Recenzja: Audeze LCD-3

Audeze_LCD-3_014 HiFi Philosophy   Tak jak istnieje na naszym globie kilka państw wiodących, o których wszyscy wiedzą, że są najważniejsze, tak też istnieje na słuchawkowym rynku kilka słuchawek najbardziej mocarstwowych, o których znawcy przedmiotu, nawet tacy bardzo początkujący, wiedzą dokładnie, że te właśnie należą do elity. Takich słuchawek jest nieco więcej niż takich państw, a dochodzą jeszcze do tego zaszłości historyczne, w przypadku państw zupełnie nieobowiązujące. Bo kto by się teraz przejmował Cesarstwem Austro-Węgierskim albo królestwem Chorezmu, ale u słuchawek wygląda to zgoła inaczej, bo obecnych jest na rynku wtórnym szereg takich już nieprodukowanych, które mimo to wciąż żyją i należą do arystokracji, toteż trzeba się z nimi liczyć. Najważniejsze są jednak te produkowane obecnie, bo w nich cała nadzieja na rozwój, a nie w oglądaniu się do tyłu. Z tym rozwojem, to jak już wiele razy pisałem, nie jest najlepiej i w związku z tym stara arystokracja trzyma się wyjątkowo mocno; co rusz pojawiają się jednak zakusy na jej dominującą pozycję, a firma Audeze i jej wyroby należą właśnie do tych najmocniej autorytety dawnych wielmoży podkopujących.

Manufaktura Audeze jest z Kalifornii, tak więc wraz z nowojorskim Grado trzymają w imadle słuchawkową Amerykę, a wchodziła do gry swoimi debiutanckimi LCD-1 na CanJam (czyli amerykańskim ogólnokrajowym zlocie słuchawkowym) w 2009 roku. Jak sama powiada, odzew okazał się znakomity, przerastający oczekiwania, a wraz z nim pojawiło się żądanie wyprodukowania słuchawek jeszcze wyższej jakości, bo tej jakości słuchawkom współczesnym ciągle brakuje. Były to tak nawiasem czasy chlubnego powrotu słuchawek ortodynamicznych, panujących niegdyś wraz z elektrostatami na rynku, ale po tryumfach z przełomu lat 70-tych i 80-tych odeszłych niemal całkiem w niepamięć i doszczętnie wypartych przez konstrukcje dynamiczne. Amerykańska Audeze i chiński HiFiMAN potrafiły jednak odświeżyć pamięć o tak zwanych planarach, a parę lat później dołączył jeszcze wyjątkowo efemeryczny i piekielnie drogi Abyss, natomiast obecnie jesteśmy świadkami wkraczania do gry kolejnego dużego gracza, firmy Oppo. Te nowe Oppo, podobnie jak Abyss, jednak dopiero przed nami i nawet jeszcze ich nie słyszałem, ale najpotężniejsze Audeze – model LCD-3 – leżą właśnie przede mną i oczekują na opis.

Audeze_LCD-3_027 HiFi Philosophy

Estetyka czy bezpieczeństwo? Oto jest pytanie.

Ten opis jest niewątpliwie spóźniony, a to za sprawstwem dwóch przyczyn. Pierwsza z nich była taka, że sama firma Audeze odmówiła przysłania swoich słuchawek do recenzji, czemu trudno się dziwić, jako że są kosztowne a firma niezbyt duża, w miliardy środków płatniczych bynajmniej nie zasobna, a poza tym Polska to nie pępek świata, podobnie jak polscy recenzenci. Drugi składnik niemożności był taki, że za sprawą czynników niewiadomego pochodzenia bardzo długo nie mógł narodzić się polski dystrybutor. Coś chyba jednak wiem o tych czynnikach, to mianowicie, że amerykańscy producenci są dla swoich dystrybutorów w zdecydowanej większości brutalnie wręcz wymagający, toteż trzeba dysponować naprawdę sporym kapitałem by ich zadowolić i takim dystrybutorem zostać. To niewątpliwie następstwo nawyku, że wszyscy mają duże pieniądze, co w Ameryce jest regułą, a w Polsce niekoniecznie. W końcu się jednak taki ktoś także i u nas znalazł, a jest nim firma Audiomagic z Warszawy. A ponieważ Audiomagic to moi starzy znajomi, z nimi nie było już większych problemów i przedmiot recenzenckiej pożądliwości szybko do mnie zawitał. To jednak wcale nie znaczy, że słuchawki Audeze były mi całkowicie obce. Już kilka lat wcześniej, dzięki uprzejmości jednego z kolegów, miałem okazję pisać o tych, które tak naprawdę torowały drogę swojej firmie do sławy, czyli o modelu LCD-2. To wokół tych LCD-2, będących udoskonaloną wersją LCD-1, wybuchła prawdziwa wrzawa, a świat słuchawkowy podzielił się na zwolenników i kontestatorów. Przyznać muszę, że sam znalazłem się wówczas w rozkroku. Z jednej strony bowiem porównanie do klasycznych i podobną lokatę na słuchawkowym rynku w mierze sposobu prezentacji zajmujących Sennheiserów HD 650 ukazało zdecydowaną wyższość Audeze, z drugiej przymiarki do jeszcze bardziej klasycznych i wywodzących się ze starej arystokracji AKG K1000, a także również elitarnych, flagowych dla Audio-Techniki ATH-W5000, ukazało pewne niedostatki szlachetności brzmieniowej. Recenzja modelu LCD-2 wisi na HiFi Philosophy już od dość dawna i można do niej zaglądnąć, by się z tą problematyką bliżej zaznajomić, a że moje zdanie nie było odosobnione, najlepszym dowodem fakt, że jakiś czas potem pojawiły się wyższe katalogowo LCD-3, mające tego rodzaju krytycznym uwagom wychodzić naprzeciw w pełnym rynsztunku i je bezwzględnie niweczyć. Aliści pojawiły się wówczas głosy, że całe te LCD-3 to tylko krok w bok, albo wręcz marketingowa bujda, bo owszem, sopranów dodają, ale znów dołu ujmują, i w efekcie niczego tak naprawdę się nie zyskuje. Ano bo właśnie. Słuchawki planarne w ogólności, a Audeze w szczególe, to prawdziwi królowie basu. Bas co bodzie jak byk i kopie jak koń, to dla wielu marzenie i szczyt pożądań. Strasznie niektórzy są na to łasi, ale przyznać trzeba, że taki bas, o ile tylko posiada odpowiednią kulturę i brzmieniowe zróżnicowanie, to rzecz bardzo przyjemna, działająca podkorowo na emocje. Dochodzi tutaj do głosu swoista ambiwalencja. Z jednej strony bowiem taki potężny huk wywołany niskimi częstotliwościami jest w naturalnym odruchu bardzo groźny, bo w przyrodniczym środowisku oznaczać może staczanie się głazu, schodzenie lawiny, pędzące stado, albo uderzenie pioruna, ale z drugiej, jako składnik produkcji muzycznej, jest całkowicie niegroźny. A cóż może być przyjemniejszego niż lęk okiełznany, strach poskromiony i banie się tylko na niby. Kochamy się bać, mamy to w genach. Nie wszyscy wprawdzie, bo niektórzy wolą unikać wszelkich zagrożeń, a z kolei na przeciwnym biegunie pojawiają się tacy, dla których prawdziwy lęk i walka z nim stanowią sens życia, ale pomiędzy strachliwymi panienkami w różnym wieku płci obojga, a tymi co jak Lermontow, Hemingway albo Kukuczka sami szukali śmierci, jest cła pula zwykłych zjadaczy strachu, lubiących thrillery, horrory, szybką jazdę i rockową muzykę. I dla nich to właśnie huk planarnych Audeze i HiFiMAN-ów okazał się być muzyczną ucztą i celem poszukiwań.

Audeze_LCD-3_019 HiFi Philosophy

Przeokropnie długo wyczekiwane: Audeze LCD-3.

O tym czy rację mają ci, zdaniem których nowe flagowe LCD-3 to tylko pewna przeróbka, czy też ci (a pośród nich sam właściciel Head-Fi), według których to najlepsze słuchawki na świecie, mogłem sobie tylko poczytać i pospekulować w suchym treningu. Parę razy wprawdzie już się zdawało, że te stale wymykające się flagowe amerykańskie planary zaraz przyjadą, ale za każdym razem wizja ich posłuchania rozpływała się w powietrzu i zamieniała w dalsze czekanie. Tak to już bywa, niektóre słuchawki są jak jednorożce i nie dają się usidlić. To jednak dotyczy głównie tych dawnych, a te obecnie produkowane prędzej czy później złowić się dają i podobnie było z tymi LCD-3.

Pisanie recenzji trochę poniewczasie, co w tym wypadku niewątpliwie ma miejsce, posiada swoje dobre i złe strony. Odpada element nowości i bycia pierwszym, ale powstaje pole dla polemik z tymi co opisali rzecz wcześniej. A w przypadku takiej ambiwalencji jak ta odnosząca się do oceny modelu LCD-3, zawsze jest z kim polemizować, skoro zdania są aż tak przeciwstawne. Tak więc już ostrzę sobie zęby na jakąś polemikę i ćwiczą zabójcze sztychy, ale póki co trzeba się zająć ergonomią i wyglądem.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

51 komentarzy w “Recenzja: Audeze LCD-3

  1. Soundman pisze:

    Ha,wreszcie się doczekałem recenzji LCD3.
    Dobra robota panie Piotrze, spodziewałem się takiego wyniku konfrontacji flagowych modeli, zwycięzcy nie ma ,są tylko różne preferencje brzmieniowe.
    Jedyny niedosyt mam bo zabrakło do porównania LCD2 rev2, z już produkcji tegorocznej wyposażonej w Fazor. Które notabene sam posiadam.
    Bo o ile się nie mylę to testował Pan kiedyś LCD2 pierwszą wersję, ta nowsza jest o wiele ciekawsza brzmieniowo z Fazorem niebezpiecznie zbliża się do LCD3.
    Na ile blisko sam jestem ciekaw.
    Idąc za ciosem warto zrobić recenzję LCD X, dla których niektórzy użytkownicy z forum HeadFi pozbyli się właśnie swoich LCD3.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Pójście za ciosem ma niedługo nastąpić, bo LCD-X oraz LCD-XC mają na dniach przyjechać. Mogę ewentualnie poprosić o te nowe LCD-2, ale nie wiem czy dystrybutor wytrzyma takie obciążenie, a poza tym LCD-3 niedługo odjeżdżają, bo inni recenzenci też się chcą z nimi zapoznać. Podobno LCD-2 znakomicie grają ze wzmacniaczem iCAN kiedy uruchomić to jego uprzestrzennienie, a to rodzi z kolei pytanie, jak by zagrały ze wzmacniaczem SPL Phonitor, który takie systemy uprzestrzenniające ma bardziej zaawansowane.

  2. Daniel pisze:

    Zaintrygowało mnie stwierdzenie jak niżej:
    ” i nie robiące takich psikusów jak zdaje się podrabiane albo nie trzymające jakości Denony AH-D7100″
    można cos więcej o tych psikusach i podróbkach?

    1. Marcin pisze:

      Słuchałem chyba 4 różnych sztuk denon 7100, na różnych torach. Z początku słuchawki te robią bardzo dobre wrażenie: dźwięk jest potężny, bardzo dociążony, z mocnym basem, kolorowy, barwy są bardzo nasycone (scena i szczegółowość na dobrym poziomie). Po jakimś czasie (400h ?) bas się uspokaja, nie jest już tak męczący i dominujący, ale znika to, co czarowało na początku – słuchawki odbiera się później jako wyblakłą po praniu bluzkę, która straciła swój koloryt i nasycenie barw.

      1. mikolaj612 pisze:

        I tutaj wkraczają Audio Technici 😉

        1. Marcin pisze:

          tzn.?

          1. mikolaj612 pisze:

            Obecnie słucham A2000X ze swojego toru, aczkolwiek zaobserwowałem przy W1000X z padami od A2000X, że to czysty żywioł i robią to czego D7100 nie potrafią, po prostu grają rozrywkowo, bas i ogólny dźwięk w D7100 przy takich W1000X z tymi padami to pukanie cherlawego dziecka patyczkiem po lodach w kartony jeśli o bas idzie :)
            Niesamowitą radochę dają wtedy te słuchawki a i wykonanie jest dużo lepsze niż ten plastik w Denonach, zupełnie taki sam jak w pękajacych D1100.

    2. Piotr Ryka pisze:

      Nie mam tak szerokiego spektrum doznań jak Marcin. Słuchałem tylko jednych D7100 od polskiego dystrybutora, które sam wygrzewałem i grały łącznie kilkaset godzin, ale nie wiem ile dokładnie. Do końca grały genialnie i takie D7100 bardzo chciałbym mieć na stałe, co znalazło wyraz w recenzji. A potem słuchałem jednych z UK, i to już było co innego; bez takiego wypełnienia i przyjemności, tak więc takie mógłbym sobie spokojnie darować. A czy one tak się wygrzewają, czy ktoś przy nich pomajstrował, bądź przeniósł produkcję do innego zakładu, a może je podrabiają, bo przecież w Chinach podrabianie odbywa się na masową skalę – tego nie wiem.

  3. Marcin pisze:

    2 z nich pochodziły z importu londyńskiego, dwie nie; te dwie ostatnie odsłuchiwałem w salonie denona i miały swoje pierwotne cechy, ale nie wiem co by się z nimi stało po jakimś czasie, choć mój znajomy kupił ten model z salonu i u niego po ok. 500h nastąpił ten sam efekt wyprania, więc to chyba ogólna przypadłość tych słuchawek. Kiedy się ich słucha już „wygrzanych” to nadal robią bardzo dobre wrażenie, ale jeśli się pamięta jak grały z początku to czuje się duże rozczarowanie i zawód, i najczęściej podejmuje się decyzje o ich sprzedaży wtedy.

  4. Marcin pisze:

    porównywałem łeb w łeb salonowe denon 7100 z audio-technica w5000 na torze za ponad 20tyś zł i te pierwsze podobały mi się bardziej pod każdym względem; w5000 miały przewagę w rozdzielczości, którą miały większą, więc wątpię, abym przedłożył te salonowo grające denony nad niższe modele audio-technica.
    Co do podróbek-niepodróbek: chińskie podróbki mogą być sprzedawane w Chinach, które nie znają pojęcia praw autorskich; w Europie sprzedaż może się odbywać tylko nielegalnie, najczęściej na bazarach; wątpię, aby te denony z Londynu były „farbowanymi” denonami, ale kto wie, pewności nie mam. Co do różnicy cenowej – po premierze model 7100 kosztował 5500 zł, teraz ponad 3 tyś zł, a mp3store niedawno sprzedawał je po 2 tyś. Może to wszystko też „podróbka”, a może one tak mają; grado po wygrzaniu grają o niebo lepiej, może denon po wygrzaniu gra po prostu gorzej.

    1. mikolaj612 pisze:

      One w moim mniemaniu nawet 2 tyś zł nie są warte.

      Co do W1000X wspomniałem, pady do obowiązkowej wymiany, odsłuchiwane były na moim prywatnym torze, Denony na żadnym osprzęcie jaki miałem pod ręką nie spodobały mi się, podobnie było Ultrasone Signature PRO.

    2. Tomek pisze:

      Co do wrażeń Marcina odnośnie d7100, potwierdzam w całości. Nawet chciałem zamienić moje d7100 na jego Grado rs1 z moją dopłatą, przewidziałem oczywiście, że Marcin nie przystanie na tą propozycję. Niemniej jednak mnie cały czas d7100 się podobają bardzo. Co do wrażeń Mikołaja – znany jest on z tego, że denonów nie lubi, także topowych i daje temu wyraz, gdy tylko ma sposobność aż nazbyt moim zdaniem dosadnie i obrazowo, przy czym podkreślę z mocą sam, że Mikołaj obrazy d7100 rysuje zbyt grubą kreską i zbyt karykaturalne. Mikołaj, kiedy słuchaliśmy moich , chwilę, d7100 u Ciebie, szły z LC z MUSES, narzekałeś wtedy na ich kłującą górną średnicę, twierdząc, że to jedyna ich wada, z Twoim Rapture nic nie kłuje, ergo nie d7100 tu miały problem, tylko strojenie klona z nimi nie zgrywa sie tak dobrze w górze, jak z Rapture, pomijając, że klon sonicznie koło Rapture nie stoi.

      1. mkl pisze:

        d7100 na rs1 ? Tomku nie idź tą drogą !

  5. Piotr Ryka pisze:

    A czy mafia paliwowa sprzedaje w Polsce lewą benzynę na stacjach paliwowych? Albo rosyjski węgiel jako polski na składach opału? Oczywiście, że tak. Podobnie może być ze słuchawkami Denona, zwłaszcza że to były chyba słuchawki ze sklepów internetowych a nie ze sklepowych półek. Nie twierdzę, że to podróbki, ale teoretycznie przynajmniej jest to możliwe.

  6. Tomek pisze:

    Bardziej wierzyłbym tu w opis Marcina i wpływ ich wygrzewania na zmniejszenie basu, rzecz oczywistą, zdecydowanie. Miałem d600 z polskiego salonu, bardzo wnikliwie porównywałem każdy detal z d7100 z Londynu. To samo, bez dwóch zdań. :)

    1. Tomek pisze:

      W kwestii wykonania, pakowania, znakowania etc,

  7. Piotr Ryka pisze:

    Mogę się założyć o każde pieniądze, że kabel Entreqa bardzo dużo dla tych odchudzonych wygrzewaniem Denonów by zrobił, a już Audeos czy FAW dużo poprawił.

    1. Tomek pisze:

      Niech Pan nie kusi panie Piotrze, bom w hd600 słusznie zmienił kabel na copper series mk2 od Forzy, co i w srh1440 uczynię w wersji extended bass, ale żeby zmieniać w d7100 7n fabryczne na to od Audeosa czy Forzy nawet nie myślałem, ale kto wie, może zdarzy sie choć okazja porównać i opisać w muzostajni.

    2. Marcin pisze:

      Michał też kable w nich podmieniał; mój znajomy także i to na nie gorsze niż takie FAW czy Audeos; tym bardziej, że kabel firmowy od Donon jest bardzo dobrej jakości. Entreq byłby może lepszy, tylko, że ta hipoteza kosztuje więcej niż słuchawki, a dla mnie podmiana kabla to tylko półśrodek – lepiej kupić inne słuchawki. Takie samo gadanie z hd800 – ja rozumiem ludzi, którzy je kupują i kochają, Bóg z nimi, ale nie rozumiem po co się tłumaczą, że z kablem symetrycznym za ileś tam, z modyfikacją komory na coś tam i ze wzmacniaczem typu bakoon za 12 tyś zł, i ze źródłem za dwa razy tyle, i na takich a takich nagraniach to…to nie znajdziesz lepszych słuchawek; no możliwe, ale dla mnie to jak tłumaczenie się i to z dumą na twarzy, że po roku ciężkich treningów i super diecie i mnóstwie wyrzeczeń udało mi się założyć spodnie, które wcześniej były dla mnie za małe; ja bym po prostu kupił inne, pasujące spodnie.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Problem polega na tym, że na rynku nie ma odpowiednich spodni.

        1. Marcin pisze:

          ? A sprzedawcy za każdym razem mówią, że ich produkt jest najlepszy i na pewno będzie pasować, można kupować w ciemno. Nawet jak są za małe czy za duże to i tak przez kilka tygodni, miesięcy ich nabywca wciąż powtarza: e tam, rozciągną się; e tam, trochę przytyją i będą idealne.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Nie ma słuchawek będących postępem względem przeszłości. A Sony MDR-R10 weszły na rynek w 1989 roku. Właśnie mija ćwierć wieku, a wielu czytelników tego portalu urodziło się znacznie później.

  8. Marcin pisze:

    A te Audeze są po prostu za drogie.

  9. miroslaw frackowiak pisze:

    Kiedys jak pamietasz Piotrze napisalem ze jak dluzej posluchasz LCD3 ,to wstawisz je do grona najlepszych na swiecie sluchawek.Wiem ze nigdy nie napiszesz tak wprost ,ale mi po tej recenzji nie potrzeba tego slowa ktorego nigdy nie chcesz wypowiedziec, bo zaraz moze byc cos wykonane i grac lepiej!mysle ze to sa sluchawki ktore oprocz moich K-1000 bardzo by pasowaly do mojego Carego 300B!jak myslisz?

    1. Piotr Ryka pisze:

      One pasują do każdego dobrego wzmacniacza słuchawkowego o dużej mocy i zintegrowanego o małej. A już szczególnie do lamp. A jeśli słuchałeś ich z Cary, to od przodu czy od tyłu? A jeśli z obu stron, to gdzie grało lepiej?

  10. miroslaw frackowiak pisze:

    Zawsze na zaciskach glosnikowych z tylu wzmacniacza lepiej gralo !tak samo jak z sluchawkami K-1000.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tak należało przypuszczać. A czy na Cary była tam z tyłu cisza, czy jakiś brum?

  11. Bartek pisze:

    Super recenzja. Bardzo fajnie sie to czyta. Taki wyzszy poziom lektury.
    Nachodzi mnie moje odwieczne pytanie ktore z tych sluchawek wedlug Pana najlepiej graja Rocka? Chodzi mi o wywolywanie tzw. ciarek, gesiej skorki lub zjezonych włosów :) Czyli o tzw magię.

    pozdrawiam
    Bartek

    1. Piotr Ryka pisze:

      Każde to potrafią przy odpowiednim wzmocnieniu. Będę dzisiaj robił odsłuchy do recenzji Accuphase DP-720, to mogę zwrócić szczególną uwagę na rocka. Ale na pewno warto brać pod uwagę takie słuchawki jak HE-6 na Audionie (lub czymś równie mocnym) oraz AKG K812 z kablem FAW Noir albo innym dodającym masy. Także LCD-3 na czymś w okolicach 6 Watów. Dla wysokiej klasy sprzętu przenośnego (testowałem na AK240), najlepsze są Ultrasony Edition5. To bardzo specyficzne, tak nawiasem, słuchawki. No ale ta cena. Jeszcze się wygrzewają, tak więc nie umiem ich całościowo ocenić.

  12. miroslaw frackowiak pisze:

    Chcialem dodac ze recenzja twoja Piotrze LCD3 jest tak wyborna jak te sluchawki,zalety tych sluchawek trafione w dziesiatke,wad po odsluchu z moim Carym 300B nie stwierdzilem,nie gubily sie zakresy pasma i nie bylo ani troche nosowosci,moze dlatego ze Cary 300B jest dla mnie najlepszym wzmacniaczem sluchawkiwym na swiecie, co powinienes w koncu Piotrze sprawdzic!

    1. Piotr Ryka pisze:

      Kiedyś jeszcze sprawdzę. Ale wraz z przyrostem mocy ta nosowość i pewna nierówność pasma faktycznie ustępują. To słuchawki dla wzmacniaczy co najmniej kilkuwatowych i raczej lampowych. Ale może z końcówką Tellurium Q, First Watt F1, albo Sugdenem też byłoby rewelacyjnie.

  13. miroslaw frackowiak pisze:

    Wybieram sie Piotrze juz dwa miesiace na ta wspaniala farme, gdzie wlasciciel uzadzil salon sprzedazy i odsluchow najlepszych sluchawek i innych znanych sprzetow audio,mozna tam dowoli sluchac wszystkiego co maja godzinami,troche zdrowie szwankowalo(kolana),ale juz jest lepiej i wybiore sie tam na odsluchy!
    Bardzo blisko Londynu:
    http://hifilounge.co.uk/
    http://hifilounge.co.uk/index.php?route=information/visitus
    ostatni ich nabytek:
    http://www.highendheadphones.co.uk/oppo

    1. Piotr Ryka pisze:

      Przyjemna audiofilska posiadłość. Może uda się tam kiedyś trafić.

      1. Daniel pisze:

        Byłem tam jeszcze w zeszłym roku i polecam. Paul to bardzo sympatyczny facet, spędziłem tam praktycznie cały dzień. Dużo sprzętu do odsłuchu, miła atmosfera i dobra kawa : )

        Świetna recenzja. Ja wciąż stawiam HE-6 ponad LCD-3 ale jak się sam Piotrze przekonałeś to zupełnie dwa przeciwne bieguny i właściwie warto mieć je oba.

  14. miroslaw frackowiak pisze:

    oczywiscie „urzadzil” przez (RZ )

  15. Marcin pisze:

    czy w GS pojawiają się jeszcze zniekształcenia w nieklasyce

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dokładnie na to pytanie odpowiem jutro.

  16. Marcin pisze:

    ok.; pytałem, bo mam życzliwą radę

    1. Piotr Ryka pisze:

      Rady chętnie wysłucham już dzisiaj, bo właśnie biorę się za odsłuchy. Na oknie już tylko 27 stopni.

      1. Marcin pisze:

        Jeżeli cokolwiek mruczy, buczy i pojawiają się jakiekolwiek zniekształcenia tzn. że są niewygrzane. Można powiedzieć, że jak na gradomanię przystało, wiadomość ta to nie żadna nowość, ale ja mówię poważnie; i ta wycofana średnica, dająca o sobie znać zwłaszcza przy wokalu też wraca na miejsce. Kiedy słuchawki popracują kilkaset godzin na „basiku”, ale tak normalnie, czyli nie ile fabryka dała i nie miesiąc bez przerwy to wszystko się pomału układa. Nie ma prawa być żadnych zniekształceń i ogólnie barwa i napowietrzenie dźwięku są dużo, dużo lepsze.
        Pytałem, bo jeśli ich Pan słucha normalnie, słuchając klasyki to zniekształcenia nie znikną. Ja nie należę do obozu niewdzięczników, stad taka moja koleżeńska rada.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Są widać nie wygrzane, bo lekkie zlewanie na basie jest ciągle obecne. Ale prawda jest taka, że one w ogóle poza bardzo krótkimi odsłuchami nie grają, tak więc nie mają się kiedy wygrzać.

    1. Bartek pisze:

      Panie Mirku,
      Z jakimi sluchawkami Pan sluchal Carry 300B? Chodzi mi o wejscie sluchawkowe w tym wzmacniaczu.

  17. Piotr Ryka pisze:

    No to ładnie pracuje.

  18. Piotr Ryka pisze:

    Przyjechały dzisiaj Audeze LCD-XC, a Marcin zwrócił mi uwagę, że Grado wprowadza nową serię swoich udoskonalonych słuchawek o kryptonimie „e”.

    1. mkl pisze:

      Byłbym wdzięczny za kilka słów porównań do th-900 i d7100 podczas pisania o XC. Z góry dziękuje.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Postaram się.

  19. Agtez pisze:

    Ja posiadam słuchawki Audeze LCD-XC i mimo, że nie jestem ekspertem, te słuchawki są rewelacyjne. Odpowiadają mi zarówno jakością dźwięku, tym co lubie najbardziej – głębokim basem i genialnym designem.

  20. Agtez pisze:

    Widzę skorzystałeś z wielu wzmacniaczy. Ja polecam przetestować wzmiacniacz Valhalla 2 firmy Shiit.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy