Recenzja: Fostex T60RP

Podsumowanie

   Nasuwa się pytanie o historyczne relacje. Co się zmieniło od czasu T50RP Mk1 i czy zmieniło na lepsze? Bez przykładania jednych do drugich to zawsze trochę gdybanie, lecz chyba nie popełnię błędu pisząc, że te dawniejsze były bardziej łagodne oraz trudniejsze do napędzenia. Ta ich łagodność miała swój czar, dawały mnóstwo uroku, który zapadał w pamięć, ale wymagała mocnego i jakościowego wzmacniacza. Co stało poniekąd w sprzeczności z niską ceną samych słuchawek, choć trzeba też brać pod uwagę, że wzmacniacze słuchawkowe były wówczas o wiele tańsze. Nie znaczy to, że nie było drogich – bardzo drogie bywały – ale na przykład bardzo mocny i jakościowo bez zarzutu ASL dla AKG K1000 kosztował tysiąc dolarów. Dzisiaj na rynku go nie ma i nie ma kilku podobnych, a zbliżone parametrami przeważnie kosztuje dużo więcej. Nie chcę psioczył, niemniej trzeba odnotować rozbieżność: słuchawki bardzo tanie, ale wymagające kosztownego wzmacniacza. To teraz się zmieniło – same słuchawki podrożały, w zamian mniej są wymagające. Niemniej pewne wymagania zostały; nie lubią brzmienia neutralnego, czekającego raczej na to, by ktoś nadał mu styl. Na to te Fostex T60RP piszą się dość niechętnie, woląc wzmacniacze albo po prostu dobre, albo te charakterne. Już prędzej za bardzo nawet wyraziste, niż takie bez wyrazu. Ale to jedna strona medalu, a jest i strona druga. Słuchawki są planarne, i to w najlepszym stylu. Nie tylko pozbawione zniekształceń i z bardzo mocnym basem (którym zawsze gnębiły elektrostaty) ale też – a nawet przede wszystkim – z wielką dawką energii, porywem akustycznym. Z nimi przez elektryczne gitary prąd płynie nie 230 a 380 woltów – wszystko nabiera siły, tempa, możliwości zrobienia czegoś większego. Huk nabiera integralnej mocy, obrysy się nią wypełniają, i wraz z tym otrzymujemy inne granie, o wiele bardziej spektakularne. A im nagrania lepsze, tym bardziej będzie to słychać i tym się zrobi ciekawiej. Więc całościowy poziom jeszcze bardziej do góry, jeszcze wyżej da się doskoczyć.

Jest spora grupa audiofili ceniących profesjonalne słuchawki dynamiczne o też starym rodowodzie – także sięgające genealogią w daleką przeszłość Beyerdynamic DT150. Można śmiało powiedzieć, że te recenzowane Fosteksy to ich planarny odpowiednik. Bardziej wyważony brzmieniowo, mniej cisnący na dolny zakres i lepiej obrazujący górny, ale generalnie stylem zbliżony. Jeszcze bardziej naładowany energią, ale energii tej więcej najpierw potrzebujący; i jeszcze bardziej też potrzebujący jakości dla wydobycia drzemiącego potencjału. Ale jak już wydobędziesz, a trudno o to nie jest, to jest ubaw po pachy i wcale takie Abyss czy Stax nie będą dużo lepsze.

W punktach:

Zalety

  • Świetne słuchawki a niedrogie.
  • W zakresie tej świetności przede wszystkim niezwykle energetyczne.
  • Co daje poczucie siły i lepsze wypełnienie.
  • Także szybkość i dynamikę.
  • Moc basu.
  • Pełnię głosów.
  • A także pogodny nastrój w otoczeniu miłego ciepła.
  • Nie budząca zastrzeżeń detaliczność i doskonała wyraźność.
  • Duża scena z czuciem dali.
  • Pomimo pogody ducha otwartość także na smutek.
  • Soprany ładnie eksponowane, bez żadnych z nimi kłopotów.
  • Niezbyt ciężkie.
  • Wygodne.
  • Dostępne różne kable, w tym aż trzy symetryczne.
  • Wszystkie elastyczne i lekkie, nie powodujące problemów.
  • Ładne, drewniane muszle.
  • Sprzyjający akustyce mahoń.
  • Miękkie, przyjemne w kontakcie ze skórą pady.
  • Klasyczna, sławna konstrukcja.
  • Technologia planarna, mająca swoje przewagi.
  • W tym oprócz tej energetyczności także świetną kontrolę membran.
  • W rezultacie nie ma zniekształceń.
  • Sławny producent.
  • Made in Japan.
  • Bardzo dobry stosunek jakości do ceny.
  • Polski dystrybutor.

Wady i zastrzeżenia

  • Za połowę ich ceny możemy mieć wersję o komorach z tworzywa, także świetnie grającą.
  • Ogromna konkurencja w tym przedziale cenowym.
  • Kable podpinane od jednej strony bywają kontestowane.
  • Niezbyt duża skuteczność domaga się mocnych wzmacniaczy.
  • W efekcie spośród przenośnych nie wszystkie się nadadzą.

Sprzęt do testu dostarczyła firma: MIP 

Dane techniczne Fostex T60RP:

  • Konstrukcja: planarna, klasyczna.
  • Typ: półotwarte
  • Impedancja: 50 omów
  • Czułość: 92 dB / mW
  • Maksymalna moc wejściowa: 3,000 mW
  • Pasmo przenoszenia: 15 – 35 kHz
  • Waga: około. 380 g (bez kabla)
  • Akcesoria: ET-RP3.5UB, adapter 3,5 mm do 1/4 „, etui transportowe, naklejka z logo Fostex
  • Kable opcjonalne:
  • ET-RP3.5UB, 3,5 mm, niezbalansowany (kabel identyczny z załączonym w zestawie ze słuchawkami)
  • ET-RP2.5BL, 2,5 mm, zbalansowany
  • ET-RP4.4BL, zbalansowany 4,4 mm
  • ET-RPXLR, zbalansowany XLR
  • Opcjonalne pady: EX-EP-RP60
  • Cena: 1399 PLN

System:

  • Źródła: PC, odtwarzacz przenośny Astell & Kern AK380.
  • Przetwornik: Norma Audio HS-DA1 VAR.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: Ayon HA-3, iFi Audio PRO iCan.
  • Słuchawki: Abyss AB-1266, Fostex T60RP, Sennheiser HD 600.
  • Interkonekty: Sulek Audio RCA, Tellurium Q Black Diamond XLR.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

35 komentarzy w “Recenzja: Fostex T60RP

  1. Marcin napisał(a):

    Panie Piotrze,
    Krótka piłka: czy dla siebie wolałby Pan te Fostexy czy Nighthawki jako uzupełnienie dla K812 razem z Bursonem CV2+?
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Podchwytliwe pytanie, bo sam NightHawk słucham od dawna wyłącznie z kablem Tonalium. I tak jak je słucham, to je wolę.

      1. Patryk napisał(a):

        Sam kabel nie zmieni sluchawek na „inne”. Nighthawk pozostana zawsze „geste, cieple, muzykalne”. Po recenzji „Fostex 60RP” bardzo mnie zainteresowalo jak brzmia. Z checia postaram sie, aby ich pusluchac. P.S: Fajnie napisane jak zawsze.

        Marcin: Burson V2 to bardzo dobry wzmacniacz! Gratuluje.

        1. Marcin napisał(a):

          Dziękuję :). Czekam na recenzję pana Piotra co by porównać, czy moje wrażenia odsłuchowe są podobne do wrażeń fachowego ucha :).

        2. Piotr Ryka napisał(a):

          „Inne” to słowo bardzo pojemne. Wyrażę się więc precyzyjniej: Tonalium zmienia NightHawk w bardziej gęste, ciepłe i muzykalne. Dużo bardziej.

      2. Marcin napisał(a):

        Ciekawe jak te Fostexy by zabrzmiały z takim kablem? Może nawet lepiej niż Nighthawki?

  2. Patryk napisał(a):

    Nighthawk sa juz same w sobie bardzo gęste, ciepłe i muzykalne, a po zmianie kabla maja byc „jeszcze bardziej” gęste, ciepłe i muzykalne. Jak dla mnie to juz o wiele za duzo, poniewaz standardowo to juz bardzo duzo tych wymienionych cech grania.

    P.S: AKG812 z tym kablem Tonalium moglyby dobrze zagrac. Moze i lepiej niz z lavricables nawet, kto wie….

    Patryk.

    1. Paweł napisał(a):

      też tak myśle, zawsze szukam synergii sprzetowej i do ciemnych słuchawek wole jasne źródło

    2. Marcin napisał(a):

      No właśnie, szkoda że nie ma gdzie się przekonać co do Tonalium i AKG. Jednak nie wiem czy byłbym przekonany do zapłacenia za kabel 3000 zł… przynajmniej nie na tym poziomie audiofilizmu, na którym jestem teraz 🙂

      Panie Piotrze, jakby Pan porównał recenzowane Fostexy do Nighthawków? Z recenzji wnioskuję, że Fostexy grają potężnej, z większą ilością basu, a Nighthawki są cieplejsze i muzykalniejsze. Czy dobrze rozumuję (oczywiście myślę tu o Nighthawkach na kablu Audioquesta z zestawu)?

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Specjalnie założyłem NightHawk ich własny kabel Na wzmacniaczu iFi PRO Fosteksy są cieplejsze, bliższe, nieco jaśniejsze i bardziej bezpośrednie, bo mniej pogłosowe. Energia na zbliżonym poziomie, cokolwiek po stronie Fosteksów. Przy tym wzmacniaczu i oryginalnych kablach je bym wolał.

        1. Marcin napisał(a):

          Super, bardzo dziękuję. Pańska odpowiedź dużo mi naświetliła. Pozdrawiam

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            Jedna uwaga – te Fostex dłuuugo się wygrzewają, a początkowo grają marnie.

  3. Sławomir S. napisał(a):

    To odrobinę zabawne, ze w tak dopracowanych scenariuszach testów,które budują wiedzę o produkcie głównie przez porównanie z innymi produktami (co jest w mojej ocenie metodologicznie bardzo pożyteczne), występuje … tajemniczy, nieznany prostej gawiedzi, przybysz z innego świata – TONALIUM.
    Efemeryda punktem odniesienia tak uparcie stosowanym? Miłość to wielka być musi.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To nie jest efemeryda, kabel jest do kupienia, przynajmniej na razie. Poza tym to nie jest jedyny dobry kabel do słuchawek możliwy do zdobycia, są jeszcze przykładowo Atlas Zeno albo Kimber Axios. Sam używam Tonalium, bo mam. I nie widzę powodu by nie używać, skoro wydatnie poprawia brzmienie. Dlaczego oceniać słuchawki z kablami ograniczającymi ich potencjał, jak się nie musi? Flagowy wzmacniacz słuchawkowy mam taki, jakiego nie ma nikt na świecie. I co, też mam nie używać, bo za dobry?

      1. Sławomir S. napisał(a):

        Czy jest zatem sklep, który ma adres i nazwę i który ma stałą ofertę Tonalium ?
        Byłbym też wdzięczny za test takiego kabelka.

        „”Flagowy wzmacniacz słuchawkowy mam taki, jakiego nie ma nikt na świecie…”, a i pokój odsłuchowy ma Pan zapewne taki jakiego nie ma nikt na świecie i uszy własne też zapewne unikalne. Cóż to za argumentacja? Dla testu np. słuchawek, to są elementy powtarzalnego otoczenia i ich unikalność nie ma tu większego znaczenia dla różnych modeli słuchawek. Unikalność kabelka ma wpływ większy, bo jednostkowy, na produkt, do którego go akurat zastosowano. Nie zabraniam wszak używania, jak Pan sugeruje !!! To przecież Pana tekst i Pana i Pana używanie. Równocześnie nie wszystko musi wzbudzać aplauz czytelnika

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Testu kabla nie ma, bo nie istnieje jeszcze i nie wiadomo czy powstanie firma go produkująca. To nie jest moja broszka i nic mi do tej sprawy, ode mnie ona nie zależy (w grę wchodzą kwestie własności intelektualnej). Kabel można póki co kupić za moim pośrednictwem, jako pośrednika nie biorącego nic za pośrednictwo.

          O własnym pokoju odsłuchowym niczego nie mówiłem, więc proszę się z łaski swojej powstrzymać od ekstrapolacji wynikłych z polemicznego zapału. We wpisie dałem wyraz jedynie temu, że lepszy kabel pozwala lepiej ocenić potencjał danych słuchawek, podobnie jak lepszy wzmacniacz czy lepsze źródło. Wydaje mi się to oczywiste i ważne z punktu widzenia przyszłego użytkownika; ważne tym bardziej, że nie istnieje przecież żaden wzorzec aparatury testowej – wzorcowy w sensie przeciętności słuchawkowy wzmacniacz, wzorcowo przeciętny interkonekt, itd. Każda recenzja ma charakter indywidualny nie tylko z uwagi na subiektywności recenzenta, ale też jednostkowe cechy używanego przez niego systemu. I to się raczej nie zmieni, a w każdym razie się na to nie zanosi, bo jeśli się nie mylę, wszyscy recenzenci dążą do tego, by oceniać w jak najlepszych warunkach sprzętowych, a nie jakichś teoretycznie przeciętnych. Z tego prostego względu, że warunki najlepsze oznaczają większy realizm, ku któremu, mniej czy bardziej, ale jednak generalnie zmierzamy.

          1. Sławomir S. napisał(a):

            Skoro zatem nie istnieje i nie wiadomo czy powstanie firma produkująca produkt ów (może powstanie) i skoro nie istnieje jeszcze tradycyjny dla rynku sposób dystrybucji (może powstanie) – wycofuję określenie ‚efemeryda’ na rzecz ‚prototyp’.
            Dziękuję za informację.

            Wydaje mi się, że metodą ekstrapolacji posłużył się Pan właśnie przytaczając przykład wzmacniacza, a dyskutowaliśmy o kabelku. I strofuje mnie Pan za przejęcie i rozwiniecie tej argumentacji , sugerując ‚ad personam’ polemiczny niezdrowy zapał. Absolutnie on nie występuje. Dziękuje za wszystkie wyjaśnienia.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            O tyle to nie jest prototyp, że, o ile mi wiadomo, konstrukcyjnie rzecz jest finalna. Nie zatem stadium rozwojowe, coś mającego ulec ulepszeniu.

  4. Paweł napisał(a):

    Panie Piotrze, czy będą recenzowane słuchawi Focal Clear?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Jakoś tak się bez przekonania przymierzam, bo natworzyli tych Focali… Ale gdyby dali razem z Utopią i jeszcze z kablami Atlasa, to mogłoby być ciekawie.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Dziś zagaiłem i podobno za dwa tygodnie, bo są na użyczeniu.

  5. Marcin napisał(a):

    Panie Piotrze,
    Czy jest jakaś szansa na wypożyczenie i przetestowanie na własnym systemie tego kabla Tonalium?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Jest. A do jakich słuchawek?

      1. Marcin napisał(a):

        K812.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Muszę zapytać, bo to może być trudne technicznie. Wtyk mały i tylko jednostronny, a przewody w Tonalium są dosyć masywne. Jutro może coś będę wiedział.

          1. Marcin napisał(a):

            Właśnie też myślałem nad tym, czy to jest technicznie możliwe. Zastanawiam się, czy nie lepiej najpierw zlecić komuś zmodowanie K812, aby przewód był wpinany do obu muszli, a dopiero potem eksperymentować z kablami. AKG K812 wydają się mieć spory potencjał, jednak ograniczony z powodu raczej miernego, cieniutkie drutu wewnątrz słuchawek.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Na pewno mają. Słuchałem ich z kablem FAW Noir i grały wyraźnie lepiej. Słuchawek już nie mam, ale kabel został. Jest do kupienia. O Tonalium jeszcze nie pytałem.

  6. Marcin napisał(a):

    Dobrze, jestem zainteresowany kupnem Pańskiego kabla. Napiszę Panu wieczorem maila w tej sprawie. Pozdrawiam.

  7. Dariusz Kudliński napisał(a):

    Witam wszystkich i Pana Panie Piotrze. Otóż od mniej więcej 2 tygodni jestem szczęśliwym posiadaczem tego kabla więc postanowiłem wtrącić swoje 3 grosze.
    Po pierwsze nie jestem związany z Panem Kazimierzem żadnymi układami biznesowymi, koleżeńskimi lub przyjacielskimi (choć bardzo bym chciał i sobie to cenił).
    Po drugie Panie Kazimierzu życzę Panu długich długich lat życia w najlepszym zdrowiu, pasji i szczęścia, gdyż tacy ludzie jak Pan podnoszą ludzkość na wyższy poziom.
    Uśmiechnięty od 2 tygodni Darek Kudliński.
    Mój tor
    Sonic transporter – kabel cat7 – sonore microrendu – kabel ifi mercury – ifi usb 3,0 – kabel ifi gemini – ifi ione – kabel tellurium silver – przetwornik rme adi2 pro – kable zbalansowane xlr acoustic revive opa1 – wzmacniacz little dot mk vi+ z lampami mullarda i ge nos z lat 40tych – kabel tonalium – hi fi man he 1000.
    Ps. Panie Piotrze gorąco proszę zamieszczenie mojego wpisu ponieważ płynie on z mojego serca i to bez żadnej ściemy. Jeszcze raz pozdrawiam.

  8. Lazania napisał(a):

    Co takiego innego w drewnie znajdziemy w tym przedziale cenowym jeszcze? Aby to w drewnie było? Jest co rozważać z konkurencji? Odsłuchałbym coś w budżecie do 2500 zł. T50rp Mk3 świetne moim zdaniem z paroma niedociągnieciami, aczkolwiek jeśli T60tki są poprawione to chyba bez zastanowienia?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Drewniane są Grado RS-1 i RS-2, a z tak zwanego płynnego drewna AudioQuest NightHawk. Drewniane muszle mają też dawne Denon D7000 i nowe D7200. Niezwykle udane są Fostex TH610, też z drewnianymi muszlami.

      1. Lazania napisał(a):

        Proszę wybaczyć niespójność mojej składni, ból zęba sprawia że nie słyszę swoich myśli.

        Mam możliwość nabyć Monoprice Monolith M1060 ale sa poważne zastrzezenia co do jakości wykonania. Bez polskiej dystrybucji może być to irytujące.

        Jestem szczęśliwym posiadaczem T50RP mk3, ale z czasem chce się więcej jak to w tym hobby bywa. To dopiero początek.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Tych słuchawek nie znam, nie mogę nic o nich powiedzieć.

        2. Compton napisał(a):

          M1060 grają w stylu LCD-2F. T60RP i TH610 to sa konstrukcję pół/zamknięte.

  9. Bohdan napisał(a):

    Czytając dochodzę do wniosku popartego przeczuciem, że są to słuchawki ” same w sobie”, tzn. mają coś swojego ważnego do powiedzenia. Porównania z innymi są oczywiście potrzebne, choć niekoniecznie. Można je mieć i kosztować naprzemian obok, wspomnianych Abbys, Hifimanów z wyższej półki, czy innych Audeze, albo Final Audio. W sumie takich słuchawek- tzn samych w sobie wypatruje i zarzucam sieć … Zwykle, albo często jest tak, że producent oferuje serię od dobrych – po referencyjne, wtedy trzeba szukać około tych referencyjnych właśnie. Szanuję takich , którzy tworzą różne , ale mające każde swoją osobista osobowość, a nie wynikającą z potrzeb marketingowych
    pomniejszoną wartość jakościową … tak , aby każdy kupujący te tańsze, marzył o kolejnym droższym modelu .i go z czasem nabywał. To juz spekulacja i brak uczciwości. To tak ,jakby artysta chciał nagrać trochę gorszy album , zaznaczając ,że będzie trochę tańszy … także się opłaca. Niby można by rzec, ze to ukłon od strony producenta, że myśli o tych z mniej zasobnym portfelem, jednak to ma krótkie i cienkie nóżki. pO prostu skracając cały wywód … w tym wielkim słuchawkowym szaleństwie ostatnich kilku lat niech te kosmiczne czasem kwoty wynikają z realnej wartości dodanej, a nie tylko z marketingowego pustego, napompowanego balonu pod tytułem ” oooo, jest buuum – no to wyciskamy, ile się da i póki się da …. Idealistyczny to wywód i rozwlekły. Ale to w końcu Hifi Philosophy – można poszaleć 🙂

    No to szukam dalej ..i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy