Recenzja: Sennheiser HD 820

   W dobie słuchawkowych szaleństw żaden wiodący producent nie może stanąć z boku. Nie może więc i Sennheiser. Dopiero co recenzowałem ich jubileuszowe HD 660, przybyłe aby uświetnić jubileusz dwudziestolecia kultowych HD 600, a już mamy kolejną nowość. Tym razem w obrębie serii „800”, szczytowej dla konstrukcji dynamicznych, która wraz z tą nowością rozrasta się do trzech przedstawicieli. W 2009 roku z wielkim szumem nadleciały Sennheiser HD 800, wzniecając ogólnoświatową sensację, pod koniec 2015 o wiele skromniej debiutowała ich ulepszona wersja Sennheiser HD 800S, a teraz, trzy lata po niej, z niemałym hukiem wkraczają Sennheiser HD 820, jako wersja raz jeszcze udoskonalona i jednocześnie zamknięta. I to swego rodzaju jest bomba, bowiem wysokiej klasy słuchawek zamkniętych dotąd w ofercie sławnego producenta z Wedemark pod Hanowerem nie oglądaliśmy.

I już na wstępie, przy tej właśnie okazji, cokolwiek się zdziwiłem. Albowiem w materiałach reklamowych towarzyszących tym nowym widnieje informacja, że słuchawki klasy high-end są z reguły otwarte. Niby tak, w sensie ilościowym na pewno. Z czego jednakże nie wynika, iż te o budowie zamkniętej cośkolwiek ustępują. Pomijając nawet referencyjne Sony R10, które trzydzieści lat temu erę słuchawek high-endowych zapoczątkowywały i wciąż (sic!) nie znalazły pogromcy, możemy tu przywołać flagową Audio-Technicę W5000, flagowe JVC DX1000, albo flagowe Ultrasone E5, którym bycie zamkniętymi w niczym nie przeszkodziło. Niemniej promocja rządzi się własnymi prawami i chwyta czego może, by przykuć uwagę potencjalnego nabywcy. A jednocześnie faktem jest, że pozbawione zniekształceń najwyższej klasy słuchawki zamknięte skonstruować o wiele trudniej, ponieważ trzeba wyeliminować nieunikniony efekt odbicia. O tym jednakże za moment, a teraz jeszcze o sprawach wstępnych.

Poza faktem, że według Sennheisera nowe HD 820 z tym sobie poradziły i dwóm otwartym bliźniakom pod żadnym względem nie ustępują, musimy zauważyć, że cała ta zabawa w zamknięcie okazuje się pochodną coraz szerzej rozlewającej się mody na słuchanie muzyki wszędzie. W pracy, w domu, na spacerze, na wakacjach, podczas podróży lotniczej, na rowerze, na bieżni – gdziekolwiek. Nie wystawia to, moim zdaniem, wysokiej noty współczesnemu światu, od którego jego mieszkańcy we własny tak chętnie uciekają, i nie wystawia też za wysokiej samym tym mieszkańcom, którzy z jednej strony świat taki sami sobie zafundowali, a z drugiej wolą muzyczną sielankę od nad nim refleksji. Odrzućmy jednak moje zawodowe skrzywienie – pragnienie rozmyślania nad wszystkim.

Zmęczony życiem człowiek, a nawet i nie zmęczony, chce i może zażywać muzyki, tego najłagodniejszego z narkotyków, więc mu w tym nie przeszkadzajmy. A niemiecki Sennheiser właśnie idzie mu w sukurs, oferując najlepsze swoje słuchawki w wersji uniwersalnej – zamkniętej. Tak, by mu inni nie przeszkadzali i on innym nie przeszkadzał, gdziekolwiek się z tymi HD 820 znajdzie. Aby mógł śmiało ich użyć i jeszcze wzbudzać zazdrość. Albowiem ukryć się nie da, że te HD 820 mają coś w sobie ze stylistyki najnowszych Audi czy BMW – szpan o zapleczu technicznym i wygląd dizajnerski. (Wiem, napisałem „wygląd wyglądaśny”, ale wiadomo, o co chodzi.)

Tytułem jeszcze uzupełnienia należy zauważyć, iż debiutowi słuchawek towarzyszy debiut wzmacniacza; a dokładniej wzmacniacza-przetwornika Sennheiser HDV 820, który jest im dedykowany i który z nimi recenzować się przybył.

Z kolei tytułem malkontenctwa, charakterystycznego dla recenzentów grymaśnych, zauważę, że nowe HD 820 niemalże nie odbiegają wzorniczo i technicznie od starszych pierwowzorów, tak więc od 2009 roku Sennheiser bije tę samą pianę. Cośkolwiek tam zmodyfikował, ale tak bardziej na obrzeżach, i w efekcie (prawdopodobnie żeby się nie powtarzać) nad aspektami technicznymi tych nowych specjalnie się nie rozwodzi. Ale furda te wszystkie grymasy, o ile słuchawki dobrze (a może lepiej?) grają.

Innej sprawy tak łatwo już jednak nie zbędziemy. Bo mamy do czynienia z sytuacją niezwykłą. Niemalże identyczne, pierwotne HD 800, wciąż pozostają dostępne w cenie poniekąd promocyjnej 4-5 tys. złotych; cośkolwiek poprawione i przemalowane na czarniejsze Sennheiser HD 800S kosztują teraz (też z lekka promocyjnie) złotych 6390, a właśnie wchodząca na rynek wersja zamknięta Sennheiser HD 820 została wyceniona na aż 10 399. I żadnej promocji niet! No bo to w końcu debiut! Jedyne argumenty, którymi można tego bronić, to fakt, że HD 800 mają w zestawie jeden zaledwie kabel (z końcówką duży jack) i ze swym srebrnym wykończeniem są już cokolwiek mniej „trendy”, a sporo droższe od nich S-ki bogatsze są o symetryczny (z końcówką 4-pin) i trendy wciąż są jak najbardziej, ale także otwarte. I idąc dalej tym tropem trafiamy na nowe 820-stki, które tych kabli mają już trzy (dodano drugi symetryczny z końcówką 4mm Pentaconn), a wygląd jeszcze bardziej szałowy, plus użyteczność o mobilność i to nie przeszkadzanie zwiększoną, a jeszcze do tego skrzynię nie ze sklejki, tylko całą drewnianą. No ale mimo wszystko…

Od siebie w tej sytuacji powiem, że nową, wyższą cenę doklejono tym nowym w największym stopniu dlatego, że inni producenci ze swoimi poszybowali w górę. W tej sytuacji Sennheiser nie chce, a nawet nie może, być gorszy. Bo raz, że to konkretny w końcu pieniądz, pozwalający lepiej prosperować, a dwa, że klient kalkuluje cenami nie tylko poprzez szukanie dla siebie jak najniższej, ale także (po części mimowolnie) poprzez rachowanie szacunku, który to pan szacunek większy przysługuje tym wyższym. Chcąc więc o niego zadbać, trzeba w ślad za innymi piąć się posłusznie w górę, by nie powstało wrażenie, że ci inni są lepsi. Efekt tego wyścigu zakrawa już niestety na absurd, gdyż co drożsi przedstawiciele słuchawek dynamicznych i planarnych kosztują teraz tyle samo lub więcej niż najlepsze telewizory 65ʼOLED 4K. Ale co robić – moda, prestiż, wzrost nabywczego potencjału – i takie tego skutki. Na łez otarcie dołączona do słuchawek ściereczka i retrospekcja, że luksusowe słuchawki od zawsze były drogie. Sennheiser Orpheus w cenie dobrego auta, a Sony R10 droższe niż jakikolwiek w tamtych czasach telewizor.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

37 komentarzy w “Recenzja: Sennheiser HD 820

  1. Paweł napisał(a):

    Dzień dobry.
    U mnie wszystkie niepożądane cechy HD800(Noir Hybrid HPC) zniknęły po podpięciu go do Cayin Ha1a Mk2. Jak dla mnie niesamowita synergia. Lampy sterujące i mocy: Psvane. Ominąłem też bezpiecznik we wzmacniaczu, który bardzo degradował brzmienie.
    Mam nadzieję,że wkrótce w Pańskie ręce wpadnie Cayin ha-300.Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tego Caina to obiecują i obiecują. Tego droższego też. Ale miło wiedzieć, że się dobrze spisuje.

  2. Patryk napisał(a):

    „wszystkie niepożądane cechy zniknęły”
    …ciekawe bardzo. Duzo mozna sobie wmowic. Druga rzecz to adaptacja.
    Chetnie bym posluchal u Pawla w domu tych zmian.

  3. Paweł napisał(a):

    Większość ludzi narzeka na hd800, iż grają nudno,ponuro i beznamiętnie. Zapewne to kwestia źle dobranego toru.Jak dla mnie razem z mk2 tworzą bardzo zgrany duet. Jest masa, niesamowita średnica,której daje 100/100, iskrzące soprany, i bardzo zróżnicowany bas.
    Całkowity brak zaokrąglenia, który zarzuca się lampom. Wzmak naprawdę czaruje.
    Zdaję sobie sprawę, że istnieją bardzo dobre wzmacniacze,które oferują niesamowitą synergię jak Bakoon tyle ,że bakoon jest 5 razy droższy od Cayin’a mk2.
    Zapewne pokuszę się o sprowadzenie z Chin Cayin’a Ha-300 przemytem^^ w przyszłym roku. Cena w chińskim sklepie to 3300usd vs 5000E niemiecka.
    Mieszkam koło Krakowa, w razie czego zapraszam na odsłuch ze swoim źródłem.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak, HD 800 to wymagające słuchawki. Wymagające dobrego kabla i dobrego toru. I rzecz nietypowa – im dłużej używane, tym bardziej wymagające.

  4. Paweł napisał(a):

    Chciałbym Panie Piotrze zapytać się o pewną rzecz. Nie pamiętam już w, której recenzji pisał Pan,iż nie jest zalecane aby wzmacniacz lampowy znajdował się blisko komputera/wifi. Powodowało to degradowanie brzmienia , czy po prostu szum? Chodziło o wszystkie, czy o jakieś konkretne?
    Czytałem wczoraj opinie na zagranicznym forum odnośnie cayin ha-300,żeby nie ustawiać go blisko żadnego pc/rootera/telefonu itd. Podobno występował mocny brum i szum. Wyczytałem,iż jest to wina triod bezpośrednio żarzonych, które bardzo reaguję na wszelakiego rodzaju elektromagnetyzm.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Gdy Ayon HA-3 jest w pobliżu komputera, na szafce obok, wystarczy zdjąć część lampową z zasilacza i postawić obok, by pojawił się w słuchawkach wyraźny brum.

      1. 3mmm napisał(a):

        Czy to zachodzi tylko w pobliżu komputera? Czy należy zawsze ustawiać Ayona „piętrowo” żeby było ciszej?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Zachodzi w pobliżu pól magnetycznych o sile większej od tła.

          1. AAAFNRAA napisał(a):

            A najgorsze są telefony komórkowe. Ja wiem, że przyjdzie sms lub ktoś zadzwoni sekundę wcześniej, tak się lampy „wzbudzają”.

  5. Artur napisał(a):

    Panie Piotrze, czy mógłby Pan mi coś doradzić? Posiadam headamp/dac Aune s16 i grado rs1i. Zastanawiam się nad kupnem słuchawek planarnych, na które powinienem zwrócić uwagę? Oppo pm2, mrspeakers ether flow, audeze LCD XC? A może jeszcze coś innego? Źródłem jest foobar i pliki FLAC. Z góry serdecznie dziękuję

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Każde z wymienionych planarów grają innym stylem: OPPO realistycznie; MrSpeakers gładko-muzycznie; LCD-XC holograficznie na wielkiej scenie. Wybór należy do słuchającego, ale dużego przyrostu jakości względem RS1 nie będzie. Na taki jednoznaczny, zdecydowany skok potrzeba by Final D8000 albo Focal Utopia.

      1. Artur napisał(a):

        Bardzo dziękuję. Moje grado są już wysluzone, kabel był już lutowany dwa razy, poza tym chciałbym zmienić na planarne z kablem symetrycznym bo przecież jak już będą nowe słuchawki to za jakiś czas będzie można pomyśleć o headampie nowym, dlatego myślałem o oppo bo one mają świetny wzmacniacz dedykowany, z drugiej strony ether flow świetny kabel, z trzeciej audeze powalają mnie urodą 😉 bądź tu człowieku mądry… Na słuchawki za kilkanaście tysięcy raczej na razie mnie nie stać 😉 aha zapomniałem dopisać że USB u mnie to niestety tylko wireworld ultraviolet

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Sobie bym kupił OPPO. Ta firma padła nie wiem jakim prawem. Ale tylko PM-2, bo lepsze od PM-1.

          1. Artur napisał(a):

            Padła??? Czyli za jakieś dwa trzy lata nie będzie można ich już kupić? Ja chciałbym teraz kupić słuchawki a za jakiś czas wzmacniacz

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Tak, padła. Definitywnie. Koniec z OPPO.

          3. Piotr Ryka napisał(a):

            Ale wzmacniacze OPPO można sobie darować; są dobre, ale są lepsze. Natomiast ich Blu-ray i słuchawek bardzo szkoda.

          4. Artur napisał(a):

            Więc oppo pm2 i jaki wzmacniacz celować? Najchętniej z daciem

          5. Piotr Ryka napisał(a):

            A do jakiej kwoty?

          6. Artur napisał(a):

            Gdzieś właśnie w granicach oppo, 6, 7 tys. Może być rynek wtórny

          7. Artur napisał(a):

            Swoją drogą Czy to prawda że przy zakupie tych audeze można strasznie wtopic? Że są nierówne i można bardzo kiepskie egzemplarz trafic? Ta holograficznosc bardzo mnie do nich przekonuje

          8. Piotr Ryka napisał(a):

            Tak, przy Audeze można wtopić, wiele razy o tym pisałem. Koniecznie trzeba wcześniej posłuchać kupowanego egzemplarza.

            Dobrych przetworników-wzmacniaczy nie brakuje. Questyle, M2Tech, Fostex, iFi (stosunkowo tani), Black Dragon (kapitalny przetwornik), Audio-gd – wszystkie są godne polecenia. Usprawniony OPPO, ten sprzed samego bankructwa, też podobno jest dobry.

          9. Artur napisał(a):

            Panie Piotrze, a czy te wzmaki będą jakosciowym krokiem na przod wzgledem Aune S16?

          10. Piotr Ryka napisał(a):

            Będą, ale nieznacznym. Jeżeli Aune zadowala, to lepiej przy nim zostać i inwestować w okablowanie, kupić iDefendera dla USB, no i nowe słuchawki, jeżeli te Grado faktycznie kaput. Ale w warszawskim Audio Systemie pewnie mogliby wymienić im kabel na taki nowszy, grubszy, wielożyłowy. Wiem, że to robią.

          11. Artur napisał(a):

            A warto zainwestować w Gemini i ipurifier?

          12. Piotr Ryka napisał(a):

            Można, tylko nie miałem jeszcze okazji porównać starszą wersję do nowej, a różnica cenowa duża.

          13. Artur napisał(a):

            No ja zdecydowanie myślę o starszej wersji, właśnie że względu na cenę. Czyli defender, Gemini i purifier? A zasilanie? W takiej rozsądnej cenie?

          14. Piotr Ryka napisał(a):

            Niestety nie ma dobrych kabli zasilających w rozsądnych cenach. Z tanich można spróbować Isoteka.

          15. Artur napisał(a):

            Melodika odpada? A w takim razie co jest najtańsze z dobrych? 😉

          16. Artur napisał(a):

            A może w ogóle po taniości AKG k812? 😉

          17. Piotr Ryka napisał(a):

            Znakomity pomysł z tymi AKG. Bardzo polecam.

          18. Artur napisał(a):

            Generalnie jakoś przeoczyłem tego iDefendera, dopiero dziś o nim poczytałem i zamierzam go kupić. Czyli między oppo, używanym ether flow a nowym AKG polecilby Pan właśnie ten ostatni? Jeśli tak to jaki kabel im dokupić bo wiem z Pana recenzji że fabryczny to nieporozumienie

          19. Piotr Ryka napisał(a):

            Wybrałbym AKG. Kabel od FAW.

          20. Artur napisał(a):

            Bardzo dziękuję za wszystkie podpowiedzi. Mam jeszcze jedno pytanie, może trywialne ale naprawdę nie wiem. Jak do mojego Aune który jest i daciem i ampem połączyć iTube? Wejsc USB do daca, wyjść przedwzmacniaczem na iTube i wrócić do Aune do wejścia cinch? Czy to nie pogubi systemu?

          21. Piotr Ryka napisał(a):

            Formalnie iTube jest do wpinania między przetwornik a wzmacniacz i chyba inaczej się nie da.

  6. Paweł napisał(a):

    Nie dawno mailowałem z pewną osobą, która chciała wypożyczyć/kupić ode mnie he-500.Najpierw je chciała pomierzyć[…] Opisał mi swoje perypetie z lcd-3, których wypożyczył ze sklepu łącznie 8(!) sztuk, ponieważ lewy i prawy przetwornik grał inaczej.

    1. Artur napisał(a):

      No to już jest jakaś groteska, jeśli producent tak robi słuchawki to powinien sprzedawać je za 100zl…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy