Recenzja: ifi Audio iUSB3.0 micro

Budowa i właściwości

ifi_iUSB3.0_008_HiFi Philosophy

Layout opakowań marki ifi powoli staje się też jej wizytówką.

   Urządzenie ma powierzchowność będącą kolejną inkarnacją standardu ifi micro, a więc znów ląduje przed nami przełamany podwójnie srebrzysty grzbiecik opatrzony od przodu i tyłu dość fikuśnie wymodelowanymi też srebrnymi szyldami. Całość to następca używanego przeze mnie modułu ifi iUSBPower, mającego w zamyśle pierwotnym dwa podstawowe zadania: wzmacniania sygnału USB oraz jego czyszczenia, a wszystko to za sprawą rozdziału na dwa przewody w miejsce tradycyjnie pojedynczego, z których to dwóch jeden przewodzi sam sygnał, a drugi oddzieloną od niego energię wzmocnienia. Tak więc samo urządzenie to rodzaj rozbudowanej przejściówki dla kabla, który z pojedynczego wychodzącego z komputera zamienia się w podwójny pomiędzy nim a docelowym przetwornikiem, chociaż przed samym wlotem znów staje się pojedynczy. Prócz samego iUSBPowera potrzebny był zatem jeszcze specjalny, podwójny kabel iUSB Gemini, który nabywać należało za osobne dziewięćset złotych; i to z tym kablem się nie zmieniło, chociaż obecnie można używać też pojedynczego, korzystając z i tak obszernego wachlarza ulepszeń, natomiast zmieniła się właśnie cała reszta, to znaczy jakość uszlachetniania. Bo już nie tylko przez podział na dwa przewody, ale na ośmiu osobnych ścieżkach elektronicznej doskonałości dochodzić ma tutaj do optymalizacji, adekwatnie do czego ifi oferuje naklejki z uśmiechniętą ośmiorniczką, mające uzmysławiać jak przyjemnie i słusznie jest tego używać.

Wstąpmy zatem na tę ośmioraką ścieżkę doskonalenia, niczym jakiś audiofilski buddysta, bo przecież to buddyści podążają ośmioma ścieżkami ku doskonałości, do czego ifi najwyraźniej chociaż nie wprost nawiązuje.

Pierwsze udoskonalenie to „przeciwszum” podkładu zasilania sygnału USB, a więc aktywny reduktor zakłóceń. Ten trick podpatrzony został u wojskowych, a konkretnie w systemie antyradarowym francuskich myśliwców czwartej generacji Dassault Rafale, potrafiących aktywnie zwalczać śledzenie radarowe przez przeciwnika. Dzięki umieszczonemu na pokładzie iUSB3.0 generatorowi przeciwszumu, nazwanemu  ANC+®, szum źródłowy zostaje zredukowany aż stukrotnie, spadając do niemierzalnego niemal poziomu 0.1uV, czego sonicznym efektem jest zdecydowany krok od cyfrowej muzyki ku analogowości.

Drugie udoskonalenie zwie się REclock® i polega na wielokrotnie przy innych okazjach wałkowanych sprawach czasowego wzorca, według którego należy prawidłowo dopasować rozmyte czasowo próbki cyfrowego sygnału, co ifi określa mianem aż ponownych narodzin, czyli odbudowy z pierwotnych gruzów złej czasowości. W efekcie zabity zostaje sławetny jegomość jitter, sprawca uprzykszających zniekształceń, dzięki czemu muzyka staje się czystsza, głębsza i dokładniejsza. Dokładność użytego zegara nie została jednak podana, ale prawdopodobnie jest to kilkaset femtosekund.

Podobnie jak design tych wyjątkowych urządzonek. A oto i kolejne z nich - iUSB3.0.

Podobnie jak design tych wyjątkowych urządzonek. A oto i kolejne z nich – iUSB3.0.

Trzecia wdrożona doskonałość zwie się REbalance® i ma przywracać pierwotnie inherentne dla sygnału USB zbalansowanie, degradowane częstokroć złym traktowaniem do postaci niezbalansowanej i dodatkowo psute szumem.

Kolejna, czwarta już własność, to samo użycie sygnału USB w wersji 3.0, zapewniającego transfer 5GB na sekundę.

Następna, a więc piąta, to lepsze uziemienie, czyli technologia IsoGround®, zastosowana już u iUSBPower, a teraz jeszcze poprawiona.

Szósta – Dual-Ports® – to podstawowa dla poprzedniej wersji technologia podwójnego przewodu, także tu udoskonalona.

Siódemką opatrzono możliwość ładowania baterii innych urządzeń, nazwaną z angielska Bus Charge 1.2, pozwalającą przesyłać energię z natężeniem do 2,5A.

Dochodzi do tego, jako ostatnie, ósme udoskonalenie, wewnętrzne dopasowywanie impedancyjne, wieńczące całokształt popraw oferowanych przez iUSB3.0 micro, będące urządzeniem mającym w zamyśle twórców współpracować z dopiero co zrecenzowanym przetwornikiem i słuchawkowym wzmacniaczem iDSD.

Dorzucę do tego od siebie jedną uwagę eksploatacyjną, a może nawet niejedną. Otóż nasi amerykańscy koledzy zdążyli już ustalić, że iUSB 3.0 działa zdecydowanie lepiej, gdy jego zasilacz nagniazdkowy znajdzie się w listwie zasilającej na samym początku, to znaczy od strony wchodzącego w nią kabla. Poza tym czuły jest na polaryzację, a więc zawczasu należy sprawdzić, z którą orientacją względem żyły gorącej spisuje się lepiej; czyli po prostu posłuchać raz tak, a raz odwrotnie, a różnice na pewno będą słyszalne. Poza tym dobrze jest wiedzieć, że te nagniazdkowe zasilacze od ifi są wyjątkowej jakości, a firma oferuje je w czterech wersjach parametrów pracy, tak więc można sobie dobrać odpowiedni także dla innego naszego urządzenia, które z jego wsparciem na pewno działało będzie lepiej.

Najnowsze ifi jest swojego rodzaju regeneratorem sygnału USB.

Najnowsze ifi jest swojego rodzaju regeneratorem sygnału USB.

Kosztuje taki zasilacz coś koło dwustu złotych i warto pomyśleć o jego nabyciu, jako że satysfakcja jest podobno gwarantowana, a skądinąd jest mi wiadomo, iż wykonanie takiego zasilacza to wcale nie jakiś banał. Na koniec jeszcze dodam, że kabel podwójny ifi Gemini faktycznie się tutaj sprawdził, a do połączenia samego iUSB z komputerem należy użyć kabla dołączonego do zestawu, który ma specjalny wtyk USB o nieznanych właściwościach teoretycznych (może uziemiających?), ale bez wątpienia pozytywnych praktycznych, co osobiście sprawdziłem. (Patrz zdjęcie.) I jeszcze jedno: jeżeli używacie Foobara, dobrze jest zaimplementować wtyczkę ASIO.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

21 komentarzy w “Recenzja: ifi Audio iUSB3.0 micro

  1. Premiumsound napisał(a):

    Szanowni koledzy sprawdzali różnice przy zastosowaniu kabla podwójnego iFI i zwykłego USB? Bardzo nas to ciekawi, a brakuje czasu na rzetelne prównania. Pozdrawiamy.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Koledzy sprawdzali i o ile w przypadku iPowera z kablem podwójnym względem dobrego, markowego kabla USB nie było czuć przyrostu jakości albo tylko niewielki, względnie degradację (duży rozrzut w zależności od konkretnego przetwornika), to w przypadku iUSB3.0 ten kabel podwójny okazuje się lepszy niż takie za dwa, powiedzmy, tysiące stosowane samodzielnie. Można też napisać, że kable klasy Entreq Atlantis albo Synergistic Research Galileo (czyli absolutnie topowe za kilkanaście tysięcy) potrafią przydać dźwiękowi więcej finezji, natomiast dynamiki i energii iUSB3.0 z kablem Gemini dać nie potrafią. Przynajmniej nie tym przetwornikom, z którymi miałem do czynienia.

  2. fon napisał(a):

    Z opisu wynika, że Nighthawki dalej się w miarę wygrzewania zmieniają brzmieniowo ,ile godzin mają na liczniku i jak teraz grają w porównaniu do ich pierwszego testu?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Licznika wbudowanego nie mają, ale można policzyć według kalendarza, bo grają po jakieś osiem godzin dziennie średnio biorąc. (Czasami nie grają wcale, a czasem całą dobę – różnie to bywa.) Nieustannie się pomału zmieniają, już teraz bez żadnych przeskoków. Nie są tak jednoznacznie jak na początku analogowe i robią o wiele więcej teatru, to znaczy aranż, cieniowanie, pogłosy, wyraźną własną atmosferę. Bardzo mi się podobają i są świetnym uzupełnieniem Grado GS1000e, które są bardziej otwarte, wielkosceniczne i jak na razie ostrzej brzmiące. Jak jedne i drugie dorzucą sobie trochę grania, to powiedzmy za dwa miesiące, już po Audio Show, napiszę uzupełnienia ich recenzji. Na razie byłoby to przedwczesne.

      1. Maciej napisał(a):

        Największy problem NH AQ to to że nie ma ich gdzie posłuchać, przynajmniej w stolicy…

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Weź Macieju na AS swoją nową A-T, a ja zabiorę NH – ktoś nam przecież użyczy wzmacniacza i sobie posłuchasz.

          1. Maciej napisał(a):

            OK, załatwione 🙂 Wpisuję do przypominacza.

      2. Marecki napisał(a):

        Oby w uzupełnieniu nie zabrakło wieży Ifi 😉 A kable od Forzy też by pewnie coś ciekawego wniosły. 🙂 Pozdrowienia

        1. Marecki napisał(a):

          Wieża -itube, iusb3.0, idsd.
          Może później będzie dostępny idac2, czy nawet idsd2.

  3. fon napisał(a):

    Zaciekawiło mnie to, Otóż nasi amerykańscy koledzy zdążyli już ustalić, że iUSB 3.0 działa zdecydowanie lepiej, gdy jego zasilacz nagniazdkowy znajdzie się w listwie zasilającej na samym początku, to znaczy od strony wchodzącego w nią kabla.Sam przed chwilą zrobiłem podobnie z wzmacniaczem Precision2 i faktycznie. ..jest sporo lepiej, dobre listwy typu Furutech mają każde gniazdko w listwie podpięte niezależnie z jednego punktu ,warto się w to pobawić.

    1. Maciej napisał(a):

      A to reguła potwierdzana już z kilku źródeł że im, bardziej czuły sprzęt tym bliżej wejścia do listy.

  4. Marecki napisał(a):

    Itube jeszcze nie dojechał?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie. Na razie go nie ma.

  5. fon napisał(a):

    A kiedy można się spodziewać testu Bayerdynamic T1 v2

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie tak zaraz. Najpierw muszą się wygrzać, bo przyjechały nowiutkie, a po przygodach z NightHawk i AKG K812 nieskory jestem do pośpiechu. Co komu po takiej niedojrzałej, w błąd wprowadzającej recenzji?

    2. emero napisał(a):

      A ja już mam od tygodnia T1 v.2 i słucham, słucham i nadziwić się nie mogę;) w skrócie Ci napiszę, że słuchawki nie zawodzą w żadnym aspekcie.

  6. Marcin napisał(a):

    Ciekawe jak skalują Tesle z tym pudełeczkiem.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie wiem, bo pudełeczka myk i odjechały, ale T1 V2 są w porządku. Jutro zaczynam pisać ich recenzję.

  7. Marcin napisał(a):

    Panie Piotrze. Stałem się posiadaczem iUSB3.0 i muszę przyznać, że wraz z moimi T90 (schiit bifrost + Valhalla2) poprawa była wyraźna, głównie scena, separacja, czystość, rozdzielczość. Zauważyłem również, że kwiestia przewodów USB tak samo jak wcześniej przed zakupem iUSB3.0 nadal ma sporo do gadania . Rozważam zakup do niego dobrego przewodu USB i zastanawiam się nad Gemini bo sam jest do iUSB dedykowany, lecz w sieci można spotać różne opinie bardzo pozytywne jak i takie że za ich cenę można jednak lepiej. Być może dlatego, że Gemini z iUSB daje najlepsze efekty a bez niego nie? Mam pytanie. Czy sam przewód Gemini wpięty do iUSB3.0 da spory skok jakościowy względem zwykłego przewodu „drukarkowego” czy może jednak istnieją sonicznie lepsze alternatywy w połączeniu z iUSB. Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Do iUSB3.0 podwójny przewód od ifi jest optymalny. Nie ma sensu brnąć w inny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy