Recenzja: Final DX3000 CL

Technika

     Słuchawki nie wyglądają na specjalnie wygodne, ale wygodne są, i to bardzo. Ich wzorzec konstrukcyjny zjawił się już w pamiętnych Final Audio Design Pandora Hope VI z 2014, ale tam muszle i na nich sworznie do łączenia z pałąkiem miały surowiec metalowy, kiedy tu to kompozyt tworzywa z włóknem szklanym. Efektem spadek wagi z 480 na 410 g, milszy też kontakt dotykowy i zanik rzucania się w oczy. Z matowej czerni wyłamuje się sama na bocznych odcinkach z nierdzewnej stali profilowana kształtka pałąka, przechodząca przez czarny tutaj sworzeń z kompozytowego tworzywa, będący jednocześnie hamulcem utrzymującym zadany poziom zawieszenia. Przeszedłszy bokiem i przeniknąwszy przez sworzeń lśnienie metalu szybko znika w czarnej okrywie z proteinowej skóry, obejmującej łukowy obszar bezpośredniego kontaktu z głową, zabezpieczony przed twardością solidnym wyścieleniem pianką, i to taką z pamięcią kształtu. Ta sama pianka skrywa się jako wypełnienie we wnętrzach mięsistych nausznic, tam tak samo okryta proteinową skórą – jak prawie wszystko czarną. Z czerni wystają poza kształtką pałąka symbole marki naniesione bladą farbą na sworznie oraz litery R i L oznakowania stron na pikselach przytwierdzonych do końców prowadnicy, również nadruki DX3000 CL na szerokich obejmach z tworzywa, obramowujących wyścielenie pałąka.

      W muszlach pracują przetworniki dynamiczne o okrągłych, średnicy ø40 mm, hybrydowych membranach mieszanki papieru z karbonem, o których dowiadujemy się oprócz tego jedynie, że towarzyszy temu czułość 96 dB i impedancja 37 Ω. Ale już to wystarcza do przeglądnięcia różnic względem modelu DX4000, gdzie okrywy to ABS (akrylonitryl-butadien-styren) – sztywny, udaroodporny termoplast znany min. z motoryzacji. Wewnątrz nich przetworniki z membraną ø50 mm i mechanizmem optymalizacji przepływu powietrza w komorze akustycznej, mającym za zadanie poprawę kontroli ciśnień i odbić. Prócz tego tamta membrana ze specjalną obróbką krawędzi celem eliminacji zniekształceń, napędzana przez cewki z lekkiego drutu CCAW oraz magnesy neodymowe. O wszystkim tym nie ma w rozpatrywanym teraz przypadku mowy, producent się nie wywnętrza; papierowo-karbonowe membrany wewnątrz identycznie wyglądających muszli muszą nam za wszystko wystarczyć. 

     Do muszli obustronnie dochodzi kabel o gładkim licu (ma się rozumieć czarnym) – kabel lekki i giętki, a przy tym także odróżniający względem wyższego modelu, bo choć też dwumetrowy i zakończony symetrycznym przyłączem 4,4 mm Pentacon, to tam była to srebrzysta plecionka na bazie posrebrzanej miedzi, a tutaj cały przewód to jednolite OFC, czyli miedź beztlenowa czystości 99,96%. 

   W komplecie elegancka firmowa przejściówka na duży jack, a wszystko spakowane w pudło o maksymalnym kontraście. Jak bowiem całe słuchawki są kolorystycznie matowo-czarne z lekkimi tylko odstępstwami, tak pudło całe połyskuje bielą z nadrukiem DX i symbolem marki. We wnętrzu zewnętrznego wewnętrzne pudełko ochronne z dopasowującym profilowaniem oraz wydzieloną osłonką na kabel i przejściówkę.

     Cena, jak już mówiłem, to pozbawione szaleństw 2599 PLN, toteż gdyby przypisywane do niej brzmienie w pełni zadowalało, byłoby satysfakcjonująco, zwłaszcza przy tej wygodzie noszenia i konstrukcji zamkniętej; niełatwo skonstruować słuchawki bardzo wygodne, zamknięte i bardzo dobrze grające. Odnośnie tego ostatniego narzucamy reżim jakości nie na wzór smartfonowy, a audiofilski i melomański – ocena ma się dokonać w najwyższych, a nie jakichś tam, byle jakich kryteriach. Co jasne w świetle tego, co wcześniej napisałem – postrzegane za high-endowe Sennheiser HD600 kosztują teraz wg oficjalnego cennika 1499 PLN, jednak trzeba mieć na uwadze, że one mają łatwiej, to słuchawki otwarte.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

7 komentarzy w “Recenzja: Final DX3000 CL”

  1. patryk pisze:

    Szansa na test DX-10000?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Otrzymałem powiadomienie, że powinny być już niedługo. Tak circa do dwóch tygodni.

      1. patryk pisze:

        Wspaniale.
        P.S: do dnia dzisiejszego powiedzialbym, ze najlepsze sluchawki w zyciu jakich sluchalem (nie patrzac na Sennheiser HE1) to zdecydowanie AUDEZE CRBN2! Jestem wiec bardzo ciekawy na recenzje tych najdrozszych , nowych Final Audio.

        1. Przemysław Wysocki pisze:

          Z czym słuchałeś Audeze CARBON2? Chodzi mi konkretnie o amp.

          1. patryk pisze:

            Sluchalem z „ifi” Phantom.

          2. Piotr Ryka pisze:

            A ja się tyle złego nasłuchałem o tym Fantomie. Sam jednak go nie słuchałem.

  2. patryk pisze:

    Bardzo ciekawe: uwazam, ze Phantom i CRBN2 zagralo po prostu pięknie. (10/10)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy