Podsumowując
„Jakość kosztuje” – powiada jedna z postaci filmu Woody Allena O północy w Paryżu, oglądająca zwyczajne, nieco podramolałe krzesło za siedemnaście tysięcy euro. W przypadku kolumn Avatar Audio na szczęście wygląda to lepiej, choć można powiedzieć o tych, którzy jeszcze ich nie kupili, że przepuścili okazję. Było taniej, jest drożej, ale w przypadku Nr3 przynajmniej też coś za coś. Ulepszona i bardzo ładna obudowa oraz ulepszona zwrotnica, wraz z dotychczasowym daniem głównym – celulozowymi głośnikami vintage – daje bardzo niezwykłe, ponadprzeciętne klimaty. Niespotykaną ilość szczegółów, niespotykaną szybkość dźwięku oraz niespotykaną jego ekstensję, znaną dotąd jedynie ze sławnych kolumn Raidho. A już podstawkowe Raidho to teraz niemal sto tysięcy, więc wiecie-rozumiecie. Duńczycy się nie cackają – odnieśli światowy sukces i ceny radykalnie podnieśli. Bynajmniej nie dlatego, że zjawiła się zwiększająca koszt dystrybucja; tak zwyczajnie, dla zysku: Co nam zrobicie? Chcecie mieć super głośniki, jedyne takie na świecie? – To płaćcie za nie, płaćcie. A nie podoba się? – wolna droga!
Raidho to jakby drugi biegun – najnowocześniejsze, najbardziej zaawansowane technologicznie spośród membran współczesnych; jedyne diamentowe nie tylko w odniesieniu do tweeterów, ale wszystkich głośników. Wszakże efekty względem dawnych z celulozy okazują się bardzo zbliżone, ponieważ w jednym i drugim przypadku to jakość była celem, a nie wyznacznik cena/jakość. A także nie brzmienie przyjemne, a najbardziej prawdziwe. Kto chce muzycznej prawdy z całą jej złożonością, może sięgnąć po któreś kolumny za sto, dwieście, trzysta tysięcy. Po Destination Audio, Raidho, duże Avantgardy; po duże JBL albo duże Zingali. Ale może wykonać ekonomiczny unik i kupić Avatar Audio. To teraz pod względem decyzyjnym będzie znacznie łatwiejsze, bo nowy dystrybutor – Nautilus – ma salony w Warszawie i Krakowie, a także skoligacone w kilku co większych miastach. Można będzie zatem posłuchać i samemu ocenić, czy jest to brzmienie dla nas, czy wolimy bardziej przeciętne. Osobiście wolę niezwykłe, lecz nikogo nie będę nakłaniał. Każdy sam wie najlepiej, co jemu się podoba.
PS
Pisząc recenzję pojęcia nie miałem, że dystrybucję przejmie Nautilus. Najpierw HOLOPHONY były u mnie, dopiero później u nich. Zakładałem więc, że wspomagam zmagającego się z losem pasjonata, a koniec końców wyszło na to, że produkt z dużego salonu. Ale widać tak też się zdarza, życie nas zawsze czymś zaskoczy. Dostajesz mail ze zmienioną ceną i zmianą dystrybucji, więc ci pokrywka lata, bo rzecz już wyrzeźbioną trzeba rzeźbić od nowa.
W punktach:
Zalety
- Niesamowity dźwięk, bardzo daleki od przeciętnego.
- Skrajnie wręcz szczegółowy.
- Niezwykle realistyczny.
- Piekielnie szybki.
- O niezwykłej ekstensji.
- Całkowitej sopranowej wierności. (Poprawa względem recenzowanych wcześniej Nr2.)
- Niespotykanej niemal umiejętności łączenia brzmień całkowicie odmiennych.
- Wspaniale mieniących się i promieniujących wokalach.
- Z konturowym, przestrzennym, bardzo rozdzielczym i świetnie obrazującym membrany bębnów basem.
- Naturalistyczne oświetlenie i naturalistyczny temperatura.
- Też niemal niespotykana umiejętność różnicowania jakościowego i ukazywania specyfiki nagrań.
- A jednocześnie bez odrzucania nawet najsłabszych, gdyż takie brzmienie zbyt fascynuje.
- Soprany ani basy niczego nie podbarwiają.
- Duża przestrzeń z precyzyjnym ogniskowaniem źródeł.
- A jednocześnie tych źródeł wyjątkowo bogate wzajemne relacje.
- W ramach pokazowego odwzorowania jakości nagrań także dokładne obrazowanie tych źródeł wielkości w odniesieniu do poszczególnych realizacji.
- Duży dystans od zniekształceń basowych, znacznie większy niż średnio biorąc u kolumn za te pieniądze.
- Sumarycznie można przeżyć ekstazę.
- Ładny wygląd oraz staranne wykonanie.
- Obudowy całe drewniane grubości 27 mm.
- Z dbałością o profil akustyczny.
- Idealnie dostrojona zwrotnica z markowych elementów.
- Poddane selekcji głośniki papierowe vintage najlepszych producentów.
- „Pływające” podstawki pneumatyczne wliczone w cenę.
- Mający swoją renomę producent.
- Profesjonalna dystrybucja.
Wady i zastrzeżenia
- Nie dla oczekujących głównie relaksu na bazie pogrubionego basem dźwięku.
- I w ogóle nie dla basolubów, ceniących przede wszystkim subwooferowe doznania.
- Ogromna w tych ramach cenowych konkurencja.
Dane techniczne:
- Głośniki o membranach celulozowych – 1 x 100 mm; 1 x 250 mm.
- Minimalistyczna zwrotnica pierwszego rzędu.
- Punkt odcięcia: nie mierzony, strojony wyłącznie na ucho.
- Obudowa: jednoczęściowa z drewna bambusowego φ 27 mm z tylnym bass refleksem.
- Przyłącze: pojedyncze, terminale złocone.
- Pasmo przenoszenia: 28 Hz – 20 kHz.
- Moc: 20 W.
- Impedancja nominalna: 4 Ω.
- Efektywność: 93 dB.
- Wymiary (W x S x G): 850 x 290 x 330 mm.
- Waga: 20 kg/szt.
- Pneumatyczne podkładki antywibracyjne w komplecie.
- Cena: 29 000 PLN.
System:
- Źródło: Ayon CD-35 HF Edition.
- Przedwzmacniacz: ASL Twin-Head Mark III.
- Końcówka mocy: Croft Polestar1.
- Interkonekty: Sulek 6×9 & Sulek Audio.
- Głośniki: Avatar Audio HOLOPHONY Nr3.
- Kabel głośnikowy: Sulek 6×9.
- Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Sulek Power.
- Listwa: Power Base High End.
- Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
- Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS.
- Stopki antywibracyjne: Acoustic Revive RIQ-5010, Avatar Audio Nr1, Solid Tech Discs of Silence.
- Kondycjoner masy: QAR S-15.
- Ustroje akustyczne: Audioform.
- Kot towarzyszący: Gary – rasa Maine Coon.









Może by tak coś w „normalnych pieniądzach” tak w okolicach 10000?
http://hifiphilosophy.com/recenzja-audiosolutions-overture-o203f/
W tej cenie wybieram blumenhofery geniuin fs3.
Szkoda tylko, że na ostatnim AVS flagowe Blumenhofery, w dodatku pod pieczą twórców, grały jak grały.