Recenzja: Fosi Audio ZH3

Odsłuch: Z transferem koaksjalnym

Fosi i5

  Duże i wygodne słuchawki, a dźwięk? Zacząłem od pliku FLAC: John Lennon Collection „Give Peace A Chance”. To nagranie potrafi być podostrzone oraz zbite przestrzennie. Wrzaskliwe, co tu dużo mówić i słabo podzielone na poszczególne głosy, co niby zgodne z jago duchem zbiorowości się czegoś domagającej, ale w przełożeniu na audiofilizm tak dziać się nie powinno. I rzeczywiście, nie tym razem. Efektownie rozpostarcie przestrzenne grupy z podzieleniem na poszczególnych krzykaczy, a sam krzyk melodyjny, a nie zlany i głupio wrzaskliwy. Do tego rytm mocno wybijany – tamburyn, cymbałki i walenie meblami też naturalnie podane i uporządkowane przestrzennie. Ogólnie brzmienie dalece lepsze aniżeli się spodziewałem, w żadnym razie tak dobrych rezultatów szczegółowych analiz nie brałem pod uwagę. W następnym Norah Jones zjawiła się bliska i zmysłowa – namacalnie obecna, ciemno aranżowana i bez zarzutu analogowa. Dalej Astrud Gilberto z głosem lekko obniżonym tonalnie, śladowo ciepłym i odrobinę w wyrazie refleksyjnym – także ona w ciemnym aranżu, analogowo gładka, spokojna, autentyczna i efektowna. Przeszedłem do innej muzyki. Potężny bas ciemnej barwy i bez podostrzania konturów od dużych instrumentów smyczkowych, to samo przenoszone na fortepiany i orkiestry – ogólnie głębokie, gęste, rozjaśniane i uwyraźniane dźwięcznością brzmienie, a siła dźwięku potężna i na wielkich przestrzeniach. Ciepło tylko śladowe, ale nigdy ustępujące przed jakimś ochłodzeniem; wielkie spektakle, ale łatwe w odbiorze, bo nigdy kaleczące uszy; do tego ozdabiane mocnym doznaniem głębi przestrzeni i całościową atmosferą niczym nie psutą, a dostatecznie prawdziwą, by chciało się tam być i zostać. Baryton Elvisa Presleya dojmująco wybrzmiewający gęstą nutą, wiolonczela też niska i gęsta, w dodatku niemal zupełnie wolna od zniekształceń, a przecież ten instrument umie jak żaden inny prócz organów dręczyć kolumny i słuchawki. Wszystkie wokale elegancko modelowane przestrzennie, a sama natura brzmienia pozwalająca bez uszczerbku słuchać bardzo głośno np. jazzu, co dalibóg, zwykle niełatwe. Perkusja może odrobinę za głucha, za bardzo prowadzona dołem, ale za to ciemna i mocna, a nie jakaś z tektury. Utwory akustyczne jak przynależy efektowne, elektryczne gitary wybuchające mocą – a przy tym grama sybilacji i wszystko mocne, gęste, naprane emocjami. Fanfare For The Common Man przetaczające się grzmotem i pięknie fanfarowe, La victoire est à nous od prawdziwej orkiestry i rzeczywiście zwycięskie, z militarnym dreszczykiem. Ogólnie spokój, przestrzeń, głębia, wycieniowanie i potęga, ale rozbudzające emocje, a nie takie sobie ładne granie obojętne w wyrazie.
     Trzymanie dźwięku długie i narastanie prędkie, więc tempa prawidłowe – nie odnotowałem żadnych opóźnień, a te potrafią przecież wszystko psuć, że czasem aż słuchać się nie da. A przede wszystkim dużo muzycznej prawdy, naprawdę dużo. – Nie, że aż referencja (za słabe na to fokusowanie konturów), ale pierwszorzędne słuchanie, rodzące samą przyjemność. W trakcie odsłuchu dźwięk się poprawiał, a zatem te słuchawki jeszcze więcej potrafią, wystarczy dać im więcej czasu.

Sennheiser HD 600

     Klasyk od Sennheisera okazał się grać podobnie, ale nieidentycznie. Także z ciemnym aranżem, co u niego jest normą, jak również z klasą odnośnie cechy melodyjności, ale tu właśnie pewne różnice. Dźwięk nie tak gładki i pełny, tylko delikatniejszy, bardziej przekierowany ku sopranom i poprzez to odrobinę smuklejszy i smutniejszy, nie tak też ogładzony na krawędziach. Z pierwszym planem cokolwiek dalszym i mniejszymi źródłami, wyraźnie też z nie tak dobitnie akcentującym się basem – i pod tym jednym względem wyraźna różnica. Niemniej przekaz zbliżony i stylem i jakością, przy czym u Sennheiserów niższa intensywność wszystkiego, w tym pogłosów i głębi oraz całego ataku, poza tym gdy u Fosi przestrzeń wypełniona muzyką, Sennheisery ukazywały puste obszary między źródłami. Oczywista nie jako pustki zupełne, tylko dystanse słabiej dźwiękami nasycone, więc w zależności co się woli – separowanie źródeł, czy komasację brzmienia, można było wybierać między jednymi a drugimi. 

     Mnie odrobinę bardziej przypadły do gustu Fosi, co ani trochę nie zmienia tego, że Sennheisery też mi się podobały; szczególnie ich subtelność była naprawdę subtelna, a sopran dobitniejszy i wyłącznie zdobiący. Po drugiej stronie bas skromniejszy i nasycenie nie aż takie; wracając od jednych do drugich u Fosi brakowało perfekcyjnego rozdzielenia źródeł i delikatności w delikatnych partiach, a u Sennheiserów skomasowanej potęgi i frontalności ataku. A sam ten recenzowany Fosi ZH3… – no, no – no, no, no…Naprawdę no, no, no…

AudioQuest NightHawk

  Przechodząc od Fosi do nich nie było już wątpliwe, które słuchawki są lepsze – dotyk dźwięku od NightHawk pochodził z wyższej półki. Papierowe membrany mają ekskluzywną swoistość, przemawia za nimi realizm, przemawia bardzo głośno. Odnosi się wrażenie, że lepiej dopasowują się do dźwięku, dokładniej przylegając do brzmieniowego wzorca. Co się przekłada zarówno na ogólną poprawność, jak i na autentyczność głosów i autentyczność instrumentów. Realizm zyskuje dodatkowy wymiar doskonałości samego siebie, a że pchła wzmacniaczowa Fosi umiała to pokazać, to wielkie za to jej uznanie. Umiała też lepszą niż u Fosi i5 separację źródeł i ich wyskalowanie, jak również lepsze niż u Sennheiser wypełnianie dźwiękami dystansów między nimi przy wciąż znakomitej rozdzielczości. Aranż nie zwracał przy tym uwagi rozjaśnieniem czy przyciemnieniem, brało się go za naturalny bez najmniejszej uwagi. Orkiestry w perspektywach, subtelność i basowa moc tak samo na usługach, pełna przejrzystość, pierwszy plan odsunięty i poprzez też naturalny, pięknie wkomponowane modelujące sferycznie i uczuciowo pogłosy, a poprzez nie też tajemniczość i poprzez trzeci wymiar. A jaka do tego wyraźność i jak spleciona z melodyjnością! Zarzucenie produkcji tych słuchawek to autentyczna zbrodnia na uszach miłośników audiofilskich słuchawek. One przecież kosztowały startowo, w 2015, zaledwie 2490 PLN, a teraz nie ma nawet na wymianę oryginalnych padów ani nagłownej opaski. Względem obu poprzednich doskonalsze pod każdym względem i jedyna do tego uwaga, że większy poprzez nie docierający do słuchacza strumień informacyjny, czyli łatwiej się było zmęczyć ich intensywnością bitową, ale to było warte swojej ceny. 

Dan Clark Audio STEALTH

     Ogromny przeskok budżetowy i wielkie niedopasowanie skali cenowej do recenzowanego H3. Ale co nas to obchodzi? – my szukamy jakości, a nie jakiejś taniości. Ta zresztą już znaleziona, ale co szkodzi popróbować innej? 

     STEALTH nie mają papierowych membran, ale mają przetworniki v-Planar czwartej generacji i filtry akustyczne ATMS, usytuowane między przetwornikiem a uchem, integrujące działanie falowodów, kontrolerów dyfuzji, polaryzatorów ćwierćfalowych i rezonatorów Helmholtza. Rezultatem tego dwie rzeczy: (i) ukazanie perspektywy scenicznej doskonalszej niż w innych słuchawkach; (ii) wyjątkowa staranność modelowania dźwięku. Ten jest delikatniejszy, lżejszy, jaśniejszy i cieńszy niż z NightHawk, ale jeszcze bardziej subtelny i dokładniej się układający, a jego sceniczne walory to klasa sama w sobie. Zarazem od słuchacza i towarzyszącej aparatury jeszcze więcej się tu wymaga, relaksy i słuchanie mimo to z pewnością nie tu. 

     Nie powiem, żeby Fosi H3 idealnie dał sobie radę z takimi wymogami, ale że sobie tak w ogóle dał, nie ulegało wątpliwości. Żadnej sopranowej ostrości czy innych melodycznych wpadek, jedynie wypełnienie mogłoby być obfitsze, ale z tym nie dawały sobie rady wzmacniacze i przetworniki kilkadziesiąt aż razy droższe. Skroś tego można się było cieszyć niesamowitą dokładnością i szczegółowością, przenikliwością harmoniczną i zjawiskową przejrzystością. Obszarami obejmowanymi muzyką dalece rozleglejszymi i w perspektywy tak wkładanymi, że to bez porównania, także analityczną głębią wpisaną w analogową melodyczność, że głębiej już niemal się nie da. 

   I co ja mam powiedzieć? – że to wszystko za osiemset osiemdziesiąt odnośnie wzmacniacza i przetwornika? No tak, właśnie za tyle. Jeszcze, że jak ktoś lubi analizować, to tutaj pełna jazda, tyle mogę dorzucić.

HiFiMAN Susvara Unveiled

    Tak się korzystnie złożyło (a nie zawsze tak bywa), że referencyjne dla redakcji wokółuszne słuchawki pozbierały walory poprzednich i zapodały je równocześnie. No, może nie aż wszystkie, bo ukazanie perspektywy scenicznej i potęga analityczna u STEALTH jednak były większe, ale suma wszystkiego u Susvar lepiej wyważona i nie tak wiele od słuchacza wymagająca. Ciemniejszy aranż i lepsze wypełnienie, muzyczny dotyk wyrafinowany, walory melodyczne szczytowe. Ale przewaga nad NightHawk mała, o ile w ogóle jakaś. Tak szczerze? Powiedziałbym, że właściwie żadna, co dowodziło, że tani Fosi ma jednak pewne, bardzo niewielkie ale jednak, ograniczenia jakościowe i moc wystarczającą do tego, by bardzo trudne do napędzenia słuchawki rozpędzać do koncertowej głośności, jednak przy zapasie energetycznym dla dynamiki i skanowania tekstur niewystarczającym do ukazania całego zasobu jakości – do dramatycznych skoków dynamicznych i wyszukania najdrobniejszych ściegów tekstury. Niemniej brzmienie na piątkę i najlepsze przy NightHawk, bardzo tylko nieznacznie jakościowo słabsze przy dedykowanych Fosi i klasycznych Sennheiser. Wzmacniacz więc przede wszystkim dla słuchawek od łatwych do średnich i takich najwyżej średnio trudnych, ale nawet te najtrudniejsze zdolny bardzo dobrze napędzać.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

15 komentarzy w “Recenzja: Fosi Audio ZH3”

  1. Adam pisze:

    Posiadałem ten DAC-amp, jednak jego brzmienie było dla mnie zbyt nijakie, poprawne, bez większych wad ale i bez ekscytacji. Przegrał u mnie z kombinacją aune x8-dac, little dot mk2 i RNHP-klon, gdzie brzmienia były ciekawsze, słuchane na szerokiej gamie dynamików i planarów z budżetu do 2000 PLN.
    Na szczęście na ali jest 90 dni na zwrot. Funkcjonalnie bez zarzutu, opampy tyż zmieniałem.

    1. Piotr Ryka pisze:

      A z jakim typem kabla cyfrowego był używany? Podejrzewam, że z USB, skoro mowa o nijakości, której sam jednak w żadnej konfiguracji nie doświadczyłem. Skądinąd zaś wzmacniacz słuchawkowy Ruperta Neve to klasyk, tu zresztą opisany. DAC Aune to także klasa. Cen klonów przy porównaniach ekonomicznych nie biorę pod uwagę, klonowanie to jednak kradzież intelektualna, chyba że dany twórca na nią pozwala. Ale i tak opisana kombinacja to sporo większe pieniądze.

      1. Adam pisze:

        Muzyka głównie z komputera za pośrednictwem ifi silencer i kabla USB Supra, gęste pliki i Tidal master. Oczywiście to tylko moje „obiektywne” wrażenia z odsłuchu, ale że posiadałem taki wzmacniacz, stwierdziłem że się wypowiem. W takiej kwocie za jaka jest sprzedawany to świetne urządzenie. Obecnie używam Topping DX5II, jest lepiej-oczywiście dla mnie, detaliczniej, przestrzenniej, bardziej bezpośrednio, no i te 7W mocy. Pozdrawiam

        1. Piotr Ryka pisze:

          Znakomicie, że się Pan wypowiedział – zbiór opinii to lepszy model oceny niż pojedyncza. Tak przy okazji, czasem pomaga powtykanie kabli USB do markowej listwy z własnym zasilaniem i tylko tego muzycznego wprost do komputera przez Silencer, zwłaszcza kiedy się nie ma mega płyty głównej w komputerze, takiej z potężnym zasilaniem dla USB. Ale konwerter iFi za pięćset kilkadziesiąt złotych (przynajmniej kiedyś) plus koaksjalny Oyaide za trochę ponad tysiąc i tak powinny poprawić. Nie zaszkodziłoby też namówić jakiegoś elektryka na wymianę w tablicy bezpieczników na lekko opóźnione, co też może poprawić, a poza samą usługą kosztuje grosze. (Nie jakieś audiofilskie, a zwykłe ale wolniejsze – bezpieczników są trzy rodzaje: szybkie, średnie i wolne, standardowo montują szybkie.)

    2. Radek pisze:

      Panie Piotrze, czy można liczyć w przyszłości na ponowną recenzje klasyków od audeze, czyli lcd-2, lcd-3? Ponoć audeze z roku na rok robi dość subtelne rewizje, dostosowując ich słuchawki do współczesnych trendów.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Nikłe szanse z uwagi na brak współpracy z dystrybutorem. Dwa lata temu miałem możliwość porównać bezpośrednio ówczesne LCD-2 z LCD-3. LCD-2 w porządku, ale bez szału. Natomiast LCD-3 świetne. Ciepło, ekstremalna analogowość, moc, szczegółowość – super!

        1. Radek pisze:

          Tą odpowiedzią niejako odpowiedział Pan na moje rozterki :). Mam lcd-2, szukam czegoś o podobnej sygnaturze dźwiękowej, ale lepszego. Na razie na radarze mam lcd-3 oraz abyss joal. Z tego co Pan mówi, trójki powinny być sporym upgrade’m w stosunki do dwójek.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Tak, w moich kategoriach jakości LCD-3 to duży postęp. Ale nie tylko moich – znajomy się przeprowadził z LCD-2 do LCD-3 i powiada, że „inny świat”.

        2. Radek pisze:

          To już ostatnie pytanie, czy trójki w stosunku do dwójek są cieplejsze, czy przez tą szczegółowość wydają się bardziej analityczne? Generalnie dziękuję za odpowiedzi, bardzo mi Pan pomógł :).

          1. Piotr Ryka pisze:

            Są wyraźnie cieplejsze i absolutnie nie są analityczne. Te dwa lata temu słuchane były bardzo podobne do tych z recenzji: https://hifiphilosophy.com/recenzja-audeze-lcd-3/

    3. dimmiu pisze:

      A czy to nie jest tak jak piszą, że dzisiejsze sprzęty powyżej tych 800zł są transparentne i w zasadzie nie powinny się różnić za bardz ow odbiorze i tak naprawdę kwestia końcowego efektu to głównie słuchawki? Za dużo jakoś czytam tych dziwnych opinii i opisów jaki to jest dźwięk z takiego czy owego sprzętu, podczas gdy pomiary mówią, że znamienita większość jest transparentna bez narzutu włąsnego. A te które mają już jakiś narzut, grają cieplej, itp. to są modygikacje względem prawdziwej transparentności. Czy nie powinno się zatem krytykować tych transparentnych za to jak grają, skoro wiernie odzworowują źródło dźwieku, a to te z narzutami są odchyłami wpasowującymi się w ewentualne preferencje słuchacza co do kompozycji dźwieku? Taki zachwalany Fiio Warmer R2R, jak już sama nazwa wskazuje, gra ciapło, retro, bardziej analogowo, więc nie gra w żadne sposób transparentnie, ale zwolennicy takiego grania krytykują sprzęt transparentny. Gdzie tu logika? To nie wina sprzetu, że czysty dźwięk nie każdemu pasuje i ludzie lubią jakieś odchyły w kierunku takim czy innym, ale takie rzeczy powinno się dobierać wybierając słuchawki lub PEQ/korektor. Po to między innymi twórcy Fosi zrobili urządzenie tanie (obecnie 700zł na amazonie i mało co może z tym konkurować), ale z wymiennymi Op-Ampami, te dostarczone z urządzeniem są „neutralne i zrónoważone”, jak komuś nie pasuje taki dźwięk można sobie zmienić na dowolne pod własne preferencje, lub kupić inne urządzenie grające inaczej. Krytykowanie sprzętu za jego wzorcowy sygnał jest delikatnie mówiąc nie na miejscu, brak tutaj obiektywizmu.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Proszę wybaczyć, ale z tego wpisu wyziera brak osłuchania. Nie istnieje coś takiego jak transparentna obiektywność sensu stricto i na szczęście nie jest potrzebna. Każdy instrument gra trochę inaczej sam z siebie i daje się różnie nastroić. Każdy inaczej brzmi w różnych salach i pod dyktando różnych artystów. Z każdego różnej jakości tory innej rozpiętości gamę jego jakości i specyfiki potrafią oddać. Fakt, że wzmiankowany Fosi jest transparentny i ogólnie bardzo udany nie zmienia tego, że pewnych smaków i jakości nie umie przekazać, na co zwracałem uwagę pisząc, że nie potrafi w pełni wyzyskać potencjału najlepszych słuchawek. Jest świetny, ale ma ograniczenia. I owszem, wszyscy mają, ale jedni mniejsze, a inni większe. Fosi, na pożytek swoich użytkowników, ma te ograniczenia relatywnie niewielkie, ale dla smakosza muzycznych smaków będą one jednak znaczące. I o tym w kontekście mającego słyszalnie mniejsze Feliks Envy też napisałem.

  2. Tadeusz pisze:

    Może ja się jeszcze wetnę w te Audeze.Miałem dwa modele tych słuchawek ,miło wspominam ale wg opinii innych miłośników marki i użytkowników jako best buy uznawane są LCD-X .Czy miał Pan do czynienia z tym modelem ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Niestety nie, nie miałem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy