Recenzja: Avatar Audio Holophony №1

Podsumowanie

      Co ja się będę bawił w jakieś mądre opinie poparte tym czy tamtym obiektywizującym argumentem i tą czy tamtą we wspomnieniach nurzaną retrospektywą. Te kolumny – zwyczajnie, po prostu – chciałbym mieć za narzędzie, móc je stale przymierzać i odnosić do innych. Nie kokietuję tym stwierdzeniem, do producenta nie przymawiam, dobrze wiem, że go nie stać na wieloletnie użyczenie, nie ten kaliber firmy. Tak więc piszę to szczerze, bez najmniejszego podtekstu. Powiem więcej – nawet się z panem Czariuszem jakoś specjalnie nie lubimy, obaj w opiniach arbitralni pozostajemy przy swoich zdaniach, które nie zawsze są zbieżne. Ale akurat odnośnie Holophony №1 szacujemy jednako, tutaj panuje pełna zgoda. To są kolumny jak marzenie, aczkolwiek nie dam głowy, czy wersja z drzewa merbau nie była jeszcze lepsza. Na pewno była droższa, jakość zostawiam w zawieszeniu; z uwagi na nią te najnowsze są zasadniczym postępem w świetle relacji cena/jakość. Zarazem są efektowne wizualnie – bez tweetera jak gwizdek, w meblowej szacie kolorystyczno-materiałowej, prezentują się ekskluzywnie, ciekawie, nieszablonowo. Podzielone na dwie obszerne sekcje, fabrycznie uziemione, opatrzone bez dopłat w wysokiej jakości zwory, z głośnikami vintage o nadzwyczajnej czułości i rygorystycznie realistycznym sposobie oddania brzmienia, do tego zabezpieczone przed wibracjami świetnym systemem resorującym, tylko czekają na sygnał, żeby móc się wykazać. Oferują typ realizacyjny, który najbardziej lubię: perfekcyjne obrazowanie – przeszywające i magiczne mocą swych awatarów. Do tego scenę jak ze snu, dla której imaginacyjne oddzielenie źródeł od membran to dopiero początek pokazu. Zarazem nie są to kolumny łatwe w stylu: postawiliśmy byle jak, podpięli do byle czego – i jazda, mamy to! Trzeba się nieco przyłożyć, trzeba nad nimi popracować – starannie je ustawić, rozpatrzyć różne możliwości odgięcia i podpięcia. Ta wiedza to nie tajne akta, po które trzeba się włamywać, każdy audiofil ją posiada, wystarczy by jej użył. Rezultat będzie arcy, sam w każdym razie otrzymałem. Na koniec jedna uwaga – to nie kolumny dla lubiących łubu-dubu w stylu kozackie audio z mojej czarnej beemki. Bas mogą dać potężny, ale nie w typie subwoofera, co był okazją na Allegro.

 

W punktach

Zalety

  • Realizm.
  • I jeszcze raz realizm.
  • Realizm rzeczywiście na miarę awatarów.
  • Subtelność dźwięku sięga szczytów.
  • A jednocześnie nie jest blado.
  • Koloryt w pełnym rozkwicie, a moc oddziałuje ciśnieniami.
  • Jeśli cenicie szczegółowość, to lepszej nie znajdzie.
  • Duży format brzmieniowy, żaden tam kameralizm.
  • Scena to tu osobna baśń.
  • Przepastna.
  • Holograficzna.
  • Bardzo dbała o perspektywę.
  • Oderwanie źródeł pozornych? Aż wstyd o tym wspominać, tak oczywiste i dobitne.
  • Dalekie rozsunięcie źródeł nie przeszkadza im w nawiązaniu znakomitej kooperacji.
  • Tak więc nie tylko żywi ludzie i ich prawdziwe ich instrumenty, też i świetne relacje.
  • Widownia? Prawdziwszych oklasków nie słyszałeś.
  • To tchnienie autentyzmem warte jest tych pieniędzy.
  • Elegancko się prezentują.
  • Wyszukany kształt bryły.
  • I należyte wykończenie.
  • Papierowe membrany to kwintesencja high-endu.
  • Tutaj w wersji vintage – najlepsze jakie były.
  • Wysoka czułość – łatwo napędzić.
  • Nadają się do wzmacniaczy SET, a mało które się nadają.
  • Z niezwykłą pieczołowitością skalibrowana zwrotnica.
  • Separowane od wibracji nowymi separatorami.
  • W komplecie zwory, podstawki i okablowanie uziemienia.
  • Zadbano o bi-wiring.
  • O wiele lepszy od poprzedniego stosunek jakości do ceny dzięki sprzedaży bezpośredniej.
  • Producent z tradycjami.
  • Made in Poland.
  • „Ryka Approved!”

 

Wady i zastrzeżenia

  • Dobrze ustawić i dobrze napędzić to tutaj nie przelewki.
  • Weź, miłośniku łubu-dubu, idź poszukać czegoś innego.

 

Dane techniczne

  • Typ: kolumna podłogowa, dwusegmentowa, trójdrożna
  • Średnice głośników: ø100, ø200, ø300 mm
  • Rodzaj głośników: vintage z papierowymi membranami na magnesach AlNiCo (producenci niemieccy, lata 50-te i 60-te)
  • Materiał obudowy: płyty bambusowe
  • Wykończenie: meblowe
  • Szacunkowe pasmo przenoszenia: 27 Hz – 20 kHz
  • Impedancja: 4 Ω
  • Skuteczność: 98 dB
  • Wymiary: 1160 x 350 x 480 mm
  • Waga: 40 kg/szt.
  • W zestawie zwory, osprzęt uziemiający i cztery komplety podstawek

Cena kompletu: 59 700 PLN

 

System

  • Źródło: Cairn Soft Fog V2 z przetwornikiem Phasemation HD-7A 192 K2 i solo
  • Kabel optyczny: WireWorld Supernova 7 Glass Toslink
  • Przedwzmacniacz: ASL Twin-Head Mark III
  • Końcówka mocy: Croft Polestar1
  • Kolumny: Avatar Audio Holophony №1
  • Interkonekty: Next Level TechETHER, Sulek RED
  • Kabel głośnikowy: Sulek 6×9.
  • Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Illuminati Power Reference One, Sulek 9×9 Power
  • Listwa: Sulek Edia
  • Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS
  • Kondycjoner masy: QAR-S15
  • Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS
  • Podkładki pod sprzęt: Avatar Audio Nr1, Divine Acoustics KEPLER, Solid Tech „Disc of Silence”
  • Ustroje akustyczne: Audioform

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy