Recenzja: iFi Audio xDSD

   iFi doszło do wniosku, że produkuje za mało. Tych kilkadziesiąt małych urządzonek w otoczce mnóstwa akcesoriów – czego już nikt koncepcyjnie nie ogarnia – nie jest wystarczające dla pełni omamienia rynku i czas dołożyć coś nowego. Prawda! – nie robiliśmy jeszcze takich naprawdę przenośnych, bezprzewodowych DAC-ów ze słuchawkowym wzmacniaczem; i kurczę! – to trzeba zmienić! No i zmienili. A przy okazji, jak to oni, powołali do życia nową serię, którą nazwali X.

Seria ma na razie jednego przedstawiciela (i nie wiadomo, kiedy będzie następny) –  to tytułowy przenośny przetwornik i słuchawkowy wzmacniacz  w jednym – xDSD. Rozpoznać ją będzie łatwo, ponieważ mieć będzie inne obudowy; już nie z samego stopu aluminiowo-magnezowego, ale z dużą domieszką tytanu, dzięki któremu staną się bardziej gładkie, bardziej pancerne, a przy okazji ciemniejsze. I rzeczywiście takie są; trzymany w ręce xDSD nie jest większy od iFi dotychczasowych, ale w dotyku milszy i solidniejszy. Z samą powierzchownością także ciekawszą, bowiem nie tylko zmienił się skład pancerzyka, ale też sama forma. Pierwszy przedstawiciel Generation X ma całkowicie zaokrąglone brzegi i tułów falisty a nie gładki, czym przypomina ekskluzywne, pełnoformatowe produkty światowej sławy branży audio – amerykańskiego Jeffa Rowlanda. Dzięki pofalowaniu z ręki się nie wyślizgnie i trzyma się go przyjemniej, gdyż miejsce chropawo-jedwabistej powierzchni, drażniącej nieco opuszki palców, zajęła pieszcząca je, całkowicie gładka, że już gładziej nie można. Przyjemnie także chłodna i przyjemnie masywna, a zarazem w sposobie bycia nadal z niewielkimi gabarytami, że lekki kieszonkowy zwierzaczek i nic tylko się nim bawić. Dobrze to sobie chłopcy wymyślili, dogadzając przy okazji też oczom, których kanciastości nie będą już niepokoić, a falujący, tytanowy popiel spojrzenia będzie koił. A to bynajmniej nie koniec, bo dla osłody wzroku dodano jeszcze podświetlenie wypełniające kółko potencjometru w różnych kolorach i odcieniach, cokolwiek już jednak kąśliwych. (By się nam w głowach ze szczęścia nie poprzewracało.)

Tak więc same nowości i podobnie też w środku, ale zanim tam przenikniemy, wcześniej o przodzie oraz tyle, gdzie zwyczajowo obsługa. Ale jeszcze uprzednio o cenie tego wszystkiego, którą skalkulowano na 1990 złotych, więc do poprzednich nawiązuje. Z tym, że jest zdobna adnotacją wielkiej wagi – iż mianowicie ten xDSD posiada brzmieniowe zalety nie przybliżone a dokładnie te same co duży jego kuzyn od bliźniaczego Abbingdon Music Research za bagatela 5,5 tys. dolarów. A zatem kilkanaście razy to xDSD jest tańsze i kilkanaście razy też mniejsze, a brzmieniowo ma oferować to samo. I przede wszystkim cenowo teraz dla każdego, więc zapowiada się ciekawie…

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

28 komentarzy w “Recenzja: iFi Audio xDSD

  1. calluna napisał(a):

    Delikatnie w temacie – czy recenzja iFi iDSD pro jest także planowana w najblizszym czasie?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Przetwornik był u mnie i się wygrzewał. Poproszono jednak o nie pisanie recenzji, ponieważ to wersja przedprodukcyjna, prezentowana tylko po to, by podczas konfrontacji wystawowych usłyszeć opinie słuchających i wnieść pod ich dyktando poprawki. Tak więc tylko słuchałem – i raczej bez entuzjazmu – ale traktując rzecz powierzchownie i bardzo wyrywkowo, więc w sumie nie mam zdania. Po czym urządzenie zostało na gwałtu rety zabrane, z mętnym tłumaczeniem, że coś tam, coś tam, a jak się potem okazało, wylądowało u innego recenzenta i wszyscy mogą się teraz zapoznać z jego recenzją. Wniosek płynie stąd taki, że inni recenzenci godniejsi są zaufania i w tej sytuacji mojej recenzji tego urządzenia nie będzie. No chyba, że ktoś inny niż dystrybutor dostarczy.

      1. Calluna napisał(a):

        Domyślam się o którą recenzje chodzi.Ciekaw jestem czy faktycznie to „przedprodukcja” i wersja finalna będzie się dźwiękowo różnić. W każdym bądź razie mam nadzieję, że przetrwalniki jednak tutaj trafi bo co dwie głowy to nie jedna 🙂

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Z samym ifi na temat przedprodukcyjna/produkcyjna nie rozmawiałem, więc definitywnie nie umiem rozstrzygnąć. Była też mowa o konieczności dołożenia gniazda słuchawkowego Pentaconn, które się staje standardem, a którego obecny u mnie egzemplarz jeszcze nie miał.

  2. Calluna napisał(a):

    przetwornik* rzecz jasna

  3. Paweł napisał(a):

    Jak wypada nowe dziecko Ifi z wcześniej recenzowanym nano BL ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Wygląda na to, że jest nieco bardziej muzykalne i powierzchowność oczywiście ma inną.

  4. Sławomir S. napisał(a):

    Zakładam, ze celem tych wszystkich zabawek jest odtwarzanie muzyki. Jeśli umówimy się, ze słuchawki to naturalnie odrębny element toru i zawsze potrzebny w związku z brakiem alternatywy dla ucha, to zadajmy sobie pytanie – czy taki xDSD jest źródłem muzyki? Otóż nie jest, jest co najwyżej pół-źródłem, musi zostać nakarmiony materią muzyczną w postaci sygnału cyfrowego i to z innego urządzenia. No i teraz dokonajmy na szybko podziału na urządzenia stacjonarne i przenośne. Zakładając, że mamy trochę wolnego blatu, w stacjonarce kombinacje połączeniowe są dość dowolne, możemy budować przeróżne topologie układów. Ale w sprzęcie przenośnym, kompaktowym, po co nam pół-żródło, jeśli za tę sama cenę możemy mieć podobnej jakości pełne źródło przenośne w postaci dobrego DAPa ? Ja nie dostrzegam wiele wartości w idei przenośnego daco-wzmacniacza, ale obiektywnie rynek oferuje ich coraz więcej. Bez cienia pobłażania dla swoich przyzwyczajeń, zadaję sobie pytanie – skąd ten trend, to takie wygodne mieć jeszcze smartfona i kabelek?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Trend ma podłoże ekonomiczne. Dobry DAP to cztery tysiące, a to ifi dwa. Smartfona jako potencjalne źródło ma każdy i DAP mu niepotrzebny, a policzenie oszczędności jest dosyć proste.

      1. Mario napisał(a):

        Pozostaje kwestia wygody.Smartfon plus DAC/Wzm, plus kable ,kwestia dyskusyjna,nie wspominając o ,,polepszaczach”.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          DAP solo na pewno jest wygodniejszy, ale dwa tysiące w kieszeni na inne przyjemności też nie są do pogardzenia. Polepszacze można wyłączyć, a kabel nie musi być drogi. Może go nawet nie być, dzięki łączności bezprzewodowej.

          1. Sławomir S. napisał(a):

            Znajdą się inne przyjemności. Mając dwa tysiaki w kieszeni można zacząć oszczędzanie na jakiś porządniejszy kabel zasilający za 10 kpln. Czy cena jest tu rzeczywiście decydująca?
            Są już DAPy i za tysiaka z wyjściem zbalansowanym i na porządnej kości Sabre (xDuoo X20). Ciekawe byłoby porównanie jakości sonicznej dwóch idei funkcjonalnych -DAP vs DAC/AMP w podobnej cenie i czy DAP stoi tu rzeczywiście na przegranej pozycji.

  5. Marcin napisał(a):

    Panie Piotrze,

    A czy można zapytać, dlaczego od jakiegoś już czasu w recenzjach nie pojawiają się AKG K812? Z tego co pamiętam, zazwyczaj Pan je chwalił, a teraz coś ich nie widać na HiFi Philosophy. Chyba że ja coś przegapiłem i powód takiego stanu rzeczy był już podany?

    Pozdrawiam,
    Marcin

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Chyba był, ale przypomnę w takim razie, że słuchawki ode mnie wybyły. Natomiast nie zmieniła się ich ocena – nadal uważam, że są świetne.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      I w związku z tym bzdurnym artykułem co?

  6. Tadeusz napisał(a):

    Pojechał po bandzie 🙂

  7. Krzysztof napisał(a):

    Dzień dobry,
    dziękuję za ciekawą recenzję. Przy okazji – „niepisanie” jak „niepalenie” piszemy łącznie.
    Pozdrawiam,
    Krzysztof

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Niekoniecznie. Zależy od treści zdania.

  8. Patryk napisał(a):

    STAX wprowadza nowy model SR009″S”!!

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak, rozmawiałem z dystrybutorem, pierwszy egzemplarz ma mieć w lipcu.

  9. Krzysztof napisał(a):

    „Śpiewać każdy może (…)”.

  10. Patryk napisał(a):

    Wedlug mnie „STAX SR009” oraz „Final Audio X” to najlepsze sluchawki jakich w zyciu sluchalem.

    P.S: Oczywiscie pomijam HE1 (to pozostawie bez slow)

    1. Marcin napisał(a):

      A według mnie moja mama robi najlepsze gołąbki jakie w życiu jadłem.

    2. Marcin napisał(a):

      Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać :). Nikt Ci nie udowodni, że te czy tamte słuchawki nie są najlepsze, których Ty w życiu słuchałeś. To samo tyczy się gołąbków mojej mamy 🙂

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        No tak, ale idąc dalej tą drogą wszystkie recenzje też są bez sensu. Nikt nie jest obiektywny, ani nikt wszystkiego nie słyszał.

  11. Grzesiek napisał(a):

    Zgra się to Ifi dobrze z Fostexami TH900 mk1?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Powinno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy