Recenzja: Silent Angel Forester F1

Budowa i właściwości

Gajowy prosto z pudła.

   Forester ma wymiary średnie, dokładnie 155 × 58 × 115 mm. Waży 1,3 kg, kosztuje 2099 złotych. Fakturą obudowy pasuje do docelowego switcha, to znaczy jest matowo-czarny, metalowy i tak samo szeroki. Można zatem stawiać jednego na drugim, dobrze to będzie wyglądało, aczkolwiek obecność w Foresterze transformatora czyni to posunięcie problematycznym. Niewielki toroid, dusza przedsięwzięcia, został wprawdzie we wnętrzu większego pudła obudowy zabezpieczony dodatkowym mniejszym, ale i tak jakaś część pola magnetycznego musi przenikać na zewnątrz. Teoretycznie zatem lepiej zachować pewien dystans, ale czy to może mieć jakikolwiek wpływ na brzmienie? – tego nie wiem, i szczerze mówiąc – wątpię. Ale sprawdzimy, sprawdzimy – od tego właśnie jesteśmy.

Co oprócz bycia metalowym o wymienionych rozmiarach? Od strony wyglądowej rzuca się w oczy przełamanie panelu przedniego, tak aby spora jego wysokość nie wydała się nudną. Bo poza przełamaniem jest tam jedynie na środku białe logo, na dole, w rogach, rozdzielona na FORESTER i F1 wygrawerowana nazwa, do tego jeszcze cztery ostrzegawcze diody (przed przegrzaniem), sam panel zdobnie szczotkowany – i oprócz tego nic. W tej sytuacji obsługowa nuda, ale taki już los zasilaczy. Z tyłu nieco więcej się dzieje, a są tam dobre i złe wieści. Wyłącznie dobre dla tych, którzy nie wierzą w pozytywną rolę przewodów zasilania (tych od ściany do urządzenia). Taki przewód stanowi część zestawu Forester F1, ale siłą rzeczy jest zwykły; inaczej cena setu musiałaby być dużo wyższa. Ten kabel od kompletu nie jest zespolony na stałe, jak w żelazku czy jajowarze, tylko po stronie do urządzenia ma trójbolcowy wtyk. A to już potencjalnie grozi sporymi wydatkami; gdyby się uwziąć na optymalizm – co najmniej na podwojenie kosztów. Od tego jednak się odżegnamy, użyjemy kabla z kompletu. Lecz nie po drugiej stronie, to znaczy na wylocie. Pomiędzy Foresterem a zasilanym z niego Bonn N8 stosować będziemy kabel (z wyglądu raczej kabelek) od Luna Cables, wyceniony na pięćset złotych. Cała impreza z zasilaniem to zatem budżet dwa sześćset w przypadku pojedynczego Bonn, a użyte mogą być dwa, ponieważ w Foresterze są dwa gniazda wyjściowe dla niskowoltowych przewodów koncentrycznych.

Przepraszam, ale się pomyliłem – to mi nie przyszło do głowy. Na stronie producenta piszą, że: „Ze względu na symetrycznej charakterystykę obwodu F1 i jego transformatora, wykazuje on najlepszą wydajność będąc podłączonym do dwóch podobnych obciążeń, na przykład dwóch Bonn N8”.

Ciężary audiofilskie go przytłaczają.

Tośmy się zakałapućkali z ceną; dla optimum okazuje się wyższa. Do posiadanego już Bonn musimy dokupić drugi, do nieposiadanego – dwa. Dwa Bonn N8 plus Forester oraz dwa kable Luny, to nawet wobec braku wchodzenia w lepszy kabel od ściany daje 6800 złotych. Żona, gdyby się dowiedziała, to nici tydzień z deseru (nie wspominając o gorszych rzeczach), a i portfel, spoglądając na ciebie, zdaje się sugerować:  – I po co ci to wszystko? Z drugiej strony producent Forestera i Bonnów kusi wizją mnogich ulepszeń, pokazując na odnośnym rysunku, że zyska cała transmisja z Sieci: i do streamera, i na telewizor, i dla serwera NAS, i jeszcze dla routera obsługującego komputer. W takim razie i obrazowi, i muzyce, i rozgrywkom sieciowym powinno dziać się lepiej. Cała baza domowej rozrywki winna na tym skorzystać; internetowy kranik ma tryskać mocniej i czystszą dawką.

Jak to faktycznie brzmi i wygląda, do tego zaraz przejdziemy, tylko z techniką skończę. Forester oferuje oprócz poprawy na koaksjalnych gniazdkach zasilania 5V/2A też poprawione zasilanie przez dwa wyjścia USB (ta sama wartość prądu), czyli można z niego zasilać i ładować wszystko to, co przez USB nasycać da się. We wnętrzu, oprócz transformatora i czterech solidnych kondensatorów (plus dwa mniejsze), tranzystory wyjściowe MOS-FET, zapewniające stabilniejszy oraz precyzyjniej dozowany prąd. Całość stoi na antywibracyjnych podkładkach, prezentuje się całkiem, całkiem, także kosztuje jeszcze znośnie, choć w kupie już niemało. Kupą, mości panowie! – jak zwykli wołać Sarmaci; teraz tak samo woła Thunder. Oni nawoływali do szabel, a chińska firma do Internetu zasilanego przez symetryczny zasilacz.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

6 komentarzy w “Recenzja: Silent Angel Forester F1

  1. Sławek pisze:

    Panie Piotrze – jeśli dobrze zrozumiałem, to zasilacz lepiej pracuje jak zasila dwa switche. Każdy ten switch ma 8 wyjść. Co tu można podłączyć? 2 telewizory (choć działają też na Wifi zapewne), 2 komputery (znowu WiFi), drukarkę, streamer – czyli 6 urządzeń. dwa gniazda pozostają wolne. Do tego drugi switch z wolnymi 8 gniazdami, dodany tylko po to by zasilacz lepiej pracował!?
    No przecież to nie po inżyniersku…
    To już chyba lepszy jest pomysł mojego kolegi co to słuchając wieczorem muzyki lodówkę wyłącza, by nie powodowała zakłóceń…
    Przynajmniej oszczędza na prądzie.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, nie – ten układ nie jest tak oczywisty. Jeden switch trzeba podłączyć do drugiego kablem ethernetowym, natomiast oba do zasilacza. I dopiero do tego zmostkowanego podłączamy urządzenia. To pokazuje schemat na stronie producenta: http://www.silent-angel-audio.com/forester-f1

  2. Sławek pisze:

    Dziękuję za wyjaśnienie. Muszę to sobie dobrze poukładać w myślach – N8 (1) na tym schemacie jest bez odbiorników…

    1. Piotr Ryka pisze:

      To nie jest specjalnie skomplikowane: dla sobie znanych powodów, opatrywanych hasłem „symetryczność” firma Silent Angel zaleca podłączanie urządzeń do tego switcha, który jest podłączony poprzez pierwszy.

      1. Sławek pisze:

        Oczywiście, że nie jest skomplikowane. Ale jest dziwne…

        1. Piotr Ryka pisze:

          W ogóle wszystko jest bardzo dziwne, naprawdę… W tym wypadku chodzi prawdopodobnie o to, by oba wyjścia zasilacza były obciążone, a kaskadowość Bonn N8 to podwojenie ich możliwości poprawy. Tak mi się wydaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy