Włoskiej Cremony miłośnikom muzyki przedstawiać nie muszę. Tu działali najsławniejsi lutnicy: Guarneri del Gesù, Antonio Stradivari i Nicola Amati, tam także urodził się mistrz chórów i barokowych oper Claudio Monteverdi, a sławny Giuseppe Verdi miał tuż obok wiejską posiadłość. Monteverdi lata twórczości spędził jednak w Mantui i Wenecji, Verdi wielkie tryumfy odnosił w Mediolanie, a sławne skrzypce rozjechały hen, po szerokim świecie. Na miejscu wciąż działa jednak fabryka instrumentów muzycznych i działa też jedyne takie na świecie Muzeum Skrzypiec – Museo del Violino – ulokowane w Palazzo dell’Arte przy Piazza Marconi.
Pejzaż muzyczny, poczynając od 1987, roku się dodatkowo wzbogacił, zjawiła się wytwórnia sprzętu muzycznego Norma Audio Electronics. Nie więc jako sławna bohaterka opery Belliniego, mająca przypisane do roli nieśmiertelnej piękności arie, a wytwórnia aparatury audio. Pojawiła szybko robiącym karierę wzmacniaczem NS 123 i zaraz potem zwielokrotniła swe inżynieryjne i produkcyjne moce współpracą z Opal Electronics Inc., wytwórcą aparatury pomiarowej i teraz także specjalistą od wdrażania AI, a my przypatrzymy się dziełu Norma Electronics o wiele późniejszemu, zaistniałemu rynkowo w kwietniu 2024 odtwarzaczowi Norma Revo CDP-2, wyposażonemu w autorski układ konwersji cyfrowo-analogowej A-DAC, tutaj już w drugiej generacji. Odtwarzaczowi szczycącemu się obfitością przyznanych nagród i wyróżnień produktu roku, groźnemu zatem konkurentowi nie tylko takich zbliżonych cenowo, ale także o wiele droższych.
Coś bliższego o samej Normie. Animatorem powstania i ojcem jej produktów jest inżynier Enrico Rossi, a jego misją, jak powiada, połączenie prądowych obwodów z muzyką w taki sposób, aby te pierwsze zanikały, a druga pozostawała. By zatem nie pojawiły się żadne prądowe artefakty z jednej i żadne muzyczne ubytki z drugiej, aby strona techniczna – na ile to możliwe – okazała się nieingerująca i wierna odtwórczo, a z kolei strona muzyczna jak najżywsza i pełna. By wraz z tym zachowało się piękno oraz towarzyszące mu emocje, jako clou całej sprawy. Probierzem jakościowym ma być zaś prawdziwość ludzkich głosów – znamię odniesionego sukcesu albo poniesionej porażki.
O samych na koniec płytach CD i odtwarzaczach do nich można powiedzieć tyle, że stoją teraz na rozdrożu – i albo pójdą ku zatracie w obliczu rewolucji plikowej, albo się uchowają jak gramofony, z uwagi na to albo tamto, jeszcze nie wiemy dokładnie na co. Sam natomiast Enrico Rossi stoi na stanowisku, że odtwarzacze CD zostaną, albowiem te plikowe jakością im nie dorównują, a jeśli już, to okazją się radykalnie droższe i posiłkują ripami nie z czego innego, jak płyt CD.













