Recenzja: Aune SR 7000

     Mówiłem, że następne czekają? Mówiłem. I proszę, oto są. Zjawiają się jako przedstawiciel rodziny produktów Aune Audio, marki oficjalnie noszącej nazwę Wuhan Ao Lai Er Technology Co., Ltd.  

     Zgodnie z nią producent rozlokowany w jedenastomilionowym Wuhan, a zatem ktoś nareszcie nie z Megapolis Rzeki Perłowej, tym razem Chiny centralne. (Inni tacy to wytwórnia lamp TJ Full Music z jeszcze dalej na północ trzynastomilionowego Tiencin (Tiānjīn) oraz w tym samym mieście działająca marka słuchawkowa HiFiMAN.) 

     Aune Audio powstało w 2004, jak sami powiadają, jako konglomerat fachowców i pasjonatów. Specjalnością przetworniki D/A i słuchawkowe wzmacniacze, pierwsze słuchawki (dokanałowe) zjawiły się w 2016. Obecnie firma proponuje oprócz dokanałowych i nausznych też dwa modele wokółuszne – otwarty AR5000 i zamknięty SR7000, będący naszym tematem. Z miejsca dodajmy, że powszechnym chińskim zwyczajem (aczkolwiek są wyjątki) produkty Aune Audio okupują niskie przedziały cenowe – i nie inaczej w tym wypadku. Słuchawki kosztują równe 3000 PLN i są z rodziny dynamicznych, że zamknięte, mówiłem. 

     Ta niska cena nic by nie znaczyła bez odpowiedniej technologii z przełożeniem na jakość dźwięku, ale Aune szczyci się patentami i potężnym zapleczem technicznym. (Własna baza badawczo-rozwojowa, obsługująca też inne marki.) A że z obecną chińską technologią jest faktycznie niezgorzej, o tym przekonałem się patrząc na zdjęcie tramwaju z Wuhan, przy którym nasze krakowskie czy warszawskie wyglądają jak z poprzedniej epoki. O różnicach w potędze architektury w ogóle lepiej mówić, tu nawet Nowy Jork wysiada. W odróżnieniu od drapaczy chmur czy wozów tramwajowych, Aune SR7000 pozostają w naszym nabywczym zasięgu, więc chyba raczej dobrze, że innowacyjna i ekonomicznie wydajna chińska technologia to ich kolebka rozwojowa.

     Słuchawki miały debiut w 2024, zostały zaprezentowane na majowym High End Monachium. Jako produkt rynkowy zjawiły się na przełomie września i października, to wtedy od europejskiego centrum dystrybucyjnego w Zoetermeer w Holandii pozyskał je polski dystrybutor.

    Na rynku są półtora roku, mają już swoje recenzje, a ta będzie kolejną, tym razem uwzględniającą konkurencyjne FiiO i Fosi, ale także klasyczne Sennheiser HD600, a więc czołówkę innych marek z przedziału „świetne tanie”. Lecz konkurencję nie dosłowną, bo gdy wszystkie tamte otwarte, te – pamiętajmy – są zamknięte. Czy warte przymierzania do zamkniętych o wiele droższych, to też się powinno okazać, a może też się bardziej postaram i pożyczę od Karola jego Fostex TH610, ale nie obiecuję. Tak czy tak winno być ciekawie.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

5 komentarzy w “Recenzja: Aune SR 7000

  1. Piotr U pisze:

    Panie Piotrze czy Aune SR 7000 to poziom grania Kennerton Vali?
    pozdrawiam
    Piotr

    1. hifiphilosophy pisze:

      Dla siebie wolałbym Kennerton.

  2. Marcin pisze:

    Czyli poziomem ogólnym z Fosi raczej przegrywają? Coś czuję że chyba trzeba te Fosi kupić zanim z rynku znikną lub cena wzrośnie 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      Poziomem technicznym nie, ale magią to raczej.

  3. Piotr Ryka pisze:

    Aune rusza po flagę, będzie chciało mieć prymat w dziale circa 10 tys. PLN: https://en.auneaudio.com/news/ar9000-flagship-over-ear-headphones-coming-soon-mkqmvjz9

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy