Recenzja: Acoustic Revive LINE 1.0R/X triple C-FM interkonekt oraz EE/F2,6 3M głośnikowy

Odsłuchy: Kable głośnikowe

„Sztywniak” – ale nie bez powodu.

   Łatwe do ułożenia i oszczędne, gdy idzie o ilość potrzebnych pod nie podstawek, kable Acoustic Revive EE/F2,6 3M od strony ewentualnych porównań znalazły się w sytuacji o wiele trudniejszej od siostrzanych interkonektów. Mam bowiem tylko jeden kabel głośnikowy, który kosztuje 24 tys. i należy do elitarnych. Porównywane z nim kable aspirujące do bycia świetnymi z pozycji cenowo niższych nigdy nie odniosły sukcesu (aczkolwiek niektóre wypadały świetnie), co o tyle jest oczywiste, iż wówczas one stałyby się moimi. Porównanie zatem odłóżmy na koniec, teraz o cechach brzmienia.

Acoustic Revive 2,6 3M to kabel oświetlający muzykę wydobywającym wszelkie niuanse światłem pozbawionym ostrości; takim o minimalnym przyciemnieniu dla podkręcenia nastroju. To nie jest światło pomijalne, jak z pochmurnego ale jasnego dnia, lecz pomijalne prawie – z atmosferą ściemnienia się nie narzucające i generalnie pod swoim względem całkowicie udane. Uprzedzając etap porównań powiem, że było niemal identyczne jak u dziewięć razy droższego wzorca. Na plus zatem, i to wyraźny. Tym bardziej, że bez narzucania jaskrawości wyraźność dźwięków wręcz wzorcowa – zarówno od strony morfologii, jak i wzajemnej separacji. Ta ostatnia aż niemal do przesady – każdy dźwięk ukazany oddzielnie i dopieszczony co do kształtu; kto zatem lubi, aby w najszybszym nawet palcowaniu kadencji fortepianowych czy innych popisowych muzycznych momentów, na przykład z repertuaru Liszta, każdy dźwięk się wyraźnie zaznaczał nie zlewając z innymi, ten przy Acoustic Revive 2,6 3M nie poczuje rozczarowania, wręcz przeciwnie – naprawdę dużą satysfakcję. Znów muszę użyć zwrotu „tym bardziej”. Tym bardziej tak się stanie, że te fortepianowe dźwięki staną przed nim jak żywe dzięki energii i postaci. Kto miał okazję naciskać klawisze koncertowego fortepianu, ten słuchając dobrze zrealizowanych fortepianowych nagrań przy  Acoustic Revive 2,6 3M poczuje natychmiast déjà vu, tyle że bez składnika nieokreśloności czasowej. Przypomni sobie tamto brzmienie w nagraniu powtórzone. Sam sobie przypomniałem i było to bardzo miłe, prócz tego, że technicznie adekwatne do najwyższych wymagań. A trzeba przy okazji podkreślić, że dźwięki spod klawiszy są bardzo charakterystyczne i kiedy wędrować po AVS, naprawdę nieczęsto trafia się do sali, gdzie dobrze odtworzone.

Sam przewód od Acoustic Revive, a wtyki od Oyaide.

Złożoność harmoniczna, oddanie charakteru, złączenie ataku, podtrzymania i finiszu w jedną budzącą satysfakcję całość, a wszystko przy należytej energii – to przy kablu Acoustic Revive 2,6 3M w mym torze zaistniało i byłem tym zbudowany. Bo wbrew opiniom niektórych, miło jest opisywać audiofilizm udany, już choćby z tego względu, że miło się go słucha. Choć krytykować jest niewątpliwie łatwiej i łatwiej w tym o uzależnienie – tak to już jest, że wtórowanie krytykującym przychodzi publiczności prędzej. A jak się można w tym zapamiętać! Jak się samemu wybić w dumę! Oto ja, wieszcz mieszający z błotem to audiofilskie tałatajstwo! Są całe poświęcone temu strony, często zresztą osnute wokół krytyki kabli. Sam mogę na tej kanwie powiedzieć, że głupio byłoby się czepiać Acoustic Revive 2,6 3M obsługującego porządny system.

Dwie za tym przemawiają rzeczy: precyzja obrazowania i energia. Dźwięki są, jak na początku wspomniałem, świetnie separowane – aż do samej granicy utracenia kontaktu, lecz nie dalej. I to jest super, robi wrażenie. Ale z dwóch wymienianych teraz przymiotów ważniejszym jest towarzysząca tej separacji precyzja opisowa. To jasne, że ona stoi za tym fortepianowym déjà vu. Ale nie uciekając się do tego typu bezpośrednich odniesień też się intuicyjnie czuje nadzwyczajną staranność – i w instrumentach, i ludzkich głosach. O oświetlaniu już mówiłem, do czego dołączają ładnie formowane pogłosy, świetna dykcja, brak sybilacji, wydatna nastrojowość, pomimo braku skłonności do nostalgii czy innych wzbierających emocji. Emocjonalność neutralna, czerpana jedynie z utworu. Ale kiedy w utworze ją mamy, zostanie uwydatniona. Przy czym brzmienie jest efektownie chropawe (choć mniej niż w interkonektach), przy jednoczesnym braku podkręcania brzmienia sopranem. Wręcz przeciwnie – soprany są z lekka powściągane, co właśnie sprzyja separacji – sopranowe pienia i łuny nie zachodzą na siebie. A jednocześnie jest pełna dźwięczność, bo jak inaczej ten fortepian? Kabel jest skoncentrowany na naturalizmie – jedynie lekkie podkręcanie to dobór klimatycznego z lekka światła. Może jeszcze i to, że tonalność jest minimalnie obniżona; obniżona tak mało, że to już kwestia strojenia, a nie umyślnego efektu. Nie czuje się tego obniżenia w głosach, a tyko w mocy instrumentów, w tym oczywiście perkusyjnych.

I to jest dobry moment, by wspomnieć o energii. Zaletą albo wadą kabli głośnikowych jest zdolność jej przepuszczania. Te tańsze z reguły obniżają wydolność energetyczną, pozostawiając kształty dźwięków, częstokroć nawet piękne, ale wyprane z immanentnej mocy. Efektem tylko zarys, a nie muzyka żywa – i sam tej sytuacji nie lubię. Wielką zaletą Acoustic Revive 2,6 3M jest pełna przepustowość energii. Wraz z tym zachowane żywość, dynamika, zrywność i wysokie ciśnienia.

Na przewodach miedziane, na bananach złocone.

Czy wobec tylu zalet ten droższy tyle razy Sulek powinien odejść w zapomnienie? Nie, nie ma takiej opcji. Gdyż nawet pomijając to, że ekstensję sopranów daje całkowicie prawdziwą, co wcale mu nie przeszkadza w separowaniu i łączeniu, dwa jeszcze ma atuty kluczowej rangi: generowanie głębszych scen (w tym z lepszej holografii) oraz maestrię przenikania w głębokie warstwy brzmienia. Tych warstw staje się więcej, cała architektura harmoniczna zyskuje głębszy wymiar, większe więc wyrafinowanie. Ale za to się płaci, i płaci bardzo słono. Na rzecz tego samo Acoustic Revive ma swoje droższe kable, niektórzy wręcz astronomicznie drogie. Bo tam jest czego szukać i co znaleźć. Najwyższej klasy kabel głośnikowy to skarb; może nie aż do tego stopnia cenny, że nie do przecenienia (zachowajmy rozsądek), ale na pewno wart zachodu i dużych inwestycji. A Acoustic Revive 2,6 3M daje tego porządny przedsmak za niewielkie pieniądze.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy