Recenzja: Berkeley Audio Design Alpha DAC

Budowa

Klasyczny „naleśnik”.

   Kształt obudowy zdradza profesjonalny rodowód: przetwornik jest płaski i szeroki, gotowy do umieszczenia w stelażu. Ze srebrnym metalowym frontonem i czarną metalową resztą, głęboko zarazem się kłaniający audiofilskim potrzebom, oferując zgrabnego pilota i wygaszanie światełek. Jedno i drugie bardzo się przyda, gdyż stawia się nie zawsze w zasięgu ręki, za to niemalże zawsze w zasięgu wzroku. A świecić Alpha DAC potrafi mocno, z drugiego końca studia będzie widać. Centralnie wyświetla dużą, bursztynową czcionką aktualny parametr próbkowania, a trzy zielone i fiołkowe indykatory podświetlają wybory ustawień. Fiołkowy z lewej wybrane gniazdo wejścia; jedno z czterech dostępnych – AES/EBU, SPDIF1 (Coaxial), Toslink i BADA (wariacja Ethernet). Odnośnym obok przyciskiem lub z pilota dokonujemy tego wyboru, podobnie  dzieje się w przypadku umieszczonych obok zielonych indykatorów nad ustawieniami Lock, HDCD i Invert dla trybu pracy. Na prawo od wyświetlacza mamy z kolei przycisk Mode i poprzez niego możemy min. przechodzić do trybu Mono, regulować balans i zmieniać filtry. Ogólnie biorąc przetwornik sprzed dwunastu lat niczym nie różni się od wysokiej klasy współczesnych, co do oferowanych funkcji i możliwość ustawień. W czym jest słabszy, to w akceptacji próbkowania maksimum 192 kHz/24 bit, chociaż materiał 32-bitowy także weźmie, tyle że skonwertuje go w dół. Nie oferuje oczywiście odczytu natywnego zapisu MQA, który to kodek datuje się na rok 2014, natomiast oferowany odczyt HDCD już raczej się nie przyda.

Ale z tych dużych.

Na tylnej ściance wyjście RCA i wyjście XLR, odnośnie których żadnych ograniczeń – z obu korzystać można naraz. Prócz tego wymienione wejścia (w komplecie użyteczna pod nieobecność USB przejściówka SPDIF/Coaxial); prócz tego tylko jeszcze klasyczne gniazdo zasilania. Mały pilocik pozwala obsługiwać wszystko poza drzewem decyzji – jest lekki, nie rzucający się w oczy i dobrze leży w ręce. Nowsze wcielenie – Alpha 2 – nie ma już wejścia  BADA, które się nie przyjęło, w miejsce którego drugie SPDIF. Odnośnie braku USB – to zamierzona sprawa. Berkeley Audio reprezentuje pogląd, że jego obecność na pokładzie powoduje obniżkę jakości brzmienia skutkiem produkcji zakłóceń. W tej sytuacji konwerter USB/Coaxial będzie nad wyraz użyteczny, bo z mało którego komputera wyjdziemy teraz sygnałem inaczej niż poprzez USB. (Sam próbowałem użyć wyjścia optycznego, ale bez rezultatu – żaden dźwięk nie zaistniał.)

We wnętrzu na mniejszej płytce montażowej po lewej rozbudowany sektor zasilania z osobnymi trafami dla domeny cyfrowej i analogowej, a sekcja operacyjna to pokaźniejsza płyta główna z montażem powierzchniowym. Kondensatory najwyżej średniego formatu, łączenie sekcji przez szerokie taśmy – wszystko uporządkowane perfect.

We wnętrzu sam przetwornik.

Wg zapewnień producenta zawarte w tych obwodach sposób taktowania, sposób interpolacji i sposób redukcji jittera to rozwiązania innowacyjne, opracowane przez Michaela Pflaumera et consortes specjalnie dla tego przetwornika; prócz tego urządzenie oferuje regulację poziomu wyjściowego do maksymalnej wartości +18 dB (z zastrzeżeniem, że optimum brzmienia na poziomach poniżej +12 dB), THD o wartości – 110 dB i stosunek szum/sygnał (S/N) wyższy niż 120 dB. Wymiary obudowy (bez nóżek) to 420 x 264 x 45 mm, waga całości 4,4 kg. O cenie już mówiłem, pobór mocy oszacowano na 25 W. Przejdźmy do sedna sprawy.

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

9 komentarzy w “Recenzja: Berkeley Audio Design Alpha DAC

  1. Marcin pisze:

    Witam,

    Dziękuję za ciekawy tekst. Jako właściciel przedmiotu recenzji, w pełni się z Panem zgadzam. Dodam od siebie kilka rzeczy:
    – DAC gra zdecydowanie lepiej jako źródło zbalansowane;
    – Berkeley do swoich DACów wypuścił konwerter USB. Nigdy nie słyszałem jak on gra, ale na zachodnich forach słynie jako „najlepszy konwerter na świecie”. Jest to o tyle ciekawe, że Berkeley wypuścił w sumie dwa DACi: Alphę (w dwóch iteracjach) oraz Reference (w trzech iteracjach); wszystkie DACi bez wejscia USB. Konwertera USB jednak nie zmienili i cały czas sprzedawany jest w swojej niezmienionej formie. Można więc wnioskować, że naprawdę jest dobry.
    – Recenzowana tu Alpha wciąż jest sprzedawana w lekko ulepszonej formie jako Seria 2. Niecałe 5000 USD. W okolicach brak dystrybutora, a więc jeśli ktoś by chciał kupić ją nową, to po dodaniu podatku i cła wychodzi bardzo okrągła sumka.
    – Berkeley wypuścił aktualizacje softu do wszystkich swoich DACów. Szpiedzy donoszą, że oprócz możliwości natywnego odtwarzania plików MQA, właściwości soniczne DACa polepszają się. Niestety, producent każe sobie płacić za taką aktualizacje ponad 600 USD – pliki wysyłane są tylko na płycie ze Stanów.

    Jeśli chodzi o mnie, wszystko wskazuje na to że za czas niedługi lub trochę dłuższy będę właścicielem kompletu: Berkeley Alpha DAC Seria 2 z najnowszym oprogramowaniem oraz Berkeley Alpha USB converter. Czy Pan Piotr chciałby, a bym się odezwał jak już będę miał wszystko? Może wówczas powstała by kolejna recenzja? 🙂

    1. Adam pisze:

      Trochę kontrowersyjna praktyka płacenia za aktualizację softu i to w jeszcze takiej cenie.
      Pomijając że sam DAC jest drogi, konwerter również.
      600USD + VAT + transport + cło to mało nie będzie.

      1. Marcin pisze:

        Też jestem takiego zdania, dlatego do obecnie posiadanego DACa z Serii 1 tej aktualizacji nie kupiłem.

        Próbowałem się targować mailowo z nimi, chciałem kupić tą aktualizację z kolegą na współkę, ale zostałem poinformowany, że każda płyta z aktualizacją jest z numerem seryjnym pasującym tylko do danego konkretnego DACa. Jeśli ktoś będzie próbował zainstalować nowy soft na innym niż przypisanym do płyty DACu, to można uszkodzić ten DAC a firma Berkeley informuje że takiego DACa (z premedytacją) nie naprawią.

        Także ani ceny nie zniżą, ani na dwóch DACach jednego softu zainstalować nie pozwolą. Tłumaczą to również tym, że napisanie nowego softu zajęło im około 200 godzin, więc to nie jest mała aktualizacja, ale tak naprawdę nowy, wydajniejszy „system operacyjny”.

        Z drugiej strony im się nie dziwię – muszą z czegoś żyć, a my audiofile płacimy często więcej za interkonekty, które po dwóch miesiącach odsprzedajemy za pół ceny…

        1. Adam pisze:

          To się nazywa po prostu brak wyboru. Osoba posiadająca takiego DAC-a, prędzej czy później zakupi taką aktualizację. Nie ma innego wyboru, ani obejścia, więc firma może podyktować dowolną cenę w granicach rozsądku, a wie, że to i tak się sprzeda, szczególnie jeśli faktycznie wnosi to słyszalną i znaczną poprawę.

          Ja posiadam zestaw Matrixa, X Sabre Pro MQA i konwerter Matrixa i by przeskoczyć na kolejny poziom, to musiałbym wydać sporo sporo sporo więcej. Jeśli aktualizacja wynosi DAC-a na nowy poziom , to jeszcze może ma sens, by wydać 600 USD, ale przy cenie urządzenia 5k USD plus konwerter 2k USD(dobrze pamiętam?) to wydaje mi się, że mogli darować sobie płatną aktualizację. Tylko pytanie czy za jakiś czas znów nie będzie kolejnej dużej aktualizacji i kolejne 600USD i potem znów.
          Oczywiście jak sam wspomniałeś, jak doliczysz VAT-y transport, cła, to zrobi się na prawdę ogromna suma.
          No ale to ich polityka, a każdy ma prawo wyboru czy chce czy nie. Więc ja nie oceniam. Zresztą, to już nie moje progi cenowe.

          Nie jest to jedyny DAC na świecie, więc każdy ma wybór.

  2. Sławek pisze:

    Ze zdjęć wywnioskowałem, że coaxial to zarówno rca jak i bnc.

    1. Marcin pisze:

      Tak – DAC ma wejście BNC, ale w zestawie jest przejściówka BNC-RCA. Jednak (podobno – nie sprawdzałem) najlepiej brzmi po podłączeniu cyfrowego XLR. Takie połączenie jest rekomendowane z firmowym konwerterem.

  3. Piotr Ryka pisze:

    Jak będzie nowszy DAC, najlepiej z tym konwerterem USB, to może być nowa recenzja.

    1. Marcin pisze:

      Odezwę się jak już będę miał sprzęt. Nie mogę jednak obiecać kiedy go skompletuję, ale w tym roku myślę się uda.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Spokojnie, nie ma żadnej presji czasowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy