Recenzja: Audio-Technica ATH-W3000ANV

Add NewAudio-Technica ATH-W3000ANV_008_HiFi Philosophy   Na rok 2012 przypadła 50-ta rocznica powstania japońskiej Audio-Techniki, założonej w 1962 przez  Hideo Matsushitę, znawcę inżynierii nagraniowej i konstruktora wkładek gramofonowych. Firma od początku zlokalizowana była w Tokio, gdzie wciąż znajduje się jej siedziba, i teraz bardzo jest duża, większa niż Beyerdynamic czy Sennheiser. Jak tamte produkuje przede wszystkim aparaturę profesjonalną oraz słuchawki, a także znane i cenione wkładki gramofonowe, od których zaczynała. Znamy się z Audio-Technicą jak łyse konie, bo pierwsze naprawdę najwyższej klasy słuchawki jakich słuchałem i przez chwilę których byłem posiadaczem, to była elektrostatyczna Audio-Technica ATH-7, jak na ówczesne lata 80-te prezentująca zachwycający poziom, a potem przez wiele lat używałem wciąż jeszcze flagowych ATH-W5000, które też dobrze wspominam i jeśli będę kiedyś gromadził kolekcję najlepszych słuchawek, znów je kupię.

Słuchawek elektrostatycznych Audio-Technica nie produkuje od bardzo dawna, czego szkoda, bo były naprawdę świetne, przylgnął natomiast do niej wizerunek producenta słuchawek zamkniętych; nie bez racji, bo wytwarza ich wiele modeli, z których zwłaszcza te klasy niższej i średniej mają bardzo wielu użytkowników, cieszących się ich wysoką jakością za niewielkie pieniądze. Nie znaczy to, że słuchawek otwartych Audio-Technica nie umie zrobić, bo recenzowany parę miesięcy temu model ATH-AD1000X okazał się niezwykle udany. Faktem jest jednak, że większość produkcji to konstrukcje zamknięte i faktem jest też, że wszystkie modele jubileuszowe także zamkniętymi były. Takich jubileuszowych popisów japoński producent nagłownego, studyjnego i gramofonowego high-endu miał przed wypuszczeniem recenzowanych tutaj W3000 w dorobku dwa przykłady, w postaci modelu W2002, wypuszczonego z okazji 40-lecia i L3000, zaprezentowanego pięć lat później, na nie do końca okrągłe 45-lecie. Szczególnie te ostatnie zapisały się w pamięci, jako powstały w ilości pięciuset egzemplarzy przykład audiofilizmu rozpasanego, kosztującego 2350 dolarów i obszytego w całości luksusową skórą. Sławetny bas jakim darzyły przyprawiał wielu o pożądliwe drżenie, bo wiadomo czym bas bywa dla niektórych.

Hideo-Matsushita

Hideo Matsushita
źródło: eu.audio-technica.com

Przyznać muszę, że w czasie zbliżającego się kolejnego jubileuszu, którego artefakt upamiętniający właśnie recenzuję, sam byłem dość podniecony, oczekując czegoś niezwykłego. Wydawało się, że z takiej okazji jak półwiecze istnienia Audio-Technica pokaże coś rzeczywiście wyjątkowego, a potem przekuje to w odrobinę skromniejszą wersję masową. Trochę w tej sytuacji byłem zawiedziony, gdy okazało się, że uczczenie wielkiego jubileuszu to dużo skromniejsze niż w przypadku poprzedniego, mniej okrągłego, słuchawki za 1300 dolarów, o wyglądzie prawie nie odbiegającym od cały czas poczynając od 2005 roku produkowanych W5000. Jeszcze bardziej rozczarowany byłem niemożnością uczczenia tego jubileuszu na naszej ziemi, jako że polski dystrybutor Audio-Techniki, firma Konsbud Audio, nie otrzymał żadnego jubileuszowego egzemplarza. Jeszcze ta złość narastała podczas czytania zagranicznych recenzji i licznych wpisów pochwalnych, jakie światowe forum słuchawkowe Head-Fi pod adresem jubileuszowego wyrobu skierowało, nieodmiennie sławiąc jego zalety. Słuchawki ocenione zostały wysoko, a niekiedy wręcz owacyjnie, przy czym dominowała opinia, że są względem W5000 dość podobne, ale łatwiejsze w słuchaniu, bo cieplejsze i bardziej analogowe. Nie oceniono ich natomiast całościowo wyżej, co znów było rozczarowujące, ale mniej znacznie, jako że potencjał dotychczasowego flagowca był bardzo pokaźny, z bardzo dużą jak na słuchawki zamknięte sceną i świetną szczegółowością na czele.

Poczytałem sobie, popatrzyłem na zdjęcia, parę razy zagadnąłem dystrybutora z gasnącą nadzieją – i na koniec obszedłem smakiem. Rok jubileuszowy minął, przeminął następny, słuchawki wyszły z produkcji po ukończeniu ostatniego z przewidywanych dóch tysięcy egzemplarzy, a ja pogodziłem z tym, że ich nie usłyszę. Do Japonii droga daleka, na amerykańskich zlotach nie bywam, a o jednym bodaj egzemplarzu w Europie nie słyszałem. Coś zdaje się w okolicach Londynu błysnęło, ale dobrze nie pamiętam. Aż tu naraz podczas rozmowy ze znajomym dystrybutorem sprzętu całkiem innego niż Audio-Technica okazało się, że potrzebując słuchawek do laptopa kupił w ciemno akurat tę jubileuszową Audio-Technicę i bardzo jest z niej zadowolony. Od razu zapytałem o możliwość przetestowania, a otrzymawszy zgodę odczułem ulgę, że jednak mi ten stale uciekający jubileusz się nie wywinie. Ciągle były jednak inne sprawy, w sensie dystrybucyjnym pilniejsze, zwłaszcza że W3000 inaczej jak na rynku wtórnym kupić już teraz się nie da, tak więc czas upływał a opisu nie było. Na koniec jednak słowo stało się ciałem i rzeczony przedmiot tęsknych westchnień oraz cichego przeklinania pod wąsem wreszcie zawitał. Na głowie właśnie go trzymam, a obejrzawszy uprzednio celem podzielenia się wrażeniami po pióro sięgam i w kałamarzu je moczę.  

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

15 komentarzy w “Recenzja: Audio-Technica ATH-W3000ANV

  1. mikolaj612 napisał(a):

    „Nigdy nie oferowane w Polsce, co jest dla producenta zawstydzające.”

    ATH dba tylko o rynek lokalny oraz w drugiej kolejności USA.

    Europa jest na samym końcu co widać po tym, że wiele modeli u nas nie ma, nie było i nigdy nie będzie, poza tym chore ceny tylko dodatkowo sprawę zaogniają.

    Koszt ATH AD2000X u nas to prawie 4500zł w Japonii 40% tego, z podatkami można się zamknąć poniżej 50% krajowej wartości, dlatego marka u nas jest nieznana, a w Europie nie radzi sobie jakos za wybitnie.

  2. hifiphilosophy napisał(a):

    Wcale tak być nie musi. Konsbud Audio to wielki dystrybutor, który na pewno mógłby więcej zdziałać by marka Audio-Technica stała się popularniejsza i łatwiej dostępna. Nie przykłada się jednak zbytnio, czego sam doświadczyłem. Inne firmy z kraju wiśni Asada i ich dystrybutorzy się bardziej starają.

    1. Bartek napisał(a):

      A wiec pozostaje czekać na ruch ze strony dystrybutora i/lub porducenta…

  3. Maciej napisał(a):

    Piotrze, uważnie śledzę Twoje podsumowania recenzji ZALETY/WADY i w wielu hasła powtarzają się na zasadzie: bardzo dobry poziom ogólny, wybitna szczegółowość itd.. I nie traktuj tego jako zarzut, piszę ponieważ przyszła mi do głowy jeszcze jedna kategoria oceny, upraszczając: CECHY SZCZEGÓLNE. I wtedy można by napisać – Słuchawki są wykonane najlepiej z tych które znam, słuchawki mają najlepszą lokalizację zjawisk przestrzennych jaką kiedykolwiek usłyszałem w słuchawkach, ich cena jest najwyższa itd… Co o tym myślisz ? Innymi słowy jeszcze mam na myśli określanie takiego WOW faktora dla danej konstrukcji.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Pomysł na pewno dobry w sensie teoretycznym, tylko dość trudny w realizacji. O niewielu słuchawkach można powiedzieć, że są wykonane najlepiej ze wszystkich – właściwie tylko o jednych. A przy tym nie bardzo wiem, o których by należało, bo nie wiem czy lepiej jest wykonany Orfeusz, czy Sony MDR-R10. Jedne i drugie są mistrzowskie. Albo czy najlepiej lokują na scenie K1000, Sony R10, SR-Omega czy Orfeusz? Nie umiem na to odpowiedzieć.

      Poza tym – i to się staje naprawdę niedobre – zauważyłem już drugi po Denonie D7100 bardzo wyraźny przykład odmiennego grania różnych egzemplarzy tych samych słuchawek, co całe ich recenzowanie stawia pod znakiem zapytania i bardzo mnie frustruje. Coś niedobrego wisi w powietrzu. A D7100 wycofano z produkcji bez następcy i żadnych wyjaśnień.

      1. mikolaj612 napisał(a):

        Panie Piotrze można info o tych D7100 ?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Info odnośnie czego?

          1. mikolaj612 napisał(a):

            Wycofania D7100 z produkcji.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Nic tu nie ma szczególnego do powiedzenia. Rozmawiałem parę dni temu z szefem dystrybucji o innym urządzeniu i przypadkiem się dowiedziałem. Faktycznie zniknęły z oferty, w której pozostają jedynie D600. Dlaczego, kiedy dokładnie i co będzie następcą, o ile takowy w ogóle zaistnieje – nie wiem. Są zapowiedziane jedne nowe z drewnianymi muszlami, ale to inny przedział cenowy, poniżej dwóch tysięcy.

  4. cee napisał(a):

    czy w planach jest test sony mdr z7, mysle ze bedzie to ciekawa propozycja.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak, czynię starania o ich przetestowanie.

  5. Piotr Ryka napisał(a):

    Mam wielką prośbę do osób dokonujących pierwszego wpisu. Proszę, wybierajcie nicki pisane z dużej litery. Dobrze byłoby także umieszczać jakiś avatar. Bardzo ułatwi to odsiewanie ich od spamu, którego czyszczę dziennie kilka tysięcy.

    1. cee napisał(a):

      W jaki sposób wstawiać avatar?

      1. Wiceprezes napisał(a):

        Trzeba założyć konto na http://pl.gravatar.com/. W trakcie rejestracji należy tam dodać konto/a mailowe, które będziemy używać w komentarzach na HiFi Philosophy i oczywiście wgrać wybrany zawczasu avatar 😉

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Dodam tylko, że kiedy już kogoś nie przeoczę i pierwszy wpis zostanie uwidoczniony, posiadanie avatara i nicka z dużej litery przestaje mieć znaczenie, bo kolejne wpisy osoby zaaprobowanej będą pojawiały się automatycznie. Mam jednak bolesną świadomość, że wiele osób na pewno przeoczyłem i z pewnością poczuły się dotknięte, za co przepraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy