Recenzja: Sennheiser HD 660 S

Odsłuch: Z Apogee Grove

Jeszcze ta nazwa firmy jest teraz mniejsza i z boku.

   Nie ma rady, zaczynać trzeba mobilnie. Nie po to konstruktor się wysilał i impedancję zniżał, żeby się recenzent na niego wypiął i sprzęt przenośny olał. Dali przejściówkę, no to bęc, ładujmy ją w sprzęt przenośny. Taki z tańszych, lecz przynajmniej teoretycznie najlepiej pasujący – amerykański Apogee Grove, zasobny we wzmacniacz Constant Current Drive™, którego to typu wzmacniacze słuchawkom Sennheisera szczególnie dobrze leżą, co Bkakoon HPA-21 z HD 600 i HD 800 jednoznacznie wykazał. A ponieważ ten Groove dawno nie był w użyciu, to przypomniałem mu w ustawieniach o jak najmniejszym buforze i minimalnym opóźnieniu. (Nie zawsze transfer USB na takie ekstrema się godzi i protestuje trzaskiem, ale na szczęście się zgodził.) Do porównań weszły rzecz jasna Sennheiser HD 600, a z cenowo zbliżonych AudioQuest NightHawk. Materiał zaś z YouTube i Tidala, plus gęste pliki z dysku czytane przez najnowszy Foobar.

Sennheiser HD 600

Nie wiem, czy o tym wspominać, albowiem to zwariowane nawet w audiofilskich kryteriach, ale tak z reporterskiego obowiązku rzucę, że HD 600 dźwięk mają bardziej bezpośredni, ciemniejszy i bardziej gęsty, gdy z nich usunąć pady. Nie są wtedy szczególnie wygodne i nikomu zabiegu nie polecam, ale że są wówczas bliższe słuchacza i bardziej dożylnie przejrzyste, to pozostaje faktem. Ale także z padami dźwięk mają bezpośredni i tyle już razy opisywany, że aż nie bardzo chce mi się do jego opisu wracać. Cóż jednak robić, klasyk… No więc zagrały przejrzyście, świetliście i ciemno, z błyskami na tle czerni, jak to z reguły one. Z dobrze też wyrażanymi sopranami, ale bez najmniejszej pod ich względem przesady; akurat na tyle obecnymi, by zdziałać bezpośredniość. To jednak pewnym kosztem względem swego następcy, modelu HD 650. Nieco lżejszej postury brzmieniem i słabszym trójwymiarem, a także nieco niższą temperaturą i brakiem pewnej aury, swoistego klimatu. Stawianiem bardziej na przenikliwą dosłowność niż wdzięk ogólny i czar.

AudioQuest NightHawk (kabel Tonalium Audio)

Nie mam już HD 650, podarowałem je komuś, u kogo mniej się nie kurzą. Ale cenione przez rynek NightHawk to dobra alternatywa. Od razu pokazały, czego HD 600 brakuje: gęstości, dociążenia, obłego modelunku i formowania muzyki w bardziej całościowym ujęciu. Także wyższej nieco temperatury i czarowania niższym, więcej ważącym i lepiej modelowanym głosem. Atmosfery bardziej otulającej, bardziej miękkiej i gęstej. A także lepszego ukazania perspektywy i na niej gradacji planów; tak żeby całość bardziej przemawiała, żebyśmy czuli się tam. To wszystko NightHawk miały i o to były lepsze. To da się ująć krótko: lepszą posiadały plastykę zarówno dźwięku jak sceny. Nie tylko lepszą od HD 600, lecz też od 650. Ale czy od HD 660 S ?

Sennheiser HD 660 S

Z bliska też widać, że przetwornik ma wygląd nieco inny.

To jest dobre pytanie i trudna na nie odpowiedź. Kilka cech odróżniających można wymienić natychmiast. Przekaz 660-tek okazał się minimalnie chłodniejszy, mniej zróżnicowany kolorystycznie i postawiony dalej. W zamian bardziej ogarniający całość i refleksyjnie zadumany. Nieznacznie też zdystansowany, impresjonistycznie malarski i mniej napierający, a bardziej refleksyjny. Także mniej cukierkowy, bardziej wyrobiony plastycznie. Mający dokładnie to wszystko, czego u HD 600 przymierzanym do NightHawk zabrakło – niższy, bardziej plastyczny dźwięk i trzeci jego wymiar, sceniczną perspektywę, bardziej artystyczne, mniej skoncentrowane na stronie technicznej podejście, a mówiąc w dużym skrócie atmosferę. I to jest słowo klucz.

Atmosfera i artyzm, to największe różnice dzielące HD 660 S od HD 600 i HD 650. A także kocia miękkość i gracja ruchu. Te czynniki zbiegając się tworzą charakter, który przykuwa uwagę. Już choćby z tego względu, o którym pisałem w relacji z AVS, gdzie słuchając zaraz po sobie Orpheusa HE-1 i HD 660S z HDV 820 skonstatowałem podobieństwo, analogiczny sposób postrzegania muzyki. U elektrostatycznego zestawu flagowego oczywiście doskonalszy technicznie, lecz w odtwórczej manierze podobny. Ten sam sposób oświetlania i narracji, to samo widzenie najpierw całości, a dopiero następnie specyfik i detali. I to jest ważny moment, bo inną jest muzyka w trybie doraźnej bezpośredniości – zbierana niczym skrawki na patchwork, a inną przetwarzana artystycznie – widziana całościowo w pewnym ogólnym ujęciu. Od tego strony patrząc HD 600 bardziej, a NightHawk też w pewnym stopniu, wydały mi się dbać głównie o techniczną biegłość a nie całościowy wyraz. Natomiast u HD 660 S to styl był motywem wiodącym. Subtelny, wyważony, dający wrażenie całościowe swoisty artyzm podejścia.

 

Z Norma Audio HS-DA1 VAR i Ayon HA-3

To teraz stacjonarnie, lecz wciąż przy komputerze. W solidnym zestawie włoskiego przetwornika z austriackim wzmacniaczem. Dopasowanymi cenowo, oboma po kilkanaście tysięcy. I żeby im żal nie było, spiętymi Sulkiem 6×9 także za kilkanaście. Ale między komputerem a przetwornikiem taniocha: ifi iOne poprzedzony iSilencerem i iPurifierem plus kabel koaksjalny Acoustic Zen Silver Bytes.

Wcale nie przypuszczałem, że zestaw będzie tak dobrze pasował, ale podobnie jak Apogee Grove pasował fantastycznie. Dlatego nie będę już rozbijał opisu, skomentuję HD 660 S przez pryzmat porównywanych. Tak biorąc się do rzeczy zmuszony jestem napisać, że klasyczne HD 600 rozbrzmiały teraz cieplej, ale dźwiękiem nieznacznie tylko cieplejszym od neutralnego i z lekka pogłosowym. Jaśniej niż z Apogee i mimo wszystko cieplej, a przede wszystkim w bardziej wyrafinowany na lampową urodę sposób. Gęściej, z lepiej zazębiającymi się dźwiękami i tym specyficznym posmakiem, jaki jedynie lampy dają. Mieszanka gładzi i chropawości, dopieszczana eksponującą się średnicą i elegancko z nią komponującymi się dołem i górą.

W nowych prześwity są białe.

Więc niby w sumie tak aż dobrze, że cóż do tego dodać? A jednak HD 660 S słuchane bezpośrednio po przedstawiły obraz gładszy i bardziej koherentny, lepiej zebrany w całość. Od razu się okazało, że wokal u HD 600 był trochę zbyt pogłosowy i nierówny, jakby jadący po wybojach. Mniej uwidaczniający ludzką postać, a bardziej sam zbiór dźwięków. Szorstkawy i z lekka sztucznie zbyt nerwowy, a co z tego najgorsze, że taki trochę jak z rury. Bez porównania tego nie było, mózg w locie się adaptował, ale przy przeskoku natychmiastowym większa analogowość HD 660 S dobitnie się uwidaczniała. Wciąż przy tym oferowały styl bardziej całościowy, bardziej skupiony na artyzmie i ujmowaniu całości niż zbieraniu dźwięków jak jagód. Względem Apogee grały teraz płynniej, gęściej i z wyraźnym akcentem lampowym, a nawet gramofonowym. Z mniejszym, ogólnie biorąc, naciskiem na dynamikę i szczegóły, a większym na ukazanie jednorodności życia i muzycznego pulsu. Tętnieniem żywym, ciepłym i przywołującym artystów w dużo prawdziwszy sposób. Milej i jednocześnie realniej, ale na tle różnicy cenowej Apogee to fenomen. Za kilkadziesiąt razy mniejszą kwotę dawał niewiele mniej muzyki. Żadną tam karykaturę, coś autentycznie porywającego. I to nawet przy zwykłych plikach, że aż mu biłem brawo.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

62 komentarzy w “Recenzja: Sennheiser HD 660 S

  1. piter napisał(a):

    Hm, 660s i SPL Phonitor – to powinno chyba zagrać razem ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Powinno. One chyba grają ze wszystkim. Taki już mają styl, szczególnie całościowy i melodyjny.

  2. Paweł napisał(a):

    Ciekawie sie czytało Pana test.
    Mam pytanie co do modelu hd 600. Obecnie posiadam juz swoje wysłużone, recablowane Creative Aurvana Live, zawsze podobała mi sie w nich średnica, wokale. Ciekaw jestem jak wypadają te słuchawki w konfrontacji ze starym hd 600, Czy może Pan z pamięci porównać i co by Pan wybrał dla siebie ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To nie jest u mnie kwestia wyboru, ale różnicy stylu. Różnicy dość zasadniczej. Sam lubię oba style i chętnie obu słucham. Zarówno tego pełnego, ciepłego, bardziej ludzkiego i „lampowego” Aurvana, jak i efektownie odrealnionego, tajemniczego i nieoczywistego z Sennheiser HD 600. Trzeba jednakże przyznać, że styl Aurvana jest łatwiejszy i chyba trochę prawdziwszy.

  3. fon napisał(a):

    No nareszcie jest test 660 i do tego baaaardzo fajnie napisany 🙂
    Jako posiadacz NH przerobionych na zamknięte,po godzinnym posłuchania 660,jestem pod ich sporym wrażeniem,są przede w wszystkim w miarę równe i szybkie, natomiast co do góry ,na pierwszy odsłuch wydało mi się,że jest jej sporo.

    1. fon napisał(a):

      W czasie słuchania 660 miałem do dyspozycji 600 które miałem wiele lat i 650 ,660 najlepiej z nich wypadły ,były najbardziej czytelne z bardzo fajnym szybkim basem i faktycznie pod pewnymi względami podobne do NH ale zasilanych kablem symetrycznym ,ponieważ wtedy nie mają one wywalonego mocno średniego basu co ma miejsce na oryginalnym kablu.
      Zaiste 660 warte są posłuchania

  4. Jakubas100 napisał(a):

    Dla posiadacza Beyer DT990 i Grado SR80 będzie to progres?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To zależy od punktu widzenia. Jeżeli woli się dźwięk bliski wykonawców, to nie będzie. A jeśli całościowy i wolny od sopranowych podbarwień, to będzie. Będzie także, jeśli się poszukuje słuchawek jak najbardziej muzykalnych.

  5. Tadeusz napisał(a):

    Fajna recenzja ,przeczytałem z sentymentem jako były posiadacz HD600 i HD650 a teraz HD800 .
    Jaka jest szansa ,że te HD660S dobrze zagrają z Questyle CMA600i , nie jest ten amp trochę za „miękki” do tych słuchawek ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Szansa wydaje się bardzo duża.

  6. Rai napisał(a):

    Jest szansa na test nowych HiFiMan Sundara? Cenowo to samo co HD660S a decyzja trudna.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Szansa nie jest duża, bo współpraca z RMS nie istnieje, a dilerzy raczej niechętnie biorą słuchawki HiFiMAN-a z uwagi na słabe wykonanie i awaryjność. Tak w każdym razie słyszałem. Ale może się trafią.

      1. Sławek napisał(a):

        Mam już drugą parę słuchawek HiFi Mana, są pancernie bezawaryjne, a zwłaszcza w porównaniu do Sennheiserów HD 600, gdzie OBA przetworniki padły i musiałem wysyłać do naprawy 2 razy… 🙁
        Ciekawe, kto takie brednie rozpowszechnia?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          To nie są żadne brednie. Właściciel salonu mówił mi, że z drogich HiFiMAN po wyjęciu z pudełka wypadł przetwornik. Cały. Co zakończyło karierę tych słuchawek w jego salonie. Sam zauważyłem, że w Susvarach i HE-1000 uchwyty muszli są niesymetryczne, po każdej stronie zaaplikowane w innych punktach. Każdy może to sprawdzić. Czy zdaniem firmy głowy też mamy asymetryczne? Natomiast do dźwięku nie mam zastrzeżeń. Zawsze lubiłem słuchawki tej firmy.

          1. Sławek napisał(a):

            A, skoro tak to przepraszam. Miałem HE-500, teraz mam HE-6 – to wszystko stara dobra produkcja. To te nowe się sypią, widać z kontrolą jakości zeszli na psy.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            No tak, zeszli. I to po zapewnieniach o wielkiej poprawie dbałości o jakość. Ech…

          3. Teź Piotr napisał(a):

            Dokładnie tak, każdy człowiek na świecie ma głowy niesymetryczne. Lewa część glowy nie jest lustrzanym odbiciem prawej części i na odwrót. Proszę zajrzeć do atlasu anatomii.

          4. Piotr Ryka napisał(a):

            Ogólnie biorąc czaszka nie jest asymetryczna, przynajmniej nie w stopniu istotnym, mogącym się przekładać na regułę asymetrii w mocowaniu muszli słuchawek do pałąka. Niesymetryczna jest natomiast twarz, ale to jako wynik różnych funkcji poznawczych każdej z półkul mózgowych, co ma przełożenie na mimikę i z czasem zostaje utrwalone w widoczny sposób . Stopy też mamy przeważnie nieco innej długości, bo chodząc opieramy się bardziej na prawej, ale jakoś nikt nie próbuje tego odzwierciedlać w rozmiarowości obuwia, a przynajmniej o niczym takim nie słyszałem.

      2. Grzesiek napisał(a):

        Ja chciałem tylko dopytać czy coś się zmieniło odnośnie ewentualnego testu rzeczonych słuchawek (Sundara)?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Chyba się zmieniło, bo dostałem zapewnienie, że w najbliższym czasie przyjadą.

          1. Grzesiek napisał(a):

            To w takim razie bardzo bym prosił o porównanie ich z z testowanymi już HD 660s oraz Amiron.

            Pozdrawiam i czekam na recenzję.

  7. Grzesiek napisał(a):

    Dzień dobry, jaka jest szansa na test DT 1990 PRO i porównanie ich do recenzowanych 660s?

    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Szczerze mówiąc nie prosiłem o testową sztukę tych 1990 PRO, bo na AVS mi się nie podobały i Karolowi też nie. Wolałem przetestować model Amiron i to jest poważny konkurent dla HD 660 S, ale bez bezpośredniego porównania trudno o miarodajne relacje z ich odniesień wzajemnych. Amiron są na pewno jaśniejsze i chyba bardziej miękkie, a nowe Sennheisery bardziej całościowe i artystyczne. Jednak takie retrospektywy potrafią być mylące i proszę ich nie brać serio.

      1. Grzesiek napisał(a):

        Dziękuję za odpowiedź.
        Co spowodowało, że się nie spodobały?
        Obecnie jestem na etapie przymiarki do kupna słuchawek z nieco wyższej półki i na ten moment DT 1990 Pro (bazując niestety jedynie na opiniach wyczytach/obejrzanych w internecie – jeszcze) znajduje się w „czubie” mojego zestawienia.

        Pozdrawiam

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Tak po prostu się nie podobały. Z mało muzyki, za dużo techniki. Nieudana konstrukcja. Może ją poprawiono, tak nieraz się dzieje, ale egzemplarze z początku produkcji na pewno były nieudane. A tyle sobie po nich obiecywano.

          1. Grzesiek napisał(a):

            W takim razie czy mógłby Pan polecić słuchawki nauszne (raczej otwarte), które byłyby neutralne, rozdzielcze i miały dużą separację dźwięków? Bez zbędnej koloryzacji i podbijania sztucznie wybranych pasm częstotliwości. Pierwotnie myślałem o HD 600 oraz o DT 1990 PRO właśnie, jako o słuchawkach, które wiernie oddadzą dźwięk – przynajmniej tak wynika z opinii w internecie.
            Budżet to ok. 2 tys. zł – podpinane do Aune x1s.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Beyerdynamic DT990 PRO.

          3. Grzesiek napisał(a):

            Dziękuję za sugestię, dopiszę do listy.

  8. Misiomor napisał(a):

    DT 1990 PRO dzwiek techniczny wyprany z emocji, suchy , nie warte tej kwoty…

    1. Grzesiek napisał(a):

      Pytanie tylko, czy techniczny, wyprany z emocji nie oznacza braku przekoloryzowania, a oddanie naturalności/czystości dźwięku? Co nie oznacza, że brzmi to „lepiej”?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      W przypadku Audiomagic raczej nie powinno być problemu. Obie propozycje wydają się bardzo ciekawe. Dziękuję za zwrócenie uwagi.

      1. Marecki napisał(a):

        Byłoby elegancko : )
        Ale czy Audiomagic dysponuje Alo?
        Bo właśnie przed chwilką wchodziłem na ich stronę i nie zauważyłem produktów od Alo Audio.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Mp3Store i Audiomagic blisko współpracują i ja z nimi oboma dobrze współpracuję, więc tak czy tak nie powinno być problemu, o ile tylko wzmacniacz faktycznie jest w Polsce, a nie tylko na zamówienie.

          1. Marecki napisał(a):

            No właśnie tego się obawiam.
            Ale… Co ma być, to będzie 🙂

            Napisz tylko, gdybyś miał już jakąś informację.
            Bo chyba wielu z nas jest ciekaw.

            Pozdrawwiam

  9. Patryk napisał(a):

    Wedlug mnie czytajac recenzje mialem takie odczucie, ze sluchawki sa warte duzo wiecej i potrafwia zagrac bardzo dobrze. (jak inne duzo, duzo drozsze) Przynajmnie czulem cos takiego bezposrednio czytajac. Czy mam racje panie Piotrze?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Słuchawki są bardzo dobre, niemniej wyższy model HD 800 bezdyskusyjnie jest lepszy. Tak więc ocenę należy wyważyć. Są adekwatne do swojej ceny, a dla kogoś stawiającego przede wszystkim na całościowe i niepodrasowane podejście do muzyki nawet sporo więcej. Ile dokładnie, tego się nie da dokładnie ustalić, ale HD 800 kosztują teraz 5 tys. więc gdzieś poniżej.

  10. Michal Pastuszak napisał(a):

    Bedac na kupnie sluchawek z tego segmentu chyba bym sie pospieszyl i nabyl HD600 badz HD650 (osobiscie preferuje HD600), zanim zaprzestana ich produkcji. Poziom brzmieniowy praktycznie ten sam co 660S, tylko inny posmak, a kosztuja wciaz 1300PLN, zaoszczedzone 700PLN zainwestowalbym w lepszy kabel. Takie mam odczucia po odsluchach nowych ‚szescsetek’.

  11. fon napisał(a):

    No to się porobiło…Hifiman Sundary lepsze od Lcd2 i wielu innych
    hifiman-sundara-zwienczenie-pewnego-etapu-recenzja.html#more-4926

    1. Sławek napisał(a):

      Cuda Panie, cuda…
      Za chwilę się okaże, że Sundary są lepsze od HE-6…
      Ale to dobrze, że HiFiMan jest w formie, tylko coś słychać, że z solidnością wykonania nienajlepiej.

  12. fon napisał(a):

    Piotrze czy słuchałeś 660 z tym kablem symetrycznym z kompletu 4,4 mm Pentaconn , nawiasem mówiąc to chyba niewiele urządzeń ma to gniazdo.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie, nie słuchałem, bo nie miałem takiego wzmacniacza. Ale niedługo będą, bo na Can Jam w Nowym Jorku bardzo się to złącze promowało.

  13. Klaudiusz napisał(a):

    Witam!

    A jak by Pan porównał HD 660 do Oppo PM-2 ? Mógłbym mieć za 3000zł chwilkę używane OPPO, lub za 1000zł mniej HD 660. Jak się mają jedne do drugich jeśli idzie o brzmienie, jakośś, trwałośc, wykonaie, wygodę noszenia? No i z jakim wzmacniaczem do 3000 można by każdą tych konstrukcji ,,udanie sparować” , aby uzyskać kompatybilność brzmieniową na wysokim poziomie ? Z góry dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam, będąc jednocześnie pod ogromnym wrażeniem solidności i pełnego profesjonalizmu przeprowadzanych testów. Doceniam po prostu prawdę bez względu na wszystko. 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Jakość wykonania i wygoda są podobne. OPPO PM-2 na pewno bardziej analizują dźwięk, głębiej badają jego strukturę. Sennheisery są gładsze, bardziej relaksujące, obrazujące muzykę z naciskiem na całość wydarzenia, mniej na detale. Różnica cenowa jest jakimś odzwierciedleniem możliwości technicznych, choć oczywiście można się spierać o proporcje. Styl natomiast, to już domena preferencji słuchacza.

      1. Klaudiusz napisał(a):

        Które byłyby lepsze do Qustyle CMA 600i, bo zdaje się, że obie pary są ciekawe na swój sposób i jak wypada scena w obydwu : szerokość , głębokość ? Wiem, ze z pamięci, ale dobry i taki szkic…

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Gdybym miał słuchać muzyki głównie w tle, wybrałbym Sennheisery, a gdy w skupieniu, to OPPO. Sceny w jednych i drugich ssą dobre. OPPO pierwszy plan mają bliższy, a lokalizację źródeł precyzyjniejszą. Sennheisery prawdopodobnie lepsze są do muzyki symfonicznej.

          1. Klaudiusz napisał(a):

            A jak na tle tych dwóch wypadają Fostexy TH-610 ? To tez, mam wrażenie słuchawki godne rozpatrzenia. Co prawda mają służyć jedynie do stacjonarnego sprzętu : cd i wzmacniacz słuchawkowy,mimo to ich opis ich brzmienia intryguje…

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Fostex TH610 to słuchawki bardziej analizujące muzykę, głębiej przenikające w strukturę. Tak samo jak OPPO PM-2. Inny styl, inne podejście, inna cena.

  14. Jakub napisał(a):

    Słuchałem HD660 i nie podzielam opinii. Słychać tam HD700 i ich przetwornik.
    Byłem dosyć pozytywnie do HD660 uprzedzony, no ale wyszła kiszka.
    Najpierw przez chwilę słuchałem na AVS, jakiegoś wielkiego wrażenia nie zrobiły, były „ok”.
    No ale jak posłuchałem ich na bardziej znajomym sprzęcie… I wyszło szydło z worka.
    Absolutnie sucha, wredna, nudna średnica. Górze bliżej do tej z Beyerów czy ultrasone niż tej Sennheisera. Dołu sporo, ale nie jakiejś wybitnej jakości.
    Ogólnie jakby były tańsze od HD600 to fajnie, ale za 2000zł… Nie, podziękuję.
    Dodatkowo są gorzej wykonane od HD600 czy HD650, wstyd trochę.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Gorszego wykonania nie dostrzegłem Jak już, to lepsze. Co do brzmienia, to ten znajomy sprzęt coś chyba nie tego.

      1. Jakub napisał(a):

        Sprzęt właśnie nie najgorszy.
        Amp Cayina (iha-6)+ Dac Chorda (albo Hugo 2, albo 2qute)/drugi Cayin (Idac6).
        Pałąk w 660 jest plastikowy a w 600/650 był metalowy.

  15. Alucard napisał(a):

    Piotrze, będzie recenzja HiFiMan Sundara?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie mogę obiecać, ale może. W poniedziałek popytam o dostępność do testu.

  16. Alucard napisał(a):

    Stanąłem przed wyborem, Sundary albo nowe LCD2 Klasyk. Moje Grado SR225e to chyba jednak nie do końca to i pójdą na sprzedaż. Skłaniam się bardziej do LCD2 bo mają w nowej wersji 101 decybeli skuteczności i mój amp w końcu sobie da z nimi radę. Jeśli dałbyś radę opisać Sundary i jakoś je porównać do LCD2 to byłoby świetnie, bo może nie ma co przepłacać dodatkowych 9 setek za LCD. Czytałem zagraniczne recenzje i wszyscy mówią to samo – dodatkowa energia na sopranach. Tego się boję bo jak grają manierą HE500 to od razu będą skasowane z mojej listy.

  17. fon napisał(a):

    Piotrze ,które słuchawki byś wybrał dla siebie hd660s czy NH i druga opcja czy mając już NH jest sens mieć jeszcze 660s

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To drugie raczej nie. To pierwsze trudno powiedzieć. NH mają potężniejszy jednak bas oraz jego i soprany bardziej zaakcentowane. W sumie jednak to trochę jak wybór między dwiema podobnymi rzeczami. Opel lepszy, czy VW? NH są trochę bardziej niezwykłe, HD 660 bardziej jednolite stylistycznie. Wybór należy do przyszłego użytkownika. Sam wybieram AKG K1000 🙂

  18. Arkadiusz napisał(a):

    HD660s czy hd700 ? testował Pan te i tamte, werdykt ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie umiem odpowiedzieć, bo po mojej krytycznej recenzji HD 700 przerobiono i tych przerobionych nie słyszałem. Zakrawa to na megalomanię, ale w każdym razie zaszła koincydencja, że napisałem krytyczną recenzję, a słuchawki niedługo potem zostały poprawione.
      Skądinąd jednoczesna obecność w ofercie HD 700 i HD 660 o tak zbliżonych cenach jest dziwna, ale najpewniej chcieli koniecznie uczcić jubileusz i starając się wyciągnąć z niego jak największy profit tak niefortunnie to wyszło.

  19. Jakubas napisał(a):

    Porównywalem HD660S przez weekend do swoich Beyerow DT990 i niestety Beyery zostaly pobite na kazdym polu za wyjatkiem odleglosci sceny. Testowalem HD800, T1 v.2, Audioqest NH, Hifiman 560, Focal Elear, ale dopiero z 660s poczulem ze to jest to gdzie chcialbym pojsc w nastepnym kroku.

  20. Andrzej napisał(a):

    Chcę kupić HD660S i zastanawiam się nad wzmacniaczem DAC za 1000~1500. Z recenzji wynika, że z Apogee Grove grają b ładnie, ale obawiam się: czy niskie tony będą odpowiednio dociążone, sprężyste i kontrolowane? (o resztę pasma się nie boję czytając tę recenzję)
    Biorę też pod uwagę IFI iDSD Nano Black Label. Które z tych dwóch zagrają lepiej z HD660S?

    I jeszcze jedno: czy między iDSD BL NANO, a iDSD BL MICRO będzie duża różnica przy HD660S?
    Spodziewam się, że przy HD600 byłaby różnica, ale te jest ciężej napędzić.

    Chciałbym pojechać na odsłuch różnych kombinacji, ale obecnie nie za bardzo mam możliwość…
    Do tej pory z klasy powiedzmy premium słuchałem chwilę HD600 z IBasso PB3 a źródło cowon e3 (z ustawieniami jet effects). Dla niektórych może to śmieszny zestaw, ale ja byłem pod wrażeniem.
    Bo obecnie mam zestaw z niskiej półki, HD439 więc chyba niezależnie co wezmę, poczuję różnicę 😉

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Wszystkie trzy wymienione urządzenia zagrają bardzo dobrze, a w Apogee basu na pewno nie zabraknie. ifi grają dźwiękiem trochę bardziej wyrafinowanym, ale fun-factor w Apogee też wysoki, nawet bardzo. Oczywiście większy ifi jest lepszy od małego i za to się właśnie płaci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy