Z czego powstają Avatary tworzące awatary?
Teraz też nie będę udawał, że szczytowe Avatar Audio wyszły jak Wenus z morskiej piany, a wcześniej ich nie było. Widziałem poprzedniczki, coś trzeba wspomnieniowo o nich. Starsze były zdecydowanie droższe, podchodziły pod 100 tysięcy, czy może nawet przekraczały, nowe to ledwie 59 700 PLN, głównie za sprawą tego, że sprzedaż bezpośrednia, zrezygnowano z dystrybutorów. Obudowy były tam inne: część dolna wyoblona półłukowym od frontu sklepieniem, obydwie sekcje sfazowane na wszystkich krawędziach i narożach, surowcem drewno merbau grubości 30 mm, nie bambusowe płyty. (Te starsze obudowy można nadal zamawiać.)
Nowe Holophony próbują dorównać brzmieniowo przy znacznie obniżonych kosztach, gabarytach i wadze[2]: profilowanie mają inne, poskładane ze skośnych płaszczyzn w ujmujące złożonym kształtem kubatury, powtarzające 1:1 bryły opisywanych pięć lat temu Holophony №2. (Minus wspomniany bass-refleks.) Ale jest jeszcze jedna zmiana oprócz tych oczywistych, tyczących rodzaju głośników i wewnętrznego okablowania.[3] Poprzednie miały za element nośny podstawki magnetyczne na łożyskach kulkowych, obecnie, zarówno przy podstawie, jak i między sekcjami, są to testowane niedawno nowe Receptor №1. Podobno lepiej się spisują – zostałem zapewniony – co przy ich faktycznie dużych możliwościach niewykluczone, że jest prawdą. Odnośnie powierzchowności jeszcze jedna uwaga – nowe wcielenie №1 pociągnięto lakierem na kasztanowy kolor, przydając wygląd bardziej meblowy w sensie tradycyjnego meblarstwa. Prezentują się więcej niż dobrze, nawet żonie się spodobały, a kot miał dużą chrapkę na ich duże membrany. Przesadzam, wcale nie miał, tylko się przy nich wywalił i lizał sobie łapę, lecz ocalałym membranom trzeba chwilę poświęcić. To ciągle główna broń przeciwko złemu światu, który muzyki nie chce dawać w postaci awatarów. Avatar Audio ma je za narzędzie temu potrafiące zaradzić, a jest to narzędzie stare, z innej audiofilskiej epoki. W dawniejszych czasach, będzie tego tak półwiecze z okładem, szczytowej klasy audio bazowało na wzmacniaczach SET i głośnikach o papierowych membranach. Żadne beryle czy karbony, żadne tworzywa sztuczne i paki tranzystorów. Cieniuteńkie papierowe membrany od tweetera po woofer – a dotknij sobie taką przy najbliższej okazji, przekonasz się jak czułe. Jak mocnym reagują szmerem, jak głośno odpowiedzą – to dlatego wzmacniacze SET mogły sobie z nimi poradzić. Mogły bez potęgowych triod 211’ czy 845’, mogły na starym radiowym szlaku klasycznych 45’, 2A3, 300B. Na moje pytanie o membrany padła odpowiedź: Przetworniki to oryginalne niemieckie produkty z lat 50 i 60-tych XX wieku. O średnicach ø10, ø20 i ø30 cm, ich materiał to czysty papier pobudzany magnesami AlNiCo. Masa 20-centymetrowej membrany średniotonowej wynosi tu ledwie 4 g – niepobity do dziś rekord świata. Dzięki temu to najszybszy i najbardziej rozdzielczy głośnik średniotonowy w całej historii przemysłu audio. A papierowe tweetery wyszły z użycia wiele dziesięcioleci temu, Holophony to dziś jedyna kolumna na rynku światowym z papierowym tweeterem.
Holophony №1, podobnie jak №2, to konstrukcja podwójna, podłogowa, trójdrożna. Podwójna jako dwuczęściowa, co jest sporą osobliwością, aczkolwiek nie ewenementem. Podobnie jak u sławnych Vox Olympian (choć bez osobno stojącego basowca), moduł wysokotonowy to osobna konstrukcja, a ściślej wysokotonowy pospołu ze średniotonowym, których wspólną obudowę stawia się na wyosobnionej głośnika niskotonowego. Stawia nie tak po prostu, tylko od teraz na nowych Receptor №1 o ø50 mm kulkach pochłaniających drgania. Analogicznie dzieje się na spodzie – moduł niskotonowy oddziela od podłogi taki sam zestaw antywibracyjnych podkładek. Wszystkie one, podobnie jak zwory i uziemiające okablowanie, stanowią integralną część zestawu, nie trzeba osobno płacić.
Kolumny nominalnie są 4-ohmowe, a zwrotnica pierwszego rzędu, co przy realistycznym wyznaczniku wydaje się oczywistością. Efektywność osiąga tutaj aż 98 dB, dlatego wzmacniacze typu „wielki piec” nie wchodzą raczej w rachubę. Można zastosować bi-wiring, nawet jest zalecany, nie od rzeczy też będzie każdą kolumnę uziemić, chociaż to niekonieczne. Wymiary całościowe to 1160 x 350 x 480 mm, waga 40 kg/szt. Pasmo przenoszenia oszacowano na 27 Hz – 20 kHz (co nie jest prawdą, ale niech będzie[4]), moc nominalną na 20 W. Wykończenie może być naturalnie jasne lub tak jak na zdjęciach kasztanowo ciemniejsze, po zmianie obudowy od Holophony №2 model flagowy odróżniają już tylko inne (ale o tych samych średnicach) głośniki, lepsze materiałowo zwrotnice i wyższej klasy okablowanie zastosowane wewnątrz.
[2] Z 50 na 40 kg.
[3] Inaczej byłby Avatar №2.
[4] Oszacowanie pasma przenoszenia to w całej branży audio jedno wielkie oszustwo; nikt, albo prawie nikt, nie dysponuje aparaturą zdolną oszacowywać je realnie. Przy tej okazji warto wspomnieć, że nieprawdziwe jest twierdzenie, iż pasmo akustyczne ludzkiego przyswajania dźwięków (więc nie samego słyszenia podstawowych uszami) to 20 Hz – 20 kHz; laboratorium AKG oszacowało kiedyś górny zakres na dochodzący do 2 MHz. (Słyszenie twarzą i resztą ciała, oddziałujące na całościowy odbiór kształtowanie nominalnie poza słyszalnym pasmem rewerbów oraz formujące dźwiękowe widmo (aurę) najwyższe harmoniczne.)








