Recenzja: Audio-Technica ATH-MSR7

Audio-Technica_ATH-MSR7_006 HiFi Philosophy   Słuchawki, słuchaweczki, ja wszystkie was dzieweczki…

Eee, bzdury plotę, na mózg tumaństwo mi padło. Słuchawek do całowania prawie nie ma, a jak już, to wyłącznie na zasadzie wyartykułowanej przez Chlestakowa w Rewizorze Gogola – iż cygara takie bywają, że człowiek paląc ze szczęścia chce własne ręce całować. No jest parę takich słuchawek, że podczas słuchania w amok szczęścia wpaść można. Nie muszę jednak wyjaśniać, że słuchawki kosztujące nieco ponad tysiąc złotych do aż tak dobrych się nigdy nie zaliczają, czego wielce żałować należy u nas, czyli po stronie słuchaczy. Producenci natomiast na pewno sobie tego gratulują i pilnie strzegą, by się takie słuchawki nie pojawiły. To wszakże dotyczyć może jedynie producentów zasiedziałych, działających od dawna i po części na zasadzie solidarności korporacyjnej, czego wyrazem choćby niedawne przejście Beyerdynamica na pozycje lojalnościowe, czyli ze słuchawkami flagowymi za circa pięć tysięcy. Natomiast młodzi gniewni, żądni rozgłosu i zysków, powinni atakować nie tylko jakością ale i ceną, bo przecież trudno oczekiwać, że ktoś całkiem nowy wyskoczy z taką jakością, iż wszystkich starych graczy na amen zagnie i mimo analogicznej ceny wyautuje. Jak świat światem to się nie zdarzyło, albo jak już, to niepomiernie rzadko i nie na polu słuchawek. Bowiem skok taki musi oznaczać przełom, a o przełomy niezwykle jest trudno. Ileż to tych, noszących znamiona jakichś przełomów, w dziejach słuchawek było? Pojawienie się dynamicznych, pojawienie planarnych, elektrostatów, AMT, użycie kotwicy zrównoważonej, dwóch przetworników, symetrycznego okablowania… To były ważne momenty, chociaż nie wszystkie ważne tak samo, a żaden prawdziwie przełomowy. No, może słuchawki elektrostatyczne takim się wydawały, jako że w momencie pojawienia szarpnęły jakość mocno do góry, ale już dynamiczne Sony MDR-R10 z 1988 roku je dorwały, a nawet na moment prześcignęły, i dopiero Sennheiser Orpheus w 1990 rachunki wyrównał. Czy to oznacza, że wielki słuchawkowy przełom jest dopiero przed nami? Bardzo bym chciał, ale na nic takiego się nie zanosi. Bo jeśli nawet zbliżający się do rynkowej premiery Orpheus II wyznaczy nową jakość, to kogóż to obejść może przy jego astronomicznej cenie? Samych multimilionerów. A kij im w oko, wyzyskiwaczom – i tyle.

Czy zatem stoimy w przypadku tych słuchawek za tysiaka na z góry straconej pozycji? Nie, niekoniecznie. Recenzowałem już sporo takich, które okazały się świetne, by wymienić Sennheisery HD 600 (kiedyś tyle one kosztowały), Beyerdynamic DT 880 albo DT990 PRO, Grado SR-250. A teraz nowa jest szansa, gdyż tytułowa dla tej recenzji Audio-Technica ATH-MSR7 kosztuje tylko 1099 PLN, a szczyci się tytułem  Best Headphones of the Year 2015 redakcji Reviewed.com. Być zatem powinno tanio i dobrze, aczkolwiek jakaś rewolucja nam raczej nie grozi. Jednak tanio i dobrze to zawsze miła chwila, a tym razem także i ładnie, jako że słuchawki są niczego sobie.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

15 komentarzy w “Recenzja: Audio-Technica ATH-MSR7

  1. Jarek napisał(a):

    Jeżeli będzie miał pan możliwość to proponuje posłuchać ATH-R70x. Bardzo jestem zadowolony. Uważam że są to słuchawki do słuchania muzyki jako całość, nie rozkładania dźwięku na tysiące części.

  2. Lord Rayden napisał(a):

    Miałem te słuchawki. Bardzo ciekawy model. Wady ? Skrzypiały oraz mocno sciskały głowę.
    Oppo PM-3 jednak lepsze.

  3. Hummingbird napisał(a):

    I znowu ta nachalna reklama słuchawek Oppo. Gdziekolwiek się pojawi jakiś test nauszników, zaraz opłacany przez Oppo troll musi napisać coś o PM3. Weź idź Rayden z tym chińczykiem plastikowym.

    1. Lord Rayden napisał(a):

      Hbird – dziwne , że Piotrek nie wykasował Twojej napastliwej wypowiedzi.
      Odpowiem Ci, że miałem L2, Siódemki i mam Oppo. Każdą parę słuchałem na tyle długo, że mogę się o nich wypowiadać obiektywnie. Niestety , Ty jako zapewne użytkownik HD201 lub gorzej 😉 , możesz sobie bluzgać …. A gadaj sobie a karawana idzie dalej , hehe…

      Piotrze, czy możesz jakoś banować takie osoby ?

  4. Marek napisał(a):

    Ostatnio byłem zmuszony oddać moje słuchawki na gwarancji i szukalem jakiejś alternatywy, więc stwierdzilem że dam szansę MSR-7. Muszę jednak powiedzieć że się zawiodlem. Odrazu zamowilem moje poprzednie słuchawki, Fidelio L2, które według mnie są dużo lepszą alternatywą dla tych. Wszystkim którzy szukają dobrych słuchawek mid-fi proponuje audycji L2, no i Panu również jak będzie miał sposobność!

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      A z jakim wzmacniaczem były odsłuchy?

      1. Marek napisał(a):

        Słuchawki napędzane były zarówno poprzez kombo Schiit Magni + Modi jak i AK120, i HTC One M7.

        Brzmiały zdecydowanie najlepiej w połączeniu z kombo od Schiit’a aczkolwiek miały pewne problemy. Porównywałem je z Fidelio L2 i HD600 i od razu zauważyłem iż MSR-7 nie grały z taką samą lekkością jak Fidelio nie mówiąc już o HD600. Innym problemem było to, że nie trafiły w mój gust tonalny. Były zbyt „jasne” a czasami nawet irytujące w przedziale wysokich tonów. Ich zamknięta naturę zaliczam raczej na plus gdyż lubię intymne granie gdzie ja jestem w centrum wszystkiego. Zasmucił mnie jednak dolny rejestr gdzie raczej nie pokazały zbyt wiele, bas był taktowny (to na plus) lecz brakowało tonów najniższych. Z wyżej wymienionych powodów mój wybór wahał się pomiędzy Fidelio a HD600. Niestety HD600 przegrało z powodu 300Ohm i swej mocno otwartej natury, nie nadawały by się na codzienne podróże metrem do pracy które zajmują mi około 1,5h.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Może posłucham kiedyś tych Fidelio, ale kolejka już ustawiła się bardzo długa i ciężko to wszystko obrobić. Ale dobrze, że zwróciłeś uwagę na świetną jakość tych słuchawek. Komuś może to się bardzo przydać.

          1. Marek napisał(a):

            Wydaje mi się że by się Panu spodobały. Jedną z ich niewątpliwych zalet jest super ciemne (bądź też głuche) tło, przez to słuchawki te maja bardzo niezłą dynamikę. Cisza w muzyce jest prawdziwie cicha bez żadnych szumów bądź trzasków co w mojej opini pozwala na naprawdę imponującą (jak na ten przedział cenowy) szczegółowość.

  5. Lord Rayden napisał(a):

    L2 znakomicie grały mi ze żródeł przenośnych. Gorzej ze wzmacniaczem stacjonarnym.

    1. Marek napisał(a):

      A pod jaki wzmacniacz podpinałeś? Właściwie jedyny mankament L2 to chyba to, że dosyć słabo się „skalują”, chociaż można to też uznać za zaletę dla ludzi którzy nie chcą wydawać grubych pieniędzy na wzmacniacze słuchawkowe, gdyż L2 można spokojnie słuchać ze smartfona. No chyba że istnieje jakieś boskie połączenie dla L2, takim jakim dla HD800 jest Bakoon.

      1. Lord Rayden napisał(a):

        Wzmacniacz FCL II produkcji usera Fatso z forum MP3store. Czyli znacznie przerobiony klon Lehmanna. Czyli w zasadzie już nie Lehmann 😉

  6. mario_L napisał(a):

    witam,
    jakby Pan porównał te słuchawki na tle słuchawek AT A900X
    (zakładam że Pan je odsłuchiwał)
    które sa lepsze technicznie.
    które bardziej przestrzenne w zakresie stereofonii (chodzi o szerokośc sceny)

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Model 900 słyszałem dawno temu i nie podejmuję się porównania. Jedne i drugie są dobre, od obu W1000X są lepsze. Tyle mogę powiedzieć.

  7. ślepy nie głuchy napisał(a):

    „ Dźwięki nieco pełniejsze, nie tak na wylot prześwietlone, bardziej łukowato obwiedzione i z większym naciskiem na pogłębiania a mniejszym na analizę. ” łukowato obwiedzione?

Komentowanie zamknięte na czas aktualizacji serwisu. Za utrudnienia przepraszamy

© HiFi Philosophy