Recenzja: Woo Audio WA6-SE

wa6seWoo Audio to od kilku lat obecna na szerokich światowych wodach audiofilskiego rynku firma amerykańska, której główni inżynierowie – pan Wei i jego brat Zhi Dong – szczycą się czterdziestoletnim doświadczeniem w konstruowaniu i produkowaniu wzmacniaczy. Siedziba mieści się w Nowym Jorku i tam też wyroby są montowane. W przedsięwzięciu partycypuje także trzeci główny animator, reprezentujący młodsze pokolenie w rodzinie Jack Woo – dyrektor technicznym i główny menager.
Specjalnością Woo Audio są lampowe wzmacniacze słuchawkowe, choć oferta powoli rozrasta się i obejmuje teraz także dzielony odtwarzacz CD i tranzystorowy konwerter dla słuchawek elektrostatycznych.

Od strony technicznej firma chlubi się własnej produkcji wysokiej klasy transformatorami i dławikami, mających dla wzmacniaczy lampowych kluczowe znaczenie, a także znakomitej jakości własnego projektu obudowami i montażem „Point-to-point”, w konstrukcjach lampowych jak najbardziej sensownym, acz sporo droższym. Godny odnotowania jest też fakt oferowania każdego wyrobu z paletą możliwych do wykupienia udoskonaleń (niejednokrotnie bardzo szeroką), w ramach której możemy także obstalowywać lepszej jakości lampy.
Nie inaczej jest w przypadku naszego tytułowego Woo6, do którego za dopłatą zafundować można sobie lepsze lampy mocy i prostownicze, przy czym jednych i drugich są aż cztery warianty ulepszeń. W dostarczonym mi do testu egzemplarzu ulepszenia takie zastosowano w postaci najlepszej spośród oferowanych lampy prostowniczej 274B Sophia Princess Mesh Plate oraz lamp sterujących 6GL7/6EM7 produkcji Raytheona, które prywatny właściciel pozyskał już w ramach własnych lampowych łowów. Zastosowano też inne udoskonalenia. Sam producent zastosował kondensatory Black Gate oraz zamontował wyższej jakości podstawki lamp, a już we własnym zakresie właściciel dokonał wymiany bocznikujących kondensatorów Nichicon FW na Elna Silmic ARS Gold Pin. Zabieg ten zaowocował podobno bogatszą paletą tekstur i poprawą ogólnej kultury brzmienia, czemu możemy jednak wierzyć wyłącznie na słowo.
Już w tym miejscu warto odnotować, iż sprawdziłem osobiście wartość modyfikacji lampy prostowniczej i muszę przyznać, że 274B Sophia Princess Mesh Plate okazała się wyraźnie lepsza od sławnej GZ-34 Mullarda, potwierdzając obiegową opinię o wyższości wysokiej klasy dużych lamp prostowniczych nad małymi.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy