Recenzje: Beyerdynamic T5p 2. Generation

Budowa

Dość typowe dla Beyerdynamica opakowanie od razu zdradza, z jakim produktem mamy do czynienia.

Typowe dla Beyerdynamica opakowanie od razu zdradza, z jakim produktem mamy do czynienia.

   Właśnie, nowe wersje. Oba szczytowe modele Beyerdynamica przeszły niedawno lifting i nazywają się jak poprzednio T1 i T5p, ale 2. Generation. Poza odmienną zasadniczo impedancją różnią się miedzy sobą nieznacznie innym krojem chwytaka muszli, a także samymi ich pokrywami, które u T5p są barwy ołowianej a nie srebrzystej i mają szersze, widoczne także od przodu plastikowe obwiednie. Poza tym jest jeszcze jedna widoczna różnica, mianowicie model T1 ma welurowe pady, które u T5p są z tej samej sztucznej skóry co obszycie pałąka; a rzecz wynika najprawdopodobniej z chęci uczynienia modelu streetowego bardziej odpornym na uszkodzenia i ewentualne zmoknięcie, do czego tworzywo nadaje się lepiej od tkanin. Natomiast względem wersji pierwotnych główna różnica to odpinany kabel; w przypadku T5p mający długość 1,4 metra i zakończony małym jackiem o zatrzaskowej a nie dokręcanej przejściówce na duży (kolejna różnica względem T1). Kabel ten chwali się byciem podwójnie symetrycznym (mimo iż sam wtyk symetryczny nie jest), a także podwójną izolacją i przede wszystkim wykonaniem z miedzi klasy 7N, czyli bardzo wysokiej. Jest poza tym lekki i elastyczny, ale opleciono go szorstkawym materiałem, tak więc może trzeć o ubranie, co w muszlach niestety będzie słychać. Opcjonalnie można też słuchawki zamówić z kablem 3,0 m, albo od razu z takim o wtyku symetrycznym, co będzie kosztowało dodatkowych kilkaset złotych.

Względem wersji starszej nieco inaczej wyglądają też widoczne od środka osłony przetworników, a same te przetworniki podobno nieznacznie przekonstruowano, przy czym te  nowe osłony są identyczne u T5p i T1, czyli możemy zakładać, że różnica dotyczy najprawdopodobniej wyłącznie impedancji. Odnośnie założeń przeprowadzonego liftingu, to poza odpinanym kablem Beyerdynamic wspomina o zmiękczaniu i większej płynności dźwięku, jako celu zamierzonym i zrealizowanym.

Słuchawki dostajemy w pudełku z białej, lakierowanej tektury, w którym tkwi sztywne etui z twardego tworzywa na zamek błyskawiczny. Nie ma ono uchwytu, a jedynie wklęsłości ułatwiające trzymanie i dość ładnie się prezentuje, a także jest dość miłe w dotyku. Wszystko razem wyceniono na circa 3990 PLN, czyli jak na słuchawki mobilne sporo, ale jak na aspirujące do elity, już nie.

Co do wygody, to siłą rzeczy jest analogiczna jak w przypadku modelu T1, a także wielu niższych modeli Beyerdynamica mających ten sam standardowy dla swego producenta schemat wzorniczy. Niezbyt duże, okrągłe muszle dobrze przylegają a równocześnie nie cisną, ale uszy trzeba w nich układać, bo raczej nie ułożą się same. Jedni nie mają nic przeciw i bardzo sobie chwalą, zwłaszcza niewielki rozmiar i prostotę; a inni nieco narzekają i mają uwagi do tego skromnego dla uszu metrażu, ale sam Beyerdynamic twardo się swego wzorca trzyma i odnosi rynkowe sukcesy, tak więc nie ma się nad czym rozwodzić.

Pozostaje jeszcze tylko sforsować sztywne etui...

Pozostaje jeszcze tylko sforsować sztywne etui…

Trzeba natomiast wspomnieć o jednej związanej z tym rzeczy, mianowicie że dobrze jest te muszle przesunąć trochę do przodu, czyli uszy w nich ku tyłowi, co skutkuje nadstawieniem małżowin. Dźwięk wówczas dźwięk staje się lepszy – bardziej przejrzysty i przenikliwy. Co ciekawe, w większym stopniu dotyczy to T5p aniżeli T1.

Dla porządku wspomnę jeszcze, że słuchawki oferują pasmo w przedziale 5 Hz – 50 kHz, skuteczność na poziomie 102 dB i zniekształcenia poniżej 0,05%, przy mocy sygnału maksymalnie 300 mW. Ważą przy tym tak średnio, bo 350 g, a chwalą się najbardziej oczywiście technologią Tesla, czyli przetwornikami o innowacyjnych, wyjątkowo potężnych magnesach z cewką ulokowaną decentralnie, co ma zapewnić wyjątkowo dokładne i dynamiczne napędzanie membran.

 

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

26 komentarzy w “Recenzje: Beyerdynamic T5p 2. Generation

  1. navigator pisze:

    moje wrażenia są podobne:

    T5p (v2) naprawdę grają dopiero …z takim sprzętem jak Chord Hugo; owszem odpocznie sie nawet z nimi troche przy Iphonie czy Ipadzie, ale po Chordzie to jednak juz sie wie, ze się nie posłucha wtedy naprawdę; z Chordem: dynamika , „waga” instrumentów dżwięków, realność i muzykalność, scena jak na zamknięte – bardzo dobre; jeśli nie znakomite. Dobry balans miedzy jasne/ciemne, Na plus trzeba im zapisać: ze nie zniszczą uszu od razu przy gorszym nagraniu, jak t5p pierwszej generacji, wiec nawet pływanie po falach Youtuba jest z nimi możliwe. Ale wniosek ostateczny – bez żródła takie klasy jak Chord ( z FIIO X7; moduł wzmacniacza am1 tez je słuchałem) chyba nie warto ich kupować; wiec budżet trzeba obliczać „perspektywicznie”; Ciekawe czy okablowanie wtedy przy takim „combo” by coś znaczącą poprawiało…? pzdr

  2. Sławomir S pisze:

    Mamy różne preferencje funkcjonalne, estetyczne i dźwiękowe. T5p wpisują się w pewne zapotrzebowanie, przyznam także moje.
    Funkcja – dla mnie słuchawki mają być mobilne, ale nie w sensie łatwości transportu, tylko powiązania z moim aparatem słuchowym bardziej niż z ‚ołtarzykiem’ audio wypełnionym dakami, wzmacniaczami i różnymi źródłami. Jeśli źródłem może być mały ambitny plikograj bez istotnego kompromisu dla jakości, to właśnie wydaje się pewnym nowo zarysowanym trendem funkcjonalnym. Dla mnie istotą słuchawek jest intymność percepcji, dlatego koniecznie muszą to być słuchawki zamknięte.
    Forma – produkty Beyerdynamika należą nurtu minimalistycznego designu. Zaryzykowałbym tezę, ze czerpią z tradycji Bauhausu podobnie jak miało to miejsce w projektach Brauna dla audio. To dla mnie kolejny atut, w opozycji do np. Meze z ociekającymi złotem detalami i ciepłym drewienkiem muszli lub naklejek drewnopodobne na HifiMan-ach. Beyerdynamic to znakomity design połączony z dobrą ergonomią. Owszem, pady z materiału syntetycznego, ale podobno lepszego użytkowo niż ze skóry naturalnej, która była w wersji 1 tych słuchawek i które to pady można dokupić.
    Jakość dżwięku – pozostając przy koncepcji mobilnej, dla mojego odtwarazacza A&K 120 nowe T5pv.2 plasują się na szczycie rankingu już wypróbowanych zamkniętych. Lista oczywiście nie jest zamknięta

  3. PIotr Ryka pisze:

    Bardzo się cieszę, że mają T5p swoich fanów, bo na to zasługują. To jest ciekawe, nietuzinkowe brzmienie, przeznaczone właśnie do odtwarzaczy typu AK120 i dobrych torów stacjonarnych. A można je jeszcze poprawić lepszym okablowaniem od Tonalium czy Forzy. Co do wzornictwa, to bardziej podobają mi się T1 z ich mniej widocznym plastikiem, ale T5p niewątpliwie bardziej znikają, a taka jest rola słuchawek ulicznych.

    1. Sławomir S. pisze:

      Czy można prosić o podpowiedź – jakie kabelki dla tych słuchawek np z oferty FAW ?

  4. Soundman pisze:

    Ciekaw jestem jakby zagrały T5p rev2 z padami od T1 rev2…

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie chce mi się, ale sprawdzę dla świętego spokoju 🙂

      1. crysis94 pisze:

        Z symetrycznymi skórkami HM5 ciemniej, największego kopa dostaje najniższy bas, hybrydy HM5 szerzej, głębiej, trochę lżej, bardzo rozdzielcza i rozciągnięta góra. Welórów do nich nie polecam…
        Dokładnego porównania nie dam, bo na stock padach słuchałem poniżej 2-óch tygodni.

  5. Maciej pisze:

    Miałem okazję chwilę z nimi obcować. Nie są tak luksusowe jak V1. Pady są twarde i par excellence, ordynarne jakieś takie. Ten element to istna deewolucja 🙂

  6. burnart pisze:

    Mógłbym prosić o jakieś porównanie T5p do Nighthawków? 🙂 W kwestii brzmienia i napędzenia.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Napędzanie jednych i drugich jest bardzo łatwe, bo to słuchawki przystosowane do sprzętu przenośnego. Co do brzmienia, to T5p grają takim pozornie niezbyt efektownym, zwyczajnym dźwiękiem. Tylko że kiedy potem słucha się innych, wychodzi tego dźwięku naturalność i brak zniekształceń. To słuchawki dla tych, którzy nie lubią efekciarstwa. Z kolei NightHawk są wyjątkowo muzykalne, gęste i potężnie brzmiące. Piękne wokale, głębokie brzmienie, super bas. Także nie generują zniekształceń, grają ciemniej, gęściej i masywniej.

  7. Piter pisze:

    A które z tych trzech ( NH, T1v2, T5p) są Pana zdaniem najlepsze do klasyki z iCan Pro ?.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Z ręką na sercu, nie umiem powiedzieć. To tak, jakby kazać wybierać pomiędzy Piaf, Joplin a Demarczyk, kiedy ja lubię wszystkie.

      1. Piter pisze:

        Ok. To inaczej spytam. NH znam, pasowały by mi słuchawki bardziej soczyste, lekko jaśniejsze, ale bez wyostrzeń na górze, coś jak AKG K701 tylko bardziej szczegółowe i z dobrym basem. Które z tych topowych Bayerdynamików lepiej pasują do tej charakterystyki ?.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Lepsze K701, to są Sennheiser HD800. Mogą też być AKG K812. (Znakomite słuchawki, ale trochę ciemniejsze.) Z Beyerdynamiców sam wolę T1.

  8. Andrzej Wasniewski pisze:

    Dwa miesiace slucham T5p 2Gen is lubie je coraz bardziej. Mysle o kupieniu T1 2 Gen. Z recenzji wynika ze przetwornik uzywany w obydwu lepoiej sobie radzi w T1.2 (600Ohm). W skrocie czy jest wystarczajaca roznica miedzy nimi zeby kupic T1.2?

    1. PIotr Ryka pisze:

      To inne brzmienia. T5p grają łagodnie, spokojnie, a T1 dynamicznie, ostrzej, bardziej drążąc muzyczne tematy.

  9. Marem pisze:

    Witam, jaki odtwarzacz cd by pan proponowal do tych sluchawek Beyerdynamic t5p v2? Mysle o zestawie t5p + burson solist sl mk2 + odtwarzacz cd, chce zeby brzmienie pozostalo realistyczne, z moze lekko powiekszona scena, lepsza separacja i dobra kontrolą basu.

    1. PIotr Ryka pisze:

      A jaki budżet na odtwarzacz?

      1. Marem pisze:

        Budżet myślę że ok 3tys 🙂

        1. PIotr Ryka pisze:

          NAD C568

  10. Marem pisze:

    Dziękuję za odpowiedź, zapoznałem się z tym nadem ale myślę ze jednak bardziej odpowiada mi pioneer pd50
    Pozdrawiam 🙂

  11. Tomasz pisze:

    Z jakim wzmacniaczem sluchawkowym warto posluchac tych sluchawek? Wzmacniacz do 5000zl.

  12. marek pisze:

    Szukam sluchawek zaminietych i wybor padl na poczatku odsluchow na dwa modele Beyerdynamic tp5 2gen oraz Final Audio Pandroa VI. Uwielbaim muzyke klasyczna, jazz, a przede wszystkim piekne, naturalne, roznicujace barwe wokale. Ktory model bedzie bardziej odpowiedni?Z jakimi wzmacniaczami sluchawkowymi do 3000zl poleci Pan odsluch wskazanych modeli? Gdzies wyczytalem, ze z Beyerdynamic tp5 2gen dobrze bedzie sie zgrywal Burson Soloist SL mk2… Domyslam sie, ze jesli chodzi o wygode odsluchu to Beyerdynamic pokojuje Pandore?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Zacznijmy od tego, że piękne barwy wokali lepiej ukaże wzmacniacz lampowy. Ale może nie wchodzi z jakichś powodów w rachubę? Jeżeli nie wchodzi, to z Burson Solist najlepiej zagrają mieniącymi się wokalami w sensownych jeszcze pieniądzach Sennheiser HD 800. A jeśli wchodzi, to też proponuję HD 800, ale z FEZZ Audio Omega Lupi albo PhaSt. W razie konieczności słuchawek zamkniętych wspomniane Pandory VI będą odpowiednie. Zamiennie z BUrsonem można wypróbować (ten sam sprzedawca) wzmacniacze tranzystorowe ERZETICH – są bardzo dobre.

  13. Marek pisze:

    Wg Pana do Final Audio Pandora VI lepiej wybrać Ifi can se czy Burson Solist SL mk2? Czym się kierować przy doborze wzmacniacza słuchawkowego do tych słuchawek?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie jest w ludzkiej mocy znać odpowiedzi na wszystkie tego rodzaju pytania. Oba wymienione wzmacniacze są bardzo dobre, z tym że do iFi warto byłoby dodać moduł iTube. W zbliżonych pieniądzach (ale jednak większych) Pandory grały najlepiej z tranzystorowym wzmacniaczem Divaldi, i ten mogę polecić. Jest produkowany przez krakowską firmę Mediam. Ale tamte też powinny być w porządku. Ostatnio z tranzystorowych polecam także wzmacniacze ERZETICH – są naprawdę bardzo dobre. (Rozprowadza je ten sam dystrybutor, co Bursony.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy