AKG K1000 z kablem Entreq Atlantis – Konfrontacja dawnego flagowca z nowym

Odsłuch

Nie, to nie dzieło przypadku - pałąk został celowo wygięty aby zwiększyć rozstaw przetworników.

Nie, to nie dzieło przypadku – pałąk został celowo wygięty aby zwiększyć rozstaw przetworników.

   Porównania czynią recenzje dłuższymi, a więc bardziej nużącymi dla czytelników, ale też bardziej wartościowymi. W przypadku tego porównania sprawa upraszcza się o tyle, że nie musimy sięgać po różne tory, tylko po jeden referencyjny. Komplikuje za to tym, że dla każdych z porównywanych słuchawek tor będzie niejednaki, jako że AKG K1000 potrzebują końcówki mocy a K812 nie. Źródło i przedwzmacniacz będą identyczne, ale dla K812 przedwzmacniacz będzie jednocześnie słuchawkowym wzmacniaczem, a dla K1000 jedynie sterownikiem poprzedzającym końcówkę. Poza tym jedne i drugie mieć będą wprawdzie nieoryginalne przewody, ale w przypadku K1000 będzie to tytułowy Entreq Atlantis, a w przypadku K812 Forca Audio Works FAW Noir Hybrid.

W tym miejscu taka uwaga, że nawet gdyby Entreq wciąż produkował słuchawkowe kable, do malutkiego złącza Lemo w K812 jego lite druty i tak by nie pasowały, toteż w najlepszym razie wymagałyby jakiegoś minimalnego bodaj udziału cieńszej przejściówki.  Tak więc w sumie nie całkiem obiektywnie – po różnych kablach i nieco odmiennych torach – jedziemy w strefę porównań.

A w tych porównaniach i podczas odsłuchów ponownie było bardzo przyjemnie, bo tak samo jak przy odsłuchowej obróbce systemu Avantgarde słuchało się prima. Jedyną skazą pozostawała konieczność częstego zmieniania słuchawek i tkwiący cały czas za uszami wymóg odnoszenia jednych do drugich, wymuszający bardziej analityczne podejście niżby się na użytek samego odbioru muzyki chciało. Cały czas prawy do lewego i lewy do prawego, czyli K1000 do K812 i K812 do K1000. Ale i tak było znakomicie. Z tym że znów trochę ciężko na sercu. No, nie wiem… Przekleństwo jakieś, czy zły urok? Dlaczego jedne po drugich nowe flagowce nie dorównują dawnym? Faktem jest, że nowy flagowiec Ultrasona deklasuje poprzednie słuchawki własnej firmy, a nowe K812 deklasują K712. Po audiofilsku poniosło mnie wprawdzie i użyłem za dużych słów, bo może nie tyle deklasują, gdyż tamte to wszak bardzo porządne słuchawki, tylko znacznie te nowe są lepsze. Ale tak jak K812 górują nad K712, tak K1000 górują nad nimi. A już takie z kablem Etreq Atlantis szczególnie.

Zacznijmy od tego co daje ów kabel, bo to on jest przedmiotem recenzji. Daje przede wszystkim całościową poprawę, ale trzeba dopowiedzieć jaką. Opiera się ta poprawa pośród innych przymiotów na pogłębieniu brzmienia i na czynieniu go bardziej melodyjnym. K1000 ze zwykłym kablem mają tendencję do osuszania dźwięku i jego podostrzania. Super wyraźnie rysują i super są transparentne, ale to w dużej mierze goły realizm, którego nieco szkieletowemu charakterowi brakuje powabu innego niż sama relacyjna trafność, bezapelacyjna transparentność i swoboda kreowania dźwięku. Tańcząca Eurydyka, o której śpiewała Anna German, nie jest relacją – jest wizją. To teatr marzeń a nie konkretu, a muzyka która jest tylko schematycznym konkretem, przestaje być muzyką – traci moc. Nie po to się muzyki słucha, żeby otrzymać jakąś wiadomość. Od tego jest rynek informacji i zwykłe rozmowy. Muzyka jest sztuką, nie zbiorem bitów. Dlatego samo „co”, choćby nawet bardzo dokładnie zrelacjonowane, nie jest dla niej wystarczające. Wyliczone wszystkie szczegóły, zagrane wszystkie nutki, należycie oddane proporcje brzmienia, właściwy dobór tonacji, wnikliwy opis sceny i pełna transparentność – to zaledwie początkowy audyt, warunek wstępny mistrzostwa. A głębia dźwięku, jego pełnia, bogactwo kolorytu, wewnętrzny rytm narracyjny, siła towarzyszącej ekspresji, nuta tajemniczości i czar nie tylko realizmu, ale także poetyki mieszkającej w każdej frazie – to jest dopiero coś! Gdyby to wszystko nie miało znaczenia, wszystkie systemy audio, byle tylko poprawnie sczytujące bity z płyty CD, byłyby jakościowo równoważne. A jakże dalece nie są.

Usunięto też po jednej ze skórzanych poduszek z każdej ze stron - kwestia komfortu.

Usunięto też po jednej ze skórzanych poduszek z każdej ze stron – kwestia komfortu.

Opowieść może być prawdomówna, ale w innym wymiarze będziemy się z nią zapoznawali, gdy spisze ją przeciętny reportażysta, a w innym gdy ktoś o talencie narracyjnym Konrada Korzeniowskiego czy Stanisława Brzozowskiego. To będą różne światy. Jeden będący gołą wyliczanką, zbiorem zdań zwykłych, powszednich; drugi  doposażony także we własny styl, pewną dodaną wartość estetyczną, a także mający inną rangę obcowania z czyimś intelektem i inną miarę przekazania tego samego. Lecz po co nam literatura. To samo tyczy wszak muzyki. Ten sam utwór zagrany przez przeciętnego muzyka nie może się równać z interpretacją mistrzowską. Często spotyka się wykonania całkiem nawet perfekcyjne pod względem właściwego trafiania w strunę czy klawisz; siłę uderzenia a nie tylko samo trafienie mające także poprawne, jak również tempa prawidłowe. Lecz z tego się jeszcze nie urodzi nowy Segovia ani Busoni. Nie tak prędko. Bo ich geniusz, pomijając wszystko inne, wynikał także z niepoprawności. Ze swoistego stylu, który z mechaniczną perfekcją się tylko krzyżował a nie identyfikował. Z pierwiastka duchowego odtwórcy poszukującego pierwiastka duchowego twórcy i się z nim mieszającego.

Tu napotykamy dużą trudność, bowiem odczucia towarzyszące takiemu zmieszaniu ocierają się o sferę niewerbalną, a jeśli już koniecznie uciekać się do słów, to prędzej do poezji niż prozy. Ciężko oddać poetykę muzyczną i wszelką artystyczną bez poetyki słownej. A najzabawniejsze jest to, że niektórzy domagają się wręcz, by poetyki w muzycznych opisach unikać, ponieważ ich zdaniem poetyka nie posiada wartości opisowej. W recenzji powinien być goły opis techniczny i same stwierdzenia typu: twardo-miękko, grubo-cienko, źle-dobrze. To w takim razie – zapytuję szanownych krytyków: Do czego wam jeszcze muzyka? Na kiego, panie dzieju? Jeżeli świat twój ogranicza się do technicznych opisów i jednoznacznych w każdej sprawie wartościowań, to idź ty lepiej bratku na mecz albo w karty zagraj, bo tam przynajmniej wynik w taki sposób podają, że każdy głupi zrozumie. Lecz nawet widowisko piłkarskie posiada coś więcej niż wartość rezultatu. Nie wszystkie przecież mecze zakończone wynikiem 3:2 są w sensie emocjonalnym i sportowym równoważne, nieprawdaż? I tak samo nie wszystkie odtwarzacze przenoszące pasmo 20 Hz – 20 kHz grają identycznie, a wszystkie słuchawki z dobrą szczegółowością są tyle samo warte. Jest poetyka ruchu, poetyka słowa i poetyka dźwięku. Wszystkie sobie pokrewne, wszystkie z jednego pnia idące i wszystkie coś mistycznego mające w sobie, a zarazem całkiem inaczej czytanego w odbiorze.

Kabel Entreq Atlantis sprawia, że poetyka dźwięku mających największy techniczny potencjał słuchawek AKG K1000 staje się całkiem inna. Dopiero wraz z nim zyskują prawdziwy muzyczny temperament i osiągają artyzm. I wówczas zostaje sama muzyka i poezja dźwięku, a nie zabiegi o ich pozyskanie drogą technicznych zmagań z mniejszymi i większymi ułomnościami. Odpada technika, stając się narzędziem a nie kłopotem; zostaje sam kunszt i sztuka. To ogromna różnica i zasadnicza wartość, a niezależnie od tego także zdecydowany postęp w samej technologii reprodukcyjnej.

Najwyraźniejsza zmiana - usunięcie wewnętrznych grilli, co zdecydowanie poprawiło jakość brzmienia.

Najwyraźniejsza zmiana – usunięcie wewnętrznych grilli, co zdecydowanie poprawiło jakość brzmienia.

Bo weźmy taki bas. Co ja się naczytałem, że basu w tych słuchawkach nie ma. Że owszem, byłyby dobre, no ale ten bas… Tymczasem są to słuchawki o jednym z najlepszych basów na świecie. Może nawet najlepszym. Fakt, są takie potrafiące schodzić niżej. Na przykład Denon D7100 albo Ultrasone E9. Jednak bas liczony wyłącznie w Hertzach od dołu nie jest tożsamy z jakością, dokładnie na tej samej zasadzie, na której nie są równoważne mecze zakończone wynikiem 3:2, a jeszcze bardziej w sensie, że mecz zakończony wynikiem 1:1 może być zdecydowanie ciekawszy. Całościowa potęga i rozpisanie basu na przestrzeń, zarówno tą zewnętrznej ekstensji scenicznej jak i wewnętrznej przestrzeni instrumentu perkusyjnego, jak również popis całościowej akustyki i przenikanie w naturę samego dźwięku – to wszystko K1000 z kablem Entreqa mają lepsze. Najlepsze nawet. Dają spektakl wyjątkowego jak na słuchawki formatu, nie tylko pod tym zresztą względem. To samo tyczy bowiem sopranów. Wszystkie moje wzmacniaczowe i lampowe z nimi wojny, opisane po części w tekście „Trójbój na szczycie”, nie dały ani połowy tego co kabel Entreqa i nie uczyniły sfery sopranowej tak piękną jak teraz. Otwartość całego dźwięku i jego promieniowanie mają te AKG K1000 z kablem Entreqa lepsze niż jakiekolwiek słuchawki, co dotyczy oczywiście także sopranów. Zarazem dziwnym by było, gdyby pomiędzy poprawą basu a poprawą wysokich tonów nie zmieniło się nic na średnicy. Toteż zmieniło się diametralnie i także ona gra teraz piękniej. Do tego stopnia, że kiedy porównywać z takimi łączonymi oryginalnym kablem, to tylko gorycz na ustach, ból w sercu i odraza przy uszach. Inny, zdecydowanie gorszy świat. Bo z oryginalnym kablem jest jeno zarys perfekcji i liczne niedociągnięcia, a z Entreq Atlantisem skompletowana doskonałość o jakiej się marzy. Najlepsze słuchawki świata. W każdym razie jedne z takich. A także pod pewnym względem jedyne, do czego zaraz dojdziemy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “AKG K1000 z kablem Entreq Atlantis – Konfrontacja dawnego flagowca z nowym

  1. MIROSLAW FRACKOWIAK napisał(a):

    Widze ze posiadamy najlepsze sluchawki na swiecie Piotrze, czyli K-1000 z tym kablem tez maja jak piszesz jakosciowo najlepszy bas,moje sluchawki posiadaja wspominany przez Ciebie slynny kabel:

    http://www.6moons.com/audioreviews/stefanaudioart2/k1000.html

    i z nim graja wspaniale,ciekawe sa twoje uwagi i zdjecia jak mozna wykonac tuning K-1000, zeby lepiej graly i lezaly wygodniej na glowie.
    Nic dodac, nic ujac,tylko dla tych co jeszcze nie maja tych sluchawek tylko kupowac, bo jakosc-cena najlepsza na swiecie.
    Musze tez pochwalic sie ze moj wspanialy Cary na lampe 300B napedza najlepiej muzycznie grajace kolumny na swiecie czyli Goodmansy Twin Axiette 8 (16-ohm) wykonane przez Janusza Sikore, te same ktore graly w pokoju W.Szemisa a ktore opisywales w swojej recenzji z AS w Warszawie i ktorymi sie tak zachwycales:

    http://hifiphilosophy.com/wp-content/uploads/2014/11/Audio_Show_2014_035_HiFi-Philosophy.jpg

    Tak ze posiadam dwa najwieksze skarby, czyli najlepsze sluchaki K-1000 i najlepsze muzycznie grajace kolumny Goodmansy,spenilem swoje marzenie,napedzane przez moja swietna integre Cary 300B, ktora byla kupowana od samego poczatku z mysla o napedzaniu sluchawek i kolumn:

    https://www.youtube.com/watch?v=YeTT8tyeD7Y&feature=related

    Tutaj Goodmansy J.Sikory grajace w jego pokoju,gdzie uwazam gral najlepszy muzyczny tor odsluchowy jaki slyszalem w swoim zyciu i najpiekniej grajacy na tej wystawie,wszystko w tym torze zostalo wykonane przez J.Sikore,chcialbym w przyszlosci miec caly ten tor w swoim domu:

    http://www.6moons.com/industryfeatures/poland2014/audio.allmet.png
    http://lajf.info/wp-content/uploads/2014/08/IMG_3552-2.jpg

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Cieszę się Mirku, że jesteś audiofilsko spełniony. Gratuluję i głośników, które faktycznie grały na AS rewelacyjnie, i słuchawek.

  2. Piotr napisał(a):

    Panie Piotrze na ebay sa do sprzedania nowe podobno akg k1000,jesli panda to interesuje.Z Stanów Zjednoczonych.Łaczna cena z podatkiem to ok 2500 dolarów.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dziękuję za informację, ale jedne mi chyba wystarczą. I tak bardzo rzadko ich słucham, bo nie mam kiedy. Tyle jest spraw związanych z pisaniem recenzji i tyle obowiązkowych odsłuchów, że na inne rzeczy czasu mało zostaje. Ale może kto inny skorzysta, tylko o kabel Entreqa do nich może być trudno.

    2. Alex napisał(a):

      Wow, zdaje się jeszcze nie tak dawno chodziły po 2500… polskich złotych.

  3. Paweł napisał(a):

    Patrząc na ocieplanie brzmienia z wraz z wpływem czasu k 812 czy lepszy był by inny kabel od forzy?
    Zastanawiam sie jeszcze nad wyborem między k812 a Focal Elear do ak kann jako główne. Głównie slucham synth pop, klasycznej elektorniki i alternatywy. Prosze o doradzeniu w wyborze i przemyslenia na temat kabla do k 812
    Pozdrawiam 🙂

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Nie powiem czy do KANN lepsze będą K812, czy Elear, bo nie porównywałem. W ciemno dla siebie kupiłbym AKG, lecz to niczego nie przesądza.

      Lepszy kabel niż Forza? Można, ale ta przyjemność dużo kosztuje. Tonalium albo Kimber na przykład.

  4. Paweł napisał(a):

    *ak kann jako główne źródło.

  5. Psychedelic Warrior napisał(a):

    Czy słyszał Pan o tym projekcie Panie Piotrze? http://mysphere.at/
    Niby robią to inżynierowie odpowiedzialni za AKG K1000 więć może być dobrze! Cena ma być pomiędzy 3.5k a 4.5K Euro jednakże …

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To już chyba nie pierwszy zapowiadany następca. Oby tym razem się udało. Znakomicie, że powstają, ale poznamy drzewo po owocach. Dzięki za link. Słyszałem, że coś się dzieje, ale strony nie znałem.

  6. Stefan napisał(a):

    Piotrze ten Atlantis to czysta miedź, co byś polecał do rekablowania K1000?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dlaczego czysta miedź? Był rozbierany; żyły + są srebrne w teflonowej osłonie.

      Poleciłbym oczywiście jego. Różnica względem oryginalnego jest szokująca. Erzacem może być Tonalium.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy