Recenzja: Leben CS-300F

  Brzmienie cd.

 

Leben_CS_300F_02

Na stanowisku

   Zacznijmy zatem raz jeszcze od nowa i raz jeszcze posłuchajmy AKG K551.

Natura dźwięku z lepiej dopasowanym odtwarzaczem pozostała ta sama. Wzbogacił się za to całościowy obraz i brzmienie stało się wyraźnie bliższe sercu słuchacza. Czystość i dynamika pozostały te same, a jednocześnie wszystko nabrało tego powabu i aromatu, o których tyle się rozpisywałem przy okazji porównywania słuchawek Sennheiser HD 700 z HD 800. To jakby najpierw pić wodę, a potem wino. To płyn i to płyn, ale jednak coś całkiem innego. Wodą nie da się upić, choćby pić ją aż po skonanie (przewodnienie hipotoniczne to się nazywa), a także trudno rozkoszować się jej smakiem, choć woda z miejskiego kranu i butelki Perrier nie smakuje jednako. Lecz mimo smakowych odmienności smak wody w odróżnieniu od smaku wina nie posiada bukietu, toteż pod wzglądem estetyki smakowej za dużo się w jej przypadku nie dzieje. Tak więc na dobrą sprawę wodą można jedynie ugasić pragnienie, a nasze kubki smakowe niespecjalnie przy tym się wzbudzą, a i w głowie od niej przyjemnie się nie zakręci, ani humor się nie poprawi. Najwyżej straci się przed śmiercią przytomność, gdyby wypić parę litrów naraz. Tego rodzaju objawów słuchanie Lebena z Cairnem co prawda nie rodzi w stopniu nawet najmniejszym, jednak nie wzbudza także w wystarczającym stopniu naszych doznań słuchowych, bo zbyt jest wodniste w sensie obecności aromatycznego bukietu. Pod tym względem słuchanie go z Accuphase DP-510 okazuje się  doświadczeniem zdecydowanie przyjemniejszym. Smakuje dużo lepiej, bo bukiet ma bogatszy.

Leben_CS_300F_03

Leben tchnął nowy dźwięk w stare słuchawki

Podobny trochę do powyższego efekt wzbogacenia uzyskujemy po przejściu ze słuchawek AKG K551 na Sennheisery HD 600. Już w poprzedniej recenzji wzmacniacza pisałem, że te słuchawki pasują do Lebena CS300 tak, że ręce same składają się do oklasków. Względem K551 różnica ukazała się taka, jakby włączyć wielopunktowe oświetlenie lub płynąć przez bardziej rozfalowane wody. Po prostu więcej się dzieje. Spokojny, zrównoważony dźwiękowy obraz zostaje rozbujany, mieni się feerią świateł, a akcja ulega przyśpieszeniu. Pokazuje to jak niewiele warte są wykresy odpowiedzi impulsowej w odniesieniu do brzmienia. Średni zakres tonalny jest u obu słuchawek na wykresach bardzo podobny, a to jak w praktyce grają one z Lebenem stanowi dwa różne światy. Dopasowanie impedancyjne działa tu jak czarodziejska różdżka, za dotykiem której Sennheisery nabierają głębi i blasku. Wokale –  na AKG trochę przygaszone i wycofane – ożywają wibracją, bliskością i bezpośredniością. Poza tym na AKG są trochę głuche i lekko nosowe, a na HD 600 pogłębione i naturalnie obfite pięknem swej złożoności. Także scena na HD 600 okazała się głębsza, a całościowy muzyczny obraz z każdym repertuarem był zdecydowanie bogatszy i piękniejszy. Z różnymi płytami różnica ta przejawiała się w różnym stopniu, ale generalnie była duża lub nawet bardzo duża. Inna rzecz, że te K551 ledwie dzień wcześniej z zapieczętowanego pudełka wyciągnąłem, tak więc bardzo wielu im godzin brakowało do porządnego ogrania i szczerze mówiąc w ogóle nie powinny były zostać użyte, ale ciekawość ich brzmienia wzięła górę. Dobre są. Jak jeszcze trochę pograją, to się określi ich prawdziwą relację względem HD 600,  a na razie miał miejsce tylko lekki przedbieg bez żadnych wiążących ustaleń. Natomiast już w tym miejscu napisać trzeba rzecz bardzo ważną. Słuchawki Sennheiser HD 600 grają z Lebenem CS-300F fenomenalnie.

Leben_CS_300F_04

Naprawde wielkie zaskoczenie

F-e-n-o-m-e-n-a-l-n-i-e! Nie znajduję innego słowa. Jak za tysiąc złotych z kawałkiem – po prostu bajka.

Z kolei Sennheisery HD 650 na tle HD 600 zagrały z tym swoim leciutkim dymkiem, który w pewnych sprzętowych konfiguracjach przeistacza się w srebrzenie, ale nie tym razem. Równocześnie atakowały nieco większymi i bardziej zachodzącymi na siebie dźwiękami, a cała ich scena była większa, natomiast tonacja trochę niższa. Bas mocno był podkreślony i jednocześnie cokolwiek bułowaty, a soprany zdecydowanie mniej ofensywne niż u HD 600. Wraz z tym odjęciem sopranów dużo słabsza okazywała się też sybilacja szeleszczących spółgłosek, a całościowy obraz muzyczny większy, gładszy i potężniejszy, ale trochę mniej czysty i realny. Nawykłszy ostatnimi czasy do sytuacji, w których różnica pomiędzy HD 600 a HD 650 była bardzo niewielka, zaskoczony byłem jak w tym wypadku jest wyraźna, ale w sumie to dobrze, bo wzmacniacz okazuje się doskonale różnicować brzmienia, co każe wysoko oceniać jego artykulacyjne umiejętności. Wzorem najlepszych nie narzuca własnego stylu, tylko właściwie ocenia innych, a czyni to na naprawdę świetnym, wręcz rewelacyjnym poziomie.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

13 komentarzy w “Recenzja: Leben CS-300F

  1. Maciej napisał(a):

    Chciałbym zapytać czy Leben w swojej naturze zaokrągla lekko górę? Czy gra ciepło czy też tak bardzo chce przegonić tranzystor że jest zbyt tranzystorowy? Naturalnie zaokrąglenie góry w jak najbardziej korzystnym tego słowa znaczeniu. Bo będąc w filharmonii jednak nie słyszymy aż tyk ostro jak serwują nam to współczesne urządzenia, góra jest gładka wręcz rolled off. Choć teraz odbiera się to pejoratywnie..

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Góra nie jest zaokrąglona, ale jednocześnie nie pikantna. Można ją zaokrąglić przy pomocy niemodowanych Sennheiserów HD 800.

  2. Maciej napisał(a):

    I druga część pytania, czy wzmacniacz słuchawkowy sprawdza się tylko z wysokoomowymi słuchawkami czy również z tymi co mają < 50 Ohm.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Akurat nie miałem wielu niskoohmowych w tamtym czasie, ale z Audio-Technicą grał poprawnie. Ogólnie jednak lubi ten wzmacniacz dużo Ohmów, a wówczas gra naprawdę rewelacyjnie.

  3. Maciej napisał(a):

    Dziś słuchałem go 2 godzinki, ze swoimi nausznikami. Fakt faktem że bardzo chce się go słuchać. Gra bardzo naturalnie. Bardzo zrównoważony. I w zasadzie bardzo przypadł mi do gustu. Ale ma jak dla mnie poważną wadę konstrukcyjną: brumi na wyjściu słuchawkowym. I to nawet z 250ohmowymi słuchawkami. Aż strach pomyśleć jak ten brum się nasila przy wysokoskutecznych słuchawkach. Ale ta barwa… no chciało by się mu wybaczyc to brumienie. Ale za taką sumę, oczekiwałbym ‚top notch quality’ 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      W recenzji jest ustęp o brumie. Nie było go z wysokoskuteczną Audio-Technicą, a więc słuchawkami o niskiej impedancji. Według mnie ten wzmacniacz wart jest tego by poszukać słuchawek, na których brum nie przeszkadza, bo gra wyjątkowo pięknie. A z czym był słuchany?

  4. Maciej napisał(a):

    CDP: Densen B475 Super Leggera – nowość podobno, zasilanie Lebena: Cardas niebieski, interkonektów niestety nie zapisałem nazwy w głowie. Brzmienie wspaniałe, dużo bardziej muzykalne niż słuchany chwilę potem Bryston BHA-1 – inaczej ujmując smyki na Lebenie to miód dla uszu a na Brystonie – po prostu dobre smyki.
    Nie wiem jak to jest z tym brumem, ale na HD650 i DT150 był słyszalne. Dałoby się z tym żyć, ale szkoda że jest.. bardzo szkoda.

  5. Maciej napisał(a):

    Podobno dodane pierścienie tłumiące na lampach delikatnie brum osłabiają w tej konstrukcji, ale tylko minimalnie.

  6. Maciej napisał(a):

    I jeszcze jedna refleksja: w zasadzie nie słyszałem do tej pory lepszego wzmacniacza słuchawkowego, w sensie muzykalności, i nie mam tutaj na myśli ceny – tylko jakąś taką naturalność. Ale czekam właśnie na BP użyczoną do odsłuchu.. Więc nie stawiam kropki w temacie.

  7. Piotr Ryka napisał(a):

    Naturalność jest właśnie cechą tego Lebena. I jest też cechą słuchawek HiFiMAN HE-6. Przynajmniej ja tak to odbieram. Warto go też Słuchać z Sennheiserami HD 800, z którymi brum jest śladowy. Michał wspominał mi jak z tym brumem walczyć, a ponieważ ma za chwilę donieść Denony, poproszę żeby coś o tym napisał.

  8. Bartek napisał(a):

    Jak sie spisal wzamcniacz z Denonami?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Wzmacniacz jest wprawdzie u mnie, ale nie mam Denonów ani do nich dostępu, tak więc nic o tym niestety nie mogę powiedzieć. Natomiast z AKG K812 i Pandora Hope VI gra fantastycznie. Znakomicie także z nowymi OPPO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy