Recenzja: music hall MMF-3.3

Inny tani gramofon

Niedrogo lecz ze smakiem.

   Gramofon niby jest tani, a mimo to dopiero siódmy, licząc od dołu, w ofercie swojej firmy. Ulokowany bezpośrednio nad recenzowanym niedawno modelem Classic i w sumie dość podobny. Tak samo jednobryłowy – z skalnikiem podwieszonym pod plintą i przeźroczystą pleksiglasową pokrywą. Odnośnie różnic, rzuca się w oczy, że też fornirem wykończona plinta jest przedzielona poziomo gumowym resorowaniem, a nóżki to nie łapy, a trzy umożliwiające regulację wypoziomowania stożki z plastycznej masy pochłaniającej drgania. Jeszcze antyskating z ciężarkiem oraz ramię z karbonu i talerz nie z aluminium, tylko jakiegoś stopu. W sumie główna różnica, to lepsza izolacja drgań i wkładka na wyposażeniu inna – w miejsce sygnowanej marką samego Music Halla „Spirit”, tu dostajemy w komplecie z gramofonem Ortofon 2M RED.

Kontrast kolorystyczny jest mimo wszystko łagodny, bowiem kolory stonowane.

Wymiary i waga zbliżone, a także wyglądowo główny obok pokrywy akcent, to wykończenie jasnym fornirem, pozorującym naturalne drewno. Ramię tak samo półautomatyczne, head-shell z nim nie zintegrowany, a przykręcany śrubką – i jakże pożyteczna zmiana prędkości obrotowej za pomocą przycisków. Malutkie, niebieskie diody podświetlają zadaną wartość, talerz zmienia prędkość natychmiast. W ogóle start (przycisk włączenia jest pod spodem) bardzo szybki i szybkie hamowanie. W komplecie zapasowy pasek, przewód do uziemienia i nawet interkonekt. Także zasilacz nagniazdkowy, waga wyyważania nacisku igły i kluczyk obsługowy. Zabezpieczenie transportowe to trzy niewielkie śruby; wszystko proste i łatwe – jedyna krytyczna uwaga, to w testowanym egzemplarzu pokrywa opadała za gwałtownie, ale to tylko kwestia dokręcenia śrubek, które ją w zawiasach mocują.

W lewym rogu wygoda – obsługa prędkości przyciskami.

Wygląd ogólnie sympatyczny, z plintą robiącą wrażenie lżejszej, niż ta z modelu Classic. Co nie jest prawdą, ale tak wygląda – ten gramofon sprawia wrażenie lżejszego. Wykonanie bardzo staranne, a czarna, filcowa mata daje przyjemny kontrast na tle jasnego drewna chassis. Ramię chodzi leciutko, opuszcza się statecznie, dźwigienka jego obsługi jest wystarczająco długa. Jeżeli ktoś ma wprawę, złożenie i ustawienie zabiera parę minut, a jeśli wprawy nie ma, to lepiej powierzyć instalację fachowcowi. Sam niby taką wprawę mam, ale jednak poprosiłem mistrza, bo ustawienie gramofonu to zegarmistrzowska robota. Potem już tylko miotełka do odkurzania płyt (w tej roli dobrze się sprawdzają grube pędzle do makijażu).

Całość waży niecałe siedem kilogramów, ramię ma długość 8,6 cala, szum własny urządzenia zawsze poniżej – 68 dB, a pobór mocy mały, zaledwie 4 W. Za komplet gotów do użycia przyjdzie zapłacić 3290 PLN.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

4 komentarzy w “Recenzja: music hall MMF-3.3

  1. Sławek pisze:

    Też się zastanawiałem nad gramofonem music hall, tylko że mmf 5-3. Jednak wybór padł na model „konkurencyjny” z tej samej fabryki czyli Pro-ject X2, który już od ponad tygodnia cieszy moje uszy. Jest dobre ramię aluminiowo karbonowe z regulacją VTA i azymutu, wkładka na wyposażeniu to Ortofon 2M silver. Co ciekawe music hall przez Pana opisany posiada elektroniczną zmianę prędkości a droższy mmf 5-3 nie, trzeba zdjąć talerz i przełożyć pasek. Talerz w PJ X2 jest 2 kilogramowy akrylowy, zmiana prędkości guziczkiem, chyba, że ktoś chce uzyskać prędkość 78 obr/min, wtedy trzeba zdjąć talerz i założyć inny pasek dostarczany w komplecie. Ale należałoby także zmienić wkładkę, więc to opcja dla hardkorowców, ja nie mam takich płyt (szelakowych?).
    Tych music-hall zarówno the classic i jak i przedmiotu recenzji nie słyszałem, ale PJ X2 gra tak, że opad szczęki, po prostu rewelacja jak za te pieniądze i z tą wkładką (4350 zł zapłaciłem). Co najmniej 2 klasy lepiej od używanego do tej pory TEAC TN-300 z wkładką Audio-Technica AT440mla. A przecież to droższa wkładka od 2M silver! A jeszcze jak się wkładkę wymieni na 2M Black. Gramofon podpięty jest do preampa Pro-ject Tube Box S2, w którym lampy już dawno wymieniłem na Full Music (12ax7) starym kablem Siltecha (nie pamiętam symbolu, dawno już się zatarł, w 1998r. zapłaciłem za niego 500 zł). Brzmienie jest barwne, dociążone wyraziste i szybkie, żadnych tam mgiełek, bardzo mało trzasków, a wysokie tony znakomicie rozdzielcze.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Znajomy na widok tego Music Halla powiedział: „O, przebrandowany Pro-ject!” Sam Music Hall też pisze, że fabrykę mają w Czechach. Nautilus z kolei twierdzi, że jedne ich gramofony są z Czech, a inne nie. Sytuacja odnośnie gramofonowych produktów Music Halla nie jest zatem do końca klarowna – trzeba się orientować, który skąd. Ale najważniejsze, że grają.

      Przyjemnie się czyta takie posty, grunt to zadowolenie z zakupu. A wkładka Ortofon Black faktycznie fantastyczna. Wyjątkowo ją lubię.

      1. Sławek pisze:

        Ortofon 2M Black od dzisiaj gra w moim gramofonie! Rzeczywiście fantastyczna, połączenie wyjątkowej precyzji z muzykalnością. A to dopiero pierwszy dzień, musi się dotrzeć…

        1. Piotr Ryka pisze:

          Gratuluję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy