Recenzja: iFi Audio nano iDSD BLACK LABEL

Podsumowanie

Na koniec brzuszek.

   To nam przywraca świadomość celu. Nie oceniamy słuchawek, a nano iDSD BL poprzez słuchawki i podawany mu sygnał. W tej mierze urządzenie niewątpliwie się obroniło, natomiast nie obronił TIDAL, do którego w niemałej mierze jest kierowane. Jak wcześniej już napisałem, jeżeli zarządzający tym serwisem nie wezmą się do roboty i dalej będą wciskać tandetę, to konkurencja ich zje. Jakiż bowiem sens płacić stawkę miesięczną, kiedy za darmo z YouTube dostajemy muzykę odrobinę wprawdzie mniej gęstą, ale za to lepszą sferycznie, z lepszym czuciem przestrzeni. To jednak tylko dygresja, chociaż będąca w temacie, gdyż nano celuje w TIDAL-a i jego obsługą się chwali. Tymczasem nie ma złudzeń, że dobre pliki z własnego dysku tego TIDAL-a niszczą, demaskując jego tandetę. To samo robi YouTube, obnażając bezsens ekonomiczny. Nie bacząc jednak na tidalowy niewypał samo nano jest spoko. Na wyjściu Direct mocy ma odpowiedni zapas; sam producent się chwali, że dziesięć aż razy więcej niż najlepsze iPhone od Appla. Z kolei wyraźnie słabsze iEMatch jest przeznaczone dla słuchawek wysokoczułych, tak więc też mocy dla nich mu nie brak. Ale i z iEMatch niskoskuteczne T1 i Ether C grały naprawdę głośno, aczkolwiek nie aż tak, by oczy wysadziło z czaszki.

Moc i stojąca z nią w parze dynamika to jeden zdany test. Drugi, podobnie ważny o ile nie ważniejszy, to sama jakość brzmienia. Piękno, uroda, powab – to wszystko co ma zachwycać. W tej mierze główny ciężar spoczywa na sygnale. Już dobre pliki z YouTube wypadły zachęcająco, czarując sporo urodą. Ale dopiero te dobre z własnych zapasów potrafią wprawić w zdumienie, że takie małe „coś” nie tylko umie pognać galopem nawet trudne słuchawki, ale także wiedeńska szkoła woltyżerki, zwana bardzo myląco Hiszpańską Szkołą Jazdy (rok zał. 1729), także nie jest mu obca. I dlatego ten galop jest pełen uroku i w ryzach, a nie na złamanie karku. Jasne, że ifi DSD BL bez zmniejszającego przydomka nano potrafi jeszcze więcej. Jasne też, że wsparte przez iCan i iTube robi kolejny krok naprzód. Ale z nano iDSD BL można muzyką się cieszyć, zarówno przytupując do taktu, jak i nucąc do wtóru śpiewakom. Dobry kawałek brzmienia za bardzo umiarkowaną kwotę. I żeby nie było wątpliwości – od nano iDSD LE lepszy.

W punktach:

Zalety

  • Duża moc z małej piąstki.
  • Wysoka kultura brzmienia.
  • Zdolność bardzo jednoznacznej oceny jakości podawanego sygnału.
  • Drajw.
  • Szczegółowość.
  • Dynamika.
  • Wrażliwość na aspekty przestrzenne.
  • W tym mocne czucie obecności przestrzeni na odpowiedniej klasy materiale.
  • Czysta, wyraźna artykulacja.
  • Nie pozbawione ciężaru własnego medium.
  • A zatem nie gramy w kosmicznej próżni tylko w muzycznej sferze.
  • Wyraźne różnicowanie słuchawek pod kątem umiejętności ukazania cech indywidualnych brzmienia.
  • Transparencja wystarczająca by przebić się nawet przez gęsty przekaz AudioQuest NightHawk.
  • Naturalizm oświetlenia.
  • Naturalizm sposobu bycia.
  • Brak nalotów technicznych.
  • Dobra masywność brzmienia.
  • Dobra też barwność.
  • W efekcie przy dobrych plikach mamy do czynienia z poziomem high-end.
  • Przetwornik i słuchawkowy wzmacniacz w jednym.
  • Odczyt własny dla plików MQA.
  • Także innych plików wysokiej gęstości.
  • Wbudowany iPurifier.
  • Osobne oscylatory femtosekundowe w każdym kanale.
  • Kość vitage Burr-Brown przetwornika.
  • Dual mono.
  • Dwa gniazda słuchawkowe o różnym przeznaczeniu.
  • Oba symetryczne.
  • Wyjście line-out o bardzo dobrych parametrach.
  • Filtracje listen i measure do wyboru.
  • Praca bateryjna o podtrzymaniu 10 godzin.
  • Dobrej jakości kabel i zestaw przejściówek w komplecie.
  • Łagodne (rzecz nieczęsta) światełko indykatora.
  • Znany i uznany producent.
  • Bardzo dobry stosunek jakości do ceny.
  • Polska dystrybucja.

Wady i zastrzeżenia

  • Tańszy niemal o połowę konkurent z sygnaturką LE także jest bardzo dobry.
  • Obecna jakość serwisu TIDAL pozostawia bardzo wiele do życzenia.
  • Słuchawki z symetrycznymi wtykami 3,5 mm są bardzo rzadkie.

Sprzęt do testu dostarczyła firma: Camax

Dane techniczne:

  • Wejście cyfrowe: USB2.0 typu A (obsługa trybu OTG, zaimplementowany iPurifier)
  • Wyjście liniowe: 3.5 mm (max volume)
  • Filtry cyfrowe: Linear Phase, Minimal Phase
  • Wyjścia słuchawkowe: 2 x 3.5 mm zbalansowane/single-ended (w tym jedno z iEMatch)
  • DAC: Burr-Brown Bit-Perfect, native DSD i MQA
  • Obsługiwane formaty:
  • DSD 256/128/64/12.4/11.2/6.2/5.6/3.1/2.8
  • DXD 384/352.8kHz
  • PCM 384/352.8/192/176.4/96/88.2/48/44.1 kHz
  • MQA 88.2/96/176.4/192 kHz
  • Wzmacniacz słuchawkowy: Dual Mono 2 x 285 mW
  • Zakres dynamiczny: >109db(A)
  • THD&N: < 0.005%
  • Wymiary: 96 (dł) x 64 (szer) x 25.5 (wys) mm
  • Waga: 139 g
  • Cena: 1099 PLN.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

32 komentarzy w “Recenzja: iFi Audio nano iDSD BLACK LABEL

  1. Marek napisał(a):

    ten strumyk staje się coraz cieńszy, dorzućmy jeszcze przerwy między utworami tak irytujące przy płytach koncertowych, przeciętny interfejs, słaba wyszukiwarka wykonawców… czy jedyną zaletą Tidala jest to, że można odwołać subskrypcję bez okresu wypowiedzenia?

    1. audiozof napisał(a):

      Ale Tidal ma też plusy, okładkę można sobie powiększyć 🙂

    2. Piotr Ryka napisał(a):

      Najdziwniejsze jest to, że czas jakiś temu, dosłownie przez parę dni, grało całkiem niezgorzej, na pewno dużo lepiej niż z YouTube. Ale zaraz potem psująca aktualizacja i po herbacie.

  2. Mateo napisał(a):

    Wstęp recenzji to moje całe hobby,) będzie może recenzja najnowszego flagowca A& Ultima?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Możliwe. Współpraca z tym dystrybutorem póki co nie szwankuje.

  3. adamm napisał(a):

    ja bym jednakże sugerował żeby nie porzucać wspominania czasem Grado 60 ( mam wersje II, czyli poprzednią, po ok roku grania bardzo sie otworzyły i dzwiek wyszedl z glowy do przodun do laptopa albo telefonu sa super), nie mówiąc o NighHawkach, za uwzględnienie ktorych w recenzji dziękuję. Ten cienki przenosny kabel do nich jest kiepski niestety, bez porównania nawet do oryginalnego dlugiego.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Bardzo pocieszające, że SR60 to wciąż ciekawe słuchawki.

  4. Tomek napisał(a):

    Jak się ma jakość dźwieku iDSD Nano BL do iDSD Nano LE ? Są jakieś znaczące różnice ?

    1. Wiceprezes napisał(a):

      LE jest mniej analogowy i posiada znacznie węższą, prostszą scenę. To tak w telegraficznym skrócie.

  5. Andrzej napisał(a):

    Przy okazji ifi, wiadomo coś o iDSD pro?

    1. Wiceprezes napisał(a):

      Niestety tylko tyle, że „będzie, kiedy będzie” 😉

  6. Zygmunt napisał(a):

    ……Tidal ma sie dobrze, pod warunkiem ,ze nie jest sluchany z platformy Windows, ..pisza to na wielu forach np.
    Computer Audiophile itp.

    Pozdrawiam
    Zygmunt

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To nie jest specjalna pociecha.

    2. Marek napisał(a):

      Windows? dobre audio jest w ogóle bardzo ciężko wyciągnąć z Windows, przez okna się wygląda, a nie słucha 😉
      Z iPhona po Airplay Tidal też słabo gra, taki SpotifyPremium lepiej gra po Airplay niż Tidal, tak jest bynajmniej u mnie.

  7. Jan napisał(a):

    Niestety, nasz kochany PanRyka nie umie optymalnie korzystać z gęstych plików Tidal… To mu więc nie grają…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Trudno, Janie. Nie każdy ma twoje zdolności.

  8. Zygmunt napisał(a):

    Pod tym wzgledem zdecydowanie najlepsze sa dedykowane Streamery, ja uzywam Auralic Femto i jest super…..

    Zygmunt

    1. Miltoniusz napisał(a):

      Tym niemniej Tidal z Ariesa i tak jest o niebo gorszy niż lokalne pliki z tego samego Ariesa (po usb). Dotyczy także MQA. Jak dotąd o dziwo Tidal najlepiej działał po AirPlay z iPhone do Hegla HD30. Pisał o tym zresztą Pan Piotr. Ale może to dlatego jest takie wrażenie, że HD30 jakkolwiek świetny ma niestety przycięte wysokie częstotliwości. Przynajmniej ja go tak odebrałem.
      Jest problem z tym Tidalem.

  9. Zygmunt napisał(a):

    Jak zwykle wazne sa wszystkie ogniwa w systemie, mam na mysli DAC u mnie z Metrum Hex nie odczuwam zadnego dyskomfortu ,czy to Qobuz czy Tidal,po usb narazie zawsze bedzie lepiej z plikow Wav.

    1. Marek napisał(a):

      właśnie to jest ten ból, że jeśli coś się reklamuje jako stream w jakości bezstratnej to nie powinno być gorzej niż wav. Nie sądzę, że mają słabe pliki źródłowe, problemy raczej wynikają z techniki przesyłu danych, od ich świadomych lub mniej świadomych kombinacji. Samo to, że już tak długo Tidal walczy o gapless, też nie za dobrze świadczy o ich możliwościach technologicznych.

  10. Zygmunt napisał(a):

    …no tak ,problem pozostaje…. inna rzecz dla mnie jasna to to,ze Flac brzmi gorzej od Wav bezwzglednie z jakiego zrodla i nie rozumiem ,ze zwie sie to bezstratnie.

    1. Marek napisał(a):

      proponuję zrób sobie prawdziwy ślepy test, a możesz się zdziwić wynikiem 🙂

  11. Zygmunt napisał(a):

    ..jaki test?

    1. Marek napisał(a):

      przekonwertuj np. foobarem wav na flac, (bez osób trzecich się nie obejdzie) poproś kogoś zaufanego 🙂 żeby puszczał Ci te dwa pliki w sposób chaotyczny i zapisywał twoje typowanie czy słyszysz flak czy wav. Zrób powiedzmy 20 odsłuchów i jeśli poprawność Twoich typowań będzie powyżej 75% oznaczać to będzie, że faktycznie słyszysz różnicę między flac i wav

      1. Marek napisał(a):

        w sumie to dość nisko postawiłem poprzeczkę, powinno być 100% 🙂 ale zakładam margines błędu 25% na poczet wpływu otoczenia i stresu testowego 😉

  12. Zygmunt napisał(a):

    Podobno kazdy czlowiek slyszy inaczej…….porownywalem dawno temu i jestem pewny co slysze

    1. Marek napisał(a):

      czasami robię duże oczy ale jednakowoż jestem pewny co słyszę… to jest ta cisza we flacu, której nie ma 😀

  13. Demontage napisał(a):

    Rozumiem, że line-out ma stały poziom wyjściowy (nie regulowany potencjometrem)? Czy gdy podłączy się słuchawki, line-out jest odcinane czy gra dalej?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak.

      1. Demontage napisał(a):

        Gwoli jasności, jaka jest odpowedź na drugie pytanie? 🙂 Tak – line-out gra czy nie gra? Pozdrawiam

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Line out gra, ponieważ jest wyjściem DAC.

  14. Pszejko napisał(a):

    Szkoda, że w tej recenzji nasz bohater nie został sparowany ze słuchawkami Sony MDR-1A. Podobnie jak prezentowany Black Label też mają rewelacyjny stosunek ceny do jakości, też posiadają certyfikat hi-res Audio, też są sklasyfikowane jako sprzęt przenośny, też są konstrukcją zbalansowaną (posiadają odpinany kabel symetryczny – oba końce mini-jack). Wydaje się zatem, że taki duet mógłby tutaj pokazać pazur.

    Przy okazji słuchawki te mają wiele innych zalet:
    – pasmo przenoszenia: 3 – 100 000 Hz,
    – radzą sobie z 24-bit / 192 kHz,
    – zdaniem wielu najwygodniejsze na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy