Recenzja: Oyaide Tunami GPX V2 i Tunami GPX-R V2

Oyaide_Tunami_GPX_V2_GPX-R_V2_013_HiFiPhilosophy   Była już recenzja kabli zasilających w cenach od siedmiu do prawie czterdziestu tysięcy, a teraz pora (bo tak proszono) na krótką relację jak w ich kontekście dają sobie radę takie stosunkowo niedrogie ale z aspiracjami.

Firma Oyaide jest japońska, i to nam od razu wrzuca w temat wysoką technologię. Od dawna zajmuje się okablowaniem, czyli wszystko ląduje na swoim miejscu, a jeszcze na dodatek wprowadziła niedawno do obiegu nową serię przewodów, takich do wysokiej japońskiej technologii wprost nawiązujących.

Ale po kolei. Oyaide Electric. Co., Ltd. powstała dość dawno, bo w 1952 roku, w czasach początku wielkiego boomu japońskiej gospodarki. Przeciętny Polak nie ma pojęcia jak taki boom wygląda, ponieważ w Polsce nigdy do takiego wybuchu nie doszło. A nie jest łatwo sobie to wyobrazić, ponieważ kiedy takie coś się przydarza, dany kraj w ciągu kilkunastu lat ulega całkowitemu przeobrażeniu i z ubogiego staje się zamożny. Tak działo się w Niemczech i Japonii w latach 50-tych i 60-tych, w Korei i na Tajwanie w 70-tych i 80-tych, a teraz dzieje się w Chinach i Indiach, tyle że w innym całościowo wymiarze z uwagi na liczbę ludności oraz zaczynanie od o wiele niższego punktu startowego. To jednak tylko historyczna dygresja, a nas interesujące fakty są takie, że Oyaide Electric. Co., Ltd. była na początku zwyczajnym sklepem z kablami przemysłowymi, będącym własnością pana Kazuji Oyaide. Biznes szedł dobrze, jak zawsze w tak rozwojowych czasach, a więc się szybko rozwijał i poszerzał asortyment. W efekcie jakieś trzydzieści lat temu rozszerzył się też na kable audiofilskie, a pierwszymi tego typu produktami od Oyaide była listwa połączeniowa OCB-1 i kabel głośnikowy OR-800. Oba te rozwiązania wymusili na panu Oyaide sami klienci, wchodzący albo już zanurzeni w audiofilizm, dynamicznie rozkwitający w latach 80-tych. A warto jeszcze dorzucić, że sklep pana Oyaide był położony w Akihabara Denki Gai, czyli tokijskim „mieście elektrycznym” – dzielnicy handlu elektroniką, największej takiej na świecie.

Rok 2000 to kolejna chwila istotna – moment wejścia Oyaide Electric. Co., Ltd. na rynki światowe, przy czym firma w ramach swej strategii biznesowej podkreśla od początku, że wszystkie surowce i komponenty stosowane w jej produktach pochodzą od japońskiego przemysłu, a także wyłącznie japońskie jest wykonanie. A przy tym Oyaide to nie tylko sam montaż. Firma zdążyła się rozrosnąć i ze zwykłego sklepu stała dużym przedsiębiorstwem, posiadającym własne zaplecze rozwojowo-badawcze. Tak więc to bycie japońskim oznacza tutaj także byciem przede wszystkim od samego Oyaide.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “Recenzja: Oyaide Tunami GPX V2 i Tunami GPX-R V2

  1. Janusz pisze:

    Mam dwa GPX-R w starszej wersji V2 i są po prostu idealne!

    1. Janusz pisze:

      W sensie v1. Ciekawym kablami są także Culleny: http://www.cullencable.com/index.php/products/power-cables/crossover-series

      Użwyam do źródła, żeby dodać trochę posmaku lampowości…

  2. Tadeusz pisze:

    Czyli ta sieciówka pełni role „przymulacza” ,tak jak onegdaj u mnie IC Cardas Golden Reference ? :-)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Słowo „przymulacz” brzmi odpowiednio obrazoburczo dla audiofilskich wynurzeń, ale nie jest adekwatne. Przymulacz to sprzęt albo kabel zjadający dynamikę i szczegóły, zamgławiający pejzaż, zacierający kontury. Kable zasilające Tunami, podobnie jak na przykład interkonekt van den Hul First Ultimate, tego nie robią. Uspokajają, łagodzą, poprawiają kulturę, dają lepsze wypełnienie, zeszlifowują zbytnie ostrości. Ogólnie tworzą spokojniejszą, łatwiejszą do wytrwania w niej atmosferę. Tak jakbyś siedząc przy barze powiedział barmance, żeby przestała tak się tłuc kieliszkami.

  3. Tadeusz pisze:

    Możliwe,że masz Piotrze rację ,kiedyś stosowałem sieciówki Oyaide do „uspokojenia i ukulturalniena” brzmienia w posiadanym wtedy odtwarzaczu CD-1s Firmy Ayon :-)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ayony faktycznie pikantnie nieraz grają, toteż interkonekty i zasilanie powinny brać to pod uwagę.

  4. Michał pisze:

    Witam.Wiem że to całkowicie nie na temat, ale piszę bo sprawa jest gorąca i bardzo zależy mi na pana zdaniu. Na pewnej konkuręcyjnej stronie pojawiła się zapowiedz testu interfejsu audio (ZOOM TAC-2) zasilanym złączem THUNDERBOLD.Na pokładzie znajduje się kość Asahi Kasei AKM AK4396.Jak wszyscy wiemy większość daców zasilanych jest przez USB. Firmy audio bez przerwy wymyślają jakieś patenty na poprawienie dzwięku z USB. XMOSY, IUSB3 od IFI i wiele innych rozwiązań. Nagle pewien pan, kupuje przetwornik za 1250zł!!! podłącza go pod mało popularne wejście w swoim laptopie i szczękę „zbiera z podłogi”. Facet nie może uwierzyć w to co słyszy! Używa między innymi Hifiman he-400, Audeze lcd-3. Twierdzi że progres w dzwięku jest nie do opowiedzenia. Twierdzi że wszystkie wady Usb które negatywnie wpływają na dzwięk, w przypadku Thunderbolta nie istnieją. To wszystko co piszę ten człowiek,stawia pod wielkim znakiem zapytania wszystkie przetworniki pod USB i urządzenia „czyszczące” sygnał z usb. Proszę panie Piotrze o wypowiedz na ten temat. Czy miał pan do czynienia z Thunderboltem? Moim skromnym zdaniem, kompletnego laika w temacie audio, jeżeli to śię potwierdzi, chyba wywróci temat daców dogóry nogami. Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie mam płyty głównej ze złączem Thunderbolt i w ogóle jest o nie trudno z najnowszym chipsetem Z170, ale mogę uwierzyć, że jest poprawa, bo proszę rzucić okiem na recenzję przetwornika Ayon Sigma, gdzie najlepsze dźwiękowo okazało się także nietypowe złącze. Rzecz pozostaje do zbadania, ale trzeba uważać, bo to może być ukryta promocja Thunderbolta. Wiele już było takich „niesamowitych” popraw brzmienia, które potem gasły niczym iskry w mroku.

  5. Miltoniusz pisze:

    IC Cardas Golden Reference jest bardzo czuły na to, na czym leży, a jak wisi, to czeego dotyka, w sczególności czy dwa przewody dotykają same siebie.

  6. Maciej pisze:

    Inżynier mniej wnikliwy powiedziałby, że pojemność kabli wpływa na charakterystykę częstotliwościową sygnału i stąd jedne grają jaśniej inne ciemniej. A jak wiemy czasem – 0,3 dB na 4kHz potrafi wprowadzić więcej kultury niż cokolwiek innego… Ale to wszystko w kablach niezbadane jeszcze i testować u siebie trzeba bo receptur nima.

  7. Adam K. pisze:

    Panowie, mam pytanie. Czy wg Was słuchawki OPPO PM-1 są bardziej muzykalne niż Beyerdynamic DT 880? Mam te ostatnie i wydaje mi się, że muzykalność to nie jest ich najsilniejsza strona. Ciekawy jestem właśnie OPPO pod tym względem.

    1. Piotr Ryka pisze:

      A z jakim grają wzmacniaczem? Bo DT880 (te bez PRO) są bardzo muzykalne. Raczej nie mniej i nie bardziej niż OPPO PM-1, chociaż te ostatnie to całościowo lepsze słuchawki. Ale gorsze pod względem stosunku jakości do ceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy