frackowiak pisze:

    Czym mniej „klockow” w torze odsluchowym tym lepiej,ale u sprzedawcow czym wiecej tym lepiej,wiadomo trzeba zarobic,to jest taki przyklad ,jak nacagnac audiofila na dalsze wydatki,ale jak uslyszy przez to lepiej to na zdrowie..

    1. Piotr Ryka pisze:

      Czyli monobloki są gorsze od integr, a odtwarzacz CD z regulacją głośności wpięty wprost do końcówki mocy zagra lepiej od podłączonego poprzez dobry przedwzmacniacz? I oczywiście słuchawki najlepiej grają z dziurki w odtwarzaczu?

  4. Marek pisze:

    Bardzo ciekawy test ciekawego urzadzenia! Dzieki!
    Mam jedna uwage: za kazdym razem w tekscie pojawia sie nazwa Ectasy, tymczasem jest to ECSTASY.
    (Od ekstazy, nie od ektoplazmy)
    Tym, co szukaja w Googlu bedzie latwiej znalezc przy wlasciwej nazwie…
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka pisze:

      Oczywiście, że od ekstazy. Już poprawiłem. Nie bycie wzrokowcem miewa zabawne następstwa.

  5. Paffcio pisze:

    Panie Piotrze,
    Jakby Pan porównał jakość toru. Ayon35 z pre i jeden interkonekt do końcówki mocy (tak mam teraz) czy Ayon35 z pre i testowany Dayens w torze + kolejny interkonekt.
    Czy jest sens inwestowania w preamp, czy byłby lepszy? Do ayona mam podłączone jeszcze źródło plików cyfrowych.
    Czy ma Pan wiedzę czy dayens jest zbalansowany?
    Pozdrawiam
    Paweł

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dayens jest zbalansowany – ma wejście i wyjście XLR. Ale właściwie nie jest przedwzmacniaczem, bo niczego nie podgłośnia, sygnału nie wzmacnia. Jest tylko samym regulatorem siły głosu i hubem połączeniowym. Odnośnie natomiast CD-35, to istota tkwi w jakości przedwzmacniacza. Ze słabym będzie gorzej, z wybitnym będzie lepiej. Kable też muszą być do tego wybitnego odpowiednie, nie ma zmiłuj.

  6. Piotr Ryka pisze:

    Kolejna recenzja się ślimaczy, ale opisuję dCS Bartoka w wianuszku najlepszych słuchawek i jest z tym dużo roboty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy