Recenzja: Leben CS-300F

CS300F   

Ten wzmacniacz był już przeze mnie opisywany, a ściślej jego poprzednia wersja. Gdy chodzi o powierzchowność, niewiele od tamtego czasu się zmieniło i na pierwszy rzut oka można by odnieść wrażenie, że nic zgoła. Ale troszeczkę jednak. Można bowiem powiedzieć, że zmieniło się oświetlenie. Zniknęła czerwona kontrolka sygnalizująca wejście lamp w stan gotowości do pracy i zielone podświetlenie włącznika POWER. Zamiast nich jest teraz jedna dioda niebieskiej barwy, sygnalizująca ogólny stan aktywności. I już by można zacząć świętować święto łagodnych świateł, gdyby ta samotna dioda nie waliła po oczach niczym laser. Nie wiem skąd pomysł, żeby świeciła aż tak mocno, ale pozostaje faktem, że okropnie mocno świeci. Być może to ostro świecące niebieskie oko ma zahipnotyzować słuchacza, wprowadzając go w stan audiofilskiej błogości, ale niespecjalnie bym na to stawiał. Chyba prędzej rozzłości. Nie jest to wszakże żaden problem, bo na takie wściekłe niebieskie oczka jest prościutki sposobik. Bierze się kawalątko białej plasteliny i robi z niego filterek. Trzyma się takie plastelinowe coś dowolnie długo, światło przez nie prześwituje informacyjnego ubytku nie czyniąc, wyglądu całości nie psuje, a kosztuje tyle co nic. Gdybyśmy tylko tego rodzaju problemy ze sprzętem miewali, nasz audiofilski zakątek byłby rajem.

Poza tym w powierzchowności nowego Lebena względem starego różnic się nie dopatrzyłem. Ta sama obudowa, ten sam panel przedni, te same gałki i funkcje. Wierzch obudowy na inny kolor jest pomalowany, ot co. W sumie bardzo sympatyczna audiofilska skrzynka od znanego konstruktora z kraju kwitnącej wiśni, a więc jednej z ostoi najbardziej wytrawnego audiofilizmu i jego precjozów.

Warto może przytoczyć informacje ze strony producenta, mówiące o tym, że założyciel firmy Leben, pan Taku Hyodo, rozpoczynał karierę w firmie Luxman, którą opuścił jeszcze w 1979 roku by założyć własną. Od początku specjalizował się przy tym w konstruowaniu wzmacniaczy lampowych i tak mu po dziś dzień pozostało. Mowa jest tam też, że wzmacniacze te są wykonywane tylko w Japonii przez doskonale wyszkolony zespół pracowników, a wykonuje się je w technologii montażu point-to-point, jak powszechnie wiadomo droższej, ale dla jakości dźwięku mającej znaczenie istotne. Warto też dodać, że poza byciem inżynierem-konstruktorem Hyodo-san jest także profesjonalnym gitarzystą, tak więc zna swoją profesję od obu zasadniczych końców – konstrukcji i dźwięku.

W odróżnieniu od powierzchowności zmiany w budowie wewnętrznej wzmacniacza są pokaźne. Sam producent zwraca uwagę, że ścieżkę sygnału udało się uprościć, co jak wiadomo powinno oznaczać lepsze brzmienie, gdyż jak już parę razy pisałem, prostota jest jednym z wyznaczników budowy dobrego wzmacniacza i im krótsza sygnałowa ścieżka, tym większe prawdopodobieństwo powodzenia. Poza tym całkowitej wymianie uległy lampy. Dotychczasowe pentody mocy EL84 produkcji Sovteka zastąpione zostały przez amerykańskie JAN-6197 General Electrica o proweniencji komputerowej z zamierzchłych czasów lampowego komputeryzmu, a sterujące triody 5751 GE podmieniono także rzadko spotykanymi w urządzeniach audio 17EW8 (HCC85) produkcji japońskiej. Te konkretnie użyte we wzmacniaczu pochodzą od mało znanej firmy Hi-Fi, ale produkowane były także przez koncern Mitsubishi.

Jedne i drugie lampy można sobie samemu wymienić na inne. Małe triody dostępne są nie tylko od Mitsubishi, ale również od  Ampereksa, Westinghousa i RCA. Z kolei pentody można znaleźć na aukcjach nie tylko od GE, ale także od RCA.

Wzmacniacz nadal pracuje w układzie push-pull i jest w stanie oddać 15 watów mocy. W dalszym ciągu jest też pełnowartościowym wzmacniaczem słuchawkowym i nadal posiada dwuzakresowy bass booster oraz krokowy potencjometr.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

13 komentarzy w “Recenzja: Leben CS-300F

  1. Maciej pisze:

    Chciałbym zapytać czy Leben w swojej naturze zaokrągla lekko górę? Czy gra ciepło czy też tak bardzo chce przegonić tranzystor że jest zbyt tranzystorowy? Naturalnie zaokrąglenie góry w jak najbardziej korzystnym tego słowa znaczeniu. Bo będąc w filharmonii jednak nie słyszymy aż tyk ostro jak serwują nam to współczesne urządzenia, góra jest gładka wręcz rolled off. Choć teraz odbiera się to pejoratywnie..

    1. Piotr Ryka pisze:

      Góra nie jest zaokrąglona, ale jednocześnie nie pikantna. Można ją zaokrąglić przy pomocy niemodowanych Sennheiserów HD 800.

  2. Maciej pisze:

    I druga część pytania, czy wzmacniacz słuchawkowy sprawdza się tylko z wysokoomowymi słuchawkami czy również z tymi co mają < 50 Ohm.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Akurat nie miałem wielu niskoohmowych w tamtym czasie, ale z Audio-Technicą grał poprawnie. Ogólnie jednak lubi ten wzmacniacz dużo Ohmów, a wówczas gra naprawdę rewelacyjnie.

  3. Maciej pisze:

    Dziś słuchałem go 2 godzinki, ze swoimi nausznikami. Fakt faktem że bardzo chce się go słuchać. Gra bardzo naturalnie. Bardzo zrównoważony. I w zasadzie bardzo przypadł mi do gustu. Ale ma jak dla mnie poważną wadę konstrukcyjną: brumi na wyjściu słuchawkowym. I to nawet z 250ohmowymi słuchawkami. Aż strach pomyśleć jak ten brum się nasila przy wysokoskutecznych słuchawkach. Ale ta barwa… no chciało by się mu wybaczyc to brumienie. Ale za taką sumę, oczekiwałbym ‚top notch quality’ :)

    1. Piotr Ryka pisze:

      W recenzji jest ustęp o brumie. Nie było go z wysokoskuteczną Audio-Technicą, a więc słuchawkami o niskiej impedancji. Według mnie ten wzmacniacz wart jest tego by poszukać słuchawek, na których brum nie przeszkadza, bo gra wyjątkowo pięknie. A z czym był słuchany?

  4. Maciej pisze:

    CDP: Densen B475 Super Leggera – nowość podobno, zasilanie Lebena: Cardas niebieski, interkonektów niestety nie zapisałem nazwy w głowie. Brzmienie wspaniałe, dużo bardziej muzykalne niż słuchany chwilę potem Bryston BHA-1 – inaczej ujmując smyki na Lebenie to miód dla uszu a na Brystonie – po prostu dobre smyki.
    Nie wiem jak to jest z tym brumem, ale na HD650 i DT150 był słyszalne. Dałoby się z tym żyć, ale szkoda że jest.. bardzo szkoda.

  5. Maciej pisze:

    Podobno dodane pierścienie tłumiące na lampach delikatnie brum osłabiają w tej konstrukcji, ale tylko minimalnie.

  6. Maciej pisze:

    I jeszcze jedna refleksja: w zasadzie nie słyszałem do tej pory lepszego wzmacniacza słuchawkowego, w sensie muzykalności, i nie mam tutaj na myśli ceny – tylko jakąś taką naturalność. Ale czekam właśnie na BP użyczoną do odsłuchu.. Więc nie stawiam kropki w temacie.

  7. Piotr Ryka pisze:

    Naturalność jest właśnie cechą tego Lebena. I jest też cechą słuchawek HiFiMAN HE-6. Przynajmniej ja tak to odbieram. Warto go też Słuchać z Sennheiserami HD 800, z którymi brum jest śladowy. Michał wspominał mi jak z tym brumem walczyć, a ponieważ ma za chwilę donieść Denony, poproszę żeby coś o tym napisał.

  8. Bartek pisze:

    Jak sie spisal wzamcniacz z Denonami?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Wzmacniacz jest wprawdzie u mnie, ale nie mam Denonów ani do nich dostępu, tak więc nic o tym niestety nie mogę powiedzieć. Natomiast z AKG K812 i Pandora Hope VI gra fantastycznie. Znakomicie także z nowymi OPPO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy