Recenzja: Acoustic Revive LINE 1.0R/X triple C-FM interkonekt oraz EE/F2,6 3M głośnikowy

  Acoustic Revive idzie na rękę. Nie zawsze, rzadko nawet, ale czasami idzie. Zawsze natomiast idzie w uszy, takie już ma założenie. Na rękę zaś w odniesieniu do interkonektu z tytułu – do RCA i XLR LINE-1.0R-tripleC-FM. Pójście polega na tym, że za metrową wersję RCA płacimy 1690 złotych, za taką samą XLR 2290 złotych. Przy czym jedna i druga to interkonekty z kutej miedzi, rzecz wysoce nieczęsta. Do tego jaka miedź…

Powiecie:  – To znowuż nie tak tanio, bywa taniej. Ale nie przesadzajcie – drogo też nie. Poza tym pachnie dobą jakością, sam lubię kutą miedź. I popatrzcie na resztę oferty: tylko o oczko wyższe interkonekty z serii 1.0 triple C-FM (a więc takie, z których nazwy zniknęło samo „R”), kosztują odpowiednio 8490 i 9900 PLN. A dalej szybkim krokiem zmierzamy na sam szczyt, do linii „Absolute”, gdzie metr RCA to 39 900 PLN, a metr XLR to 44 900 PLN. Co już na pewno na rękę nie jest – typowe audiofilskie skalpowanie. My tymczasem grzeczniutko, jak buzi do poduszki. Za tysiąc sześćset i dwa dwieście będziemy się raczyć kutą miedzią – my, kuci na cztery łapy audiofile, którym spodni przez głowę nie ściągnie jakieś tam Acoustic Revive.

A skoro mowa o nim, to rzucę przypomnieniem. Przy okazji latania na pneumatycznej platformie pod audiofilskie sprzęty pisałem:

Acoustic Revive to marka jak bez przesady laboratorium alchemika. W tajnych procesach transmutacji majstrującego swe audiofilskie cuda. Czego tutaj nie mamy: jest generator fal Schumanna, najprzeróżniejsze wtyczki i podstawki, demagnetyzery oraz ekrany elektromagnetycznych pól, kable wszelakich zastosowań, pochłaniacze wibracji, filtry… – sypie się niczym z rogu obfitości, pozycji kilkadziesiąt.

Czego dowiadujemy się od nich samych, od panów alchemików? Paru istotnych rzeczy. Firma powstała w 1994 i za jej powołaniem stało podobno paru inżynierów, na czele z założycielem i właścicielem Kenem Ishiguro. Oficjalna nazwa to Sekiguchi Machinery Sales Co., Ltd. z lokalizacją w miejscowości Isesaki, położonej sto trzynaście kilometrów w głąb wyspy Honsiu od Tokio. Acoustic Revive to zaś marka handlowa tam powstających wyrobów, tworzonych przez obecne zatrudnionych sześciu pracowników. Na poczet swojej chwały mająca liczne nagrody – nie tylko te od branży audiofilskiej, także profesjonalno-nagraniowej. Ideą uczynienie dźwięku jak najczystszym i najwierniejszym oryginałowi, ze szczególnym naciskiem na piękne obrazowanie sceny.

Producent mamy już z głowy, ale zostało coś jeszcze. W tytule bije po oczach też kabel głośnikowy – Acoustic Revive 2,6 3M. A z nim co – nie okazja? Okazja naturalnie być musi, gdzieżbym śmiał recenzować nieokazyjne rzeczy. Mało tego – zdaniem dystrybutora ten kabel głośnikowy, to jest dopiero okazja! Patrzmy zatem do oferty … Zaraz, zaraz – takiego tu nie ma! Najtańszy głośnikowy zwie się SPC-tripleC, i za 2 x 1,5 m i życzą sobie niebagatelne 9900 PLN. Ale nie, bardzo przepraszam, niżej są kable ze szpuli. Pośród nich wszystkie tanie; za ten 2,6 3M liczą po 449 złotych metr. A w takim razie nasz recenzowany, od polskiego dystrybutora, w wydaniu dwu i pół metrowym, to 5 x 449 = 2245 zł, plus dwa komplety wtyków po 1090; razem 4425 PLN. Znośnie.

Ale tak jest z wtykami samego Acoustic Revive, a my szukamy okazji lepszej. Dlatego kabel recenzowany został uzbrojony w tańsze o przeszło połowę wtyki Oyaide GBN, których komplet (4 szt.) to 449 PLN – akurat tyle samo co metr kabla. Co daje obniżkę 2 x 641 zł, więc koniec końców gotowy do zrecenzowania kabel głośnikowy ma cenę 2694 PLN. A zatem dużo znośniej.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy