Recenzja: Xavian Stella

Xavian_Stella_Review_HiFiPhilosophy_008   Zapomnieliśmy o podłodze. Ciągle tylko „przy komputerze” albo „przy odtwarzaczu”, a tymczasem najważniejsze audiofilskie zmagania toczą się na podłodze. Na niej bowiem stawia się to, co w audiofilizmie jest duszą i sercem, czyli kolumny podłogowe.

Dobre „podłogówki” to skarb i przedmiot najbardziej skomplikowanych wyborów. Bo odtwarzacz, gramofon czy jakiś kabel wybiera się wyłącznie pod kątem brzmienia i portfela, a kolumny również wnętrza. Powinny być dla naszej siedziby w miarę możności ozdobą i uwzględniać jej rozmiar, a dźwięk i cena wciąż pozostają wprawdzie kluczowe, ale bardziej zrelatywizowane do tych innych wartości.

Zatem to na podłodze najwięcej będzie się działo i najwięcej rzuca ona wyznań, a zdajmy też sobie sprawę, że przeważnie to na głośniki a nie elektronikę kierujemy wzrok w momencie poprzedzającym odlot, czyli szczególny ów moment, kiedy przestajemy cokolwiek widzieć poza muzyką przyobleczoną w kształty marzeń i wyobrażeń.

Tak więc kolumny to audiofilska latarnia magiczna i jednocześnie problem. Problem z brzmieniem, wyglądem, rozmiarem, ceną i ustawieniem, a także opinią żony, troską o innych domowników, okablowaniem, akustycznym wystrojem i mocą skuteczną wzmacniacza – a przede wszystkim największy z samym aktem wyboru. Bo kolumn, w tym kolumn podłogowych, jest na rynku bez liku i nawet osoby zawodowo związane z tematem nie ogarniają tego w pełni. Ani bym się ważył brać za wyliczenie wszystkich istniejących podłogówek z przedziału około 15 tysięcy, a co dopiero mieć zdanie o wszystkich ich brzmieniu oraz innych plusach i minusach. Ale że tu i tam się bywało oraz niejednego słuchało, to za opiniowanie jednych takich brać się gotowym. Rzecz tyczy oczywiście tytułowych Xavian Stella, które prosto z Pragi niedawno zjechały i właśnie proces ich wygrzewania dobiega. Nie było wprawdzie czasu prowadzić go przez setki godzin, ale przeszło dwa tygodnie po kilka dziennie sobie pograły i pora zebrać tego owoce. A że o czeskiej firmie Xavian, prowadzonej przez włoskiego konstruktora Roberto Barlettę, mowa była już przy innych okazjach, jak również był wywiad z nim samym, przejść zatem możemy od razu do sedna i na istocie się skupić.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “Recenzja: Xavian Stella

  1. Adam K. napisał(a):

    Dziękujemy za recenzję. Xavian po raz kolejny potwierdził swoją klasę.
    Fajnie byłoby Panie Piotrze, gdyby udało się Panu zrecenzować referencyjne monitory Xavian Orfeo. Pozdrowienia.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Orfeo może się uda, ale nie obiecuję. Dużo sprzętu czeka w kolejce.

  2. OMA napisał(a):

    Interesuje mnie porównanie Ambra vs. XN 250 🙂 Może uda się, bo myślę, że wielu użytkowników XN 250 zastanawia się nad Ambrą:)

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Może, ale to nie zależy tylko ode mnie. Ale są takie plany.

  3. Lennonsjo napisał(a):

    Witam, jak Stelly radzą sobie z ciężkim rockiem i metalem?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Całkiem dobrze. Adekwatnie do poziomu cenowego. Nie kładą nacisku na bas, ale go też nie gubią.

  4. Adam napisał(a):

    Witam Panie Piotrze
    po ostatnim AVS sporo pozytywnych komentarzy pojawiło się dotyczących zestawienia Hegel/Xavian. Czy porównania H160/Stella byłoby reprezentatywne dla połączenia H200/Stella. Rozważam zmianę kolumn (obecnie Harpia Ammstaff Mini).Muzyka różna – od Shade do Death/black metal
    Byłby to istotny krok w przód?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Nie mam niestety kompetencji do udzielenia takiej porady. Przede wszystkim nie znam tych Harpii. Być może ich gdzieś przelotnie słuchałem, ale nie pamiętam.

  5. DX napisał(a):

    Witam Panie Piotrze
    Dziękuje za kawał dobrego tekstu. Prosiłbym o opisanie jak wypadało pozycjonowanie tych kolumn w pokoju?Pod jakim kątem skręcenia do środka i jakie odległości od ścian by Pan polecił? Próbował Pan ustawić głośniki na np płytach granitowych?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Na płatach granitowych nie stawiałem. Co do samej lokalizacji, to u mnie jest stety-niestety tak, że każde niemal kolumny grają optymalnie w tym samym miejscu – około metr od ścian bocznych i ponad półtora od tylnej. Ta duża odległość za plecami ma bardzo duże znaczenie, tak więc żal mi tych, którzy nie mogą sobie na nią pozwolić. Odginam zwykle średnio, czasami też mocniej, a czasami wcale. Stelle były odchylone standardowo, czyli średnio. Im także dużo miejsca z tyłu bardzo się podobało.

  6. Tom napisał(a):

    Ciekawe jak elektronika Naima sobie poradzi z tymi kolumnami jeśli chodzi o brzmienie w muzyce klasycznej?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Bez wątpienia elektronika Naima sobie poradzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy