Recenzja: HiFiMAN HE-5LE

Podsumowanie

Tak sobie na koniec, już po opublikowaniu, przeczytałem własne opisy i doszedłem do wniosku, że chyba za mało słuchawki te pochwaliłem. Naprawdę są grzechu warte. Oczywiście, jeżeli kogoś stać, powinien koniecznie kupić model HE-6, którego w międzyczasie udało mi się zakosztować, ale jak nie da rady, to końca świata nie będzie. HE-5LE mają jedną cechę jakiej nie dają żadne słuchawki dynamiczne ani elektrostatyczne – potęgę dźwięku. I nie myślcie sobie, że to to samo co głośność, i dowolne słuchawki wystarczy puścić odpowiednio głośno. Nic z tych rzeczy. Dzidziuś w wózeczku może się drzeć piekielnie głośno, aż uszy bolą, ale to nie to samo co syrena okrętowa albo tutti orkiestry symfonicznej.

 

W punktach

 

Zalety:

– Wspaniała dynamika.

– Nie gorsza szybkość.

– Imponujący rozmach.

– Znakomita szczegółowość.

– Naturalność.

– Fantastyczny bas.

– Zadowalająca scena.

– Dobre do każdej muzyki.

– Znośna ergonomia.

– Dwa wymienna kable plus przejściówka.

– Dwa komplety padów.

– Mocna konstrukcja.

– Dedykowane wzmacniacze.

 

Wady:

– Szalenie trudno je napędzić.

– Związana z tym trudność nakłonienia ich do pięknego grania.

– Umiejętność ukazania elegancji w muzyce zna lepsze przykłady.

– Dźwięk nie rozchodzi się z pełną swobodą.

– Ciche partie muzyczne wypadają słabiej od głośniejszych.

– Niektórzy konkurenci mają sceny lepsze o klasę.

– Mogłyby być wygodniejsze.

– Jak wszystkie ortodynamiki, wytwarzają silne pole magnetyczne.

– Drogie.

– Trudna do przewidzenia wartość przy odsprzedaży.

 

 

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy