Recenzja: Woo Audio WA22

   Ostatnia i jak dotąd jedyna recenzja wyrobu pochodzącego od Woo Audio ukazała się pięć lat temu, pomimo że to jeden z najsławniejszych producentów słuchawkowych wzmacniaczy. Ale z Nowego Jorku, a zatem z USA – a ze Stanami się źle handluje. Marże dają dystrybutorom niewielkie, bo preferują sprzedaż bezpośrednią, i jeszcze VAT trzeba doliczać, czyli się nie opłaca, lub mało. Nikt zatem nie chciał w to wchodzić, aż niedawno warszawski MIP zaryzykował – i jak doniosła internetowa prasa, Woo Audio nad Wisłę zawitało. Poprosiłem w zaistniałej sytuacji świeżo upieczonego opiekuna marki o jakiś wzmacniacz, starając się wymóc jak najlepszy, a tym najlepszym na razie jest tytułowy WA22. Złożono wprawdzie zamówienie na wyższy model WA5-LE, ale ten jeszcze nie przybył (jak zjedzie, to też ma być) – i w sumie dobrze się składa, bo ten WA22 ma konstrukcję mniej typową, nie na bazie dwóch 300B, jak Fostex czy Cary, tylko dwóch lamp mniejszego formatu i jednej a nie dwóch prostowniczych. Mimo to w pełni jest symetryczny – i to nie w sensie dual mono, jak było w przypadku Wells Audio czy Phasemation – tylko w jak najbardziej dosłownym. Skąd wiem? Bo to słychać. Ale na analizowanie tego czas nadejdzie, a teraz coś bliżej o technologii.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

3 komentarzy w “Recenzja: Woo Audio WA22

  1. Andrzej napisał(a):

    Pojawia sie pytanie, czy jest sens placic spora czesc ceny wzmacniacza za clo itd, majac np. za 1/4 ceny Phasta. Mi zawsze latiwej bylo zauwazyc roznice w brzmeiniu na plus przy drozszych sluchawkach niz wzmacniaczach.

  2. Tadeusz napisał(a):

    Wzmacniacze też się „lubią” z jednymi słuchawkami bardziej a innymi mniej 🙂

  3. fallow napisał(a):

    Jak zwykle bardzo dobra recenzja. Jak zawsze czytam z entuzjazmem, zwłaszcza że po kilku latach postanowiłem wrócić do WA2, którego kiedyś miałem. Różnica między WA2 a WA22 jest jednak bardzo duża w wielu aspektach.

    Tutaj chciałbym jedynie zwrócić uwagę na pewien techniczny aspekt. WA22 nie jest wzmacniaczem w pełni zbalansowanym tak jak rozumie się z reguły to określenie. Mianowicie, że na wejściu dostaje on sygnał symetryczny i do słuchawek idzie sygnał symetryczny.

    Otóz nie. WA22 nie jest wzmacniaczem OTL tak jak WA2. WA22 to OTC – transformator na wyjściu. WA22 jak najbadziej wykorzystuje zalety tego, ze dostaje sygnal symetryczny na wejściu, co do tego nie ma wątpliwości ponieważ desymetryzacja jest na transformatorze.

    I w tym momencie kończy się sygnał zbalansowany. Następnie następuje już wyjście sygnału SE na TRS, XLR 4pin oraz 2 x XLR 3 pin. Jest to dokładnie ten sam sygnał.

    Nikt nie zaprzeczy, że wzmacniacz nie wykorzystuje zalety zbalansowanego sygnału wejściowego. Jednakże, nie to jest istotą symetrycznego napędzania słuchawek. Słuchawki przez TRS i XLR dostaja niestety ten sam sygnał.

    Prawdziwie zbalansowany wmzacniacz Woo Audio, to niestety dopiero WA33.

    Oto dowód, WA22 od środka:
    https://cdn.head-fi.org/a/3415285.jpg
    https://cdn.head-fi.org/a/3369152.jpg

    Z powodu obecnie zbyt lużnej definicji czym jest wzmacniacz zbalansowany Woo może napisac, że WA22 taki jest.

    Innymi słowy – wzmacniacz jak najbardziej wykorzysta zalety zbalansowanego sygnalu z DACa natomiast nie ma roznicy czy podlaczamy do niego sluchawki symetrycznie czy SE.

    Jedynie domniemuje, ze tak samo jest w Woo 5. Gdyz ten we wczesniejszych wersjach nie mial w ogole wyjsc na XLRach. Dorobiono je kiedy staly sie modne. Wzmacniacz nie ma takiej topologii i ide o zaklad, ze sa zrobione identycznie jak w WA22.

    Natomiast sadzac po designie i srodku WA33 – to jest naprawde zbalansowany wzmacniacz.

    A o tym czy jest sens w ogole pakowac sie w symetryczne napedzanie sluchawek… to juz zupelnie inna bajka 🙂 Sa wzmacniacze SE, ktore graja lepiej niz niejeden symetryczny i vice versa.

    Ja robilem kilka kolejnych podejsc do roznych systemow symetrycznych (tych prawdziwie symetrycznych) i naprawde bardzo male roznice zaczely mi sie rysowac jako regula. Niestety wcale nie bylo to tylko in plus. Bylo inaczej. Na pewno systemy symetryczne potrafily wyciagnac wiekszy drive, wiekszy bas, jednak tracila sie dokladnosc lokalizacji zrodel. Obrazy byly nie tak klarowne jak na SE. Ciekawe.

    Pozdrawiam wszystkich czytelnikow 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy