Recenzja: Shure SRH1840

Shure_SHR_1840   Firma Shure nie została wprawdzie założona w 1840 roku, ale rok 1925 też był dawno, a wówczas to Sidney N. Shure założył w Chicago The Shure Radio Company, zwaną dziś Shure Incorporated. Firma początkowo zajmowała się dostawą podzespołów radiowych do samodzielnego montażu, a z czasem  oferta rozrastała się o mikrofony, wkładki gramofonowe, sprzęt medyczny, taśmy i głowice magnetofonowe, miksery dźwięku, procesory DSP, kolumny głośnikowe, a na koniec także słuchawki. Najpierw od 1997 douszne, a poczynając od 2009 roku także nauszne. Recenzowałem kiedyś douszny model E3, obecnie zastąpiony przez SE315, i zrobił znakomite wrażenie niezwykle realistycznym i neutralnym w dobrym znaczeniu tego pojęcia dźwiękiem. Tym razem mam przed sobą SRH1840, najznamienitszy wyrób w katalogu pełnowymiarowych słuchawek Shure.

Sporo już one namieszały, zyskując w recenzjach dużo gwiazdek, a u użytkowników opinię bardzo dobrych i niespecjalnie drogich konkurentów dla wysokich modeli dominujących na rynku słuchawkowym marek. Czy to faktycznie konkurent, a jeżeli tak, to jakiego formatu, będzie okazja sprawdzić, a na razie jak zwykle  słów parę o powierzchowności, wygodzie i aspektach technicznych.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

21 komentarzy w “Recenzja: Shure SRH1840

  1. Janusz pisze:

    Jednym słowem – poleciłby Pan te słuchawki?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Poleciłbym, ale tego się nie da ująć jednym słowem. Poleciłbym zwłaszcza tym, którzy preferują elegancję, staranność artykulacji i spokój w brzmieniu. Dla tych, którzy wolą dynamizm i brzmienia bardziej roziskrzone, Beyerdynamic T90 albo DT 990 będą odpowiedniejsze. Poza tym to zawsze jeszcze kwestia wzmacniacza, bo co wzmacniacz, to inne brzmienie danych słuchawek.

  2. Marcin pisze:

    Czy wystąpiły u Pana jakiekolwiek leciutkie poharkiwania w dolnym paśmie?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, niczego takiego nie odnotowałem. Cały zakres grał z wyjątkowo czystą i staranną artykulacją.

  3. Marcin pisze:

    Posiadam osobiście te słuchawki od dłuższego czasu i przyznam, że z początku nie byłem nimi zachwycony. Zastanawiałem się nad wymianą kabla, bo czytałem, że właśnie tego wymagają te słuchawki; że może wymagają dłuższego wygrzania; że może to, że może tamto, itd. Po zmianie wzmacniacza na lepszy oraz po przemianie mentalnej co do oczekiwań, zmieniłem zdanie. Moje spostrzeżenia pokrywają się w zasadzie z Pańskimi, więc nie będę ich tu powtarzać. Myślę, że kluczową sprawą przy rozważaniu ich kupna jest właśnie sprawa oczekiwań i własnych słuchawkowych upodobań. To nie są słuchawki dla gradofanatyków, którzy tak przywykli do nieneutralności, że dźwięk Shure 1840 wyda im się papierowy i cichy. To nie są także słuchawki dla ultrasonowców, którzy lubują się basem, którego doświadczenie przypomiana doświadczenie zetknięcia się z nadjeżdzającą ciężarówką, bo Shure 1840 wydadzą im się zupełnie bezbasowe. To nie jest tak, że słuchasz klasyki, jazzu, to możesz je kupić, a do innych gatunków, zwłaszcza szybkiego rocka się nie nadają. Minusem tych słuchawek może być faktycznie skromny bas, scena rozbudowana bardziej na boki niż w głąb, kłopoty z transparentnością. Takie są moje spostrzeżenia. Na koniec wspomnę, że chciałem sprzedać te słuchawki i wystawiłem je nawet na allegro, i bardzo się denerwowałem, że mimo dobrej ceny nie ma chętnych. Obecnie nie chcę ich już sprzedawać, a słuchanie na nich muzyki sprawia mi wiele radości. Są to słuchawki bardzo subtelne, delikatne, wyrafinowane i nie tracące nic na muzykalności (co niestety dotyka hd 800); nie wrzeszczą one: „bas u mnie schodzi tak nisko, że nawet w piekle go słychać, haha” (ultrasone) albo: „woda mineralna jest dla idiotów, poczuj smak coca-cola” (grado). Innymi słowy, te słuchawki są dla kogoś, kto bardziej ceni urodę wieśniaczki z podparyskiej wsi niż paryskiej kokoty.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Niezwykle ciekawy i świetnie napisany komentarz. Bardzo dziękuję. Różne są oczywiście preferencje i oczekiwania, a także jest faktem, że podlegają one przemianom, że z pewnych rzeczy trzeba sobie zdać sprawę, z pewnymi trzeba się osłuchać, nad pewnymi się zastanowić. Dlatego między innymi nie jestem entuzjastą testów ABX i natychmiastowego wyrokowania. Od siebie mogę tylko napisać, że u mnie bas nie był słaby. Tak więc można dać tym słuchawkom siłę basu, choć nie ma on ultrasonowego charakteru. Bardzo podoba mi się porównanie wody mineralnej do Coca-coli. Jest wyjątkowo trafne.

      1. Marcin pisze:

        Nie chciałbym jednakże, aby moja wypowiedź została poddana przez niektórych użytkowników radykalizującej interpretacji. Nie twierdzę, że oto jestem w posiadaniu najlepszych słuchawek na świecie; że wy, posiadacze grado i ultrasone narkotyzujcie się muzyką płynącą ze swoich sztucznych rajów, bowiem zaprawdę powiadam wam, że dobro, piękno i sprawieliwość są po mojej stronie. Sam posiadam grado(model 325is) i chętnie bym nabył Signature Pro (że o edition 10 nie wspomnę). Proszę więc nie odczytywać mojego komentarza jako wypowiedzi mieszkańca domu wariatów, mówiącego: „to jakaś pomyłka, ja tu nie wytrzymam z tymi pomyleńcami, ten w oddali wierzy, że jest pająkiem, a ten oto, po prawej twierdzi, że jest zbawicielem; przecież to absurd, bo…bo prawdziwym Chrystusem jestem przecież ja”.

        1. Piotr Ryka pisze:

          W najmniejszym stopniu nie miałem takiego zamiaru. Przyjemności czerpane ze słuchania muzyki posługują się bardzo szeroką paletą środków technicznych i nigdzie nie jest powiedziane, że podbity bas albo pogłębiony kolor są gorsze od realistycznych. Liczy się przyjemność i emocje, a nie goły realizm, którego w przypadku aparatury audio i tak się nikomu jeszcze nie udało osiągnąć.

          1. Marcin pisze:

            Chciałem jeszcze Pana zapytać o dobór wzmacniacza do tych słuchawek i Pana doświadczenia z tym związane. Mam świadomość tego, że przeważnie im lepszy wzmacniacz, tym lepsze granie; to oczywiste i skok jakościowy jest tu wyczuwalny. W kontekście Shure 1840 chciałem zapytać czy według Pana są to wymagające słuchawki pod względem wzmacniacza; innymi słowy czy zauważył Pan, że ze wzmacniaczem X (średniej klasy) było znośnie, ale dopiero po podpięciu do wzmacniacza Y (wysokiej klasy) było dopiero naprawdę fajnie. Mam na ten temat swoje zdanie jako użytkownik tych słuchawek (m.in. że polecałbym użycie do nich wzmacniacza lampowego, który ociepli nieco ich barwę), ale nie mam tak wysokiej klasy wzmacniacza jak Pan i może poprostu mało słyszałem.
            Korzystając z okazji, chciałem też zapytać Pana czy może słuchał Pan słuchawek grado z montowanymi seryjnie małymi padami (225, 325, R2, R1) po założeniu do nich (seryjnie produkowanych właśnie do wymienionych uprzednio modeli) padów G (seryjnie wykorzystywanych w gs1000 i ps1000)? Jeśli tak, to jakie są Pana wrażenia? Zastanawiałem się nad tym rozwiązaniem, głównie ze względu na wygodę noszenia; czytałem wiele opinii na ten temat, ale do Pana mam zaufanie, a do osób, których nie znam, daleko ograniczone.
            pozdrawiam serdecznie

  4. Marcin pisze:

    Przy okazji; zapomniałem napisać, o czym być może Pan już słyszał – Shure wypuszcza nowy model słuchawek dousznych:
    http://www.shure.com/americas/news-events/coming-soon/se846-sound-isolating-earphones
    Kosztować mają 1000 $. Eh, obecny kierunek rozwoju niektórych firm w kierunku produkcji słuchawek IEM (grado, hifiman, shure itd.) i ceny tych produktów wiele mogą powiedzieć o obecnej sytuacji i trendach w audioświecie :(

  5. Piotr Ryka pisze:

    Zacznijmy od końca. Przez długi okres byłem posiadaczem słuchawek Grado RS-1 i bardzo je dobrze wspominam. Natomiast nie byłem zachwycony ich grą z padami od GS-1000. Według mnie następująca wówczas utrata bezpośredniości i nasycenia nie jest warta tej większej wygody. Jak już to raczej trzeba kupić GS-1000.

    Odnośnie wzmacniacza dla Shure, to powinien być raczej żywiołowy i dynamiczny, oczywiście przy zachowaniu odpowiedniej kultury brzmienia. Z konstrukcji w okolicach dwóch tysięcy złotych przychodzą mi na myśl w pierwszym rzędzie Shiit Lyr i Ear Stream Black Pearl. Tak się złożyło, że z żadnym z nich Shure nie posłuchałem, a teraz słuchawek już nie mam, bo bardzo pośpiesznie kazano mi je zwracać. Ale tak mi się wydaje. Na nieco wyższym cenowym pułapie można próbować Cayina HA-1A, a na jeszcze dużo wyższym Lebena CS-300F. Po drodze są jeszcze White Bird, zwłaszcza ten na 300B. No ale to tylko gdybanie. Jednak według mnie te słuchawki warte są zachodu.

    1. Marcin pisze:

      Uprzejmie dziękuję Panu za odpowiedź. Ostatnie moje pytanie dotyczy wymiany kabla; wiem, że ma ono charakter mocno hipotetyczny – czy według Pana warto?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Prawie na pewno warto. Pytanie tylko, czy są oferowane, bo wtyki wydają się nietypowe.

        1. Marcin pisze:

          Tak. Mam kolegę, który zajmuje się tym profesjonalnie i powiedział, że zrobi plecionkę z monokrystalicznego przewodu FAW OCC 7N 8 żył na kanał w dobrej cenie. Wstrzymałem się z zamówieniem, bo chciałem wpierw popytać czy warto. Dziękuję Panu uprzejmie za wszelką pomoc i poradę. W ramach podziękowań, jeśli będzie Pan sobie życzył, to mogę udostępnić słuchawki z tym kablem bez żadnych zobowiązań na jakiś czas; jestem z Krakowa. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz Panu dziękuję.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Chętnie skorzystam z okazji. Mam Shiita Lyra i mogę mieć Black Pearl, tak więc można będzie porównać. Nie chcę narażać na niepotrzebne koszty, ale ciekawe byłoby też posłuchanie tych słuchawek ze srebrnym kablem lub z miedzi posrebrzanej. Mogłoby być ostro, ale mogłoby też być ciekawie. Ale osobiście wolę kable miedziane.

        2. Marcin pisze:

          Dobrze. W takim razie jesteśmy umówieni wstępnie. Kabel będzie robiony ręcznie na zamówienie, więć mam tylko jedną szansę wyboru materiału; popytam kolegę o radę, bo może wykonać według mojej wiedzy kabel także srebrny czy z miedzy posrebrzanej; to zwiększy koszt, ale jest to zakup jednorazowy, więc myślę, że oszczędzać nie ma sensu. Pan jaki by materiał ostatecznie polecił?

          1. Piotr Ryka pisze:

            Dla siebie bym zrobił miedziany. Możliwe, że srebrny byłby lepszy, ale miedź jest pewniejsza, bo brzmienie ma głębsze i milsze. Srebro nie zawsze się sprawdza.

    2. Maciej pisze:

      A jak im blisko lub jak daleko do HD650?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Osobiście na pewno wybrałbym Shure, bo mają wyższą kulturę brzmienia. Ale gust gustowi nierówny, a HD 650 też mają swoje zalety.

  6. Pietrulla pisze:

    Ciesze sie ze znalazlem twoja stronke, teraz jestem tu stalym gosciem, tylko troche ciezko bylo ja znalezc w wyszukiwarce na podana fraze, trzeba ja lepiej wypozycjonowac. Podlacz sobie ja do systemu wymiany linkow i masz pozycjonowanie za darmo, ruch powinienen ci wzrosnac kilkakrotnie jak wbijesz sie na pierwsza strone google.
    Wpisz sobie w google – seo stronka z seo poradami – tu jest wszystko opisane, napewno ci sie przyda
    pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy