Recenzje: Beyerdynamic T5p 2. Generation

Podsumowanie

Beyerdynamic_T5p_2_Generation_HiFiPhilosophy_017   Beyerdynamic T5p 2. Generation to słuchawkowa pułapka – znajdziesz je w jakimś salonie albo na jakiejś wystawie i z czym popadnie posłuchasz, dochodząc natychmiast do wniosku, że są rozczarowaniem, bo brak im transparentności. I jeszcze to dudnienie i łagodne, szarawe światło. A więc nie wrzaśniesz: „O matulu! Ależ te super grają!” To nie słuchawki do szybkich ocen i grania z czym popadnie. A zarazem, jakby na przekór, właśnie takie zwyczajne. Jednak tej zwyczajności zwyczajną drogą od nich nie dostaniecie, tylko z porządnym sprzętem, takim który naprawdę dużo umie. A i o kabel lepszy od oryginalnego też by nie zawadziło powalczyć, ażeby ten naturalizm wspiął się na wyższy jeszcze poziom. Sama rzecz, czyli same słuchawki, jest natomiast dobra; tym lepsza, że tak mimochodem. O zakład idę, że T5p powstały pod naciskiem rynku a nie normalną drogą. Że popularność urządzeń przenośnych je wymusiła, a założenia były stacjonarne, od początku pod T1 krojone. Niemniej wyszło ciekawie i byłem pod wrażeniem, bo każde brane do porównania okazywały się jakoś przesadne. Zbyt podkręcone, zbyt kontrastowe, za bardzo akcentujące szczegół. Albo z kolei za melodyjne, zbyt płynne, przesadnie miłe. Tymczasem T5p – skromniutka myszka szara – pokazywała realizm wypośrodkowany, prostolinijny, akuratny; że można oczywiście nie lubić, na zasadzie chęci podrasowania i właśnie brzmieniowej przesady, ale jak komuś to nie pasuje, a stać go na sprzęt i kabel, to może mieć spokojniejszy realizm, a w jego ramach bogaty smak codzienności. Taki który nie nudzi otwartym złagodzeniem, a jednocześnie nie mierzi brzmieniową przesadą. Ten punkt na słuchawkowej mapie zajęły Beyerdynamic T5p – i można do niego dążyć, a można go unikać – zależy czego się pragnie.

Na sam koniec jeszcze coś rzeknę. Otóż tak się złożyło, że ostatnio recenzowane słuchawki i ostatnio recenzowany słuchawkowy wzmacniacz pokazały podobną szkołę, mimo że od całkiem różnych producentów. Zarówno Beyerdynamic T5p, jak i wzmacniacz SPL Phonitor, to przedstawiciele szkoły realistycznej. Nie wiem jak zagrałyby razem, bo tego akurat nie sprawdziłem (choć mogłem), ale z osobna to realiści, i to w najczystszym wydaniu. Niemniej jest pewna różnica. Phonitor sprawia wrażenie, jakby chwalił się sobą. Pierś dumnie wypina, wysuwa się przed szereg i powiada o sobie: Patrzcie, ale potrafię! Taki self-made-man przez dynamikę, duże dźwięki i narzucającą się, pierwszoplanową obecność. Natomiast słuchawki T5p sprawiają wrażenie skromnych. Nie pchają się, nie popisują, niczego nie chcą udowodniać. Tak jakby mówiły: A mnie jest wszystko jedno. Możecie mnie odkryć, a możecie zaniechać, ale gdy odkryjecie, to się postaram, żeby zarazem prawdziwie i nie nudno było. Bo wprawdzie nie jesteśmy najlepszymi słuchawkami na świecie, ale na tyle dużo umiemy, żebyś trwał słuchając nas w prawdzie i cieszył się muzyką.

 

W punktach:

Zalety

  • Pozbawiony elementów popisu, ale przekonujący realizm.
  • I ten właśnie brak popisowości jest największym atutem.
  • Bo inni w porównaniach wydają się jacyś przesadni.
  • Wyważony styl, przy odpowiednim sygnale na high-endowym poziomie.
  • Naturalizm i jeszcze raz naturalizm.
  • W którym niemałą rolę odgrywa naturalne, pozbawione filtracyjnego oczyszczenia medium.
  • I podobnej natury światło.
  • Rzadka sztuka: umiarkowanie, które nie powoduje nudy.
  • Co ma miejsce dzięki dokładnemu wyważeniu proporcji.
  • Żadnego akcentowania szczegółów, ekscytowania się czym popadnie, żadnych przesadnych kontrastów.
  • Dobre modelowanie sferyczne dźwięku.
  • Duży ładunek bezpośredniości.
  • W miarę wygodne, w klasycznym stylu Beyerdynamica.
  • Dość lekkie.
  • Odpinany kabel.
  • Przystosowanie do urządzeń przenośnych.
  • Technologia Tesla..
  • Specjalne, kątowe ustawienie przetworników.
  • W komplecie sztywne etui do transportu.
  • Made in Germany.
  • Producent o najwyższej renomie.
  • Polski dystrybutor.
  • Sensowna cena

 

Wady i zastrzeżenia

  • Ze słabszym sprzętem potrafią grać naprawdę okropnie.
  • Wymagają zatem naprawdę wysokiej klasy towarzystwa.
  • Żadnych fajerwerków, a więc nie dla miłośników ekscytacji.
  • Ten ich naturalizm pomału dociera do świadomości, zwłaszcza gdy nie robić porównań.
  • Kabel, pomimo że z miedzi 7N, stanowi ograniczenie. I mógłby być w gładkim a nie szorstkawym oplocie
  • Na przeciwległym skraju pokrewne, też zamknięte i oparte na tej samej technologii słuchawki McIntosha, które są właśnie wyjątkowo podkręcone i nasycone.
  • Pady mogłyby być z lepszego gatunku sztucznej skóry.
  • Nie rzucający się w oczy, skromny wygląd. (Co tyleż jest wadą, co zaletą)
  • Bardzo ostra konkurencja w tym i pobliskim przedziale cenowym.

Sprzęty do testu dostarczyła firma:

konsbudhifi-300x93

 

 

 

Dane techniczne:

  • Słuchawki dynamiczne o konstrukcji zamkniętej.
  • Przetworniki Tesla.
  • Ekstremalnie lekka membrana.
  • Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 50 kHz.
  • Impedancja: 32 Ω.
  • THD: ≤0,05%.
  • Maksymalna moc wejściowa 300 mW.
  • Skuteczność: 102 dB (1kHz/1V RMS).
  • Okablowanie podwójnie symetryzowane i izolowane z miedzi OCC 7N.
  • Długość kabla 1,4 m.
  • Wtyk pozłacany mini jack 3.5 mm.
  • W zestawie przejściówka do 6.3 mm, neseser.
  • Masa netto 350 g.
  • Cena: 3990 PLN

 

System:

  • Źródła: Cowon Plenue, FiiO X7, PC.
  • Przetwornik: Ayon Digma.
  • Wzmacniacz słuchawkowy: Transrotor.
  • Słuchawki: Audeze LCD-3, AudioQuest NightHawk, Audio-Technica ATH-A20000Z, Beyerdynamic T1 & T5p, Final Audio Sonorous VIII, HiFiMAN HE-6, Sennheiser HD 600.
  • Interkonekt: Sulek Audio RCA.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

26 komentarzy w “Recenzje: Beyerdynamic T5p 2. Generation

  1. navigator pisze:

    moje wrażenia są podobne:

    T5p (v2) naprawdę grają dopiero …z takim sprzętem jak Chord Hugo; owszem odpocznie sie nawet z nimi troche przy Iphonie czy Ipadzie, ale po Chordzie to jednak juz sie wie, ze się nie posłucha wtedy naprawdę; z Chordem: dynamika , „waga” instrumentów dżwięków, realność i muzykalność, scena jak na zamknięte – bardzo dobre; jeśli nie znakomite. Dobry balans miedzy jasne/ciemne, Na plus trzeba im zapisać: ze nie zniszczą uszu od razu przy gorszym nagraniu, jak t5p pierwszej generacji, wiec nawet pływanie po falach Youtuba jest z nimi możliwe. Ale wniosek ostateczny – bez żródła takie klasy jak Chord ( z FIIO X7; moduł wzmacniacza am1 tez je słuchałem) chyba nie warto ich kupować; wiec budżet trzeba obliczać „perspektywicznie”; Ciekawe czy okablowanie wtedy przy takim „combo” by coś znaczącą poprawiało…? pzdr

  2. Sławomir S pisze:

    Mamy różne preferencje funkcjonalne, estetyczne i dźwiękowe. T5p wpisują się w pewne zapotrzebowanie, przyznam także moje.
    Funkcja – dla mnie słuchawki mają być mobilne, ale nie w sensie łatwości transportu, tylko powiązania z moim aparatem słuchowym bardziej niż z ‚ołtarzykiem’ audio wypełnionym dakami, wzmacniaczami i różnymi źródłami. Jeśli źródłem może być mały ambitny plikograj bez istotnego kompromisu dla jakości, to właśnie wydaje się pewnym nowo zarysowanym trendem funkcjonalnym. Dla mnie istotą słuchawek jest intymność percepcji, dlatego koniecznie muszą to być słuchawki zamknięte.
    Forma – produkty Beyerdynamika należą nurtu minimalistycznego designu. Zaryzykowałbym tezę, ze czerpią z tradycji Bauhausu podobnie jak miało to miejsce w projektach Brauna dla audio. To dla mnie kolejny atut, w opozycji do np. Meze z ociekającymi złotem detalami i ciepłym drewienkiem muszli lub naklejek drewnopodobne na HifiMan-ach. Beyerdynamic to znakomity design połączony z dobrą ergonomią. Owszem, pady z materiału syntetycznego, ale podobno lepszego użytkowo niż ze skóry naturalnej, która była w wersji 1 tych słuchawek i które to pady można dokupić.
    Jakość dżwięku – pozostając przy koncepcji mobilnej, dla mojego odtwarazacza A&K 120 nowe T5pv.2 plasują się na szczycie rankingu już wypróbowanych zamkniętych. Lista oczywiście nie jest zamknięta

  3. PIotr Ryka pisze:

    Bardzo się cieszę, że mają T5p swoich fanów, bo na to zasługują. To jest ciekawe, nietuzinkowe brzmienie, przeznaczone właśnie do odtwarzaczy typu AK120 i dobrych torów stacjonarnych. A można je jeszcze poprawić lepszym okablowaniem od Tonalium czy Forzy. Co do wzornictwa, to bardziej podobają mi się T1 z ich mniej widocznym plastikiem, ale T5p niewątpliwie bardziej znikają, a taka jest rola słuchawek ulicznych.

    1. Sławomir S. pisze:

      Czy można prosić o podpowiedź – jakie kabelki dla tych słuchawek np z oferty FAW ?

  4. Soundman pisze:

    Ciekaw jestem jakby zagrały T5p rev2 z padami od T1 rev2…

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie chce mi się, ale sprawdzę dla świętego spokoju 🙂

      1. crysis94 pisze:

        Z symetrycznymi skórkami HM5 ciemniej, największego kopa dostaje najniższy bas, hybrydy HM5 szerzej, głębiej, trochę lżej, bardzo rozdzielcza i rozciągnięta góra. Welórów do nich nie polecam…
        Dokładnego porównania nie dam, bo na stock padach słuchałem poniżej 2-óch tygodni.

  5. Maciej pisze:

    Miałem okazję chwilę z nimi obcować. Nie są tak luksusowe jak V1. Pady są twarde i par excellence, ordynarne jakieś takie. Ten element to istna deewolucja 🙂

  6. burnart pisze:

    Mógłbym prosić o jakieś porównanie T5p do Nighthawków? 🙂 W kwestii brzmienia i napędzenia.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Napędzanie jednych i drugich jest bardzo łatwe, bo to słuchawki przystosowane do sprzętu przenośnego. Co do brzmienia, to T5p grają takim pozornie niezbyt efektownym, zwyczajnym dźwiękiem. Tylko że kiedy potem słucha się innych, wychodzi tego dźwięku naturalność i brak zniekształceń. To słuchawki dla tych, którzy nie lubią efekciarstwa. Z kolei NightHawk są wyjątkowo muzykalne, gęste i potężnie brzmiące. Piękne wokale, głębokie brzmienie, super bas. Także nie generują zniekształceń, grają ciemniej, gęściej i masywniej.

  7. Piter pisze:

    A które z tych trzech ( NH, T1v2, T5p) są Pana zdaniem najlepsze do klasyki z iCan Pro ?.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Z ręką na sercu, nie umiem powiedzieć. To tak, jakby kazać wybierać pomiędzy Piaf, Joplin a Demarczyk, kiedy ja lubię wszystkie.

      1. Piter pisze:

        Ok. To inaczej spytam. NH znam, pasowały by mi słuchawki bardziej soczyste, lekko jaśniejsze, ale bez wyostrzeń na górze, coś jak AKG K701 tylko bardziej szczegółowe i z dobrym basem. Które z tych topowych Bayerdynamików lepiej pasują do tej charakterystyki ?.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Lepsze K701, to są Sennheiser HD800. Mogą też być AKG K812. (Znakomite słuchawki, ale trochę ciemniejsze.) Z Beyerdynamiców sam wolę T1.

  8. Andrzej Wasniewski pisze:

    Dwa miesiace slucham T5p 2Gen is lubie je coraz bardziej. Mysle o kupieniu T1 2 Gen. Z recenzji wynika ze przetwornik uzywany w obydwu lepoiej sobie radzi w T1.2 (600Ohm). W skrocie czy jest wystarczajaca roznica miedzy nimi zeby kupic T1.2?

    1. PIotr Ryka pisze:

      To inne brzmienia. T5p grają łagodnie, spokojnie, a T1 dynamicznie, ostrzej, bardziej drążąc muzyczne tematy.

  9. Marem pisze:

    Witam, jaki odtwarzacz cd by pan proponowal do tych sluchawek Beyerdynamic t5p v2? Mysle o zestawie t5p + burson solist sl mk2 + odtwarzacz cd, chce zeby brzmienie pozostalo realistyczne, z moze lekko powiekszona scena, lepsza separacja i dobra kontrolą basu.

    1. PIotr Ryka pisze:

      A jaki budżet na odtwarzacz?

      1. Marem pisze:

        Budżet myślę że ok 3tys 🙂

        1. PIotr Ryka pisze:

          NAD C568

  10. Marem pisze:

    Dziękuję za odpowiedź, zapoznałem się z tym nadem ale myślę ze jednak bardziej odpowiada mi pioneer pd50
    Pozdrawiam 🙂

  11. Tomasz pisze:

    Z jakim wzmacniaczem sluchawkowym warto posluchac tych sluchawek? Wzmacniacz do 5000zl.

  12. marek pisze:

    Szukam sluchawek zaminietych i wybor padl na poczatku odsluchow na dwa modele Beyerdynamic tp5 2gen oraz Final Audio Pandroa VI. Uwielbaim muzyke klasyczna, jazz, a przede wszystkim piekne, naturalne, roznicujace barwe wokale. Ktory model bedzie bardziej odpowiedni?Z jakimi wzmacniaczami sluchawkowymi do 3000zl poleci Pan odsluch wskazanych modeli? Gdzies wyczytalem, ze z Beyerdynamic tp5 2gen dobrze bedzie sie zgrywal Burson Soloist SL mk2… Domyslam sie, ze jesli chodzi o wygode odsluchu to Beyerdynamic pokojuje Pandore?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Zacznijmy od tego, że piękne barwy wokali lepiej ukaże wzmacniacz lampowy. Ale może nie wchodzi z jakichś powodów w rachubę? Jeżeli nie wchodzi, to z Burson Solist najlepiej zagrają mieniącymi się wokalami w sensownych jeszcze pieniądzach Sennheiser HD 800. A jeśli wchodzi, to też proponuję HD 800, ale z FEZZ Audio Omega Lupi albo PhaSt. W razie konieczności słuchawek zamkniętych wspomniane Pandory VI będą odpowiednie. Zamiennie z BUrsonem można wypróbować (ten sam sprzedawca) wzmacniacze tranzystorowe ERZETICH – są bardzo dobre.

  13. Marek pisze:

    Wg Pana do Final Audio Pandora VI lepiej wybrać Ifi can se czy Burson Solist SL mk2? Czym się kierować przy doborze wzmacniacza słuchawkowego do tych słuchawek?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie jest w ludzkiej mocy znać odpowiedzi na wszystkie tego rodzaju pytania. Oba wymienione wzmacniacze są bardzo dobre, z tym że do iFi warto byłoby dodać moduł iTube. W zbliżonych pieniądzach (ale jednak większych) Pandory grały najlepiej z tranzystorowym wzmacniaczem Divaldi, i ten mogę polecić. Jest produkowany przez krakowską firmę Mediam. Ale tamte też powinny być w porządku. Ostatnio z tranzystorowych polecam także wzmacniacze ERZETICH – są naprawdę bardzo dobre. (Rozprowadza je ten sam dystrybutor, co Bursony.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy